Sadiq Khan ordered to act now to stop death of black cab
Od czasu wprowadzenia przez TfL planu Taxi and PHV Action Plan rok temu, niemal 1 000 czarnych taksówek zniknęło z rynku. Kolejne 1 600 ma zostać wycofanych do września 2027 roku w związku z przechodzeniem floty na bardziej ekologiczne pojazdy. Wielu kierowców jest zagrożonych utratą pracy z powodu braku dostępu do aut.
Sytuację pogarszają doniesienia, że London Electric Vehicle Company (LEVC), obecny producent czarnych taksówek, ogranicza produkcję modelu TX. Firma odnotowała znaczne straty finansowe i spadek liczby kierowców, co rodzi niepewność co do przyszłości sprzedaży.
Produkcja obecnego modelu TX5 dobiega końca, a jego następca – TX6 – jest dopiero w fazie rozwoju. Planowane jest przeniesienie produkcji do Chin, jednak harmonogram działań pozostaje niejasny, co może prowadzić do niedoborów pojazdów.
Według branży, niektórzy kierowcy muszą czekać miesiącami na możliwość zamówienia nowej taksówki, co może oznaczać długie przerwy w pracy. Obecnie dostępny jest na rynku praktycznie tylko jeden model.
Alternatywę proponuje firma Allied Vehicles z Glasgow, która chce wprowadzić w pełni elektryczny model Ford MAXiCab. Pojazd jest tańszy w użytkowaniu i bardziej przyjazny dla środowiska.
Nowy model nie spełnia jednak wszystkich londyńskich wymogów – zwłaszcza dotyczących promienia skrętu, który obowiązuje od ponad wieku. Transport for London deklaruje jednak gotowość do rozmów i ewentualnego dostosowania pojazdu.
Branża wskazuje, że główne problemy to wysokie koszty pojazdów, malejące wsparcie rządowe oraz rosnąca konkurencja ze strony Ubera i minicabów. Dodatkowym wyzwaniem jest starzejąca się grupa kierowców.
Dane pokazują, że liczba czarnych taksówek spadła o 5% w ciągu roku. Flota zmniejszyła się z 14 540 do 13 784 pojazdów. Jeśli ten trend się utrzyma, mogą one całkowicie zniknąć z londyńskich ulic do 2045 roku.
Jednocześnie trwają testy autonomicznych taksówek, co budzi obawy kierowców o przyszłość zawodu. Branża apeluje o dialog i wsparcie, podkreślając, że bez szybkich działań jedna z ikon Londynu może odejść do historii.