Kryzys na rynku pracy wypycha absolwentów z UK. Co dziesiąty chce wyjechać z kraju za pracą
Według Martina Birchalla, założyciela High Fliers, obecni absolwenci trafiają na najgorszy rynek pracy od czasu rozpoczęcia badań w 1995 roku. Szanse na znalezienie zatrudnienia są obecnie najniższe od 30 lat.
W ramach tegorocznego badania firma High Fliers przeprowadziła wywiady z ponad 15 000 studentów z 30 uczelni, w tym z Oksfordu, Cambridge, Warwick, Durham, London School of Economics i Edynburga.
Okazuje się, że 10,2 proc. studentów kończących studia w tym roku zamierza szukać zatrudnienia poza Wielką Brytanią. Dwa lata temu odsetek ten wynosił 7,8 proc.
Tylko 27 proc. respondentów zadeklarowało, że ma już zapewnioną pracę od września. W poprzednich latach wskaźnik ten wynosił zazwyczaj od 35 do 40 proc., choć podczas pandemii spadł do 23 proc.
Eksperci podkreślają, że studenci są bardziej aktywni niż wcześniejsze roczniki. Składają więcej aplikacji, częściej uczestniczą w wydarzeniach rekrutacyjnych i wcześniej rozpoczynają poszukiwania pracy.
Zdaniem Jamesa Reeda, szefa firmy rekrutacyjnej Reed, główną przyczyną rosnącego zainteresowania emigracją jest kurcząca się liczba stanowisk dla osób rozpoczynających karierę. W ciągu czterech lat liczba ofert dla absolwentów na portalu Reed.co.uk spadła z 180 tys. do 50 tys.
Wyniki badania opublikowano krótko po raporcie wskazującym, że kryzys bezrobocia wśród młodych kosztuje brytyjską gospodarkę około 125 mld funtów rocznie. Liczba osób, które nie pracują, nie uczą się i nie uczestniczą w szkoleniach, przekroczyła milion po raz pierwszy od 2013 roku.
Autor raportu Alan Milburn ostrzegł, że bez zdecydowanych działań Wielka Brytania może stworzyć "stracone pokolenie". Premier Keir Starmer przyznał, że wnioski płynące z raportu są niepokojące i zadeklarował podjęcie działań, aby temu zapobiec.