Rywale Farage'a zapowiadają bojkot wyborów uzupełniających w Clacton
Farage, zamieszany w kontrowersje finansowe, zrezygnował z mandatu posła w Clacton, co automatycznie prowadzi do organizacji wyborów uzupełniających. Od razu polityk zapowiedział jednak, że weźmie w nich udział. To manewr, który ma pokazać, że lider Reform UK cieszy się poparciem obywateli i potrafi pokonać "establishment". Teraz jednak okazało się, że rywale nie mają zamiaru wyjść na pole bitwy.
Partia Pracy "nie wystawi kandydata w tym cyrku" - zadeklarował rzecznik ugrupowania. "Nigel Farage jest uwikłany w aferę i desperacko próbuje zmienić temat. To żałosne, a Partia Pracy nie zamierza brać w tym udziału" - dodał.
Szefowa Konserwatystów Kemi Badenoch oceniła, że wybory będą "fałszywe" i stanowią próbę odwrócenia uwagi od problemów szefa Reform UK. Kandydata nie wystawi również partia Restore Britain, powstała w wyniku rozłamu ugrupowania Farage'a. Wcześniej o zbojkotowanie wyborów zaapelowali do wszystkich ugrupowań Liberalni Demokraci.
Na razie jedynym kandydatem deklarującym chęć rywalizowania z Faragem jest Count Binface, komik wcielający się w przybysza z kosmosu w hełmie przypominającym kubeł na śmieci. Regularnie bierze on udział w wyborach w całym kraju, a niedawno w okręgu Makerfield stawił czoła Andy'emu Burnhamowi, faworytowi do zostania nowym premierem.
Według mediów, lider Reform UK nie zgłosił do rejestru korzyści poselskich pieniędzy i przysług od dwóch biznesmenów. W jednej ze spraw, w której chodzi o 5 mln funtów, przeciwko politykowi toczy się parlamentarne dochodzenie dyscyplinarne. Farage zaprzecza zarzutom, mówiąc, że korzyści nie miały związku z jego działalnością publiczną.
Część komentatorów ocenia, że zrzekając się mandatu Farage wykonał ruch wyprzedzający. Rezultatami toczącego się przeciw niemu postępowania komisarza ds. parlamentarnych standardów mogą być bowiem: uruchomienie petycji w sprawie odwołania Farage'a ze stanowiska posła, a następnie organizacja wyborów uzupełniających w Clacton.