Menu

Gastronomiczny kosmos od kulis, czyli o książce "Gastronautka"

Gastronomiczny kosmos od kulis, czyli o książce
Autorka - Róża Wigeland - w ulubionej kawiarnianej scenerii. (Fot. Archiwum prywatne Róży Wigeland)
Jeśli tytuł powieści Róży Wigeland kojarzy się Wam z kosmiczną, nieobliczalną przestrzenią, to ten trop jest jak najbardziej trafny. Książka "Gastronautka" pokazuje bowiem wyjątkowy charakter świata, w którym głównymi postaciami są kucharze, kelnerzy oraz szefowie restauracji, a każdy dzień przynosi coś nowego...

Różę Wigeland od najmłodszych lat fascynował świat kawiarni i restauracji, jego atmosfera oraz nieprzewidywalność. Tu nie ma czasu na nudę, jest za to wyzwanie, ruch, adrenalina. Do tego dochodzi możliwość obserwacji ludzi – a dzięki klientom jak w kalejdoskopie widać szeroki wachlarz osobowości i zachowań, szczególnie gdy pracuje się w pubach i restauracjach w różnych krajach. Autorka „Gastronautki” ma doświadczenia z pracy w tego typu lokalach nie tylko w Polsce, ale także w Irlandii i Wielkiej Brytanii. Sytuacje, jakich tam doświadczyła, w połączeniu z zainteresowaniem psychologią, sprawiły, że powstała wyjątkowa książka o tym, jak funkcjonuje ten biznes – ze wszystkimi jego cieniami i blaskami, zabawnymi i mniej śmiesznymi sytuacjami...

Emigracja i marzenie o książce

Chociaż Róża Wigeland nigdy nie wyobrażała sobie życia w innym kraju, tak jak setki tysięcy innych Polaków, powzięła w 2013 roku decyzję o wyjeździe za granicę. Wybrała Norwegię. „Przygotowania do emigracji trwały prawie rok, lecz nie dały gwarancji na powodzenie” - wspomina dzisiaj. Nie zagrzała tam długo miejsca i wkrótce pojechała do Irlandii, a stamtąd trafiła w końcu do stolicy polskich imigrantów początku XXI wieku – Londynu, gdzie pracuje do dzisiaj.

Róża Wigeland odkrywa także tajniki pracy w gastronomii w Londynie... (Fot. Archiwum prywatne Róży Wigeland)

Od dzieciństwa marzyła o napisaniu książki. „Z początku zastanawiałam się nad kilkoma zagadnieniami, chciałam pisać o czymś, o czym łatwo jest mi opowiedzieć. Często widziałam zdumienie i niedowierzanie na twarzach swoich znajomych, kiedy opowiadałam szczegóły ze swojej pracy. Książkę układałam najpierw w głowie, dopiero później zapisywałam” - wyznaje w rozmowie z portalem Londynek.net. Doświadczenia zdobyte w różnych krajach stworzyły doskonały materiał najpierw na blog, a z czasem – na książkę. Twierdzi, że przyświecał jej cel pokazania, jak ciężka i wymagająca jest praca w gastronomii i jak bardzo różni się ona od wyobrażeń z nią związanych.

Dla kogo jest więc „Gastronautka”? Zdaniem autorki, przede wszystkim dla młodych ludzi chcących pracować w tym sektorze, karmionych zniekształcającymi prawdziwy obraz sytuacji serialami i programami na temat kuchni. Książka powstała też jednak z myślą o tych wszystkich, którzy stołują się w restauracjach, kupują kawę na wynos itp. - aby zobaczyli jak to jest od kulis. Dlaczego czasami muszą na coś dłużej poczekać lub dlaczego ich sprawa czy skarga nie jest załatwiona natychmiast w danym momencie.

Przepaść pomiędzy Polską a Wielką Brytanią

W książce nie zabrakło interesujących spostrzeżeń na temat różnic w funkcjonowaniu sektora gastronomicznego w poszczególnych krajach. Uderzają przede wszystkim zupełnie inne warunki pracy w Wielkiej Brytanii – szczególnie, gdy zestawić je z polskimi.

„W Wielkiej Brytanii przełożony robi to samo co pracownik, a jeżeli jest potrzeba, to zakasa rękawy i nic mu nie uwłacza, ani nie odbiera prestiżu. Hierarchia jest szanowana bez względu na różnicę wieku. Dodatkowo taki szef zajmuje się jeszcze obowiązkami wynikającymi z jego stanowiska.

Co jeszcze? Każdy pracownik jest szanowany i potrzebny, a nawet często chwalony, co w naszym ojczystym kraju niemal nigdy się nie zdarza.

Ponadto to, co w Polsce jest dla wielu lokali przekleństwem, czyli ciągła dbałość o czystość w obawie przed Sanepidem, tu jest jakby wpisane w pracę i jej system. Codzienna procedura sprzątania każdego zakamarka w kuchni to standard, a sprzęty kuchenne są bardziej nowoczesne i zaawansowane, dużo łatwiejsze w utrzymaniu czystości” - wylicza Róża Wigeland.

Inni są też sami klienci w obu krajach. Na Wyspach oczekują pewnego standardu i nie mają problemu, by tego wymagać, bo pozakupowa satysfakcja klienta jest na pierwszym miejscu – i ludzie są tego świadomi. Oczywiście powoduje to wiele nadużyć i czasem prowadzi do sytuacji, gdy klient domaga się czegoś, czego nie można spełnić...

Tymczasem w Polsce klient jest trochę zahukany, mniej asertywny, zje letnią zupę, ale się nie odezwie, bo obsługa pewnie i tak nie podgrzeje, albo – co gorsza (w jego mniemaniu) – jeszcze mu do tej zupy napluje...

Polacy na emigracji – zakompleksieni tytani pracy?

Zdaniem Róży Wigeland, nasi rodacy zatrudnieni w sektorze gastronomicznym za granicą to ludzie bardzo pracowici, wręcz harujący aż za bardzo. „Polak od razu chce się wykazać i robi za dwóch, a to błąd, bo później może mu być dołożonych więcej obowiązków. Za bardzo się staramy, a później dziwimy, że niektórzy to wykorzystują. Ponadto jesteśmy często zbyt zakompleksieni; nie dopytamy się, mamy gotowe wyobrażenia – a przecież na emigracji znajdujemy się w obcej nam rzeczywistości i mamy prawo do wątpliwości” - zauważa autorka „Gastronautki”.

„Co nas zdecydowanie wyróżnia na plus, to zaradność. W obliczu wyzwania lub kłopotu Brytyjczycy nie robią nic lub niewiele, a Polacy szybko odnajdują się w trudnych sytuacjach” - dodaje.

Podobno Brytyjczycy podziwiają nas również za oszczędność. Okazuje się bowiem, że Polacy potrafią dojść do wielu różnych rzeczy zarabiając tyle samo co ich brytyjscy koledzy. „Widzimy tu dla siebie o wiele więcej możliwości i bardziej jesteśmy w stanie je wykorzystać, podczas gdy Brytyjczyk ma świadomość gwarancji opieki ze strony państwa” - tłumaczy Róża Wigeland, dodając jednak, że przekrój Polaków na emigracji jest dość szeroki i nie można wszystkich mierzyć jedną miarą.

Co dalej?

Róża Wigeland ma wiele zainteresowań i pomysłów na książki. Jaka będzie następna?

„Zupełnie inna. Będzie o tym, jak ludzie boją się zmian i podejmowania decyzji, a za tło posłużą historie kilku osób – i nie zabraknie wątku emigracyjnego” - zdradza.

O "Gastronautce":

Pewnego dnia mała dziewczynka wchodzi do kawiarni, a zajadając bitą śmietanę, marzy o tym, by jak najdłużej móc cieszyć się magiczną atmosferą miejsc takich jak to. Wtedy jeszcze nie wie, że za kilka lat będzie bywać w restauracji codziennie, i to od świtu do nocy. Los pozwala jej skonfrontować swoje dziecięce wizje z rzeczywistością, a swoimi wnioskami postanawia podzielić się z innymi.

Narratorka z dużą dawką humoru i samokrytyki opisuje blaski i cienie pracy w gastronomii. Otwiera przed czytelnikiem drzwi przedziwnego świata, w którym nieustannie czekają na nią nowe wyzwania. Jak skończy się ta niesamowita przygoda? Czy kuchnia oglądana od kuchni rzeczywiście okaże się atrakcyjna?

Istnieje pewien paradoks. Niby każdy lokal gastronomiczny jest inny, rządzi się swoją filozofią i prawami, a zarazem wszystkie są takie same, bo to przecież nadal praca w jednej i tej samej branży. Ciężka, fizyczna, ale także niezmiernie wyczerpująca psychicznie, bo pracuje się w warunkach permanentnego stresu, pod ogromną presją czasu. Często bardzo szybko trzeba podejmować pewne decyzje, no i ani na chwilę nie przestawać myśleć.

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa NOVAE RES.
 

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 5.4 / 5

Komentarze


Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel sie opinią

Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 23.11.2017
GBP 4.731 złEUR 4.211 złUSD 3.556 złCHF 3.624 zł

Sport


Reklama