Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

Norwegia: Służba opieki nad dziećmi działa w każdej gminie

Norwegia: Służba opieki nad dziećmi działa w każdej gminie
Działalność norweskiej służby opieki nad dziećmi Barnevernet, która według założeń powinna dbać o dobro najmłodszych, została skrytykowana w opublikowanym w połowie stycznia raporcie. (Fot. Getty Images)
Norweska służba opieki nad dziećmi Barnevernet działa w każdej z ponad 400 gmin w Norwegii, przyjmując także anonimowe informacje o złym traktowaniu nieletnich w rodzinach. Dziecko może zostać odebrane rodzicom nagle, bez ich zgody, a jego miejsce pobytu jest utajnione.
Reklama

W broszurze dla rodziców wydanej przez norweski rząd napisano, że "służba opieki nad dziećmi (Barnevernet) ma stanowić gwarancję, że wszystkie dzieci i młodzież będą miały zapewnioną opiekę, bezpieczeństwo oraz możliwości rozwoju".

Zakres działań tej służby opisany jest w ustawie o służbie opieki nad dziećmi z 1992 roku. Barnevernet ma obowiązek przyjąć zawiadomienie (może być anonimowe) od osób prywatnych, np. zaniepokojonych sytuacją dziecka sąsiadów lub pracowników szkół, przedszkoli oraz placówek pedagogiczno-psychologicznych, którzy do takiej reakcji są zobligowani zawodowo. Podobnie jak lekarze, psychologowie, higienistki oraz akuszerki - są oni w takich przypadkach zwolnieni z tajemnicy zawodowej.

Z opisu działania Barnevernet wynika, że po otrzymaniu sygnału o krzywdzie dziecka urzędnicy kontaktują się z autorem donosu. Nawet jeśli ta osoba wycofa oskarżenie, sprawa jest nadal sprawdzana. Pracownicy służby opieki nad dziećmi wzywają rodziców na rozmowę do urzędu lub odwiedzają ich w domu. Następnie uzyskane informacje konfrontują np. ze szkołą lub przychodnią. Rodzice powinni zostać poinformowani o treści oskarżenia oraz poinformowani o swoich prawach, np. możliwości wglądu w raport dotyczący ich sytuacji.

Według broszury dla rodziców na temat funkcjonowania Barnevernet, "najlepszą rzeczą dla dziecka jest z reguły dorastanie w rodzinnym domu". Z tego powodu służby - jak podkreślono - powinny zawsze rozważyć, czy pomóc rodzinie poprzez działania zapobiegawcze. Mogą to być np. ustanowienie kuratora lub opiekuna społecznego.

Ustawa o służbie opieki nad dziećmi z 1992 roku przewiduje także możliwość interwencji bez zgody rodziców oraz poza ich udziałem. "Jeżeli istnieje podejrzenie, że ma miejsce poważne zaniedbywanie opieki lub krzywdzenie dzieci, można jednak zabrać dziecko od razu" - wskazuje jeden z przepisów. W materiałach informacyjnych dla rodziców wskazano, że jest to wyjątek, a główną zasadą jest współpraca z rodzicami.

Jeżeli służba opieki nad dziećmi oraz rodzice są zgodni, że dziecko powinno być tymczasowo umieszczone poza domem, to takie działanie nie wymaga formalnego przejęcia dziecka przez Barnevernet.

Po otrzymaniu sygnału o krzywdzie dziecka urzędnicy kontaktują się z autorem donosu. (Fot. Getty Images)

W innych przypadkach przygotowany w gminie wniosek o odebranie dziecka rodzicom powinien być zatwierdzony przez państwowa komisję ds. opieki nad dziećmi. Pięcioosobowej komisji przewodniczy prawnik. Gremium to decyduje czy dziecko trafi do instytucji opiekuńczej czy rodziny zastępczej. Adres przebywania dziecka może być dla rodziny utrzymywany w tajemnicy.

Od decyzji państwowej komisji ds. opieki nad dziećmi rodzice mogą w ciągu dwóch miesięcy odwołać się do sądu rejonowego. Dziecko jest stroną w sprawie, jeśli ukończyło 15 lat.

Działalność norweskiej służby opieki nad dziećmi Barnevernet, która według założeń powinna dbać o dobro najmłodszych, została skrytykowana w opublikowanym w połowie stycznia raporcie zamówionym przez norweskie ministerstwo ds. dzieci.

W dokumencie po analizie 106 spraw z 60 gmin stwierdzono, że Brnevernet "w wielu przypadkach nie wykorzystuje posiadanych informacji oraz kompetencji, aby dokonać dokładnej oceny indywidualnej potrzeby dziecka". Jak podkreślili autorzy raportu "służby rozmawiają z dziećmi i spisują ich opinie na wszystkich etapach postępowania, lecz później nie biorą ich pod uwagę". Zwraca się uwagę, że urzędnicy Barnevernet powinni upewnić się, czy przekazywane rodzicom uwagi są przez nich właściwie rozumiane. Problem ten dotyczy nie tylko rodzin z innych krajów, ale także tych norweskich.

Wnioskami raportu ma zająć się norweski rzecznik praw dziecka.

Według statystyk przytaczanych przez norweską gazetę "VG", od 2007 roku w Norwegii podwoiła się liczba dzieci umieszczonych w trybie nagłym w placówkach opiekuńczych lub rodzinach zastępczych. Natomiast liczba odwołań od takich decyzji wzrosła o 67 proc.; jedna piąta odwołujących się rodziców wygrała sprawy i odzyskała dzieci.

W 2015 roku z apelem do rządu o analizę sytuacji, w której zbyt wiele dzieci jest odbieranych rodzicom, wystąpiła grupa 106 norweskich psychologów, pedagogów oraz prawników.

 

    Komentarze


    • Gość
      24 stycznia, 07:23

      Identycznie jak za Hitlera nic się nie zmieniło dzieci nie są własnością rodziców tylko władzy .chcieliście demokracji to ja macie!!

    • Gerwazy
      24 stycznia, 09:23

      To samo co Niemiecki Jugendamt

    • O maj gat
      24 stycznia, 11:06

      W UK 1000 dzieci zabierają rocznie, inkluding polisz

    • Vistula
      24 stycznia, 21:02

      I jak taki kraj ma byc normalny, jezeli az tyle dzieci przechodza traume przez odebranie ich rodzicom i umieszczenie z obcymi ludzmi? Ciekawe, jak to ktos wczesniej napisal, czy z rownym zaangazowniem odbieraja dzieci muzulmanom. Osmielam sie domniemywac, ze nie.
      Pozatym ponoc kultura traktowania dzieci w Norwegii jest kompletnie inna od Polski. Na dzieci nie wolno krzyczec, zadnych kar i stresow... Po co mieszkac w takim kraju?

    Dodaj komentarz


    Reklama
    Reklama
    Kurs NBP z dnia 23.08.2019
    GBP 4.805 złEUR 4.357 złUSD 3.937 złCHF 3.988 zł

    Sport


    Reklama