Rząd UK zbada, dlaczego coraz więcej młodych ludzi w kraju nie uczy się ani nie pracuje
Według ministra pracy i emerytur, Pata McFaddena, utrzymująca się wysoka liczba osób w wieku 16–24 lat, które wypadają z systemu edukacji lub rynku pracy, to "kryzys perspektyw", wymagający pilnych działań.
Nie jest to nowy problem, jednak liczba młodych ludzi zaliczanych do grupy Neet – obecnie to jedna ósma tej populacji – rośnie w ostatnich latach i zbliża się do miliona.
Jedna czwarta z nich jako przeszkodę podaje długotrwałą chorobę lub niepełnosprawność, a liczba osób pobierających zasiłki zdrowotne i z tytułu niepełnosprawności również wzrasta.
Rząd zapowiada, że przegląd prowadzony przez Alana Milburna zgłębi przyczyny tego wzrostu oraz zbada sposoby ograniczenia długoterminowych kosztów bierności zawodowej młodych ludzi, a także pomocy w przejściu z systemu zasiłków do pracy.
Wnioski z przeglądu mają zostać opublikowane latem przyszłego roku.
Premier Keir Starmer określił obecny system świadczeń jako "niezrównoważony i niesprawiedliwy", ale jak dotąd przekonanie posłów Partii Pracy do reformy opieki społecznej okazało się dla rządu zadaniem pełnym politycznych pułapek.
Według ministerstwa pracy i emerytur, liczba młodych osób ubiegających się o Universal Credit (UC) w ramach świadczenia Health and Employment Support Allowance wzrosła w ciągu ostatnich pięciu lat o ponad 50%.
Około 80% młodych ludzi otrzymujących zasiłek zdrowotny wskazuje obecnie na problemy ze zdrowiem psychicznym lub zaburzenia neurorozwojowe.
Milburn zapowiedział, że jego przegląd będzie "bezkompromisowy" i ujawni wszelkie zaniedbania w zakresie wsparcia zatrudnienia, edukacji, umiejętności, zdrowia i systemu świadczeń.
"Nie możemy stać z boku i pozwolić, by całe pokolenie młodych ludzi zostało skazane na życie bez pracy i perspektyw" – podkreślił. "Jasne jest, że potrzebne są pilne działania" - dodał.
Czytaj więcej:
Prawie milion londyńczyków twierdzi, że nie może pracować w pełnym wymiarze godzin z powodu choroby
Młodym w UK coraz trudniej znaleźć pracę. Absolwentów w rekrutacjach odrzucają nawet supermarkety
Jedna na cztery młode osoby w Anglii ma problemy ze zdrowiem psychicznym






























System wyzysskuje ludzi pracujących prosta odpowiedź
Panstwo to powinno zainteresować się czemu dzieci pontoniarzy nie chodzą do szkoły czy przedszkola. Rodzice nie mają wstydu ze dziecko nie będzie miało wykształcenia, oni są z tego dumni. Nie będą wysyłać dzieci do szkoły żeby nie przeszlo na inne religie, he. Dla nich tylko ich święta księga jest tym czego mają się uczyć i dzieciom wbijać od małego do głowy.
Moja sąsiadka spytała około 11letniego chłopca czemu on nie jest w szkole a on jej odpowiedział że w szkole to on nigdy nie był. I tyle w temacie. Tylko kolejne pojawia się pytanie - z jakiej racji oni dostają pieniądze na te dzieci?
bo dostaja benefity to nie pracuja. Wymyslaja chorobe, jakies anxiety albo vertigo ( co ciezko zweryfikowac) i benefity zalatwione na lata. A w pracy to tylko stresy
Bo większość bachorów w tym kraju chce być tzw celebrities albongeiazdsmi show businessu albo sportu a jak komuś nie pyknie to idzie do wracza tej samej nacji i wyznania i dostaje kwit że jest niezdatny i może do końca życia siorbać benefity