Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

Samodoskonalenie - czy może mieć na nas szkodliwy wpływ?

Samodoskonalenie - czy może mieć na nas szkodliwy wpływ?
Nowe badanie dowodzi, że znacznie zdrowszym dla naszej psychiki i samopoczucia celem jest stabilizacja. (Fot. Getty Images)
W dzisiejszych czasach rozwój osobisty stał się nadrzędną wartością. Chcemy lepszej pracy, wyższych zarobków, smuklejszej figury. Uczeni przestrzegają jednak przed obsesją na punkcie samodoskonalenia, która może obniżyć naszą satysfakcję z
Reklama

Samorozwój i nieustanna praca nad sobą to jedne z wartości, które są szczególnie cenione w naszej kulturze. Chcemy stawać się coraz wydajniejsi i skuteczniejsi w swojej pracy zawodowej, mieć bardziej satysfakcjonujące relacje, osiągać coraz bardziej spektakularne rezultaty ćwiczeń, które w pocie czoła wykonujemy na siłowniach i w klubach fitness, odżywiać się zdrowiej. Słowem: lepiej żyć.

Dążenie do zmiany stało się podstawową siłą napędową dzisiejszych społeczeństw, dla których rozwój to nadrzędny cel. Nie dziwi zatem, że na rynku wydawniczym wciąż pojawiają się nowe poradniki serwujące złote rady z zakresu stylu życia, a coraz większą karierę robią trenerzy rozwoju osobistego, czyli tzw. coache, którzy mają pomóc nam stać się swoistymi “życiowymi zwycięzcami”.

Nowe badanie, którego rezultaty opublikowano niedawno w czasopiśmie “Social Psychological and Personality Science” dowodzi tymczasem, że znacznie zdrowszym dla naszej psychiki i samopoczucia celem jest stabilizacja. Uczeni dowiedli bowiem, że ludzie, którzy nie planują wdrażać rewolucyjnych życiowych zmian, mogą mieć w istocie bardziej satysfakcjonujące życie niż ci, którzy dążą do jego reorganizacji.

Narynku wydawniczym wciąż pojawiają się nowe poradniki serwujące złote rady z zakresu stylu życia. (Fot. Getty Images)

"Ludzie, którzy nie widzą zbyt wielkiej różnicy między tym, kim są teraz i kim będą w przyszłości, osiągają na przestrzeni dekady większe zadowolenie ze swojego życia" - wyjaśnia współautor badania Hal Hershfield, profesor marketingu z University of California Los Angeles Anderson School of Management.

Analizę oparto na danych zebranych od prawie 5 tys. dorosłych, którzy w latach 90. wzięli udział w badaniu Midlife Development w Stanach Zjednoczonych. Uczestnicy odpowiedzieli wówczas na pytania dotyczące ich obecnych cech osobowości - m.in. czy są spokojni, opiekuńczy, bystrzy, energiczni i kompetentni - oraz tego, jak według nich, owe cechy mogą się zmienić w nadchodzącej dekadzie. Udzielili oni również odpowiedzi na pytania, jak bardzo są zadowoleni ze swojej pracy, zdrowia, relacji i ogólnie - z życia.

Dziesięć lat później uczestnicy badania ponownie odpowiedzieli na te same pytania. Po porównaniu rezultatów i dostosowaniu ich do takich czynników, jak wiek, płeć, dochody i wykształcenie, autorzy analizy odkryli, że istnieje korelacja między przewidywaniem przyszłości podobnej do obecnego stanu a późniejszą satysfakcją z życia. Tego rodzaju myślenie o sobie i swoim przyszłym “ja” okazało się być silniej powiązane z ogólnym dobrostanem niż przewidywanie jakichkolwiek zmian - nawet pozytywnych.

Pod pewnymi względami wyniki te nie są zbyt zaskakujące. Można wszak założyć, że ktoś, kto spodziewa się pozostać takim samym człowiekiem, prawdopodobnie prowadzi dość przyjemne i stabilne życie, podczas gdy osoba oczekująca życiowej zmiany ma zapewne powód, by owej zmiany pragnąć. Uczeni twierdzą jednak, że na wyniki badania nie miały wpływu istotne z punktu widzenia samooceny okoliczności życiowe, takie jak status społeczno-ekonomiczny czy wiek.

Dzieje się tak być może również dlatego, że ludzie, którzy nie przewidują wielkich zmian, wykazują tendencję do dokonywania wyborów, które przyniosą korzyść osobie, którą się staną, niezależnie od tego, czy oznacza to utrzymanie dobrego stanu zdrowia poprzez uprawianie sportu i stosowanie zdrowej, zbilansowanej diety, czy też oszczędzanie na emeryturę – sugeruje Hershfield. Tymczasem ludzie, którzy myślą, że będą w przyszłości kimś zupełnie innym, mogą być mniej zmotywowani do podejmowania wyborów mających realny wpływ na przyszłość.

Uczeni od dawna informują, że życiowe aspiracje mają też swoją ciemną stronę. W jednym z badań z 2002 r. odkryto, że ludzie, którzy często fantazjowali na temat tego, jak będzie wyglądać ich przyszłe życie, osiągali mniej. Fantazjowanie wiąże się bowiem, jak twierdzili naukowcy, z bagatelizowaniem ciężkiej pracy, która jest obietnicą sukcesu. Wyniki badania pokazały również, że zbyt intensywne staranie się, by być szczęśliwszym, może przynieść odwrotny skutek w postaci negatywnych emocji i frustracji.

Czy oznacza to jednak, że nie powinniśmy próbować zmieniać swojego życia, jeśli dostrzegamy obszary, które w istocie wymagają poprawy? Hershfield zaznacza, że choć obsesyjne pragnienie ulepszenia każdej możliwej sfery swojego życia nie przynosi na ogół pożądanych rezultatów, nie ma nic złego w dążeniu do samodoskonalenia, o ile działamy zgodnie z realistycznym planem dokonania owej zmiany.

Ci z nas, którzy mają pragmatyczne podejście zarówno do zmian, które chcą wprowadzić, jak i przeszkód, które stoją na ich drodze, mają większą szansę na osiągnięcie zamierzonego celu. "Ludzie, którzy chcą być lepsi, a zarazem rozpoznają to, co hamuje ich rozwój, zazwyczaj podejmują realne działania, aby dotrzeć do wymarzonego miejsca w swoim życiu. Pozytywne projektowanie przyszłości może być dla nas korzystne, o ile zamiast fantazjować, myślimy o tym, co stoi nam na przeszkodzie i jak możemy to pokonać” – konstatuje Hershfield. 

 

Komentarze


Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel sie opinią

Dodaj komentarz


Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 20.09.2019
GBP 4.928 złEUR 4.344 złUSD 3.932 złCHF 3.967 zł

Sport


Reklama