Menu

Uwaga, idzie kobieta!

Uwaga, idzie kobieta!
Kobiety szczycą się, że od lat 60. ubiegłego wieku mogą swobodnie rozwijać swoją wyzwoloną seksualność bez interwencji męskiej... (Fot. Thinkstock)
W roku 2014 młoda Soshana Roberts przechadzała się ulicami Manhattanu przez 10 godzin, a przed nią szedł kolega który przez dziurę w koszuli na plecach potajemnie filmował jej otoczenie. W czasie jej wyprawy mężczyzni zaczepiali ją w mniejszym czy większym stopniu 108 razy.

Ubrana była sugestywnie, ale nie wyzywająco, w T-shircie i w jeansach. Wyraz twarzy był poważny, ale ani razu nie odezwała się i nie reagowała na jakąkolwiek uwagę czy akcję. A formy zaczepania były przeróżne. Od bardzo niewinnych życzeń dobrego dnia i niewinne lecz nieproszone komplementy, przez gwizdy i seksualne komentarze, aż do osób proszących ją agresywnie o imię czy o spotkanie, a wreszcie jednego wysokiego osobnika o rozwiniętych barach, który w milczeniu dotrzymywał jej kroku przez przeszło 5 minut. Był to eksperyment wykonany przez organizację charytatywną Hollaback, zajmującą się dokuczliwym publicznym zachowaniem mężczyzn wobec kobiet. Film zrobił furorę na kanale YouTube.

Każdy szanujący się mężczyzna przyglądający się temu filmowi odczułby na moment zawstydzenie z powodu zachowania codziennego swojego gatunku, a może nawet zastanawiałby się, czy sam kiedyś choćby myślą, jeśli nie mową czy uczynkiem, popełnił takie wykroczenie wobec kobiety, choćby sprośną uwagą albo nieproszonym komplementem. Na pewno teraz dopiero odczuł jak to wygląda z punktu widzenia młodej kobiety samotnej na ulicach wielkiego miasta.

Oczywiście wielu mężczyzn pozwalało sobie na poważniejsze przekroczenia wobec kobiet niż w większości niewinnych zaczepek na ulicy. Parę lat temu Dominique Strauss-Khan, socjalistyczny kandydat na pzezydenta Francji, został zatrzymany po oskarżeniu przez pokojówkę hotelową o sugestywne seksualne zachowanie, co doprowadziło do szeregu poważniejszych skarg o napastliwym molestowaniu, a nawet gwałcie, przez dziennikarki i wolontariuszki partyjne we Francji. Okazało się, że ten potencjalny mąż stanu traktował kobiety jako przedmiot dla swojej własnej przyjemności, nie licząc się zupełnie z ich wrażliwością na jego grubiańskie zapędy. W każdym razie ten szereg skandali zakończył jego karierę polityczną.

Jeszcze większe trzęsienie ziemi spowodowały oskarżenia, które ujawnionne zostały dopiero w tym roku o stałym upokarzaniu ambitnych aktorek, reżyserek i scenografek przez przeszło 20 lat przez właściciela Miramaxu, Harvey’a Weinsteina. Zapraszał na spotkania, niby związane z ich zawodem, które zamieniały się na potencjalne oferty zatrudnienia w zamian za usługi natury seksualnej. Tym paniom, które odmówiły podobnej oferty, nie tylko zagroził zniszczeniem kariery, ale jeszcze założył specjalną agencję złożoną z byłych agentów Mossadu, aby tropić i rozpracować te “niepokorne” kobiety, używając szantażu pod adresem ich rodzin, aby zatrzymały w tajemnicy zachowanie Weinsteina.

Po czasie, na zasadzie, “ja też”, aktorka po aktorce, łącznie z takimi gwiazdami jak Angelina Jolie i Jennifer Lawrence, złożyły oświadczenia nie tylko o molestowaniu i nieprzyzwoitych ofertach, ale rόwnież o gwałtach. Okazało się, że przeszło 100 kobiet ze świata Hollywoodu było ofiarami jego lubieżności, ale paniczny lęk przed brutalnym zachowaniem i mściwością tego filmowego magnata zapewniał mu zmowę milczenia na temat jego wyuzdanego zachowania. Dopiero odwaga tych pierwszych kobiet umożliwiła rozpoczęcie całego strumienia oskarżeń i komentarzy publicznych w prasie i w mediach społecznych, co wreszcie położyło kres jego wszechwładzy i doprowadziło do stracenia przez niego wszystkich jego dyrektorskich stanowisk we własnej firmie oraz odebranie mu tytułu szlacheckiego w Wielkiej Brytanii.

Ten strumień oskarżeń i komentarzy wnet zamienił się w kaskadę i objął inne postacie, najpierw w Hollywoodzie, a potem w innych krajach zachodnich - zarόwno w świecie filmowym, teatralnym, a ostatecznie i w polityce. W Wielkiej Brytanii ofiarą tych oskarżeń, zresztą bardzo poważnych, bo obejmujących molestowanie młodych chłopcόw, padł Amerykanin,Kevin Spacey, były dyrektor tradycyjnego teatru szekspirowskiego "Old Vic Theatre". Spacey otrzymał poprzednio dwa Oscary i występował w popularnym serialu politycznym “Domek z Kart” (House of Cards). Teraz zaprzestano nakręcać serial, a producent Netflix stara się znaleźć innego aktora, równie zdolnego, aby Spacey'a zastąpić. Również zatrzymano produkcję filmu, który był już prawie gotowy, gdzie Spacey był gwiazdą, sprowadzono nowego aktora w głównej roli i nagrywają ponownie sceny, w których poprzednio był Spacey, ale już bez niego. Reakcja wobec Spacey'a była powszechna i brutalna (nawet opuścił go jego agent), ale trzeba przyznać, że na to zasługiwał.

Ta sama kaskada trafiła na politykόw brytyjskich. Labour Party miała problem z niewybrednym zachowaniem paru posłów. Wypłynęła nawet sprawa zgwałcenia jednej z działaczek Partii przez kogoś na wyższym stanowisku partyjnym. Sprawą miała się zająć policja. Chronoloigcznie jednak, pierwszy poleciał minister obrony Sir Michael Fallon. Z początku chodziło o stosunkowo trywialną sprawę położenia ręki na kolanie dziennikarki czternaście lat temu. Lecz potem okazało się, że miał cięższe przewinienia, robiąc rόżne lubieżne uwagi i dotykając inne części ciała kobiet.

Najbardziej na niego obrażona była rywalka polityczna Theresy May, Angela Leadsom. Ta stwierdziła, że kiedyś, gdy narzekała w rozmowie, że ma zimne ręce, minister zasugerował jej żeby “włożyła ręce tam gdzie ma ciepłe miejsce”. Komentatorzy męscy byli zdziwieni, że taka żartobliwa wypowiedź mogłaby być uważana za obraźliwą, lecz zależy komu to się mόwi, i w jakim kontekście taka wypowiedź miała miejsce.

Pod ostrzałem jest rόwnież wicepremier Damian Green za zbyt lekkomyślne komentarze. Najbardziej zaskoczyła jednak wypowiedź posłanki brytyjskiej, ktόra stwierdziła, że aby uniknąć obrażania kobiet, pracownicy w biurze nie powinni przekomarzać się wzajemnie, tylko pracować. Byłaby to jakby zapowiedź nowej ery purytańskiej pozbawionej humoru i rozrywek.

Kto komu? To jest tu istotną kwestią tego problemu. Nie chodzi tu o lubieżność męską. W końcu kobiety też mogą być lubieżne. Jest to częścią codziennego wspόłżycia męsko-damskiego. Kobiety szczycą się, że od lat 60. ubiegłego wieku mogą swobodnie rozwijać swoją wyzwoloną seksualność bez interwencji męskiej. Dziś jednak chodzi tu nie o seks czy sprośny humor, ale o nadużycie władzy przez mężczyznę ze względu na jego stanowisko i możność patriarchatu. I w państwach zachodnich dobrze to zrozumiano.

W Szwecji, oskarżony w obliczu licznych wypowiedzi w Facebooku poszkodowanych kobiet, wybitny dziennikarz musiał się poddać do dymisji. Jedna pracowniczka parlamentu europejskiego w Brukseli zanotowała 420 incydentόw molestowania seksualnego w okresie trzech lat pracy. We Francji powstał popularny wątek na Facebooku pt. “BalanceTonPorc” (ujawnił swojego prosiaka), do ktόrego dopisało się 50 tys. kobiet w ciągu jednego dnia. Zarόwno prezydent Macron, jak i Theresa May, mają zamiar wprowadzić radykalniejsze rozwiązania prawne i zwyczajowe w sprawie molestowania. Prezydent Trump nie bardzo widzi taką potrzebę.

A w Polsce? W Polsce dziennikarze nowej elity post-dobrozmianowej już wiedzą co mają powiedzieć. Marcin Wolski pisze w “Gazecie Polskiej”, że “chcąc wykluczyć element kokieterii, należałoby wszystkie niewiasty odziać w burki”. Po czym winę za to, że Weinstein tak się zachował, zwalił na kobiety, pytając ile “osobiście zgłosiło się do niego z seksualną ofertą, ile nagabywało, marząc o roli, a on, słaby samiec, ulegał”. Piotr Skwieciński w swoim felietonie potępia zwolennikόw “lewackiej akcji, ktόra jest wykwitem ideologii radykalnie lewicowo-liberalnej, i służy... zastraszeniu wszystkich mężczyzn i wtrąceniu ich w poczucie winy”. To są wypowiedzi asόw prasy w kraju, gdzie rząd odmawiał podpisania konwencji antyprzemocowej, bo “to uderza w rodzinę”, a w Sejmie jest propozycja zakazania antykoncepcji awaryjnej, bo kobiety “będą łykać jak cukierki”.

W Polsce Centrum Praw Kobiet już od początku obecnych rządόw straciło rządowe dotacje, a obecnie po ostatnich demonstracjach kobiet w obronie swoich praw, policja skonfiskowała im komputery i wydrukowaną dokumentację. Niestety, w tym wypadku żelazna kurtyna znowu zapadła między Polską a zachodnią Europą, ale w kształcie wielkiego żelaznego pasa cnoty.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 3.41 / 15

Komentarze


  • Gosc 055
    26 listopada, 08:41

    jak kobiety ubierają się wyzywajaco to później dziwią się że są gwalcone albo że mają różne propozycje o podtekscie erotycznym.... mężczyzna od wieków był zwrokowcem i to jest genetycznie uwarunkowane... że widząc wyzywajaca kobietę...to musi przenieść geny.... no a potem kobiety mówią że są molestowane .....

  • Hello 7
    27 listopada, 06:27

    @ Gosc 055. Twój komentarz może być dowodem na to że mężczyźni nie do końca skorzystali z okazji i gdzieś po drodze zatrzymali się na drabinie ewolucji. Może jestem brakujacym ogniwem ale nigdy nie zaczepiłem kobiety w taki prymitywny sposób. Z domu wyniosłem szacunek do innych. Nawet gdyby naga piękność szła to nikt nie daje Tobie prawa do gwałtu, molestowania, nagabywania. Mówiąc krótko. Morda w kubeł , możesz sobie popatrzyć bo nie dla psa kiełbasa. Skoro nie rozumiesz czego Tobie nie wolno.

  • Czytelnik anonimowy
    29 listopada, 17:40

    Dobry klip, ale obojetnosc tej kobiety samcow nie zniechecila jak widac.

    A gdyby szla naga, samce najpierw by sie o nia tlukli, nie tylko w NY...

    Natomiast artykul robi wrazenie...tlumaczonego translatorem.

    Troche dziwne sformulowania, jakby niegramatyczne, dziwnie po polsku napisane, pan to tlumaczyl z angielskiego, panie Moszczynski, he ?

  • Ania
    29 listopada, 19:37

    Żebym tylko nie trafiała na swojej drodze na ludzi o mentalności: "Gość 055".

Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 13.12.2017
GBP 4.790 złEUR 4.215 złUSD 3.588 złCHF 3.619 zł

Sport


Reklama