Linia EasyJet dostała ostrzeżenie. Chodzi o opłatę za bagaż podręczny
Urząd ds. Standardów Reklamy (ASA) stwierdził, że na podstawie informacji zamieszczonych na stronie internetowej EasyJet klienci mogą zakładać, iż mogą kupić bagaż podręczny za 5,99 funtów.
To wprowadzanie pasażerów w błąd zostało zgłoszone do ASA przez organizację konsumencką Which?, która stwierdziła, że linie lotnicze często reklamują niskie ceny, ale w rzeczywistości pobierają dodatkowe opłaty.
W odpowiedzi na skargę złożoną przez Which?, ASA oznajmiło, że spodziewa się dowodów na to, że duży bagaż podręczny można zarezerwować za tę cenę, ale EasyJet ich nie przedstawił.
Stwierdzono, że konsumenci uznają twierdzenie "od 5,99 funtów" za oznaczające, że duży bagaż podręczny będzie dostępny w tej cenie "na znacznej części tras i dat lotów".
W rezultacie organ nadzoru uznał twierdzenie za wprowadzające w błąd i nakazał EasyJet nieużywanie tego sformułowania w przyszłości.
"Zawsze staramy się dostarczać naszym klientom jasne informacje o cenach, a celem tej strony było przedstawienie rzeczywistych informacji o opłatach i prowizjach" - poinformowali przedstawiciele EasyJet dodając, że już "wprowadzono pewne zmiany na stronie, aby zapewnić konsumentom jak najczytelniejsze informacje".
Na stronie internetowej tej linii lotniczej czytamy teraz: "Opłaty różnią się w zależności od popytu, trasy, daty lotu i godziny rezerwacji. Dokładną cenę zobaczysz w momencie zakupu".
Pasażerowie niektórych tanich linii lotniczych mogą spotkać się z nieoczekiwanie wysokimi opłatami za bagaż. Koszt dodania standardowego bagażu podręcznego lub rejestrowanego na niektórych trasach może zwiększyć całkowity koszt podróży nawet o 165%.
Badania Which? wykazały, że typowe ceny bagażu podręcznego w EasyJet były pięciokrotnie wyższe niż deklarowane 5,99 funtów. Rory Boland, redaktor Which? Travel, wskazał, że istnieje "kultura" linii lotniczych stosujących "niskie ceny ofertowe, a następnie doliczających wygórowane ceny za standardowy bagaż podręczny".
"Szczerze mówiąc, to zdumiewające, że linie lotnicze uważają, że mogą ignorować przepisy i wprowadzać klientów w błąd nieosiągalnymi cenami, więc decyzja ASA jest absolutnie słuszna" – podsumował.
Jane Hawkes, ekspertka ds. praw konsumentów, przypomniała, że problem ten nie dotyczy wyłącznie EasyJet.
W zeszłym roku ustawodawcy Unii Europejskiej przegłosowali, aby zmusić linie lotnicze do umożliwienia pasażerom bezpłatnego wnoszenia na pokład bagażu podręcznego o wadze do 7 kg.
Ustawa nie została jeszcze wdrożona, ponieważ musi zostać zatwierdzona przez państwa członkowskie.
Czytaj więcej:
Linie lotnicze zarabiają, a pasażerowie czekają. Komu ma służyć planowana reforma unijnego prawa?
Badanie: Tanie linie lotnicze często nie oferują najniższych reklamowanych opłat za bagaż podręczny






























Na przełomie grudnia i stycznia odbyłem kilka lotów wewnątrz Tajlandii. Wszystkie tajskie linie lotnicze mają limit 7 kg bagażu podręcznego. Latałem z walizką na kółkach - bagaż typowy dla Ryanair i z plecakiem ( wcale nie małym) . Waga obydwu bagaży przekraczała 7 kg. Na 6 lotów nigdzie na bramkach nie widziałem sizerów i ani razu nikt z obsługi nie zwrócił mi uwagi lub ważył bagaże ! Tylko europejscy " tani przewoźnicy" kroją nas na żywca !!!
Europa jest najdroższym kontynentem. Największe podatki od dochodu, największa akcyza od alkoholu i wyrobów tytoniowych , największe stawki VAT itp.
Np. najnowszy iPhone 17 Pro w Dubaju kosztuje w przeliczeniu na złotówki ok.4700 zł - w Polsce ok 6000 zł. Do tego na lotnisku można odzyskać jeszcze zwrot 5% VAT.
W Krakowie na Balicach w liniach Rynair jest taki jeden wysoki brunet co trzepie podróżujących jak na Białorsukiej granicy, ludzie z płaczem wchodzili do samolotu i skarżyli że takie rzeczy to tylko w Polsce, zwolnić natychmiast tego intruza
Na wrocławskim lotnisku też jest taka młoda okularnica służbistka na bramkach Ryanair. Na początku stycznia wracałem do UK i przyczepiła się do mojego bagażu. Latam z tym bagażem od 3 lat i zawsze wszystko było OK. Tym razem w sizerze coś jej nie pasowało. Zdenerwowany zażądałem podania kontaktu do jej przełożonego oraz dlaczego nie ma plakietki firmowej z nazwą firmy oraz jej danymi . Tego wymagają polskie przepisy. Zaczęła się motać i głupio tłumaczyć, że pracuje dla przewoźnika itp. Kiedy inni podróżni zaczęli głośno przyznawac mi rację - odpuściła . Wredne stworzenie