Edynburg zamienił się w wielką scenę. Ruszyły słynne festiwale
Festiwal Międzynarodowy obfituje w tym roku wydarzenia związane z artystami amerykańskimi. Ma to związek z 250. rocznicą niepodległości USA. Jazz, blues i gospel wymieszają się więc z brzmieniami orkiestry podczas prezentacji symfonii amerykańskiego trębacza Wyntona Marsalisa. Na scenie pojawi się ok. 200 muzyków.
W programie jest także monumentalna, pięciogodzinna inscenizacja "Aniołów w Ameryce" Tony'ego Kushnera, przygotowana przez bardzo często goszczący w Edynburgu Internationaal Theater Amsterdam. Ścieżkę dźwiękową stanowią utwory Davida Bowiego.
Edinburgh International Festival to jeden z najważniejszych festiwali sztuk performatywnych na świecie. Powstał dwa lata po II wojnie światowej, by łączyć na nowo narody i przywrócić Europejczykom poczucie wspólnoty. Nieprzypadkowo więc starannie wyselekcjonowany program stawia na wykonawców z całego świata.
Wagner Moura, znany z serialu "Narcos", wystąpi w spektaklu znanej brazylijskiej reżyserki Christiane Jatahy, stanowiącym kontynuację "Wroga ludu" Ibsena. To przedstawienie interaktywne. Moura gra oskarżonego w sali sądowej, a ławą przysięgłych stają się członkowie publiczności, którzy każdego wieczoru decydują o losie bohatera.
Belgijska kompania Olympique Dramatique zaprezentuje "Mewę" Czechowa we flamandzkim języku migowym, a Francuzi z grupy Bakelite przedstawią pastisz westernu. Po 20 latach do stolicy Szkocji wracają Filharmonicy Berlińscy, którzy wystąpią dwukrotnie, prezentując dzieła m.in. Czajkowskiego, Elgara i Beethovena.
Częścią festiwalu jest też wystawa poświęcona piętnu, jakie nad świecie odcisnęło niewolnictwo. Ponad 4 200 spektakli i występów w niemal 300 miejscach, artyści z 74 krajów – tak wyglądać będzie z kolei Fringe. To impreza charakteryzująca się większą swobodą. Wśród miejsc, w których wystąpią artyści, są teatry, puby, ale też sauna i meczet.
Serce Fringe jak zawsze bije na Królewskiej Mili, historycznej głównej ulicy starego Edynburga. Przez cały miesiąc wtopić się będzie można w kolorowy tłum. Na każdym kroku artyści wciskają przechodniom ulotki reklamujące ich występy. Mieszają się ze sobą dźwięki różnorodnej muzyki. Kilka kroków dzieli od siebie klauna, akrobatę, połykacza noży czy dudziarza w tradycyjnym szkockim stroju. Ben Norris, były profesjonalny biegacz wygłaszać będzie godzinny monolog ćwicząc na bieżni.
"Drakula" Brama Stokera z punktu widzenia jednej z ofiar wampira - to propozycja francusko-norweskiej grupy Plexus Polaire, z kolei Australijka Hannah Reilly zastanawia się nad współczesnym feminizmem, wcielając się w akcentującą swą seksualność influencerkę i podcasterkę.
Wśród najgłośniejszych występów jest "Cartwheel" - monodram Amandy Knox, Amerykanki, która w 2007 roku została we Włoszech oskarżona o zabójstwo swojej brytyjskiej współlokatorki, Meredith Kercher. Mimo spędzenia niemal czterech lat w więzieniu Knox została ostatecznie uniewinniona, a w pełnym czarnego humoru występie opowiada o swoich doświadczeniach. Rodzina Kercher protestuje przeciw występowi, zarzucając Knox trywializowanie tragedii.
Są akcenty polskie. Klaun Piotr Sikora wciela się w swoim przedstawieniu "Blizzard" ("Zamieć") w zagubionego żołnierza, usiłującego wrócić do domu. Wojciech Wójcik w spektaklu "He/His/Him" bierze na warsztat temat współczesnej męskości. Duet Patrycja Kowańska i Dominika Knapik opowiadają o przyjaźni dwóch artystek-freelancerek w pełnym zasadzek świecie współczesnego teatru.
Edinburgh Fringe narodził się w 1947 roku, gdy osiem grup teatralnych, których nie zaproszono do programu Edinburgh International Festival, przyjechało mimo to do stolicy Szkocji i wystawiło spektakle na jego obrzeżach. Nazwę "fringe", czyli właśnie "obrzeża" wymyślił rok później szkocki dramaturg Rob Kemp w artykule dla dziennika "Edinburgh Evening News".
Festiwal międzynarodowy potrwa do 30 sierpnia, a Fringe zakończy się dzień później.