Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

Przeciwnicy Brexitu planują na 23 marca wielki marsz w Londynie

Przeciwnicy Brexitu planują na 23 marca wielki marsz w Londynie
W brytyjskim społeczeństwie nasilają się żądania zorganizowania drugiego referendum - czy jest jeszcze nadzieja, że do niego dojdzie? To ma pokazać marsz zaplanowany na 23 marca... (Fot. Getty Images)
Przeciwnicy strategii Theresy May pod nazwą 'moja umowa lub bez umowy' planują zmobilizować społeczeństwo i polityków do ostatecznej rozgrywki nad przyszłością Wielkiej Brytanii w Europie. W sobotę, 23 marca, ma się odbyć w Londynie wielki marsz mający na celu pokazanie skali niepokoju społecznego wywołanego niepewnością co do skutków Brexitu.
Reklama

Jak donosi "The Guardian", podczas wydarzenia spodziewane są setki tysięcy osób. Następnie, w dniach 25 i 26 marca, posłowie wszystkich partii zadeklarują, że będą gotowi poprzeć wynegocjowane z Unią porozumienie, ale tylko pod warunkiem, że zostanie ono najpierw ratyfikowane i zatwierdzone przez Brytyjczyków w referendum.

Zorganizowanie takiego referendum wymagałoby opóźnienia wprowadzenia w życie Artykułu 50, a co za tym idzie - przesunięcia daty ewentualnego wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii. Jeśli bowiem Brytyjczycy odrzucą umowę autorstwa Theresy May w głosowaniu publicznym, Wielka Brytania z dużym prawdopodobieństwem pozostanie w UE na obecnych warunkach.

Posłowie, którzy głosowali za pozostaniem w UE w referendum w 2016 r. i którzy są przerażeni próbami Theresy May "uporania się z biegiem czasu" - w nadziei, że zmusi parlament do głosowania na jej niezwykle niepopularną umowę - uważają, że podejście angażujące społeczeństwo i polityków ma duże szanse na powodzenie i uniknięcie katastrofalnego wyniku Brexitu.

Podczas gdy niektórzy członkowie parlamentu twierdzą, że nie ma już nadziei na drugie referendum, zwolennicy tego pomysłu twierdzą, że Izba Gmin najprawdopodobniej poprze projekt ponownego publicznego głosowania w obliczu tak przełomowej dla kraju decyzji.

Wstępnie poparcie dla inicjatywy wyrazili laburzyści - w najbliższych dniach w szeregach partii będą prowadzone na ten temat rozmowy. 

Minister Szkocji w gabinecie cieni Paul Sweeney stwierdził ponadto, że jeśli May jest tak przekonana do słuszności swojej umowy, powinna być gotowa przedstawić ją opinii publicznej, tak samo jak irlandzki proces pokojowy był przedmiotem ratyfikacji przez obywateli Irlandii Północnej i Republiki w 1998 r. "Powinniśmy dać decydujący głos naszemu społeczeństwu" - podkreślił Sweeney.

Większość parlamentarzystów uważa, że ​​premier będzie starała się pozostawić ostateczne głosowanie w sprawie jej umowy do ostatniej możliwej chwili, prawdopodobnie do początku tygodnia po powrocie ze szczytu UE w Brukseli w dniach 21 i 22 marca.

Yvette Cooper z Partii Pracy i Oliver Letwin z Partii Konserwatystów planują w ciągu najbliższych dwóch tygodni przedstawić w parlamencie poprawkę, która zmusiłaby Theresę May do złożenia wniosku do UE o przedłużenie Artykułu 50 na bliżej nieokreślony okres po 29 marca - jeżeli premier nie uzyska do połowy marca poparcia parlamentu dla jej umowy. 

W październiku ub. roku około 700 000 osób z całej Wielkiej Brytanii przemaszerowało pod parlamentem, żądając ponownego referendum w sprawie Brexitu. Wydarzenie to było przejawem największego sprzeciwu społeczeństwa wobec polityki rządu od czasu wojny z Irakiem w 2003 roku.

Marsz zaplanowany na 23 marca odbędzie się pod hasłem "Put it to the People", a organizatorzy podkreślają, że będzie on dla wszystkich tych, którzy chcą powstrzymać realizację katastrofalnych dla kraju warunków Brexitu, a nie tylko zwolenników pozostania w UE.

 

    Komentarze


    • Babulak
      17 lutego, 18:25

      Biedny z.....y przygłupi naród. A ta brnie w przepaść widząc że biznes ucieka z uk i nic sobie z tego nie robi. To dopiero bida zajzy do d..y ale skąd idą w ta przepaść. Nie byli i nigdy nie będą pępkiem świata

    • Ja
      17 lutego, 19:08

      No i jak zwykle próbują odwrócić kota ogonem powinno się ich wyrzucić na zbity pysk z UE

    • SPRAWIEDLIWY
      17 lutego, 20:32

      Za późno na takie działania. UE może się zgodzić na opóźnienie wyjścia tylko w jednym przypadku...Abdykacja obecnej Pani premier i nowe wybory... W obecnej sytuacji, w której mamy ciągłość rządu (wotum zaufania przegłosowane na korzyść Pani premier) nie ma powodów dla których UE miała by przychylić się do wniosku o zmianę daty wyjścia UK z EU. Wcześniejsze rezygnacje i zmiany negocjatorów UK również nie są czynnikiem powodującym przychylenie się EU do ww. wniosku.

    • Vistula
      17 lutego, 22:43

      Oj Niemiaszki i Francuziki beda musieli pojsc na bezrobotne bo Brexicie na zasadach NO DEAL, ale nic to Junkers bedzie z nich dumny. Tuskowi tez bedzie ich szkoda, ale ktos musi poswiecic sie dla demokracji.

    • Leon
      18 lutego, 07:18

      UE nie powina juz rozmawiac z wiedzma z UK bieda im szybko rozjasni glupie i zaciemnione muzgi .

    Dodaj komentarz


    Reklama
    Reklama
    Kurs NBP z dnia 20.05.2019
    GBP 4.912 złEUR 4.300 złUSD 3.854 złCHF 3.819 zł

    Sport


    Reklama