Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

Staszek Sojka: Przyszedł taki moment, że przestałem mieć natchnienie

Staszek Sojka: Przyszedł taki moment, że przestałem mieć natchnienie
Staszek Sojka w obiektywie Andrzeja Tyszko.
Tego jeszcze w polskim Londynie nie było: Staszek Sojka i Antonina Krzysztoń wystąpią na jednej scenie tego samego wieczoru. W legendarnej Scali, 28 kwietnia, wykonają piosenki nowe i doskonale znane. Dla niecierpliwych już dzisiaj: kilka słów, bez muzyki - od Stanisława Sojki.
Reklama

W lutym ukazała się twoja nowa płyta pt. „Muzyka i słowa”. Jaki to jest album, mógłbyś go opisać?

Staszek Sojka: – Wiesz, nie lubię tego robić, bo to jest jakby wyręczanie publiczności. To jest multieklektyczna muzyka popularna, oczywiście robiona bardzo inteligentnie, nie prostacko; muzyka, która zawiera bardzo różne wpływy, jak to w dzisiejszym, ponowoczesnym świecie. Ale po prostu nie widzę powodu, żeby ją opisywać, bo te rzeczy opisują się same, wystarczy posłuchać płyty. Mówię o niej, że jest folkowa, ale raczej dlatego, że są tam ludzkie teksty, o ludzkich troskach i kłopotach. Oczywiście są tam też teksty, które wynikają z osobistego doświadczenia.

Od kilkunastu lat tak dużo nie powiedziałeś o sobie, jak na tej płycie.

– To prawda. Uważałem, że nie miałem nic do powiedzenia. Przyszedł taki moment, że przestałem mieć natchnienie, za to pojawiły się sonety Szekspira, to był 1995 rok. Tak się zaczęła moja przygoda z poetami, która trwała dosyć długo. Nie uważam żebym stracił czas, ale wiele się nauczyłem. Przyszedł moment, kiedy poczułem, że mam coś do powiedzenia, no i oto jestem.

28 kwietnia będziesz w Londynie, na jednej scenie wystąpisz z Antoniną Krzysztoń. Czy czujesz jakieś pokrewieństwo między wami, jeśli chodzi o waszą twórczość?

– Niewielkie. I trzeba powiedzieć, że to nie jest tak, że występujemy razem. My występujemy osobno, Antonina tego samego wieczoru wykona swój koncert przed nami. Przyjaźnimy się od lat, bardzo szanuję jej wrażliwość i powagę, zresztą w ogóle nie przepadam za wesołkowatością. Antosia należy do osób, które lubię i bardzo się ucieszyłem, że się spotkamy i to właśnie w Londynie.

Trzeba podkreślić, że wystąpisz w bardzo silnym składzie. Możesz go przedstawić?

– W zasadzie z jednym wyjątkiem to będzie skład z nowej płyty, a więc Tomek Jaśkiewicz na gitarze, Przemek Greger na gitarze, Marcin Lamch na basie, Kuba Sojka na perkusji i śpiewie, Zbyszek Uhuru Brysiak na perkusjonaliach, Antek Józiu Gralak na trąbce i Aleks Korecki na saksofonie. No… bardzo silny skład, bardzo.

I można też powiedzieć, że łączący pokolenia. Bo z jednej strony twoi wieloletni muzyczni kumple, a z drugiej… twój syn.

– Tak, i nasz dźwiękowiec, Janek Jędrzejczyk też należy do pokolenia Kuby, a do niedawna grał z nami i robił dźwięk Antek Sojka, ale nagrał album, wydał go, no i idzie swoją drogą. Tak to jest w życiu, tak powinno być. Właściwie o tym jest pierwsza piosenka na tej płycie pt. „Przyszedł czas na zmiany”.

W której opowiadasz, że dzieciaki poszły z domu i teraz trzeba zacząć żyć od nowa… świetny tekst.

– Trzeba się uczyć siebie, co tam dla nas w trawie piszczy.

To jest trudne, kiedy dzieci odchodzą z domu?

– Nie, przecież o tym się wie i to jest rzecz naturalna, chociaż oczywiście jest element tęsknoty. Wpadną na godzinę, dwie i wypadają, ale potem sobie myślę, że przecież ja, długie lata, moich rodziców widywałem raz na rok, bo mieszkam 350 kilometrów od nich. Teraz tak się składa, że widuję moich rodziców częściej, ale na tym polega życie, tak jest zbudowane i trzeba się z tym pogodzić.

Pytanie, które nurtuje twoich fanów: czy zagracie materiał z nowej płyty, czy raczej będzie to patchwork, przekrój lat?

– Ależ nie może to być wyłącznie album, bo wszystkie jedenaście piosenek to jest 45 minut, a to jest dopiero połowa czasu, jaki będziemy na scenie. Oczywiście będziemy też grali rzeczy stare, takie których nie zagrać nie sposób. Publiczność oczekuje takich piosenek jak „Tolerancja”, „Cud niepamięci”, „Absolutnie nic”… Poza tym jesteśmy muzykami jazzowymi i trzeba być przygotowanym na niespodzianki, bo jednak na scenie też improwizujemy. Koniec końców postaramy się, żeby to był bardzo niezapomniany koncert.

Fakt, że zagracie na jednej scenie z Antoniną Krzysztoń będzie tutaj wydarzeniem niebywałym. Ale i dla ciebie chyba wyjątkowym, bo razem jeszcze nie występowaliście, po cichu liczymy też na wspólną piosenkę…

– Z Antosią nie miałem występu, ale nagraliśmy kiedyś razem kolędę jej autorstwa. Nie jest wykluczone, że zagramy coś razem, ale jak na razie ani Antosia, ani ja nic o tym nie wiemy… Jak się spotkamy, to jest bardzo prawdopodobne, że pomyślimy czy moglibyśmy coś razem zrobić. Tymczasem gramy dwa, oddzielne koncerty. Oczywiście trzeba też pamiętać, że na scenę nie wychodzi się, żeby próbować, tylko prezentować rzeczy, które są już gotowe i zasługują na to, żeby je przedstawić publiczności.

Przyjedziesz do Londynu na zaproszenie Kultury Życia, organizacji promującej wartości chrześcijańskie. A tobie z czym kojarzy się hasło „kultura życia”?

– Powiedziałbym, że „kultura życia” to sztuka życia, trzeba umieć żyć, a nabywając wiedzy, dobrze jej używać. Jestem katolikiem rzymskim, ale z domieszką protestancką, ze strony oświeceniowej, a więc zdrowy rozsądek to jednak bardzo ważny element dobrego, skutecznego i owocującego życia.

Więcej na temat koncertu na Londynek.net w dziale WYDARZENIA

Zdjęcia Andrzej Tyszko

 

Komentarze


Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel sie opinią

Dodaj komentarz


Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 21.08.2019
GBP 4.762 złEUR 4.351 złUSD 3.921 złCHF 4.001 zł

Sport


Reklama