More than 10 million people face hosepipe ban until end of the year, water supplier admits
Nevil Muncaster, dyrektor ds. strategicznych zasobów wodnych w Thames Water, przekazał Times Radio, że realistycznie zakaz może zostać zniesiony dopiero pod koniec roku. Jak podkreślił, utrzymanie ograniczeń ma służyć ochronie środowiska.
Firma zaapelowała do klientów o dalsze ograniczanie zużycia wody. Od wprowadzenia zakazu 23 lipca zapotrzebowanie gospodarstw domowych spadło o 3 proc. w Londynie i o ponad 6 proc. w dolinie Tamizy oraz okolicznych hrabstwach.
We wtorkowym komunikacie Thames Water podał, że poziom wody w londyńskich zbiornikach retencyjnych wynosił 74 proc. To mniej, niż firma oczekiwałaby o tej porze roku. Dla porównania zbiornik Farmoor w hrabstwie Oxfordshire był wypełniony w 92 proc.
W lipcu w dorzeczu Tamizy spadło mniej niż 1 mm deszczu, czyli zaledwie 2 proc. wieloletniej średniej. Jednocześnie klienci zużywali codziennie około 100 mln litrów wody więcej niż zwykle, zwiększając presję na rzeki, zbiorniki i sieć wodociągową.
Muncaster zaznaczył, że mimo prognozowanych opadów nadal spodziewane są suche warunki. Według prognozy brytyjskiej Agencji Środowiska najbliższe miesiące mają być bardziej suche niż zwykle.
Poinformował jednocześnie, że nowy zbiornik wodny w Abingdon w Oxfordshire prawdopodobnie nie będzie gotowy przed 2040 rokiem.
Thames Water, największy dostawca wody w Wielkiej Brytanii, zmaga się z zadłużeniem sięgającym niemal 20 mld funtów. Firma ma również problemy z zapewnieniem finansowania po zakończeniu tego roku, a przyszłość przedsiębiorstwa pozostaje przedmiotem szerokiej debaty.