Menu

Expert: The Labour government is not taking the UK’s defence seriously

Expert: The Labour government is not taking the UK’s defence seriously
Niedofinansowanie armii i brak strategii to główne problemy w polityce obronnej brytyjskiego rządu. (Fot. Getty Images)
“The Labour government is not taking defence seriously,” said Keir Giles, a Chatham House expert and director of the Conflict Studies Research Centre. In his view, the debate on rebuilding the armed forces, which the government had promised, has still not taken place.
News available in Polish

"Tak, jest to najnowsza z podejmowanych już wielokrotnie przez wysokiej rangi polityków w Wielkiej Brytanii próba zwrócenia uwagi na ten problem (obronności)" – skomentował Giles słowa krytyki pod adresem rządu Keira Starmera, wypowiedziane w ostatnich dniach przez byłego brytyjskiego ministra obrony i byłego sekretarza generalnego NATO George’a Robertsona.

Zasłużony członek Partii Pracy Robertson oskarżył rządzących o brak zdecydowanych działań na rzecz obronności kraju. Były szef resortu obrony ocenił, że Wielka Brytania jest w niebezpieczeństwie, ponieważ nie została przygotowana na zagrożenia, z którymi musi się mierzyć.

"Wystąpienie lorda Robertsona, przy wsparciu sprzyjających mediów, jak się zdaje, osiągnęło większy wpływ i przyciągnęło uwagę rządu. Niemniej, nie jest to nowy problem i ciągnie się on od dziesiątków lat" – zaznaczył Giles.

Giles od lat zajmuje się tematyką obronności. Jego zdaniem brytyjskie siły zbrojne nie są w stanie zagwarantować bezpieczeństwa kraju, a analitycy i eksperci informują o tym od lat.

Rząd laburzystów obiecał, że przeprowadzi reformę armii i przeznaczy na nią rekordowe środki. (Fot. Getty Images)

"Wielka Brytania w bardzo krótkim czasie z jednego z niewielu państw, które realizowało swoje zobowiązania wobec Sojuszu Północnoatlantyckiego, stała się jednym z krajów, które są najmniej przygotowane, ponieważ reszta członków NATO wzięła obronność na poważnie" – stwierdził.

Jednocześnie zwrócił uwagę, że rząd Starmera obiecał, że otworzy dyskusję o odbudowie armii, ale do tego wciąż nie doszło.

"Jesteśmy w sytuacji, w której to brytyjski rząd udaje, że realizuje swoje zobowiązania, ale w rzeczywistości zdecydowanie nie chce spełnić własnych obietnic: niezależnie czy chodzi tu o postawione sobie cele strategiczne, czy o zwiększenie wydatków na obronność, do czego zobowiązały się państwa NATO" – ocenił Giles.

Dyrektor Conflict Studies Research Center wyjaśnił, że przegląd bezpieczeństwa i obrony, opublikowany w 2025 roku, to tylko jeden z wielu dokumentów, które definiują strategię obronną Wielkiej Brytanii. Dodał, że wraz z przeglądem bezpieczeństwa i obrony rząd dostał rekomendacje, które zobowiązał się wprowadzić, ale tego nie zrobił.

"Z tego wszystkiego wynika, że rząd laburzystów po prostu nie chce brać obronności na poważnie i w nią zainwestować" – ocenił.

"Ponieważ nie chcą wydawać pieniędzy, które są potrzebne na obronność, to nie chcą też ujawniać dokumentów, które wykazałyby, jaki jest koszt tego przedsięwzięcia" – wyjaśnił, zapytany o powód opóźniania się planu realizacji inwestycji obronnych i modernizacji armii.

Stacja Sky News przekazała we wtorek, powołując się na źródła bliskie sprawie, że rząd poprosił brytyjskich dowódców rodzajów sił zbrojnych o znalezienie 3,5 mld funtów oszczędności. Zdaniem Gilesa te doniesienia mogą być prawdziwe. Zwłaszcza że "armia już teraz zmaga się z deficytem i ma budżet tylko i wyłącznie na pokrycie swojej działalności, a nie na program odbudowy swojego potencjału".

"Rząd Partii Pracy jest zdeterminowany, aby ograniczyć zdolności obronne Wielkiej Brytanii, zamiast znacznego ich zwiększenia, kiedy praktycznie każde państwo w Europie rozumie, że jest to konieczne" – podkreślił ekspert.

Zapytany, dlaczego obronność jest tak trudnym tematem w brytyjskiej polityce, kiedy w Polsce, mimo dużych podziałów wewnętrznych, decyzja o zwiększeniu wydatków przeznaczonych na armię i bezpieczeństwo znalazła poparcie, co pokazały liczne sondaże z 2025 roku, m.in. badanie pracowni Opinia24 przeprowadzone dla "Faktów" TVN i TVN24 w grudniu ubiegłego roku.

"Polska debata na temat obronności, która sprawiła, że Warszawa jest liderem w odbudowie zdolności obronnych w Europie (…), jest przykładem, że przy pewnych wyrzeczeniach i oszczędnościach jest to możliwe" – zauważył Giles i zaznaczył, że to starał się pokazać w swojej książce "Who Will Defend Europe" ("Kto Obroni Europę?") z 2024 roku.

Zdaniem eksperta, Partia Pracy objęła władzę z zamiarem prowadzenia wojny klas, co Giles określił ich "fiksacją". "Jednak fakt, że kraj powinien być gotowy do obrony także przed zewnętrznymi zagrożeniami, jest dla nich niechcianą dystrakcją i dlatego nie chcą wydawać pieniędzy na obronność, a zamiast tego przeznaczyć je na państwo opiekuńcze i imigracje" – stwierdził.

Będąca wyspą Wielka Brytania nie mierzy się z tymi samymi zagrożeniami, co, na przykład - Polska, ale zdaniem Gilesa musi stawić czoła innego rodzaju zagrożeniom, głównie na morzu i w powietrzu. "Błędem jest mówienie o zagrożeniach hybrydowych w przypadku Wielkiej Brytanii. Prawdą jest, że nie ma bezpośredniego zagrożenia z lądu, jak w przypadku Polski, ale Wielka Brytania jest krajem frontowym w wypadku rosyjskich ataków powietrznych i morskich" – zaznaczył i dodał, że "brytyjskie wyzwania obronne są inne niż polskie, ale zdecydowanie nie mniejsze".

Zwrócił także uwagę, że oprócz wyzwań związanych z obroną swojego terytorium i przestrzeni powietrznej, Wielka Brytania ma też zobowiązania wobec sojuszników. – W obecnej kondycji brytyjska armia po prostu nie jest w stanie odstraszyć Rosji – podkreślił.

"Wpływ krytyki lorda Robertsona okazał się większy, niż się spodziewałem, ponieważ to nie pierwszy raz, kiedy ludzie pokroju Robertsona mówią takie rzeczy. Myślę, że współpraca dziennika Financial Times i Sky News zdołała skupić na tej kwestii uwagę ludzi i to wszystko zdaje się mieć wpływ na rząd. Przynajmniej sprawiło to, że rządzący spanikowali, ponieważ teraz muszą coś zrobić" – ocenił.

Zdaniem eksperta debata o narodowym bezpieczeństwie obiecywana przez rząd trwa, ale rząd nie ma nad nią kontroli. (Fot. Getty Images)

"To jest niezaprzeczalny dowód, że debata o narodowym bezpieczeństwie obiecywana przez rząd trwa, ale rząd nie ma nad nią kontroli, bo nie chciał w niej uczestniczyć – podsumował Giles, opisując debatę o obronności i koniecznych zmianach w brytyjskich siłach zbrojnych. Jednocześnie ekspert nie sądzi, aby to zmobilizowało rząd do działań. – Oni po prostu zdają się nie rozumieć, że obronność musi mieć finansowanie, a żeby to zrobić, trzeba podnieść podatki i zrezygnować z niektórych inwestycji" – zakończył.

Rząd laburzystów obiecał, że przeprowadzi reformę armii i przeznaczy na nią rekordowe środki. Według zapowiedzi Starmera wydatki na obronność mają osiągnąć w przyszłości 3 proc. PKB. Jednak według danych Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI) w 2024 roku wynosiły 2,3 proc. PKB.

Jednocześnie rząd Partii Pracy zwleka z opublikowaniem 10-letniego planu wydatków na obronność, który ma pokazać, w jaki sposób zostaną zrealizowane zmiany zapisane w dokumencie przygotowanym m.in. przez Robertsona. Plan miał zostać opublikowany przed końcem ubiegłego roku, ale wciąż do tego nie doszło.

Czytaj więcej:

Były szef NATO ostrzega: Brytyjskie bezpieczeństwo narodowe jest zagrożone

W obliczu zagrożenia III wojną światową Brytyjczycy mogą być wzywani do wojska

Eksperci ostrzegają: Londyn może znaleźć się w zasięgu irańskich rakiet balistycznych

Czy UK jest gotowe na konflikt zbrojny? 40% mieszkańców kraju spodziewa się wojny w ciągu 5 lat

    Rates by NBP, date 20.05.2026
    GBP 4.8844 złEUR 4.2389 złUSD 3.6467 złCHF 4.6347 zł

    Sport