UK: Tysiące przeciwników skrajnej prawicy zatrzymało uliczne zamieszki
Choć po południu media cytowały źródła policyjne, które spodziewały się wieczorem ponad 100 demonstracji zwolenników skrajnej prawicy i około 30 kontrmanifestacji, rzeczywistość okazała zgoła odmienna – część z zapowiadanych protestów skrajnej prawicy w ogóle się nie odbyła, a te, które doszły do skutku, były nieliczne i zdecydowanie mniejsze niż kontrmanifestacje.
Tylko gdzieniegdzie doszło do incydentów, które były drobne w porównaniu z poprzednimi ośmioma dniami, a aresztowano tylko pojedyncze osoby.
Thousands of anti-racism protesters gathered in London to challenge expected far-right groups that failed to materialize following more than a week of violent racist attacks targeting Muslims and migrants https://t.co/dFbcdrhauH pic.twitter.com/3VZOr7Spwf
— Reuters (@Reuters) August 7, 2024
Komendant londyńskiej policji metropolitalnej Mark Rowley przyznał, że jest "naprawdę zadowolony" z przebiegu wieczornych manifestacji, po "pokazie siły" ze strony policji.
"Wysłaliśmy na ulice tysiące funkcjonariuszy i myślę, że pokaz siły ze strony policji i, szczerze mówiąc, pokaz jedności ze strony społeczeństwa łącznie doprowadziły do pokonania wyzwania, które widzieliśmy" - oświadczył komendant.
W całym kraju ponad 6 tys. wyspecjalizowanych funkcjonariuszy policji zostało zmobilizowanych w obawie przed powtórką zamieszek, do których dochodziło w całym kraju w ciągu poprzednich ośmiu dni.
ðº | Commissioner Sir Mark Rowley: ‘We put thousands of officers on the street last night.’
— Metropolitan Police (@metpoliceuk) August 8, 2024
‘The show of force from police - and frankly the show of unity from communities - together defeated the challenges we have seen’’
pic.twitter.com/Gfxnz9aIj9
Zapewne na to, że część protestów skrajnej prawicy nie doszła do skutku, wpłynęły wydane wczoraj pierwsze wyroki na uczestników zamieszek z poprzednich dni. Skazanych zostało trzech mężczyzn, którzy brali udział w protestach w Liverpoolu w sobotę.
58-letni Derek Drummond z Liverpoolu, który podczas demonstracji w tym mieście wymierzył policjantowi cios w twarz, został skazany na trzy lata więzienia, 29-letni Declan Geiran, który w trakcie tych samych zamieszek podpalił policyjny samochód, został skazany na 2,5 roku, a 41-letni Liam Riley – na 20 miesięcy za gwałtowne zakłócenie porządku publicznego i naruszenie porządku publicznego na tle rasowym.
Do tej pory w trwających od 30 lipca zamieszkach aresztowano 428 osób, z czego 120 postawiono już zarzuty. Na skutek zamieszek obrażeń doznało ponad 130 policjantów. Najwięcej - ponad 50 – w Southport, gdzie doszło do zabójstwa, które stało się przyczyną manifestacji, oraz w Rotherham, gdzie w niedzielę demonstranci zaatakowali hotel, w którym w przeszłości zakwaterowani byli nielegalni imigranci.
Fiasko wczorajszych demonstracji skrajnej prawicy, które miały być największe z dotychczasowych – a także niespodziewanie duża liczba osób, które wyszły na ulice, by zaprotestować przeciwko nim, oznaczać może, że fala zamieszek na tle rasowym i antyimigranckim, jakiej w Wielkiej Brytanii nie było od 2011 roku, już szybko wygaśnie.
Bristol, Brighton, Walthamstow, Liverpool... People are on the streets taking their country back
— Clifford ðªðº (@holte) August 7, 2024
Taking it back from the far right, the facisist, the racist, the agitators, the rioters, the hate, the division
Hope will always beat hate
We are many, they are few..#UKRiots pic.twitter.com/P5BP1kuwyt
Wywołało je zdarzenie w Southport koło Liverpoolu 29 lipca, gdzie mający rwandyjskie korzenie 17-letni wówczas (teraz już ma ukończone 18 lat) Axel Rudakubana śmiertelnie ugodził nożem trzy kilkuletnie dziewczynki uczestniczące w kursie tańca i jogi dla dzieci, a 10 innych osób ranił.
Do rozprzestrzeniania się protestów przyczyniają się media społecznościowe, które, jak się podejrzewa, wykorzystują również zagraniczne podmioty zainteresowane sianiem niepokojów w Wielkiej Brytanii.
Zwracała na to uwagę wczoraj agencja Bloomberga, pisząc, że używane są do tego m.in. serwis TikTok oraz komunikator Telegram, poprzez które rozsyłane są zachęty do brania udziału w demonstracjach przed ośrodkami dla azylantów czy fałszywe oskarżenia na temat społeczności muzułmańskich.
Bloomberg pisze, że według osób zaznajomionych ze sprawą brytyjskie władze podejrzewają, że zagraniczne podmioty wspierane przez obce państwo używają botów i kont na platformie X ze skradzionymi brytyjskimi tożsamościami, aby wzmocnić nastroje antyimigranckie.