Menu

Jedyny polski kandydat w wyborach parlamentarnych w UK? Poznajmy Michała Chantkowskiego

Jedyny polski kandydat w wyborach parlamentarnych w UK? Poznajmy Michała Chantkowskiego
Michał Chantkowski i Jill Stein - amerykańska lekarka i polityk, kandydatka na stanowisko prezydenta USA w wyborach prezydenckich w 2012 i 2016 r. z ramienia Partii Zielonych. (Fot. Facebook/Michal Chantkowski, Green Party International Committee)
Od kilku lat na Wyspach, zaangażowany społecznie niemal od początku pobytu, teraz kandyduje do roli brytyjskiego posła w Anglii - Michał Chantowski jest kandydatem Partii Zielonych z okręgu Washington i Sunderland. To najprawdopodobniej jedyny Polak, który stara się o miejsce w Westminster.

Choć w Wielkiej Brytanii mieszka około miliona Polaków, wciąż niewielu z nich garnie się do brytyjskiej polityki. W ostatnich latach na palcach jednej ręki można było policzyć kandydatów na radnych, do Parlamentu Europejskiego czy na stanowiska burmistrza miasta.

Poza Deniems MacShanem z Partii Pracy, którego ojciec był Polakiem, Danielem Kawczyńskim z Partii Konserwatywnej, który urodził się w Warszawie i dr Roseny Allin-Khan z Partii Pracy z londyńskiej dzielnicy Tooting (matka poseł Roseny Allin-Khan jest Polką), nikt inny o polskich korzeniach nie zasiadł w poselskich ławach brytyjskiego parlamentu. Historia może się zmienić w tym roku za sprawą Michała Chantkowskiego, który z ramienia Partii Zielonych startuje w przedterminowych wyborach 8 czerwca.

Muszę przyznać, że zaczął Pan swoją kampanię dość odważnie. Na swojej stronie na Facebooku zaczął Pan od słów, że jest Pan bardzo dumny z tego, iż jest Pan pierwszym w historii Polakiem kandydującym z okręgu Washington i Sunderland. Zrobił Pan to, chociaż zasadniczo Polacy nie mogą głosować w wyborach parlamentarnych w Wielkiej Brytanii - mogą to zrobić tylko ci, którzy mają brytyjskie obywatelstwo.

Michał Chantkowski: - Tak, jestem dumny - po pierwsze dlatego, że startuję z ramienia partii, która jest moim świadomym wyborem. Brytyjskie partie polityczne do tej pory nie interesowały się za bardzo losem Polaków i innych mniejszości narodowych, zwłaszcza tych osób, które przybyły tu z nowych krajów Unii Europejskiej.

Nawet przed wyborami?

- Tak, nawet przed wyborami nie widziałem takiego zainteresowania szczerze mówiąc. Nawet jeśli takie się zdarzało, to było przedmiotowe, a nie podmiotowe, coś na zasadzie "o nas, ale bez nas". Politycy mówią: "myślimy, że Polacy to, że Polacy tamto". Nawet pozytywnie wypowiadający się o Polakach politycy przypominają nam, że nasi rodacy mają jakiś pozytywny wkład w gospodarkę, w kulturę, w ekonomię. No dobrze, fajnie, ale gdzie są Polacy, którzy też by się na ten temat wypowiadali? Gdzie są Polacy, którzy by reprezentowali te wartości polityczne? A w pewnym momencie „Zieloni” okazali się jedyną siłą polityczną, która faktycznie jest najbardziej reprezentatywna jeśli chodzi o Polaków w Wielkiej Brytanii.

W jaki sposób?

- Istnieją dwa główne powody, dla których uważam, że „Zieloni” są najbardziej reprezentatywną partią. Pierwszy powód to taki, że wciąż większość Polaków pracuje na najmniej opłacanych stanowiskach, a my jesteśmy za tym, aby takie osoby były chronione i otrzymywały godziwą zapłatę. Jesteśmy też za tym, aby skończyć tę grę, która się toczy z udawanym samozatrudnieniem. Jest to absolutnie nie do zaakceptowania, że osoby, które codziennie o tej samej godzinie muszą przychodzić do tego samego miejsca pracy i pracują dla jednego pracodawcy - były samozatrudnione.

Michał Chantkowski i Natalie Bennett - brytyjska dziennikarka i polityczka, od 2012 liderka Partii Zielonych Anglii i Walii. (Fot. Facebook/Michal Chantkowski, Green Party International Committee)

Drugi powód to nasze stanowisko dotyczące Unii Europejskiej - w przeciwieństwie do Partii Pracy, która głosi obecnie, że możemy wyjść ze struktur europejskich, ale zachować dostęp do unijnego rynku, my mówimy wprost, że chcemy pozostania Wielkiej Brytanii w Zjednoczonej Europie. Nie uważamy ślepo, że Unia jest zbawieniem ludzkości, ale wypływa z tego dla krajów członkowskich wiele korzyści: pokój, swobodny przepływ osób. To prawdziwa wolność, ludzie mogą jechać tam, gdzie chcą mieszkać, pracować, żyć.

Mówi Pan o Unii, ale jesteśmy w Wielkiej Brytanii tuż przed Brexitem, który staje się faktem, co dalej?

- Demokracja polega na tym, że można dokonać wyboru i można go również zmienić.

I na to liczycie?

- Oczywiście, ale tu ważne jest zaangażowanie ludzi młodych, którzy w większości głosowali za pozostaniem Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Ci ludzie będą w przyszłości rządzić krajem. Miejmy nadzieję, że większość z nich będzie zwolennikami Partii Zielonych.

Tylko jak zachęcić młodych ludzi do pójścia do urn wyborczych?

- To jest na pewno istotne, dlatego jedną ze spraw, o którą się staramy jest obniżenie wieku prawa do głosowania do 16. roku życia. Warto podkreślić, że w Anglii wiek odpowiedzialności prawnej, jeśli chodzi o przestępstwa kryminalne to tylko 10 lat. Skoro więc od 10-latków wymagamy, aby odpowiadali nie jeszcze jak dorośli, ale odpowiadali za przestępstwa w tak młodym wieku (dla porównania w Szkocji ten limit wiekowy wynosi 12 lat), to może warto by było zastanowić się czy 16-latkowie nie mogliby głosować. Pozwoliłoby to im na większe zaangażowanie w życie społeczne.

Wróćmy do wpisu na Facebooku; mówienie o polskości nie przysporzy Panu głosów, Polacy nie mogą głosować w wyborach parlamentarnych.

- Jestem Polakiem i zależy mi, aby Polacy byli zainteresowani tym, co dzieje się w brytyjskiej polityce, moją stroną polityczną, naszym punktem widzenia. Chciałbym, aby chcieli głosować, jeśli nie na moją partię, to przynajmniej na jakąkolwiek. Widzę co prawda odrobinę większe zainteresowanie naszych rodaków polityką, ale to wciąż za mało.

Jeśli ktoś nie może przełknąć polityków i polityki w ogóle, to zachęcam do angażowania się w działalność organizacji pozarządowych, lokalnych instytucji kulturalnych, klubów. To jest podstawa życia w Anglii. Dzięki temu będziemy bardziej widoczni i będzie łatwiej nas zaakceptować.

Jest to bardzo ważne, bo przedstawiciele wszystkich narodowości, które przyjechały tu z Europy w ostatnich latach, postrzegani są  jednocześnie jako podludzie i nadludzie.

Podludzie dlatego, że wielu postrzega ich jako takich, którzy mogą tutaj tylko fizyczną pracę wykonywać i nic więcej, co nie jest prawdą oczywiście, a z drugiej strony jako nadludzie, bo jakimś nadludzkim wysiłkiem wyrabiamy te zmiany i mamy produktywność większą niż inni. A to znowu powoduje, że jesteśmy traktowani przedmiotowo, a nie podmiotowo.

W dzisiejszej polityce i stylu jej prowadzenia niezbędny jest lider. Czy ma Pan ambicję stania się takim liderem w Pana okręgu wyborczym?

- Oczywiście, inaczej nie można by było startować w wyborach parlamentarnych, bo to właśnie o to chodzi, aby była to osoba, która jest w stanie podejmować decyzje. Poza tym musi to być osoba, która uszanuje wolę wyborców. Jeśli ma się program, to nie tylko trzeba się go trzymać, ale nad tym programem trochę pomyśleć i wydaje mi się, że jestem taką osobą, która jest to w stanie zrobić.

Mam też doświadczenie w byciu liderem poza polityką, byłem przewodniczącym organizacji, która jednoczyła organizacje samorządowe, pracowałem też z mniejszościami narodowymi w Sunderland. Oznaczało to, że musiałem rozmawiać z różnymi organizacjami, które nie zawsze się ze sobą zgadzały. Reprezentowałem cały sektor samorządowy w okręgu i stowarzyszenia mniejszościowe w Sunderland.

Dziękuję za rozmowę.

Informacje i kontakt do Polaka z Partii Zielonych, który kandyduje na posła można znaleźć na Facebooku tutaj.

 

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 4.9 / 10

Komentarze


  • Gutek
    15 maja, 09:20

    Jak na Michała to niezły z niego Michał ...👎

  • Gosc-Newcastle/Sunderland
    15 maja, 10:43

    Dlaczego wystawiasz opinie komus kogo w ogole nie znasz? Ja znam Michala osobiscie od wielu lat i uwazam ze to konkretny i rozsadny facet, ktory ma ogromne doswiadczenie w byciu liderem, zaangazowanym w pomoc Polakom i nie tylko, poprzez dzialalnosc w organizacjach pozarzadowych.Poczytaj sobie o ICOS w Sunderlandzie i o tym jak ta organizacja-m.innymi prowadzona przez Michala i jego kolege, aktywnie uczestniczy w zyciu spolecznym i kulturowym Polakow zyjacych w Wielkiej Brytanii.Poprzez rozne formy pomocy np.rozwiazywanie problemow finansowych, czy pomoc w znalezieniu zatrudnienia..poczytaj..

  • Gosia butler
    16 maja, 13:18

    cyt.:

    ... nikt inny o polskich korzeniach nie zasiadł w poselskich ławach brytyjskiego parlamentu.

    Zasiadł!

    Proszę sobie "Denis MacShane" (czyli pan Matyjaszek) wyguglować , biedny człowiek siedział w Polsce w więzieniu solidaryzując się z Solidarnością, więc może warto o nim wiedzieć. "Wielki przyjaciel Polaków" nieznany Polakom...

  • Gutek
    16 maja, 21:14

    Szanowne Panie chyba nic nie wiedza o panie Michale bo by nie wypisywali takich słodkości .... W Polsce ma żonę i troje dzieci w Angli ma dwie sympatie . Owszem jest robotny ale nie jako polityk..

  • Pleple
    17 maja, 09:18

    W tekście nie jest napisane, że nikt, tylko, że chyba nikt " Poza Danielem Kawczyńskim z Partii Konserwatywnej, który urodził się w Warszawie i dr Roseny Allin-Khan z Partii Pracy z londyńskiej dzielnicy Tooting (matka poseł Roseny Allin-Khan jest Polką).

  • Gosia butler wie wszystko
    17 maja, 20:07

    ...nie ma "chyba", są konkretne nazwiska! Przecież nie było ich tak dużo!

    To teraz trudniej:

    ... a co z tym panem L. (nie podam pełnego nazwiska) - nikt go nie zauważył? Zmienił sobie Marek na Mark? A też poseł do parlamentu polskiego pochodzenia...

    To niech będzie na pracę domową!

    P:S: Oczywiście hrabina Constance Markievicz - "polska" tylko z nazwiska, po mężu! i pierwsza kobieta w Izbie Gmin, wybrana, ale w ławach fizycznie nie "zasiadła".

Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 17.11.2017
GBP 4.766 złEUR 4.242 złUSD 3.596 złCHF 3.627 zł

Sport


Reklama