Menu

Sceptycy romantyzmu - kim są?

Sceptycy romantyzmu - kim są?
Aromantycy cenią sobie swoją niezależność... (Fot. Thinkstock)
"Nie jestem osobą oziębłą - zwyczajnie nie jestem osobą uczuciową" - mówią...

Są oni postrzegani zazwyczaj jako osoby bez serca bądź złudne, jednakże coraz więcej ludzi obala definicje prawdziwej miłości i małżeństwa. Nie oznacza to jednak rezygnacji z uprawiania miłości cielesnej.

Dla wielu brak romantyzmu może początkowo wydawać się trochę dziwny. Dla Juliette Arnold, 19-letniej francuskiej studentki psychologii, jest to całkowicie naturalne. Należy ona do coraz bardziej powiększającego grona ludzi, którzy definiują się jako: „aromantycy” (ang. aromantics).

Aromantycy określają się jako osoby, które nie darzą bądź darzą w nieznacznym, minimalnym stopniu uczuciami innych ludzi. „Dla mnie bycie aromantykiem oznacza po prostu, że nie odczuwam żadnych lub odczuwam nieznaczne, niewiele romantyczne doznania" - mówi Arnold. „Nie oznacza to, że brak we mnie jakichkolwiek uczuć".

Niektórzy aromantycy odkrywają swoją tożsamość już w okresie młodzieńczym. „Zaczęłam określać siebie jako osobę aromantyczną już w szkole średniej, widząc jak inni zaczęli dobierać się w pary" - opowiada aromantyczna kobieta, która chce pozostać anonimowa. „Na początku dziwiło mnie, dlaczego oni wszyscy dobierają się w pary?”.

Z własnych przekonań lub nie, ogromna większość społeczności aromantyków w sieci przyznaje się do swojej aseksualności.. (Fot. Thinkstock)

Inni odkryli to w późniejszym etapie swojego życia. Brii Noelle, 26-letnia mama dwójki dzieci i ambitna pracowniczka służby zdrowia, uświadomiła to sobie, kiedy zaczęła chodzić na randki. „Moi przyjaciele umówili mnie z jednym z ich znajomych i się zaczęło. On był miły i bardzo przystojny. Miał wszystko, czego oczekiwałam od swojego partnera. Jedynym problemem było to, że z biegiem czasu nie czułam do niego absolutnie nic”.

Zaczęła myśleć, że jest to nienaturalne, będąc z inną osobą w związku romantycznym. „Po tym zaczęłam szukać odpowiedzi, patrzyłam wstecz na wszystkie moje randki i zrozumiałam, że nigdy nie czułam czegoś więcej oprócz uczucia komfortu i platonicznej miłości w trakcie jakiejkolwiek randki”.

Podobnie miała Arnold, która początkowo biła się z myślami o swojej aromantyczności do momentu pełnej akceptacji. „Było mi bardzo ciężko się z tym pogodzić. Musiałam przemyśleć każde moje błędne przekonanie o miłości" - mówi kwestionując, czy jej uczucia były romantyczne, seksualne czy platoniczne. Minęło kilka miesięcy od momentu zaakceptowania siebie. Do pomocy miała swojego przyjaciela, który był wielkim wsparciem.

Wielu aromantyków jest aseksualna, co oznacza, że nie doświadczyli oni zbyt wielu bądź żadnych doznań cielesnych. „Z własnych przekonań lub nie, ogromna większość społeczności aromantyków w sieci przyznaje się do swojej aseksualności” - mówi Mark Schmidt, 27-latek z Michigan. Ale nie wszyscy. Schmidt założył grupę na Facebooku dla aromantycznych ludzi, którzy czują pociąg seksualny. Niespodziewania była pozytywna reakcja ogromnej liczby osób. „Nigdy nie reklamowałem mojej grupy, ale wydaje się, że jej popularność gwałtownie rośnie za pośrednictwem ustnych rekomendacji" - dodaje.

Grupa Schmidta jest przestrzenią dla aromantyków. Istnieje szeroki wybór grup na Facebooku: od Aromantycznych Nie-Aseksualnych do Szczęśliwych Aromantyków, a dodatkowo istnieją blogi poświęcone aromantyczności na portalu społecznościowym - Tumblr. Jest tam już ponad setka zarejestrowanych użytkowników. Są to głównie młodzi ludzie, którzy pochodzą z wielu różnych środowisk, o różnej tożsamości i orientacji seksualnej.

„Jestem zadowolony, że internet pozwala w łatwy sposób stworzyć społeczności z podobnymi poglądami na romans i uczucia romantyczne" - stwierdza Schmidt. „Ludzie często są zachwyceni, zdając sobie sprawę, że istnieją inni tacy jak oni, kiedy znajdują moją grupę. Jest to wielka radość dla mnie i chcę to kontynuować".

Te społeczności w sieci mogą pomóc aromantykom przezwyciężyć piętno odrzucenia romantyzmu. „Ludzie uważają, że jeszcze nie znalazłem odpowiedniego partnera, co jest nieprawdą” - twierdzi Arnold. „A ja właśnie znalazłam - siebie".

"Pewnie spędzę resztę życia sama z setką kotów w moim dużym domku na wsi - jednak nie jestem z tego powodu nieszczęśliwa..." (Fot. Thinkstock)

Wszyscy aromantycy, z którymi rozmawiam, opowiadają podobne historie o byciu posądzonym o bezduszność i życie ze złudzeniami. Noelle mówi, że nie o to chodzi: "Nie jestem oziębła bądź bezczelna. Po prostu nie czuję żadnych romantycznych uczuć do nikogo i nie chcę być w romantycznym związku. Moje serce jest wrażliwe. Oglądam filmy na programie Hallmark o prawdziwej miłości, małżeństwach - i płaczę!"... Jednym z jej ulubionych filmów fantasy jest film z 1987 r. "Princess Bride".

Skąd jednak bierze się to piętno? Schmidt uważa, że społeczeństwo dało przywilej romantyczności nad innymi formami miłości. „Obsesja romantycznej miłości jest wyraźnie normą w kulturze zachodniej. Mam poczucie, że większość ludzi trzyma się romantycznej więzi i uważa ją jako tę lepszą od wszystkich innych form ludzkich więzi".

Jednakże wszyscy trzej moi rozmówcy podkreślają dobitnie, że nie brak im nieromantycznej miłości bądź bliskiej więzi. Schmidt, który wychował się w konserwatywnym i religijnym domu, ma partnerów i przyjaciół, z którymi łączą go silne emocjonalne więzi. Arnold kocha swoją rodzinę, przyjaciół i zwierzęta domowe, a większość czasu i uwagi rezerwuje dla swoich dwóch pociech.

Pomimo społecznej presji do doświadczenia romantyzmu, aromantycy szerzą jeden przekaz: Jest OK, nawet jeśli nie czujesz romantyzmu. Arnold jest dumna, że nie musi delektować się ideą o związku romantycznym. „Pewnie nigdy się nie zakocham i nigdy nie wezmę ślubu. Pewnie spędzę resztę życia sama z setką kotów w moim dużym domku na wsi - jednak nie jestem z tego powodu nieszczęśliwa" - tłumaczy.

„Spędziłam dużo czasu myśląc, że cierpię na jakąś chorobę umysłową bądź jestem w pewien sposób ułomna" - dodaje Noelle. „Jednak będąc aromantyczką, czuję się normalna".

Tłumaczenie na podstawie artykułu: „Meet the aromantics”, który ukazał się 11 października na stronie internetowej "The Guardian".

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 5.29 / 7

Komentarze


Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel sie opinią

Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 21.11.2017
GBP 4.774 złEUR 4.230 złUSD 3.606 złCHF 3.631 zł

Sport


Reklama