Menu

Szkockie wrzosowiska z "Outlandera" uwiodły miliony widzów

Szkockie wrzosowiska z "Outlandera" uwiodły miliony widzów
Odtwórczyni głównej kobiecej roli Caitriona Balfe. (Fot. Getty Images)
Tajemnicze kamienne kręgi, podróże w czasie, surowy szkocki klimat i miłość, która oszukała czas. Dobiega końca 12 lat wędrówki przez wieki z 'Outlanderem' - serialem, który stał się światowym fenomenem. Premiera finałowego sezonu na Netflixie miała miejsce w sobotę 7 marca.

Sanitariuszka wojenna Claire (Caitríona Balfe) i jej mąż historyk, oficer wywiadu Frank Randall (Tobias Menzies) pół roku po zakończeniu II wojny światowej wyjeżdżają do Inverness w Szkocji. Wcześniej przez pięć lat byli rozdzieleni. Jadą na drugi miesiąc miodowy, by ponownie się do siebie zbliżyć. Czas spędzają na zwiedzaniu i poznawaniu losów przodka męża Claire - "Black Jacka", angielskiego oficera z XVIII w.

W noc gaelickiego święta Samhain podglądają druidki tańczące wokół kamiennego kręgu Craigh na Dun. Po kilku godzinach Claire tam wraca. Dotyka jednej ze skał i budzi się w tym samym miejscu, ale w roku 1743. Trafia w samo centrum konfliktu szkocko-angielskiego.

Ze spotkania z przywódcą czerwonych kurtek Jonathanem "Black Jackiem" Randallem (Tobias Menzies), który fizycznie do złudzenia przypomina jej męża, ale pod względem charakteru jest jego całkowitym przeciwieństwem, ratują ją szkoccy górale. Mimo początkowej nieufności wobec kobiety przyjmują ją w swoje szeregi. Gdy Jamie Fraser (Sam Heughan) ratuje ją z opresji, starszyzna klanu decyduje o jej zamążpójściu za młodego wojownika, co ma zagwarantować jej oficjalną ochronę.

Wymuszone okolicznościami małżeństwo zawarte w XVIII-wiecznej Szkocji daje początek miłosnej historii rozpisanej na dwa stulecia i dwa kontynenty. Relacji Claire i Jamiego nie są w stanie zniszczyć ani czas, ani dzieląca ich odległość. Akcja osadzona jest wśród malowniczych, a zarazem surowych krajobrazów Szkocji – krainy rozległych wrzosowisk i majestatycznych, starych zamków.

- Fenomen serialu "Outlander" zasadza się na kilku czynnikach. Pierwszy z nich to wyjątkowość gatunkowa - z jednej strony mamy do czynienia z serialem historycznym, który daje możliwość ucieczki od codzienności, z drugiej - to serial z elementami fantastycznymi, co dodatkowo pozwala scenarzystom na zmiany epok i linii czasowych. To zaś sprawia, że produkcja ma dużo mniej ograniczeń niż typowy serial historyczny. Twórcy idealnie trafili w nastroje odbiorców, serwując im to, co kochają najbardziej: niemożliwy romans w historycznym kostiumie i gwarancję jakości, jaką daje ekranizacja bestsellerowej literatury. Serial jest bowiem adaptacją popularnego cyklu powieściowego Diany Gabaldon, więc już w dniu premiery był wyczekiwany przez czytelników - tłumaczy Katarzyna Czajka-Kominiarczuk, pisarka, krytyczka filmowa, autorka bloga Zwierz popkulturalny.

Sam Heughan i Caitriona Balfe podczas promocji najnowszego 8. sezonu serialu. (Fot. Getty Images)

Małgorzata Major, kulturoznawczyni, badaczka popkultury, dziennikarka pisząca dla film.org.pl i "Netfilmu", przypomniała, że serial "Outlander" zadebiutował w 2014 r.

- W czasach popularności miniseriali to fenomen nie do przeceniania. Obecnie widzowie roztropnie dysponują czasem przeznaczonym na streaming, więc zaangażowanie w produkcję liczącą 91 odcinków świadczy o tym, że twórcy wciąż "dowożą" wartościową rozrywkę - zaznaczyła.

Serial oparty jest na znanym cyklu powieściowym "Obca" Diany Gabaldon, co - jak oceniła - zachęciło fanów powieści.

- Z pewnością sukces serialu wiąże się też z niesłabnącą modą na romanse historyczne, w których fakty mieszają się z obyczajową fikcją. W "Outlanderze" główna bohaterka przenosi się do przeszłości, co daje nam dwie osie czasu i mnogość nitek fabularnych do nieskończonego rozwijania. Patrząc na sukces kilka lat później debiutujących "Bridgertonów", widać wyraźnie, że ucieczka do przeszłości, z której wygumkowano takie problemy jak rasizm, nierówności społeczne, szowinizm, sprawia widzom przyjemność. Zaczęło się to od "Downton Abbey", serialu do dziś powracającego w postaci kolejnych filmów. Produkcja ITV czasy świetności ma za sobą, ale wciąż pewna grupa widzów wraca do tego uniwersum - zwróciła uwagę Major.

"Outlander" nie boi się trudnych tematów. Serial analizuje konsekwencje przemocy seksualnej, zespołu stresu pourazowego i żałoby.

Produkcja umiejętnie "oszukuje" widza. Zaczyna się jako opowieść o podróży w czasie, by szybko stać się eposem historycznym. Swój wysoki poziom zawdzięcza przede wszystkim wielowymiarowym bohaterom oraz świetnie dobranym aktorom. Nie tylko tym pierwszoplanowym. Na uwagę zasługują role Davida Berry’ego wcielającego się w postać angielskiego żołnierza i dyplomaty lorda Johna Greya, który zakochuje się w Jamiem, oraz Duncana Lacroix grającego postać Murtagha Fitzgibbonsa Frasera, kompana i ojca chrzestnego Jamiego.

Atutem serialu jest także dbałość o detale - od kostiumów, przez scenografię, aż po muzykę, która od pierwszego do ostatniego odcinka odgrywa kluczową rolę w budowaniu klimatu. Muzycznym motywem przewodnim serialu jest utwór "The Skye Boat Song", nawiązujący do wiersza Roberta Louisa Stevensona z 1892 r. pt. "Sing Me a Song of a Lad That Is Gone". Kompozytor muzyki Bear McCreary nieznacznie zmodyfikował jednak tekst piosenki na potrzeby fabuły, by odzwierciedlić postać głównej bohaterki.

Na przestrzeni kilku sezonów widzowie mogli usłyszeć różne wersje utworu. W sezonach od 1. do 5. wykonawczynią była Raya Yarbrough. W 6. sezonie współpracowała ze szkockim artystą Griogairem Labhruidhem, natomiast w 7. serii zaprezentowano interpretację Sinéad O'Connor. W 8. sezonie piosenkę z czołówki wykonuje Annie Lennox.

Co czeka widzów w 8. sezonie? Jamie i Claire wracają do osady Fraser’s Ridge, która pod ich nieobecność znacząco się rozwinęła i tętni życiem. Choć bohaterowie liczyli na spokój, wojna o niepodległość Ameryki podążyła za nimi, zagrażając ich rodzinie oraz społeczności. Gdy skrywane dotąd sekrety wyjdą na jaw, kochankowie będą musieli odpowiedzieć sobie na pytanie, jak wiele są gotowi poświęcić dla domu i dla siebie nawzajem.

Matthew B. Roberts, showrunner serialu, w rozmowie z "Vanity Fair" zdradził, że fani dostaną odpowiedzi na większość nurtujących ich pytań już na początku 8. sezonu. Widzowie poznają m.in. losy Faith - córki Claire i Jamiego.

Roberts przyznał, że zawsze miał w głowie wizję finału, jednak nakręcił kilka alternatywnych zakończeń. - Od samego początku zasypujemy widzów sporą dawką informacji, która, miejmy nadzieję, poprowadzi ich aż do samego końca. Jest dużo napięcia i zamieszania, ale jest też wiele rozwiązań. Zawsze miałem w głowie zakończenie, ale z powodów bezpieczeństwa nakręciliśmy też kilka innych zakończeń – podsumował Roberts.

Finałowy sezon będzie się składał z 10 odcinków, premiera na Netflixie miała miejsce w sobotę 7 marca. 

Comments
No one has commented on this topic yet.
Be the first to share your opinion!
Dodaj komentarz

News


Rates by NBP, date 13.04.2026
GBP 4.8848 złEUR 4.2534 złUSD 3.6396 złCHF 4.6062 zł

Sport