Menu

Listy do Redakcji (Lipiec/Sierpień 2017): "Szukam światełka w tunelu"

Listy do Redakcji (Lipiec/Sierpień 2017):
Do redakcji portalu Londynek.net napływa coraz więcej listów od użytkowników. (Fot.Thinkstock)
"Nie przyjęto mojej skargi na kierowcę autobusu, bo jestem Polakiem", "Wiadomości zmanipulowały moją wypowiedż","Szukam światełka w tunelu"- użytkownicy portalu Londynek.net każdego dnia zwracają się do redakcji z różnymi pytaniami, refleksjami i prośbami. Na wszystkie odpowiadamy, a te najciekawsze nagradzamy.

W aktualnym artykule wybraliśmy listy, których tematyka najczęściej pojawiała się w korespondencji czytelników portalu Londynek.net do redakcji. W tym miesiącu wiele listów było od kobiet, które żyją w toksycznych związkach. Użytkownicy dzielili się z nami opinią na temat niesprawiedliwego traktowania oraz manipulacji w mediach. Za korespondencję od naszych użytkowników jesteśmy niezwykle wdzięczni. To po pierwsze znak, że docieramy do każdego zakątka świata, a dzięki poruszanym zagadnienion pomagamy innym.

„Szukam światełka w tunelu”

Nie ma miesiąca, w którym do redakcji portalu Londynek.net nie wpłynąłby list dotyczący przemocy domowej w polskiej rodzinie zamieszkałej na Wyspach. To ogromny problem, a ofiarom trudniej jest odnaleźć się w takiej sytuacji w innym kraju, z dala od rodziny. Z prośbą o pomoc zwróciła się do nas pani Joanna z Portsmouth.

„Mam dwoje dzieci i męża pijaka. To brzmi strasznie, ale taka jest prawda. Moje życie toczy się w schemacie. Strach przed silną ręką, ja już mam dość siniaków i kłamstw o spadaniu ze schodów. Najgorsze jest to, że obrywają też moje dzieci, które stają w mojej obronie. Co robić redakcjo, jak dalej żyć w obcym kraju?"...

Wyjaśniamy to w artykule "Przemoc w rodzinie", w dziale Poradnik Polaka w UK. Link do niego podajemy poniżej:

http://londynek.net/ukipedia/article?jdnews_id=2561379 oraz  http://londynek.net/ukipedia/article?jdnews_id=4319492

Znajdzie w nim Pani kontakt do organizacji, na policję i porady, w jaki sposób się chronić.

Znęcanie i zastraszanie to bardzo poważne przestępstwo. W sytuacji, gdy obawia się Pani o własne bezpieczeństwo i bezpieczeństwo dziecka, zawsze powinna Pani zadzwonić na policję.

Zachęcamy jednocześnie, aby śledzić nasze artykuły w dziale Poradnik Polaka w UK, gdzie publikujemy porady dotyczące codziennego życia naszych rodaków na Wyspach.

Polski pasażer autobusu w Londynie

„Chciałem podzielić się z Wami pewnym wydarzeniem, a mianowicie 28.07.2017 roku o godzinie 11:20 doszło do incydentu z kierowcą autobusu numer 217 w Londynie, który nie zatrzymał się na przystanku autobusowym, chociaż widział jak macham mu ręką. Wsiadłem więc do autobusu jadącego tuż za nim, pojazdy jechały w tę samą stronę i na tę samą stację autobusową. Ja też tam pojechałem, aby złożyć zażalenie.

Kierowca tego autobusu nie zatrzymał się na sygnał Polaka. (Fot. Facebook/Daniel Jancewicz)

Osoba odpowiedzialna za przyjmowanie skarg powinna przyjąć moje zgłoszenie na tego kierowcę, ale zignorowała mnie i kazała zadzwonić pod numer, który znajdował się na szybie budynku informacji. Powiedziano mi też, że to wszystko, poszedłem więc. Widział to jeden z kierowców w bazie. Powiedział mi, że do obowiązków tego człowieka pracującego na tej stacji jest przyjęcie ode mnie tej skargi na kierowcę autobusu, więc zapytałem, dlaczego tego nie zrobił, Usłyszałem odpowiedź, że dlatego, bo nie jestem rodowitym Brytyjczykiem”.

Bardzo dziękujemy, że pan Daniel podzielił się z nami tą historią. To bardzo ważne, aby dochodzić swoich praw. Kierowca popełnił błąd, a osoba, która powinna przyjąć od naszego rodaka zażalenie, zignorowała go i nie dopełniła swoich obowiązków.

Nikt nie powinien traktować pasażerów środków transportu miejskiego inaczej tylko dlatego, że nie są rodowitymi Brytyjczykami. To jest forma dyskryminacji. Radzimy poinformować o tym jeszcze kierownictwo firmy autobusowej i zarządcę bazy autobusowej przy Turnpike Lane w Londynie.

Ostrzeżenie

Wiele listów skierowanych do redakcji portalu Londynek.net dotyczy nieuczciwych handlowców, pośredników i firm. Niedawno nasz użytkownik przysłał nam ostrzeżenie przed firmą z Częstochowy sprzedającą meble i zajmującą się przeprowadzkami.

„Uwaga! Chcę ostrzec przed firmą *** z Częstochowy, która zajmuje się sprzedażą mebli i przeprowadzkami. Mój tata zamówił tira do przewozu rzeczy z UK do Polski. W samochodzie znajdowały się ukryte 2 quady, a tacie powiedzieli, że meble wiozą, więc ma do dyspozycji połowę tira. W Niemczech zatrzymała ich policja i nakazała wjechać na wagę. Okazało się, że mogli przewozić 3,5 tony, a oni mieli prawie 6!!! Dostali mandat w wysokości 500 euro i kazali tacie zapłacić połowę! Naprawde??!! Kiedy zadzwoniłem do szefa tej firmy i aby to uregulować, to on mi dosłownie odpowiedział, że gdyby to on jechał pojazdem, wyrzuciłby wszystkie rzeczy i zostawił w polu.

Już ta odpowiedź dokładnie pokazuje podejście tej firmy do swoich klientów. Mogę powiedzieć, że z tą firmą nikt nie jest ubezpieczony i nie ma gwarancji, że rzeczy trafią do miejsca docelowego. Po przyjeździe do Polski dwóch młodych kierowców, którzy siłą próbowali wywrzeć presję, aby tata zapłacił. Pracownicy firmy nie szanują sprzętu, który przewożą, 70% zostało uszkodzonych, bo chodzili po nim i przeładowali. Za taką zabawę trzeba było zapłacić 600 funtów i do tego żądanie spłaty połowy mandatu. Ostrzegam, aby nikt nie miał takiego doświadczenia jak mój tata, który w ciągu 3 dni wracał do Polski w takim stresie. Ludzie nie dajcie się oszukać, ta firma nie hest profesjonalna, zawsze mają przeładowane samochody. Szkoda, że Polak tak traktuje Polaka”.

Redakcja Londynek.net nie może podać nazwy firmy, ponieważ nie toczy się wobec niej żadne postępowanie karne. Zdecydowaliśmy się jednak na publikację tego listu, gdyż coraz częściej do redakcji napływają zgłoszenia dotyczące nieuczciwych firm przewozowych.

Każde nadużycie takich przedsiębiorstw powinno być zgłaszane niezwłocznie na policję. Chodzi przecież o dobytek wielu lat pracy poza granicami kraju. W każdym kraju są również organizacje konsumenckie, gdzie można złożyć skargę. Przed skorzystaniem z konkretnej firmy warto zasięgnąć opinii o niej innych klientów.

„Manipulacja w telewizyjnych Wiadomościach

Niemal każdego dnia użytkownicy portalu Londynek.net dzielą się z redakcją opiniami na temat naszych artykułów. Rzadko zdarza się jednak, aby nasi użytkownicy komentowali działalność innych mediów. W takiej sprawie właśnie napisała do nas pani Sandra Borowiecka.

„Nie wiem, kto wraca z emigracji i na jaką skalę, ale jedno jest pewne. Wbrew manipulacji 'Wiadomości' telewizji publicznej na pewno nie jestem jedną z powracających.

W dniu 20 lipca 2017 roku, w głównym wydaniu 'Wiadomości', Telewizja Polska wyemitowała reportaż na temat nieprawdopodobnie ekscytujących wyników polskiej gospodarki i boomu związanego z powrotem emigrantów do Polski. Z iście gombrowiczowskiego materiału wynikało, że raduję się jak głupia, występując jako główna orędowniczka fali powracających, ucieszonych obywateli i obywatelek, których jedynym marzeniem jest zetknięcie się z superlatywami obecnej sytuacji społeczno-polityczno-gospodarczej, panującej w naszym kraju.

Z tego samego materiału wynikało również, że powróciwszy do kraju cztery lata temu, uciemiężona skrajnym przepracowaniem w niewyobrażalnie trudnych warunkach, jestem dziś 'głównym głosem emigracji', którego należy niezwłocznie usłuchać - zapakować manatki i pędem pognać na lotnisko, nie zważając na ceny biletów do Polski, bowiem raj utracony czeka otworem.

Jako że nie prowadzę prostytucji intelektualnej wobec żadnej władzy, czego wyraz dałam niejednokrotnie tak w ramach listu i reportażu, którymi zainteresowały się media w 2013 roku i później, nie mogę zgodzić się z tak jawną, ordynarną, wstrętną i obelżywą nie tyle dla mnie, ile dla przebywających na emigracji Polaków.

Do dnia wczorajszego, działając jako osoba niezwiązana całkowicie z żadnym ruchem politycznym, z żadną partią, władzą ani pseudo władzą, miałam w poważaniu opinie na temat działalności redakcji 'Wiadomości'. Obiektywnie nie byłam zainteresowana opowiadaniem się po żadnej z medialnych stron. Tak więc skoro tylko zabrzęczał dzwonek mego telefonu, zgodziłam się udzielić wypowiedzi do reportażu na temat emigracji i konkretnie mojego przypadku, w ramach którego wyjechawszy wśród szumu medialnego w 2013 roku powróciłam. Emigracja moja trwała dokładnie dwa miesiące i była ściśle związana z tematem wyzysku młodych na rynku pracy, stanowiąc swego rodzaju manifest.

Mój przypadek nie może być brany pod uwagę w kwestii sytuacji ogółu emigracji, nie da się go przyporządkować losowi setek tysięcy Polaków, którzy ledwo zipiąc, tęskniąc za rodzinami, pracują ciężko poza granicami Polski. Mój przypadek to mój przypadek, mogący najwyżej stanowić dowód na to, że jeśli się chce osiągnąć swój cel, cel zawodowy, to po kilkunastu latach ciężkiej pracy da się to zrobić, i to czy będąc w Polsce czy poza nią.

Od godziny 14:50 do 15:17 trwało więc nagranie „setki” (wypowiedzi - przyp. red.), w ramach którego poza pozowaniem do 'przebitek', udzieliłam długiej, jasnej i klarownej wypowiedzi na temat emigracji w kontekście mojego przypadku. Wszystkie moje wypowiedzi, zanim trafiły w ręce redaktora Damiana Diaza, którego od dziś będę nazywała 'nożycorękim', były odpowiedziami na konkretne pytania zadawane mi przez miłą i otwartą dziewczynę z redakcji. 'Pełnymi zdaniami', powiedziałam więc między innymi:

- O tym, że wyjeżdżając do Londynu, najpierw musiałam wejść w etat 'najsłynniejszej polskiej emigrantki', przez co długo nie mogłam znaleźć pracy.

- O tym, że emigracja ma kilka oblicz i w ciągu ostatnich lat stanowczo zmieniły się jej realia. Zdecydowanie należy oddzielić emigrację 'za chlebem', w celu spokojnego życia, od tej związanej z realizowaniem własnych pasji i marzeń, które to marzenia, można spełnić przy odpowiedniej dozie samozaparcia, także w Polsce, czego jestem żywym przykładem.

- O tym, że praca w restauracji, w której kuchnia znajdowała się piętro niżej niż sala dla gości, a w której dania serwowano z garów wprost na talerze gości, była bardzo ciężka, wręcz niewyobrażalnie ciężka, zwłaszcza że pracowało się po kilkanaście godzin (ten wątek wykorzystano w materiale, jednak 'przypadkiem', kontekst restauracji zamienił się w 'emigrację')

- O tym, że moja emigracja była ściśle związana z listem i reportażem, który rozesłałam do mediów w 2013 roku.

- O tym, że przebywając w Londynie, zrozumiałam, że Polska jest jedynym miejscem, w którym chcę żyć i pracować. (to zdanie, jedyne zgodne z sensem wypowiedzi jakiej udzieliłam, poszło na czołówkę 'Wiadomości')

I tak dalej, i tak dalej. Oczywiście nie mogłam wiedzieć, że dla redakcji 'Wiadomości', słowa restauracja i emigracja są wymienne, ani też, że materiał dotyczący mnie ma być materiałem mnie nie dotyczącym, ale za to dotyczącym tych, z którymi od czterech lat, poza sporadycznymi przypadkami, nie mam żadnej styczności, a z którymi – biorąc pod uwagę zmanipulowany przekaz reportażu – wolałabym chwilowo się nie zetknąć twarzą w twarz.

Ze swojej strony, zupełnie prywatnie, chciałabym oznajmić, że nie życzę sobie, aby jakakolwiek władza, czy jakiekolwiek media (z 'nożycorękimi' w tle czy bez), wycierały sobie gęby moją ciężką pracą, determinacją i sukcesem. Niewątpliwie tego co robię od czterech lat, nie zawdzięczam ani Tuskowi, ani Kaczyńskiemu, ani żadnemu innemu politykowi.

...nie życzę sobie, aby jakakolwiek władza, czy jakiekolwiek media (z „nożycorękimi” w tle czy bez), wycierały sobie gęby moją ciężką pracą, determinacją i sukcesem.

A Emigrantów pragnę z całego serca przeprosić za manipulację, w ramach której użyto wycinków mojej wypowiedzi. Nie było moim celem obrazić kogokolwiek, zwłaszcza ludzi, którzy ponoszą konsekwencję polityki kolonialnej, której ofiarą jest polskie społeczeństwo.

Korzystając z okazji, zwracam się do telewizji TVP i redakcji 'Wiadomości'. Ogromnie liczę na to, że skoro tak ucieszyliście się państwo z mego powrotu, łatwiej będzie państwu podjąć temat moich książek dotyczących kwestii rozbieżności stanowiska Kościoła względem faktów dotyczących II wojny światowej i czasu po niej, zwłaszcza w kontekście relacji Watykan – Polska, a także debaty międzynarodowej o sytuacji Europy i Polski w obliczu radykalizmu i działalności organizacji takich jak ONR, no i oczywiście kwestii zwrotu majątku żydowskiego w kontekście braku reakcji MSWIA na informację o tym, że Komisja Regulacyjna ds. Gmin Wyznaniowych Żydowskich nie prowadzi listy majątku przekazanego, ani Biuletynu Informacji Publicznej, choć ma taki obowiązek".

Materiał wyemitowany w "Wiadomościach”:

Pani Sandra ma prawo do wyrażenia swojej opinii na temat materiału, który został wyemitowany z jej udziałem. Każdy, kto nie jest zadowolony ze sposobu użycia jego wypowiedzi przez jakakolwiek redakcję, ma prawo do złożenia skargi i prośby o sprostowanie.

Napisz do nas

Chcecie zadać pytanie redakcji, a może podyskutować o przeczytanym artykule? Czekamy na Wasze listy. Spośród użytkowników portalu Londynek.net, nadsyłających do nas listy pod adres mailowy listy@londynek lub redakcja@londynek.net (z dopiskiem „Listy do Redakcji”), wylosujemy zwycięzców nagrody finansowej w wysokości 20 funtów. Od 1 września br. - oprócz nagrody finansowej - osoby nagrodzone otrzymają vouchery do polskiego restauracji "Pyza" w Londynie - szczegóły już wkrótce!

*Regulamin przyznawania nagród finansowych za najciekawsze listy do Redakcji:

1. Każdego miesiąca spośród nadesłanych do portalu Londynek.net listów kapituła złożona z trzech pracowników portalu wybierze 2 najciekawsze listy od użytkowników portalu.

2. Przesłanie listu do Redakcji jest równoznaczne ze zgodą na jego publikację - chyba że Autor listu zastrzeże sobie anonimowość oraz nie zgodzi się na publikację. Wówczas takie listy nie będą brane przez Redakcję pod uwagę jako te, spośród których wybierany jest zwycięzca.

3. Autorzy wybranych listów zostaną poinformowani o nagrodzie drogą mailową i zostaną poproszeni o podanie numeru swojego konta bankowego. 

4. Nazwiska zwycięzców pojawią się również na stronie Londynek.net, pod opublikowanym listem.

5. Nagroda w wysokości 20 funtów zostanie przelana na numer konta zwycięzcy.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 6 / 4

Komentarze


  • Tele
    22 sierpnia, 09:19

    no tak z tymi manipulacjami to nie teges

Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 19.09.2017
GBP 4.828 złEUR 4.293 złUSD 3.582 złCHF 3.726 zł

Sport


Reklama