Westminster celem Pekinu. Rząd ujawnia próby rekrutacji w parlamencie przez chiński wywiad
Jarvis przekazał, że Chiny starają się "zrekrutować i szkolić osoby mające dostęp do poufnych informacji na temat parlamentu i rządu Wielkiej Brytanii".
Jak ujawnił, "działalnością tą zajmuje się grupa chińskich oficerów wywiadu, którzy korzystających z usług firm działających pod przykrywką lub z zewnętrznych łowców głów" z agencji rekrutacyjnych.
Jak podkreślił, ostrzeżenie nie dotyczy wyłącznie parlamentarzystów, ale każdego, kto pracuje w miejscach, gdzie jest dostęp do informacji oraz osób związanych z rządem i parlamentarzystami. W jego opinii "Chiny mają niski próg, jeśli chodzi o informacje uznawane za wartościowe, i będą gromadzić pojedyncze informacje, aby uzyskać szerszy obraz".
"Działanie to stanowi tajną i celową próbę ingerencji obcego mocarstwa w nasze suwerenne sprawy w celu realizacji własnych interesów, czego nasz rząd nie będzie tego tolerował" – podkreślił.
Jarvis poinformował, że brytyjska ministra spraw zagranicznych Yvette Cooper rozmawiała 6 listopada na ten temat ze swoim chińskim odpowiednikiem.
Dodał, że zdaniem szefowej dyplomacji "nie ma tolerancji na jakąkolwiek działalność, która zagraża demokracji". Jednocześnie zaznaczył, że Wielka Brytania będzie współpracować z Chinami "w miejscach, gdzie nasze interesy będą zbieżne".
Zapowiedział też ogłoszenie planu przeciwdziałania ingerencji politycznej i szpiegostwu. Poinformował, że brytyjski rząd zainwestuje 170 mln funtów w suwerenną technologię szyfrowania informacji do użytku oficjalnych organów państwowych. "Technologia szpiegowska powiązana z Chinami została usunięta z brytyjskich stron internetowych" – dodał.
Jarvis poinformował, że trzy chińskie firmy odpowiedzialne za cyberataki zostały wezwane przez brytyjski rząd do wyjaśnień. Zapowiedział, że Wielka Brytania będzie dalej zwalczać aktywność cybernetyczną Chin, w tym możliwe jest wprowadzenie sankcji, jeśli będzie to konieczne.
Wcześniej brytyjskie media podały, że przewodniczący Izby Gmin Lindsay Hoyle i jego odpowiednik w Izbie Lordów John McFall rozesłali wczoraj do członków obu izb alarmującą wiadomość z ostrzeżeniem wydanym przez MI5. Informacja zostały także przekazane wszystkim pracownikom cywilnym Westminsteru.
W liście do parlamentarzystów Hoyle stwierdził, że chińskie władze "nieustępliwie" próbują "ingerować w nasze procesy i wpływać na działalność parlamentu".
Poinformował, że chińskie ministerstwo bezpieczeństwa państwowego, które obejmuje działania wywiadowcze, "aktywnie nawiązuje kontakt z osobami z naszej społeczności" i chce "zbierać informacje i budować podwaliny pod długotrwałe relacje, korzystając z profesjonalnych serwisów sieciowych, agentów rekrutacyjnych i konsultantów działających w ich imieniu".
W przesłanej wiadomości wymieniono dwa profile w serwisie LinkedIn, które mają być wykorzystywane w imieniu chińskich służb.
Opisane przez MI5 działania szpiegowskie obejmują też m.in. w pełni opłacone podróże do Chin oraz zapłatę za informacje gotówką lub kryptowalutą. Celem działań strony chińskiej mają być "pracownicy parlamentu, ekonomiści, pracownicy ośrodków analitycznych, eksperci od spraw geopolityki i osoby pracujące z rządem, w tym posłowie i członkowie Izby Lordów" - czytamy w liście przesłanym przez Hoyle.
Tymczasem w związku z zarzutami o działalność szpiegowską, Chińska ambasada w Londynie skierowała pod adresem władz Wielkiej Brytanii stanowczy protest.
Cytowany dzisiaj przez "Global Times" rzecznik chińskiej ambasady nazwał te twierdzenia "złośliwymi oszczerstwami" i wezwał Wielką Brytanię do zaprzestania "szarady fałszywych oskarżeń" oraz działań podważających relacje chińsko-brytyjskie.
Czytaj więcej:
Rosnący wpływ Chin na Wyspach. Coraz więcej brytyjskich firm i inwestycji pod ich kontrolą
Policja antyterrorystyczna przejęła sprawę brytyjskiej uczelni, która wstrzymała badania o Chinach
Brytyjska policja ds. zwalczania terroryzmu: "Naszymi przeciwnikami są Iran, Rosja i Chiny"





























