Dakar Rally: Dąbrowski ready to fight for top positions
Z roku na rok zawodnik Duust Rally Teamu spisuje się coraz lepiej. W poprzedniej edycji był siódmy w klasie Rally 2 i 16. w klasyfikacji łącznej, z uwzględnieniem motocyklistów zespołów fabrycznych. Teraz chce się poprawić.
"Taki jest cel. To nie są już moje pierwsze Dakary, gdy liczyło się przede wszystkim dotarcie do mety. Teraz stawiam na wynik, chcę być wyżej niż poprzednio. Wiem, że stać mnie na podium w Rally 2 i może zahaczanie na etapach o 10 w generalce" – stwierdził.
Zapewnił, że do rywalizacji w najtrudniejszej terenowej imprezie świata jest przygotowany optymalnie, zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym.
"Można powiedzieć, że jestem już doświadczonym zawodnikiem, ale samo doświadczenie na pustyni nie wystarczy. Pamiętam swój debiut w wieku 19 lat. Bardzo bym nie chciał jechać Dakaru w takim stanie fizycznym, w którym byłem wówczas. To naprawdę była walka o przetrwanie. Teraz jestem silniejszy z racji wieku i treningu, wiem, że mogę się naprawdę ścigać" - podkreślił.
"Wtedy niespecjalnie patrzyłem na wyniki. Celem była meta. Nie było nic ważniejszego, tylko dojechać. Teraz przyjeżdżam tutaj z zamiarem ścigania się o jak najwyższe miejsca. Wiem, co mnie czeka. Już się nie zastanawiam, czy ukończę, bo zrobiłem to już cztery razy. Pytanie brzmi: jak wysoko mogę być?" – dodał.
Dąbrowski nie ukrywa, że najbardziej lubi jeździć po wydmach. W tym roku trasa omija jednak największą piaszczystą pustynię świata, położoną w większości w Arabii Saudyjskiej. Młody Polak nie widzi w tym jednak dużej przeszkody.
"Wydmy będą, ale nie aż tyle, jak ostatnio. Przykro mi, że nie będzie Empty Quarter, bo bardzo lubię taki teren. Jest on blisko granicy ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, gdzie dużo trenuję i czuję się jak w domu. Ale z drugiej strony w tym roku spędziłem naprawdę dużo czasu, trenując na kamieniach i szutrowych drogach. Rajd Maroka pokazał, że moje tempo na takiej nawierzchni już nie odstaje od czołówki. Jestem gotowy ścigać się wszędzie" – zapewnił.
W osiągnięciu dobrego rezultatu ma mu pomóc nowy motocykl.
"To jest nowy model KTM, na którym nie udało mi się wystartować na poprzednim Dakarze, ponieważ dostaliśmy go za późno przed startem, aby móc go przetestować. On jest dużo zwinniejszy i dużo lepszy w wymagającym terenie. Ten stary model bardzo dobrze sobie radził w szybkich sekcjach, ale w tych technicznych dużo się traciło. Na nowym już dużo jeździłem i dobrze się dogadujemy".
Dąbrowski wyznał, że jeszcze nigdy nie czuł się tak dobrze przygotowany do Dakaru, jak teraz.
"Bardzo dużo trenowałem, zwłaszcza w drugiej połowie roku. Na pewno był to mój najsolidniej przepracowany okres w karierze. Wyjechałem 21 lipca i byłem ponad trzy miesiące bez przerwy za granicą. W 160 dni zaliczyłem 100 jednostek treningowych na motocyklu. A ostatnio doszły jeszcze kolejne" - wyliczał.
Motocyklista Duust Rally Teamu zapewnia, że nie czuje zmęczenia takim trybem życia. Wręcz przeciwnie.
"W zasadzie podoba mi się to coraz bardziej. Ze względu na moje coraz większe umiejętności jazda motocyklem przez pustynię w nieznane stała się dużo bardziej przyjemna niż kiedyś. Zawsze to kochałem, ale teraz fakt, że umiem tym motocyklem jeździć dużo lepiej sprawia, że moja motywacja tylko rośnie. Dążę cały czas do tego uczucia, do tej wysokiej prędkości, do ślizgu dwóch kół. I jest to coś, co naprawdę uwielbiam" - zaznaczył.
Założyciel Duust Rally Teamu, wielokrotny uczestnik Dakaru Marek Dąbrowski uważa, że nadrzędnym celem jego syna jest miejsce w którymś z zespołów fabrycznych. Sam zawodnik zdaje sobie jednak sprawę, że nie jest to łatwe zadanie.
"Dostać się tam jest bardzo trudno. Po Rajdzie Maroka na pewno było widać pewne zainteresowanie moją osobą, ale tu decydują nie tylko względy sportowe. W Maroku za mną było z pięciu czy sześciu zawodników fabrycznych, więc widać, że jestem coraz bliżej tej grupy. Niestety, także w świecie motosportu rządzą pieniądze i oni biorą zawodników, którzy im się najbardziej opłacają" - przyznał.
"Na przykład w Hondzie jest teraz dwóch motocyklistów, jeden ze Stanów Zjednoczonych, a drugi z Portugalii, którzy jadą swój pierwszy Dakar. Są oczywiście bardzo dobrymi zawodnikami, ale kluczowa różnica między nami jest taka, że w ich krajach sprzedaje się znacznie więcej motocykli niż w Polsce. U nas rynek jest trochę gorszy, więc moje wyniki muszą być znacznie lepsze niż ten próg wejściowy dla niektórych zawodników. Ale wiem, że mnie dostrzegają i myślę, że jestem coraz bliżej" - dodał.
48. edycja Rajdu Dakar rozpocznie się jutro prologiem w Janbu. Po pokonaniu 13 etapów i blisko ośmiu tysięcy kilometrów uczestnicy 17 stycznia zakończą rywalizację w tym portowym mieście w Arabii Saudyjskiej. Wystartuje 29 Polaków.





























