To brytyjska przeszłość, której nie można ignorować. Na zdj. obalony w 2020 r. pomnik handlarza niewolników Edwarda Colstona wystawiony w muzeum M Shed w Bristolu w Anglii. (Fot. Getty Images)

Nowe badania: Przytułki w Anglii i Walii były powiązane z transatlantyckim handlem niewolnikami

Przez wieki były miejscem ogromnego cierpienia najbiedniejszych mieszkańców Wielkiej Brytanii. Jednak nowe badanie ujawnia, jak ściśle przytułki dla ubogich (zwane też domami pracy - workhouses) w Anglii i Walii były powiązane z niewolnictwem i brytyjskim imperializmem - czytamy na portalu dziennika "The Guardian".

Domy pracy – znane choćby z literatury, np. w powieści Oliver Twist Charlesa Dickensa – były regularnie finansowane i zarządzane przez osoby zaangażowane w handel niewolnikami - wynika z badania.

Autorzy analizy wskazują również, że pomiędzy domami pracy a plantacjami kolonialnymi wymieniano się pomysłami i metodami praktyk. Mieszkańcy brytyjskich workhouse’ów produkowali m.in. tkaniny dla niewolników oraz materiały do uszczelniania statków do transportu niewolników.

Badanie, opublikowane w czasopiśmie Antipode, wprowadza pojęcie "powiązań między przytułkami a plantacjami" (the workhouse-plantation nexus), wskazując, że wiele przytułków i kolonialnych plantacji było systemowo ze sobą powiązanych.

Opracowanie koncentruje się na jednym z pierwszych brytyjskich przytułków dla ubogich, założonym w 1696 r. w porcie niewolniczym w Bristolu.

Jego "sukces" był w dużej mierze możliwy dzięki znacznemu wsparciu finansowemu ze strony prominentnych handlarzy niewolników, w tym Edwarda Colstona, którego pomnik został obalony i wrzucony do portu w Bristolu w 2020 roku.

W początkach XVIII wieku Liverpool, również aktywny port handlu niewolnikami, w celu zapewnienia opieki ubogim wynajmował lokale od ludzi powiązanych z handlem niewolnikami – m.in. Bryana Blundella, wpływowego handlarza tytoniem, korsarza i właściciela statków przewożących niewolników.

Badania opisują, w jaki sposób przytułki bezpośrednio wspierały gospodarkę niewolniczą, produkując tekstylia wysyłane na plantacje oraz pakułę - czyli masę, która była wytwarzana ze starych lin i służyła do uszczelniania szpar w drewnianych elementach statków niewolniczych.

Ponadto, mieszkańcy domów pracy w Bristolu i innych miastach byli wysyłani jako pracownicy kontraktowi do kolonii brytyjskich, co pozwalało plantatorom zwiększać zyski i kupować kolejnych niewolników.

Kobiety jedzące kolację w przytułku dla ubogich na St Pancras w Londynie, ok. 1900 r. (Fot. General Photographic Agency/Getty Images)

Nowe badania kwestionują twierdzenia, że doświadczenia niektórych białych Brytyjczyków w przytułkach można porównać do losu niewolników.

"W niektórych środowiskach cierpienie brytyjskich biedaków służy do umniejszania kwestii przywilejów białych i bagatelizowania potrzeby reparacji za niewolnictwo. Jest całkiem jasne, że nie powinniśmy dokonywać tego fałszywego porównania" - stwierdził Andrew Williams z Uniwersytetu w Cardiff, współautor badania.

Williams sugeruje także istnienie współczesnych analogii – np. powiązań między dawnymi domami pracy a dzisiejszymi prywatnymi więzieniami i ośrodkami detencyjnymi dla imigrantów, choć – jak zaznacza badanie – ten temat wymaga dalszych badań.

Zespół badawczy analizował protokoły z posiedzeń domów pracy dostępne w Archiwum Narodowym, a także dokumenty historyczne z portów w Bristolu, Liverpoolu i Londynie, by zidentyfikować administratorów domów pracy oraz ich powiązania z handlem kolonialnym.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Co o tym myślisz?
Linki Sponsorowane
Ładuję...
Kurs NBP
GBP
4.9115
+0.0004
EUR
4.2462
+0.0015
USD
3.6589
+0.0001
CHF
4.6042
-0.0076
Forex
Źródło: currencybeacon.com
Ładuję...

Ogłoszenia

Wiadomości

Wydarzenia

Menu