Od dzisiaj na stacjach londyńskiego metra działają kamery z technologią rozpoznawania twarzy
Urządzenia przesyłają obraz na żywo do bazy danych, w której twarze przechodniów są porównywane z policyjną listą poszukiwanych. System poszukuje osób ściganych m.in. za przestępstwa na tle seksualnym, rozboje oraz przestępstwa z użyciem noża.
Przedstawiciele TfL poinformowali, że Brytyjska Policja Transportowa (BTP) potwierdziła automatyczne i natychmiastowe usuwanie wizerunków osób, których twarze nie pasują do listy poszukiwanych.
Mimo to technologia ta, wdrażana równolegle również przez niektóre sieci supermarketów, spotyka się z krytyką za generowanie błędów oraz bycie rozwiązaniem "dystopijnym". Organizacja broniąca prywatności - Big Brother Watch - kwestionuje skuteczność systemu, podkreślając, że ten rodzaj inwigilacji "traktuje całe społeczeństwo jak podejrzanych".
Zgodnie z zapowiedziami, na stacjach metra pojawią się wyraźne oznaczenia oraz "alternatywne drogi przejścia", aby pasażerowie mogli podjąć świadomą decyzję o ewentualnym ominięciu strefy skanowania.
"Każdy powinien mieć możliwość podróżowania bez strachu przed nękaniem, zastraszaniem czy przemocą. Walka z przemocą wobec kobiet i dziewcząt oraz zapobieganie przestępstwom seksualnym w naszej sieci pozostaje kluczowym priorytetem" - oświadczył Siwan Hayward, dyrektor ds. bezpieczeństwa i ochrony w TfL.
"Rozpoznawanie twarzy na żywo ma potencjał, by stać się potężnym dodatkowym narzędziem wspierającym policję w szybkiej identyfikacji osób poszukiwanych za poważne przestępstwa, w tym na tle seksualnym. Pozwala na wczesną interwencję i powstrzymanie zdarzeń, zanim do nich dojdzie" - dodał.
(Fot. Getty Images)
Oprogramowanie to było początkowo testowane podczas festiwalu Notting Hill Carnival w 2016 roku, a oficjalnie wdrożono je w 2020 roku. Ponowne testy w ramach sześciomiesięcznego programu ruszyły w lutym i objęły początkową fazę pilotażową na stacji London Bridge.
Po przeskanowaniu ponad 530 000 twarzy – zgodnie z oficjalnymi logami operacyjnymi policji – system nie wykazał ani jednego prawdziwego dopasowania i nie doprowadził do żadnych zatrzymań.
"To niepokojąca i dystopijna ekspansja systemu rozpoznawania twarzy na żywo, która przechwyci wizerunki milionów niewinnych ludzi. Brytyjska policja nie rezerwuje już tej technologii na wyjątkowe przypadki, lecz używa jej rutynowo i na masową skalę – w sposób, jakiego można by oczekiwać w Chinach, a nie w demokracji" - podsumowała Silkie Carlo, dyrektorka organizacji Big Brother Watch.