Pasażer Ryanaira skazany w UK na 10 miesięcy więzienia po incydencie na pokładzie samolotu
61-letni Stephen Blofield był tak pijany podczas lotu z Krakowa do portu lotniczego Bristol, że wzbudził strach zarówno wśród pasażerów, jak i załogi. Do zdarzenia doszło w listopadzie 2025 roku, ale dopiero teraz zapadł prawomocny wyrok.
Sąd w Bristolu ustalił, że mężczyzna zaczął pić alkohol jeszcze na lotnisku, aby zniwelować stres przed lotem, a następnie kontynuował picie na pokładzie samolotu, kierując wobec personelu i pasażerów "wulgarne i agresywne słowne ataki".
Blofield obrażał polskich pracowników na pokładzie i zmusił pilota do przerwania pierwszego podejścia do lądowania, ponieważ odmawiał zajęcia miejsca i zapięcia pasów bezpieczeństwa.
Po ostatecznym lądowaniu na pokład weszła policja, która zatrzymała mężczyznę. Podczas zakuwania w kajdanki omal nie uderzył w innego pasażera, a jego zachowanie uznano za "na tyle niebezpieczne i niepokojące", że musiał zostać wyprowadzony z samolotu przy użyciu podnośnika zwykle przeznaczonego dla osób z niepełnosprawnościami.
Obrońca tłumaczył, że oskarżony przed lotem do Polski stracił leki na ból pleców, depresję i stany lękowe, a w trakcie podróży sięgnął po alkohol, aby uspokoić się w drodze powrotnej.
Rzeczniczka Ryanaira oświadczyła, że linia lotnicza z zadowoleniem przyjmuje wyrok, podkreślając, że przewoźnik stosuje politykę "zero tolerancji" wobec pasażerów zakłócających loty. Jak dodała, takie osoby mogą spodziewać się m.in. zakazu podróży oraz kar finansowych za konieczność ich usunięcia z pokładu.
Linia wyraziła nadzieję, że wyrok będzie działał odstraszająco i poprawi bezpieczeństwo oraz komfort podróży pasażerów i załóg.