
Z miną i pewnością siebie godną niejednego odkrywcy i obieżyświata zadaje pytanie stojącemu przy drodze góralowi:
którędy dojadę na Kasprowy?
Za kierownicą doświadczony kierowca w wieku plasującym się pomiędzy - mam bogatych rodziców – a - wczoraj dostałem prawo jazdy. Krótką pauzę między pytaniem a odpowiedzią wypełnia odgłos załamujących się rąk.
Z pozoru smutne i komiczne za razem wydarzenie, po dokładniejszej analizie ukazuje istotę problemu dotykającego jeden z najpopularniejszych kurortów w kraju. Kiedy przyjrzymy się bliżej całej sytuacji, zrozumiemy, że do zadania tego pytania pchnęła owego młodzieńca nie luka w jego wszechstronnej edukacji, a zwyczajna nuda. Pewnie zadacie sobie teraz pytanie o jakiej nudzie można mówić w miejscu takim jak Zakopane? I tu dotykamy sedna problemu. Ale pomału.
Geneza problemu.
Do Zakopanego przyjechałem niespełna rok temu wraz z żoną do jej domu rodzinnego. Teść, lokalny poeta i malarz lubujący się w gierkach słownych z dumą zaprezentował mi kufel z wielkim napisem ZAKOPANE, nadrukowanym tuż nad okalającą naczynie, panoramą Tatr. Z radością i satysfakcją godną świeżo upieczonego odkrywcy oznajmił, że jeśli przeczytamy napis wspak to wyjdzie nam ENAPOKAZ. W niedługim czasie przekonałem się ile racji zawiera w sobie owo odkrycie i jak prawdziwie charakteryzuje samo miasto.
Atrakcje.
Samo miasto może zaproponować przyjezdnym pokój w kolejnym świeżo postawionym pensjonacie, prywatną kwaterę w świeżo rozbudowanej willi lub równie świeżo przystosowanym pokoju. Dla zmotoryzowanych miejsca parkingowe w obrębie niemal całego miasta ze stawkami godzinowymi godnymi wielopoziomowego parkingu w ekskluzywnej dzielnicy Chicago. Jeśli chodzi o pożywkę dla duszy, program jest równie imponujący i prosty jak budowa cepa. Mamy do wyboru repertuar podkreślający przywiązanie Podchala do tradycji chrześcijańskich wyrażanej w malarstwie, mowie, śpiewie i sztukach powiązanych. W kinach raczej niewiele nowości ale miasto stara się nadążyć... bardzo się stara. Jeśli chodzi o ciało... zawsze można skorzystać z góralskiego spa - odmiana spa klasycznego, tyle że obsługa występuje w strojach regionalnych. Podniebienie połechcemy jakże tradycyjną dla tego regionu kraju pizzą, góralburgerem czy innym znanym fast foodem z iście miejscowym menu, np. cheesburger z oscypkiem i zlokalizowaną nazwą. Jeśli ktoś liczy na szczyptę regionalnej kuchni, musi się nastawić na szczyptę regionalnej kuchni okraszoną dość słonym rachunkiem.
Życie turystyczne praktycznie w całości skupia się na Krupówkach, które same w sobie przypominają raczej chińską dzielnicę upchniętą w długim pasażu gastronomiczno handlowym. Hałasujący i błyskający milionami kolorów kicz rodem z Tajwanu i Chin, rozłożony na stojakach lub niesiony przez mobilnych sprzedawców, niczym gigantyczna girlanda zdobi deptak na całej jego długości. Tu i ówdzie można nawet spotkać górala, natknąć się na sprzedawcę oscypków lub zrobić sobie zdjęcie z wyliniałym dywanem cudem uformowanym w postać bezradnie rozkładającego łapy misia. W końcu to nie jego wina, że stoi tam gdzie stoi i wygląda tak jak wygląda. Bardziej zasobni turyści mogą pozwolić sobie na krajoznawczą przejażdżkę dorożką. Poznanie w ten sposób miasta i dokonywanych inwestycji w remonty dróg, podziwianie wykańczanych nowoczesnych pensjonatów czy dewastacji zabytkowych budynków o znikomych możliwościach hotelowych to czysta przyjemność za niewygórowaną cenę 70 pln – niestety tylko zdaniem woźnicy. No tak ale być w takim pięknym miejscu i nie przejechać się dorożką? Bez komentarza.
| Oceń artykuł: | Aktualna ocena: 5.00 | Autor: |
|
Ilość głosów: 1
|
Cynic-man |
1-2 (2) 
1-2 (2) 
Dodaj komentarz do tego artykułu:



















