Menu

Zbyt zestresowani, zajęci i nieszczęśliwi na seks

Zbyt zestresowani, zajęci i nieszczęśliwi na seks
Seks wpływa na poczucie szczęścia, zdrowie, a nawet satysfakcję z pracy. (Fot. Thinkstock)
Żyjemy w czasach, w których panuje jedno z najbardziej liberalnych podejść do seksu w dziejach ludzkości. Dostęp do nowych technologii, środków antykoncepcyjnych czy portali randkowych stwarza zupełnie nowe możliwości. Jak nigdy dotąd akceptowane są rozwody, homoseksualizm, współżycie pozamałżeńskie czy wolne związki - a mimo to uprawiamy seks coraz rzadziej. Dlaczego?

W marcu amerykańscy badacze opublikowali w piśmie akademickim „Archives of Sexual Behavior” artykuł, z którego wynika, że przeciętny Amerykanin odbywał na początku obecnej dekady rocznie o 9 stosunków mniej niż w późnych latach 90. ubiegłego wieku. Spadek wyniósł 15% - z 62 na rok do 53. Co ciekawe, trend był taki sam niezależnie od płci, rasy, regionu czy wykształcenia. Jedynym odstępstwem był stan cywilny – okazuje się, że największy spadek odnotowano wśród małżeństw.

Inne badania dowodzą, że problem ten nie dotyczy wyłącznie Ameryki czy konkretnych respondentów. W 2013 roku National Survey of Sexual Attitudes and Lifestyles (Natsal) wykazał, że Brytyjcycy między 16. a 44. rokiem życia uprawiają obecnie seks średnio 5 razy w miesiącu. To o 1,3 raza rzadziej niż 13 lat wcześniej.

Podobną tendencję odnotowano w Australii. Trzy lata temu, według Australian National Survey of Sexual Activity osoby pozostające w heteroseksualnych związkach współżyli przeciętnie 1,4 raza w tygodniu, podczas gdy 10 lat wcześniej było to 1,8.

Najgorzej jednak wypada pod tym względem Japonia. 46% kobiet i 25% mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni nie utrzymuje żadnych kontaktów seksualnych.

Techniczna strona seksu

Zaintrygowani ogólnoświatowym trendem dziennikarze BBC Future postanowili poszukać jego przyczyn. Okazało się, że problem jest złożony.

Pierwszym powodem zjawiska jest powszechny dostęp do technologii, a szczególnie pornografii w internecie oraz mediów społecznościowych. Pornografia jest niebezpieczna głównie ze względu na czynnik uzależniający. Niektórzy psychiatrzy zaczynają nawet mówić o „uzależnieniu od internetowego seksu" jako o chorobie. Dodatkowo niepokojącą funkcją jest tendencja do zastępowania realnego życia seksualnego oraz tworzenia nierzeczywistych wzorców. Zdaniem specjalistów, oglądanie pornografii może prowadzić do „seksualnej anoreksji", dysfunkcji, a nawet obniżenia liczby zawieranych małżeństw.

Ekrany kradną czas na intymność. (Fot. Thinkstock)

Tego ostatniego dowiedli w 2014 roku Michael Malcolm i George Naufal po przebadaniu 1,5 tys. osób w wieku od 18 do 35 lat, tak zwanych milenialsów. W wynikach opublikowanych w „Eastern Economic Journal” wykazali silny związek między dużą intensywnością korzystania z internetu a niską liczbą zawieranych małżeństw. Zależność była jeszcze bardziej widoczna wśród mężczyzn oglądających regularnie pornografię.

Z drugiej jednak strony, w 2015 roku artykuł opublikowany w piśmie naukowym „Sexual Medicine”, dowodził, że oglądanie porno podnosi libido. Autor wykazał, że mężczyźni, którzy oglądają nagrania tego typu więcej niż 2 godziny tygodniowo, mają najwyższy poziom libido.

Na życie erotyczne mają wpływ także media społecznościowe. Osoby obsesyjnie „przyklejone” do ekranów zwyczajnie nie mają czasu na seks. Wcześniejsze badania wykazały, iż posiadanie telewizora w sypialni skutkuje obniżeniem aktywności seksualnej.

Podobnie jak w przypadku pornografii, także media społecznościowe mają różnorakie działanie. Choć z jednej strony nas pochłaniają i odrywają od realności, to z drugiej otwierają nowe szanse. Na przykład takie aplikacje jak Grindr czy Tinder mogą zdaniem specjalistów ożywić życie seksualne – umożliwiając rozbierane randki wcześniej i bardziej regularnie.

Stres to mniej seksu, a mniej seksu to stres

Kolejnym powodem, na jaki wskazują specjaliści, jest praca. Na zarabianiu pieniędzy spędzamy wciąż bardzo dużo czasu – na przykład przeciętny Amerykanin średnio 47 godzin tygodniowo. Jednak to nie tyle ilość, ile jakość życia zawodowego ma tu znaczenie. Naukowcy dowodzą, że zła praca jest gorsza dla naszego zdrowia psychicznego — a co za tym idzie i życia seksualnego — niż bezrobocie. Stres bowiem uważany jest za największego winowajcę spadku libido.

Teorię te potwierdziły w 2010 roku badania Guy Bodenmenna z Uniwersytetu w Zurichu. Jego zespół prowadził w Szwajcarii obserwacje 103 studentek. W wyniku trwającego 3 miesiące badania okazało się, że osoby, które uważają siebie za zestresowane, mają mniejszy popęd. Długotrwale napięcie powoduje bowiem zmiany hormonalne, wpływa na negatywne postrzeganie siebie, utrudnia relacje oraz powoduje częstsze sięganie po alkohol czy narkotyki. Wszystko to odbija się na mniejszym zainteresowaniu współżyciem.

Wyzwania nowoczesnego życia, w tym te opisane powyżej, wpływają ogólnie na spadek poczucia szczęścia, szczególnie wśród młodych ludzi. Stąd już tylko krok do symptomów depresji, które zwiększają seksualne dysfunkcje oraz obniżają popęd.

Kasa za dzieci

Firmy zachęcane są do dawania pracownikom więcej wolnego dla partnerów. (Fot. Thinkstock)

Okazuje się, że w porównaniu do tak zwanej generacji X milenialsi prowadzą mniej aktywne życie seksualne. Nie jest to przypadek – pokolenie wchodzące obecnie w dorosłość czuje się mniej pewnie pod względem pracy, mieszkania, a także ze względu na zmiany klimatyczne, destrukcję przestrzeni komunalnej i życia społecznego.

Zjawisko spadku zainteresowania seksem jest na tyle poważne, że ludzie na całym świecie głowią się nad sposobami rozwiązania tego problemu. W lutym tego roku na przykład, Per-Erik Muskos, radny ze szwedzkiego miasta Overtornea przedstawił pomysł, by 550 lokalnym pracownikom płacić za jedną godzinę tygodniowo, by mogli iść do domu i uprawiać seks. Muskos poparł swoją propozycję opisem korzyści płynących ze współżycia i podkreślił, że „mogłaby to być okazja dla par do spędzania czasu sam na sam”.

W Japonii, gdzie stale spada przyrost naturalny, rodzice otrzymują pieniądze za urodzenie dziecka, a firmy od lat zachęcane są do dawania pracownikom więcej wolnego na prokreację.

Podobnie w Polsce, która od lat zamyka statystyki dzietności (w 2015 roku była na 2. od końca miejscu w UE) wprowadzono program „Rodzina 500+”, czy Kartę Dużej Rodziny — system zniżek i dodatkowych uprawnień dla rodzin 3+.

Wszystkie te rozwiązania jednak mają działanie wyłącznie doraźne – nie leczą bowiem przyczyny spadku zainteresowania współżyciem – czyli mniejszego poczucia szczęścia. Rządy powinny się zatem raczej zająć tym, co niekorzystnie wpływa na zdrowie psychiczne mieszkańców, jak kryzys mieszkaniowy, zmiany klimatyczne, czy niestabilność materialna – skorzystamy na tym nie tylko w alkowie, ale na każdym poziomie życia.

Na podstawie artykułu BBC Future: "The many reasons why people are having less sex"

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 3 / 8

Komentarze


  • Tomasz bubak
    16 lipca, 07:11

    ...jakie przelozenie ma ten"liberalizm sexualny",np.na przypadkowy sex?,a ten to kolacja przy swiecach,czy kanapka w fast foodzie w dworcowej jadlodajni,w pedzie i na stojaco,radykalnie odeszlismy od tradycji,ta dawala poczucie sensu i bespieczenstwa,pewna ciaglosc,nasze babcie,mamy,przygotowywaly sie do partnerstwa,uczyly sie szyc szydelkowac itp.oczywiscie czasy byly inne i inne potrzeby,zmienila sie tez sytuacja ekonomiczna,nie w tym jednak rzecz!,chodzi o zmiane mentalnosci,kiedys kobiety inwestowaly w swoje"wnetrze"dzis niemal tylko i wylacznie dbaja o swoja powierzchownosc...

  • Tomasz bubak
    16 lipca, 22:41

    droga Anno Doroto,nie,ze bym nie mial zastrzezen co do twojej wypowiedzi,nie mniej jednak udalo ci sie uchwycic sedno!,z tym,ze spruboj wytlumacvzyc/wylozyc te niuanse co bardziej rozgarnietym odurzonym lewacka ideologia,badz mniej rozgarnietym,ale odurzonym poczuciem anonimowosci w metropolii takiej jak londyn, im"mniejszy" czlek tym wieksze ma przekonanie,ze zdola uciec od prawdy,pozdrawiam tych nielicznych,ktorzy w zamecie wokol zacgowali zasady,i zdrowy rozsadek...

Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 19.10.2017
GBP 4.721 złEUR 4.238 złUSD 3.590 złCHF 3.670 zł

Sport


Reklama