Menu

Wymowa angielska - ćwiczenia dla początkujących

Wymowa angielska - ćwiczenia dla początkujących
Powiedz głośno i dobitnie: praw-do-po-dob-nie. Teraz to samo – mówiąc jak najszybciej. Jednak nawet mówiąc szybko nie opuściłeś ani jednego dźwięku, no może „w” wyleciało.
W angielskim jest inaczej - a to z tego powodu, że jedną sylabę w słowie zawsze bardziej faworyzujemy i wymawiamy dobitniej. Pozostałe sylaby już nie tak bardzo nas interesują i ”olewamy” je, czyli mamroczemy i gubimy dźwięki. Proszę sobie posłuchać wymowy ze słownika forvo.

PRO–b(e)-bly – pro jest silniej akcentowane, „e” ledwo słychać (tzw. schwa, samogłoska neutralna). I może w innym języku to by był koniec i idziemy do domu – ale nie w angielskim. Zajrzyjmy do Wikipedii angielskiej. Mamy tu podane trzy inne wersje: prob'ly‎ (colloquial), ‎probly‎ (colloquial), ‎prolly‎ (colloquial) - czyli w języku potocznym.

Te wersje są używane w szybkiej mowie i – ponieważ Anglicy lubią zaznaczyć w piśmie, jak mówią – można je spotkać w wersji pisanej np. na Fejsbuku.

Jeżeli jednak popatrzymy na polską wersję prolly – owszem, jest ona podana, i chwała im za to, ale przypis: slang! Typowy przypadek lost in translation: coś, co zaczęło życie jako „mowa potoczna” nagle zostało ochrzczone slangiem! Różnica znacząca – taka, że „mowy potocznej” używają WSZYSCY – od dresiarza do królowej (no nie w czasie mowy tronowej, ale widzieliśmy już królową podekscytowaną na wyścigach konnych, szczególnie kiedy jej koń wygrywa), natomiast slang to jest coś, czego całe społeczeństwo nie musi używać, a nawet rozumieć. Mieliśmy już przykład języka potocznego - słówko ta. Jeżeli powiemy ta i probly, czy thank you i probably – nie zmienia to znaczenia w ogóle, natomiast znaczy, że mówimy szybko i nie "stoimy na baczność". (Czy po pięciu, siedmiu latach pobytu tu trzeba wciąż na baczność? bo komenda "Spocznij" już dawno padła...) Obie wersje używane w IDENTYCZNYCH sytuacjach: w sklepie, w banku.

Natomiast slang zaczyna życie jako mowa dla wtajemniczonych. Może być szeroko rozumiany – lub niekoniecznie. W tej chwili w radio babka mówi: "We were to get married but I lost the bottle." – no, to jest slang (używany jednak często). Nie przypuszczam, że ktoś poza mną to zrozumie. Wyższa szkoła jazdy, my wróćmy do podstawówki.

Jeszcze raz powiedzmy na głos: praw-do-po-DOB-nie, PRO-bab-ly i PRO-bly. W polskim każda sylaba ma równe znaczenie, przedostatnia trochę silniejszy akcent – ale tylko trochę. W angielskim wkładamy siłę i energię w sylabę akcentowaną, a pozostałe interesują nas średnio na jeża, aż do tego stopnia, że możemy zgubić całą sylabę (PRO-lly, całe „bab” wypadło). Czy będziemy zrozumiani?

Tak, bo nie ma słowa podobnego zaczynającego się na prob-. Czy to używać? Jak najbardziej. Początkujący boją się, że nie zostaną zrozumiani, jeżeli będą mówić „połykając” dźwięki. Niebezpieczeństwo bycia niezrozumianym tkwi natomiast w niewłaściwym akcentowaniu. Akcent angielski jest RUCHOMY, niestety, nie jak w polskim – zwykle na przedostatniej sylabie. Słówka dłuższe – w słowniku trzeba sprawdzić, gdzie pada akcent – zaznaczone jest to przez apostrof ' przed sylabą akcentowaną. Ogólna rada dla początkujących: dłuższych słówek raczej unikać, zacząć od krótkich i od samego początku proszę pamiętać, że mówimy RYTMICZNIE – sylaby akcentowane występują w równych odległościach.

I READa--------- PAper.
I READinthe MORNing.

- brzmią tak sam długo, czyli: in the brzmi tak samo długo jak a! Teraz mi pokażcie polską stronkę, gdzie macie to napisane: Nigdzie. A potem: „Polacy mają akcent” – no, jak są źle uczeni, to cóż w tym dziwnego... Th nas tu bardzo mało interesuje, bo NIEAKCENTOWANE. Język, owszem, „leci” między zęby, ale nie do końca, wychodzi nam coś w rodzaju in the = ini - bo myślimy już o M w MORNing. W tradycyjnym (czytaj: beznadziejnym) polskim nauczaniu angielskiej wymowy nie rozróżnia się w ogóle PODSTAWOWYCH różnic – sylaby akcentowane i nieakcenowane i mówienie łączne, th po prostu „wylatuje” – nie ma go wcale (elizja). Delikwent pewnie się męczy i pluje przy th, bo widzi to w piśmie – i wychodzi mu dodatkowa, nieistnejąca sylaba. I już mamy akcent cudoziemski. Manewry związane z wymową legendarnego th proszę sobie zachować na sylaby ak-cen-to-wa-ne np. w rzeczownikach. A mówienia łącznego uczymy się od początku, na krótkich zwrotach.

AMEN

A teraz proszę, powiedz głośno Amen po polsku. Brzmi to : A-men. Po angielsku natomiast mamy DWIE równoznaczne wersje:

źródło A: Wikipedia

1. a:men i 2. ej-men.

Tu sami native speakers się gubią w domysłach dlaczego tak jest. Na różnych forach dyskusje: czy jedna wersja to wymowa amerykańska, druga – brytyjska, czy jedna wersja protestancka, a druga –

źródło B: katolicka? Nie można tego jednak jednoznacznie udowodnić – A i B podają sprzeczne wersje. Choć prawdopodobnie należałoby poradzić, kto tam w Irlandii Północnej - po prostu słowa tego unikać.

Tyle na dziś. Amen.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 4.08 / 28

Komentarze


  • Sili-cone
    12 grudnia 2012, 11:15

    Na to wychodzi że też byłaś w wojsku i to co najmniej jako przełożona żołnierzy, nad oficer lub pod oficer. Z artykułu zabrzmiało jakby cytat,, rozkaz nie gazeta ,nie do czytania tylko
    do wykonywania ", spocznij.

  • Joasiakaj
    12 grudnia 2012, 11:41

    Przeczytałam kilka Pani artykułów, gdyż chętnie doskonalę różne aspekty swojego angielskiego. Jednak, poza kwestią merytoryczną, pozostaje mi wielki niesmak w związku z tak wygórowanym Pani ego. Konsekwentnie pokazuje Pani swoje mniemanie wyższości jednocześnie poniżając innych. Bardzo to irutuje! W ten sposób straci Pani czytalnika. Nie w znajomości angielskiego leży wartość człowieka, a szacunek, szczególnie dla osoby piszącej artykuły lub uważającej sie za nauczyciela, jest niezbędny. Życzę powodzenia i pozytywnych zmian.

  • Gosia butler
    12 grudnia 2012, 11:56

    do -sili:
    I am the very model of a modern Major-General,
    I've information vegetable, animal, and mineral,
    I know the kings of England, and I quote the fights historical
    From Marathon to Waterloo, in order categorical;a
    I'm very well acquainted, too, with matters mathematical,
    I understand equations, both the simple and quadratical,
    About binomial theorem I'm teeming with a lot o' news,
    With many cheerful facts about the square of the hypotenuse.
    (Gilbert and Sullivan's 1879 comic opera The Pirates of Penzance)

  • Sili-cone
    12 grudnia 2012, 12:17

    Ja wyrażnie widzę jak mocno cieszy Gosie język angielski w stosunku do polskiego . Nie dziwię się wcale takiej orjentacji. Nie da rady lubieć dwa języki na jednym poziomie. Ogólnie się mówi w ,,EU" że język polski jest wypierany z obiegu a na pewno jest zagrożony jako język techniczny . Patrząc na Holandie , Finlandie , Danie to w tych krajach również zagrożenie językowe istnieje.

  • Gosia butler
    12 grudnia 2012, 12:46

    so -joasiakaj: (i na "ty", bardzo proszę)
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Persona
    (-sili: przeczytaj to samo, ale po angielsku:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Persona - jak zwykle po angielsku lepiej napisane - dlatego mówię, że choćby po to warto się uczyć angielskiego).
    Ty, kochanie, tworzysz sobie mój obraz - co mnie do tego? Nie jestem w Twojej główce.

    Szacunek, owszem, okazuję - (w akcencie Jafaican) zakapturzonym czarnym nastolatkom na ulicy po północy. I szczerze, bo:
    1. interesuję się ich kulturą,
    2. lubię kompletnie odwrócić sytuację, "postawić na głowie". Ty piszesz banał na banale i banałem to poganiasz. Zero zainteresowania z mojej strony.

    Czysta psychologia, niech Ci -sili wytłumaczy, bo on w tym mistrzem.

  • Gosia butler
    12 grudnia 2012, 13:02

    o, -sili wskoczył w międzyczasie. Survival of the fittest? Język może się przecież bronić? W technicznym języku to może i dobrze, bo łatwiej się porozumieć? Ale nie zawsze jest to tłumaczenie ekwiwalentne. (Jak mi przyjdzie przykład do głowy, to napiszę, w tej chwili przychodzą mi tylko nie-techniczne: stringi czy tipsy - nie to samo po polsku, co po angielsku.) Poza tym jest to chyba cena integracji. Nawet niemiecki teraz nie tłumaczy wielu słów jak mieli zwyczaj ("Handy" przychodzi mi do głowy), francuski - to samo. Dostałam "fuchę" - tłumaczenie artykułu o modzie z francuskiego na angielski - 60-70% już było po angielsku - "leggings" itp.).

    Ale (przynajmniej brytyjski) angielski ratuje się od globalizacji i ucieka w coraz to nowe znaczenia, dla cudoziemców trudne do spenetrowania. O tym piszę, a nie o dyrdymałkach.

  • Sili-cone
    12 grudnia 2012, 13:24

    Gosia jaka Ty jesteś przebiegła . Przecież ten przez Ciebie argument podany jest miażdzący dla adresata. Gosiu ja około 20 lat temu podobnie odbierałem na tych samych falach co ,,joasiakaj".
    Ale udało mi się oświecić bedąc w Niemczech w odpowiednim momencie. Nauczono mnie raz na zawsze trzymać dystans i respekt czy też powagę sprawy dla ludzi wyczuwalnie wartościowych. Nauczono mnie dać sobie czasu na przemyślane stawianie zarzutu podparte jako takim spojrzeniem psychologicznym żeby umieć naprawić złą sytuację. A jeszcze bardziej korzystne jest znanie tematu szerzej. Dzisiaj można znależć wszędzie materiały jak należy się komunikować nawet pod względem psychologicznym + humor

  • Gosia butler
    12 grudnia 2012, 14:10

    ...i żeby kontynuować tematykę wojskową -
    http://idioms.thefreedictionary.com/take+no+prisoners

    if someone takes no prisoners, when they try to achieve something they are very determined and do not care about other people's feelings

    (po polsku może: po trupach do celu?)

    Piszę z angielskiego punktu widzenia. Ktoś tu niedawno pisał o "angielskiej sztucznej uprzejmości". Jeżeli ktoś jest do Ciebie - po pięciu latach - "sztucznie uprzejmy" - no, to tylko znaczy, że Cię chcą spławić, może Cię nie rozumieją?

    Esencja angielskiego w roku 2012 to sarkazm i prześmiewczość nawet w stosunku do ludzi nieznajomych (choć konsekwencje mogą być nawet tragiczne dla no-natives - ostatnie wydarzenie z pielęgniarką, nie chcę jednak o tym za dużo pisać).

    Pisałam dawno już, głupkowate CD do tzw. "business English" - wyrzucić. Wcale nie trzeba znać angielskiego, żeby czytać moje artykuły, chodzi też sposób spojrzenia na świat - a tu babeczki (zawsze babeczki) w kółko - "Ale JA tak widzę angielski, czyli świat jest taki jak JA go widzę". Czy nie wyjdziemy z tego kręgu?

    Tylko o jedno proszę - dopuścić może na razie myśl, że coś może być inaczej... Naprawdę takie niewyobrażalne?

  • Gosia butler
    13 grudnia 2012, 09:23

    sorry, -sili, nie mogę się powstrzymać, ale muszę Cię zacytować:

    Za dobre należy się dobre słowo,wdzięczność i przyznanie racji.

    Zanim napisałam pierwszy artykuł, wiedziałam, że Rodacy będą dziury w całym szukać, cóż nowego? Oczywiście mnie "krytyki bez logiki" nie przeszkadzają, proszę dalej...

  • Sili-cone
    13 grudnia 2012, 21:30

    Cytat,,wiedziałam, że Rodacy będą dziury w całym szukać. W tym cytacie niepotrzebnie sobie odjęłaś klasy. Te zdanie jest nie pedagogiczne i nie pouczające . Słowo Rodacy mogłabyś zastapić słowem ,,co niektórzy " lub,, znajdą się tacy" co bedą szukać dziury w całym. Słowo Rodacy jest za bardzo ogólne.

  • Gosia butler
    13 grudnia 2012, 22:33

    ...no, krytycyzm przyjmuję, trzeba było może "niektóre Rodaczki", faceci mi problemów zwykle nie robią...

    Jeżeli popatrzysz na na Wrestling pod nr. 6, o tu:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Wrestling#Postacie
    to ja się stylizuję na Heel - czarny charakter, nielubiany i obrażający publiczność. Face jest bohaterem pozytywnym, Tweener - może być tak lub siak... A babka na serio myśli, że ja artykuliki piszę i drżę, jaka to ocena będzie... Oceną oczywiście ja kieruję... ale w sposób dozwolony, bo w dół...

    Professional Wrestling chyba dopiero do Polski doszło... Część kultury angielskiej - a "co niektórzy" (patrz, jak biorę pod uwagę, co piszesz) uważają, że to np. Sherlock Holmes jest typowy dla angielskiej kultury... Nie jest...

    Jeżeli chodzi o komentarze, to mam zasadę: pierwsze, co mi przyjdzie do głowy. Jeżeli wyjdę na głupka, to nie jest to też źle, bo ludzie lubią potknięcia...

    Sorry więc za "Rodacy"...

  • Do joasiakaj
    14 grudnia 2012, 05:30

    Bardzo się dziwię, iż widząc poziom dyskusji jaki prowadzi Autorka z jedynym czytelnikiem jaki jej jeszcze pozostał, chce Ci się sięgać do jej artykułu. Autorka leczy swoje kompleksy atakując i ośmieszając wszystko co Polskie. Wykształcenie,znajomość języka,polską mentalność. Megalomania, dodatkowo niczym nie uzasadniona to przypadek kliniczny.Odbicie w oczach starego pierdoły jakim jest Silicone to trochę za mało. Jestem pewien, że podtrzymywanie pierdoły w przeświadczeniu o przyjaźni to celowy wybieg, inaczej pozostałyby autorce już tylko monologi.

  • Gosia butler
    14 grudnia 2012, 13:09

    do -dojoasiakaj: o, przepraszam, jest jeszcze Czytelnik -martin z poprzedniego artykułu... i jego świetne: "wali mnie to" (że zacytuję, pozwól, -martin)....

  • Sili-cone
    15 grudnia 2012, 15:36

    Zawsze uważam ze mistrz /champion,expert/ poradzi sobie w każdej sytuacji.Jest wiele sposobów żeby zdobyć czytelników. Anglia zarabia wielkie pieniądze na piosenkach i dominuje na tym rynku. Zatem tłumaczenie piosenek z angielskiego na polski jest jednym ze sposobów na zdobycie czytelników. Zauważam wyrażnie że muzyka jest słuchana w tramwajach,autobusach itp.itd. Śmiem powiedzieć że obecna młodzież słuchając muzyki czerpie wiadomości psychologiczne z tekstów piosenek itp.itd. Wiadomo ogólnie że piosenki stare czy obecne to zawsze wesoły temat i pociągający temat.

  • Ciąg dalszy
    15 grudnia 2012, 15:54

    W tekstach piosenek jest zawartych tyle żartów ,przenośni, rozsądnych odskoczni językowych ,przerywników relaksujących i humorów. Ogólnie zawsze na czasie temat . Uwielbiam piosenkę ,,Please Mr Postman " The Beatles . A jaka wiąże się legenda zdobycia popularności przez ten zespół . To wszystko jest fascynujące.

  • Gosia butler
    15 grudnia 2012, 17:02

    ...żeby zamknąć temat: wesoły autobus jedzie, ja jako kierowca, pasażerowie wskakują i wyskakują na przystankach a nawet w biegu, nie wiem, jak do celu dotrą... ja patrzę do przodu, a nie co tam w tyle się dzieje... na końcu liczba się mniej więcej zgadza... chyba proste...

    a Ty, -sili, w kość dajesz... specjalnie się piosenkami nie zajmuję, bo każdy w tym widzi, co widzi, "Małgośka" dla pani Rodowicz znaczy coś innego, niż dla mnie...

    Ale zejdźmy na PSY. Popatrzyłam na tłumaczenie Gangnam Style po angielsku i potem na polską wersję z Superexpresu i już mi się to czy owo w Suerexpresowej wersji nie spodobało... Czy to nie strata czasu?

  • Silicone wymiana pogladów
    15 grudnia 2012, 18:04

    Nie mam na myśli zajmowanie się piosenką, ale wyciąganie różnych historyjek,ciekawostek i legend z tekstów piosenek.Z tych ciekawych momentów w tekstach piosenek Anglicy się uczą śpiewająco.

  • Ciąg dalszy .
    15 grudnia 2012, 18:10

    Na pewno nie wchodzi w rachubę polityka i jej przełożenie na język angielsko-polski bo wtedy i ja sam był omijał ten portal . Spróbować zawsze można

  • Gosia butler
    15 grudnia 2012, 18:25

    ...no, na pewno można zrobić naukę angielskiego na tekstach piosenek... zresztą i my używaliśmy piosenek tu i tam, jak najbardziej...

    Można np. prowadzić rozmowę nucąc tylko melodię... (jest to poza-słowna znajomość języka), właściwie to masz rację, bo sobie przypominam, jak napisałam: "zaśpiewaj", to wtedy jedna z tych paniuś (tzw. niektóra Rodaczka)- i po co - żeby się ktoś śmiał? Ale w Anglii to nie obciach śpiewać publicznie, nie jest też obciachem mówić do siebie! Przychodzi mi na myśl Dam Busters march z ramionami wyciągniętymi jak latający samolot...



  • Gosia butler
    15 grudnia 2012, 19:53

    ...mąż ma właśnie Ellę Fitzerald na iPlayer... zapomniała slów w trakcie śpiewania Mack the Knife... Bardzo dobrze, że się zajmujesz słowami piosenek, ale proszę, nie zapomnij też spontaniczności wykonania...

    Idę do pubu to przetestować, syn gra, ja od rekwizytów jestem...


















  • Gosia butler
    16 grudnia 2012, 19:04

    do -dojoasiakaj: no, "jeden" Cztelnik i jesteśmy w pierwszej dzisiątce po paru dniach... przeczytaj lepiej, co -joasiakaj pisze naprawdę, cytuję:
    szacunek, szczególnie dla osoby piszącej artykuły lub uważającej sie za nauczyciela, jest niezbędny

    więc lekcji proszę nie rozwalać, bo w dzienniczku uwaga będzie!

  • Sili-cone Correction
    17 grudnia 2012, 04:40

    ,,Nie w znajomości angielskiego leży wartość człowieka,..... a szacunek, szczególnie dla osoby piszącej artykuły lub uważającej sie za nauczyciela, jest niezbędny........ Życzę powodzenia i pozytywnych zmian. Popełniłaś błąd w odbiorze. Przeczytaj całą wykładnie zdania. Dojoasiakaj podkreśla że znajomość angielskiego nie jest najważniejszą wartością człowieka. W dzisiejszych czasach specjalizacja językowa jest na pierwszym miejscu i ona daje duże lub małe pieniądze za usługę tłumacza. Mistrzowskie władanie specjalizacją zawodową jest bardzo poszukiwane.

  • Gosia butler
    17 grudnia 2012, 10:54

    no nie, -sili, to -joasiakaj w zacietrzewieniu popełniła bląd w pisaniu. Przypuszczam ,że chciała napisać, że JA mam okazywać szacunek, a wyszło jej, że MNIE należy okazywać szacunek. Jako, że szanujemy -joasiakaj, prosimy o szacunek DLA NAUCZYCIELA - zgodnie z Jej życzeniem. Amen.

    Jest to tzw. law of unintended consequences. Kiedyś tu dyskusja była o mężach - cudoziemcach z innych kultur, babka chwaląc małżonka napisała, że "obuty" (a "obyty" chciała). Dopiero był ubaw!

    Nigdzie też nie pisałam, że znajomość angielskiego jest tu najważniejsza - wcale tak nie uważam, ale to jest po prostu moja działka - jak kogoś denerwuje, to po co czyta? Ludzie (przepraszam, niektórzy ludzie) praw-do-po-dob-nie jakieś swoje kompleksy w to mieszają... Nie wiem...

    -dojoasiakaj to raczej Tobie dokłada, ale Ty oczywiście -dyplomatycznie... i bardzo dobrze...

  • No Ludzie trzymajta mnie bo peknę ze śmiechu
    17 grudnia 2012, 23:52

    Ostatni wierny poddany, stary Wiarus Pierdoła, postanowił zrejterować( przetłumacz to z angielska). Gośka ty się weź lepiej za gotowanie grochówki a nie za pisanie tych bzdur. Straciłaś kontakt nie tylko z rzeczywistością ale i z czytelnikami, ostatnio to bardziej interesował ich bełkot Pierdoły niż Twoje podszyte megalomaniom artykuły. Jak byś dowcipnie nie próbowała ubrać swojej porażki, nikt o Tobie nie pomyśli " jesteś szalona" tylko NUDNA.

  • Gosia butler
    18 grudnia 2012, 00:33

    ...he scarpered...


    Malgośka mówią mi
    On nie wart jednej łzy, on nie jest wart jednej łzy
    Malgośka wróżą z kart
    On nie jest grosza wart
    Ach weź go czart, wez go czart
    Malgośka tańcz i pij
    A z niego sobie kpij
    Jak wróci powiedz nie
    Niech zginie gdzies na dnie
    Ej, głupia ty, głupia ty, głupia ty

  • Krzysztof Dupa
    18 grudnia 2012, 20:53

    Gosia daj sobie spokoj karmisz sie klotniami z czytelnikami czyzby maz ci nie wystarczal???

  • Gosia butler
    19 grudnia 2012, 13:03

    Amen!

    P.S. -K.D. - pozdrawiam!

  • Ludzie, ja napiszę ale wy mnie trzymajta.
    19 grudnia 2012, 21:25

    Życie nie znosi próżni, okazuje się, że Dupa chce zająć miejsce Pierdoły, tego nie wymyśliłby najlepszy satyryk.Myślę, że Dupa sprawdzi się lepiej w roli recenzenta co pozwoli Autorce wdrapać się na sam szczyt poczytności, ale czy to moralne aby dzięki Dupie piąć się do góry.

  • Gosia butler
    20 grudnia 2012, 00:20

    ...a czy ja mam na to jakiś wpływ? Przecież NIKT mnie nie czyta, mam tu też ZERO znajomych. -Ludzie.... itd....: Wy decydujecie! jak na jakims X-faktorze!

  • Silicone spróbuj powiązać ,,Skype" z londynek. net
    20 grudnia 2012, 10:11

    Podziwiam Cię za to że masz tyle nerwów i cierpliwości żeby kontynuować te nauczanie w tak ograniczonych warunkach . Przemyślałem wszystkie opcje i nie przyszło mi na myśl żadne ulepszenie w nauczaniu w tych okolicznościach i na tej technice . Ta forma nauczania jest trudniejsza niż nauczanie w klasie czy na ,,youtube" lub lekcje ,,Skype". Dominującą myślą w ulepszeniu nauczania była zdobycie większej satysfakcji. Myśle że znajomości z londynka.net to mnie sobie nie zapomnisz. Pozdrawiam

  • Gosia butler
    20 grudnia 2012, 11:49

    ...tylko, że mnie bardzo dobrze tu idzie... od prawie czterech lat...

    If it ain't broke don't fix it.

    Kolejny "rozczarowany"? Zacznij mi po jednym punkcie przybijać, kolejka już jest do tego...

  • Silicone
    20 grudnia 2012, 14:23

    Z mojej strony nie spodziewaj się rozczarowania ani też jakiegoś przybijania po jednym punkcie. Ja jestem cały czas nastawiony na
    budowanie a nie na rezygnacje.

  • Ciąg dalszy
    20 grudnia 2012, 14:32

    Dla mężczyzny jest bardzo ważny widok nauczycielki,kontur kobiety,
    jej uśmiech i grymasy ,zadowolenie i niezadowolenie mistrzyni,jej charakter ,uroda itp.itd. Te wszystkie tajniki motywują do nauki a także pociągają do nauki. Na pewno mężczyżni wolą jak kobiety są wykładowcami /pomijam wyjątki /.

  • Gosia butler
    20 grudnia 2012, 14:34

    ...no to wszystko wyjdzie w praniu! Buziaki na razie, ale naprawdę nie mam czasu teraz, dopiero co się męża pozbyłam!

    See u later alligator!

  • To ja tak po cichu
    20 grudnia 2012, 17:07

    Starego nie ma w domu to jest okazja . Tylko patrzeć jak wzrośnie liczba męskich czytelników.

  • Sili-cone
    22 grudnia 2012, 20:55

    Dostałem zaproszenie na wesele ale boję się iść na te wesele. Moja
    żona znowu będzie mnie pilnować . Na ostatnim weselu zrobiła mi awanture za to że poszedłem z kuzynką sprawdzać czy ktoś siana nie kradnie ze stodoły.

  • Gosia butler
    22 grudnia 2012, 21:15

    OMG! ale co Ty tu robisz. o tej porze?? Ja - wiadomo, Billy no mates, to mogę tu być, ale Ty? Nie w lesie chinkę rąbać?
    A na weselu trzymaj się żony -psychologia!!

  • Gosia butler
    22 grudnia 2012, 21:51

    ...no i proszę, najlepiej się bawię, jak jestem tu sama! Chciałam napisać "choinkę" a wyszło "chinkę" - the law of unintended consequences - "chinkę rąbać" to raczej coś - jak Anglicy mówią - fruity... nie mogę się przestać śmiać...

  • Silicone
    23 grudnia 2012, 10:57

    Chinki nie są wyrośnięte jak choinki zatem nie będe ich rąbać. Ja lubię wyrośnięte kobiety bo sam jestem wyrośnięty.

  • Gosia butler
    23 grudnia 2012, 17:38

    ...ja na przykład mam bardzo duże...

  • Gosia butler
    23 grudnia 2012, 17:39

    ...bardzo duże....

  • Gosia butler
    23 grudnia 2012, 17:39

    ...ego - według -joasia

  • Gosia butler
    24 grudnia 2012, 08:44

    Merry Xmas Everybody!!! xx

  • Silicone
    24 grudnia 2012, 09:50

    Okeyo ,thank you very mucho , Merry Xmas Eeveryone !!!

  • Silicone
    25 grudnia 2012, 01:45

    Pani co to się w Polsce porobiło pani. 6 lat temu jak żem zajechał na święta to teściowa zabiła jednego cielaka,15 kaczek i 20 gęsi.
    Pani, po ulicach nie szło spokojnie przejść , tak ludzie mi się kłaniali. Ksiądz proboszcz już od pierwszego dnia prawił w mojej intencji , i tak trwało to przez miesiąc. Wójt z sołtysem zaraz oficjalne zaproszenie do magistratu przysłali żeby dowiedzieć się jakie to nowości z Londyna przywiozłem. Pani a dzisiaj jak się pojedzie na święta to tak obwąchują czy to jakiego spisku ze sobą nie przywiozłem. Te ludziska teraz wszystkiego się bojo pani. Proboszcz , wójt ,sołtys jakby się w sobie pozamykali.

  • Żeglarz
    25 grudnia 2012, 09:36

    Polecam samouczek "Talk to Me 7", dla początkujących i zaawansowanych. Posiada system rozpoznawania mowy, funkcję analizy wymowy na wykresie, widzisz swoją wymowę i porównujesz z prawidłową, na bieżąco ocenia. Zabawa z kilkoma zdaniami, 15 słów - u mnie trwała około pięciu godzin, wciąga jak gra komputerowa, ścigasz i łapiesz słowa. Polecam.

    Spokojnego Bożego Narodzenia i szczęśliwego Nowego Roku 2013.

  • Gosia butler
    26 grudnia 2012, 12:50

    "A jeżeli my sięgamy do tekstów, które nas rażą, to widocznie te teksty nie są do nas adresowane."

    (Prof. Walery Pisarek jest honorowym prezesem, pierwszym przewodniczącym) Rady Języka Polskiego, autorem publikacji na temat języka polskiego oraz licznych wydań słownika ortograficznego)
    Cytat z dzisiejszego artykułu "Polszczyzna ma się dobrze", wkleję tu sobie, bo może się kiedy przyda...

    Cześć -żeglarz, witam, witam, myślałam, że Cię odstraszyłam sugestią wzięcia się za angielski, a Ty widzę - ruszyłeś z kopyta...
    Szacun... i też naj- naj- na Nowy Rok...

  • Silicone
    26 grudnia 2012, 21:04

    Dzięki Żeglarzowi za wskazanie kolejnej formy przyswajania angielskiego. W dzisiejszym czasie są duże możliwości w wyborze sposobu nauczania nawet jeżeli trzeba zapłacić jakieś pieniądze.
    Ja osobiście dostrzegam koniecznego rozbudowania londynka.net w temacie nauczanie angielskiego. Ja wiem że ta rozbudowa wiąże się z kolejnymi finansami. Ale mimo to zawsze trzeba podążać za czasem
    i dostosowywać się do reali czasowych i jego potrzeb.

  • Gosia butler
    27 grudnia 2012, 09:25

    ...ale Ty w kość dajesz, -sili...
    Ja osobiście kawy się napić muszę...

  • Czytelnik
    27 grudnia 2012, 10:52

    Na oceanie trudno o internet. Trzy tygodnie w małej łódce.
    Pozdrawiam.

  • Żeglarz
    27 grudnia 2012, 13:18

    Ten czytelnik to ja.

  • Gosia butler
    27 grudnia 2012, 13:24

    no shit, Sherlock!

  • Alex_12
    27 grudnia 2012, 19:52

    Dobry i pomocny artykuł. Oby więcej takich. Jednak niestety, co niektórzy rodacy, nie mając nic merytorycznego do dodania, zamiast milczeć, warczą i szarpią za nogawkę, zaśmiecając przy ty forum, na którym można by wspólnie pomóc tym, którzy mają problem z językiem.

  • Żeglarz
    27 grudnia 2012, 22:01

    "Speak your truth quietly and clearly;
    and listen to others,
    even to the dull and ignorant;
    they too have their story"

    Max Ehrmann 1927

  • Gosia butler
    27 grudnia 2012, 23:28

    dziękujemy, -żeglarz, ale jest też parodia tego Desiderata - nazywa się Deteriorata:

    With all its hopes, dreams, promises, and urban renewal, the world continues to deteriorate. GIVE UP!

    Nie mogę się tak za bardzo przejmować, bo jak to się mówi - "robię swoje", rezultaty jakie - who cares? Co mnie w tym fascynuje, to opór osoby uczącej się, której zawsze coś będzie przeszkadzać. Dlatego chyba dorosłym się tak trudno uczyć, bo niby na zdrowy rozum co mój wygląd czy charakter ma do tego - a jednak ma...

    Tak, że nie przejmuj się, -alex12, wyłap, co Ci pasuje, jak najbardziej. Z moim wielkim ego mogę śmiało powiedzieć, że o wielu rzeczach, o których piszę, nikt inny w Polsce nie pisał...

  • Gosia butler
    30 grudnia 2012, 09:33

    ...i to samo po polSku, właśnie ktoś dał na fejsie:

    Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchając też tego, co mówią inni: nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swą opowieść.

    Ale nie wiem, dlaczego -sili i -żeglarz się mnie czepiają? Bo ja właśnie tak od początku robię? Tak mi się zdaje?

  • Żeglarz
    30 grudnia 2012, 10:03

    Dzień dobry Gosiu.
    Dobrze że znalazłaś polskie tłumaczenie dezyderaty. To nie było skierowane do Ciebie. Umieściłem fragment z myślą że Alex_12 przeczyta.

    Umieszczam całość polskiego tłumaczenia. Ten tekst dla mnie jest drogowskazem jak dobrze żyć i postępować.

    Niemniej często schodzę z drogi i błądzę. Ale mam GPS w postaci dezyderaty.

  • A oto ona:
    30 grudnia 2012, 10:04

    Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu - pamiętaj, jaki pokój może być w ciszy. Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi.

    Prawdę swą głoś spokojnie i jasno słuchając też tego, co mówią inni - nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść. Jeśli porównujesz się z innymi, możesz stać się próżny lub zgorzkniały albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od Ciebie.

    Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę jakkolwiek byłaby skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu. Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat, bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech Ci to nie przysłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie jest pełne heroizmu.

    Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć. Nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa. Przyjmuj pogodnie to, co lata niosą - bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla Ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.

    Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie. Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy to jest dla Ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki, jaki być powinien.

    Tak więc, bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz o Jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia.

    W zgiełku ulicznym, w zamęcie życia zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny.
    Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.

  • Gosia butler
    30 grudnia 2012, 19:01

    ...i tak sobie żyjemy w harmonii, aż się zjawi drugi człowiek... i nas wkurzy...

  • Gosia butler
    31 grudnia 2012, 11:00

    ...jednak muszę przyznać, że jesteś spoko facet, -żeglarzu...

    Happy New Year 2013 everybody! xx

  • Silicone
    31 grudnia 2012, 16:51

    Okeyo ,thank you very mucho , all yes"s . ( ciekaw jestem jak zareaguje nasza nauczycielka-pasterz Gosia ). Podzielam Twoją Gosiu pozytywną opinię o żeglarzu. Żeglarz bardzo swój chłop i do tego inteligentny. Czytam często jego mądre opinie .Uważajcie na Londyn bo można też trafić w nowy rok na impreze zwaną ,,Sylwester bez gaci", bądzcie grzeczni . Happy New Year 2013 everyone !!!

  • Żeglarz
    1 stycznia 2013, 11:52

    Oh, thanks a lot.
    Happy New Year to you too, Gosia, Silicone and for everyone.

  • Marek
    1 stycznia 2013, 14:29

    Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku, Gosiu.
    Bez Ciebie Londynek byłby ubogi.
    Ja nie lubię konspeków ale inni jak widać lubią. Połamania pióra w nowym roku. Jesteś jaka Jesteś. Pozdrawiam.

  • Gosia butler
    2 stycznia 2013, 11:54

    ...ale to mnie piratują i zrzynają... Life ain't fair...

  • Gosia butler
    3 stycznia 2013, 19:33

    ...to może przyszedł czas, żeby -siliconowi się do skóry dobrać (sam się o to prosił). Nie sprowokujesz mnie takim pisaniem, bo oczywiście nie robisz błędów, ale jakieś manieryzmy. Jedno Ci powiem: jak kogoś zamordujesz i potem zaczniesz wysyłać sms-y z jego telefonu (że niby jeszcze żyje), to pamiętaj, że Cie nakryją - właśnie po stylu Twoich sms-ów. I tyle.

Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 22.07.2016
GBP 5.207 złEUR 4.356 złUSD 3.950 złCHF 4.007 zł

Sport


Reklama