Pierwsze dyliżanse na angielskich drogach pojawiły się na początku XVI wieku, natomiast uruchomienie pierwszych regularnych, dalekobieżnych linii łączących miasta przypada na połowę XVII wieku (dokładnie lata 50. XVII wieku). (Fot. Getty Images)

Podróżowanie dyliżansem w dawnej Anglii przyprawiało o mdłości...

Podróżowanie dawnymi dyliżansami wiązało się z chorobą lokomocyjną, ryzykiem napaści i innymi niedogodnościami. Miały więc niewiele wspólnego z romantyczną wizją pokazywaną np. w filmach - przekonują brytyjscy naukowcy.

Badacze z University of Exeter przeanalizowali listy, dzienniki i teksty medyczne z XVII i XVIII wieku, aby dokładnie sprawdzić, jak wyglądała podróż dyliżansem w tamtym okresie.

Okazuje się m.in., że choroba lokomocyjna to nie tylko współczesna dolegliwość – była opisywana jako zagrożenie związane z podróżowaniem już ponad 200 lat temu.

Podróżni mieli jednak znacznie więcej kłopotów, np. naruszanie przestrzeni osobistej przez głośnych lub niemile woniejących obcych bądź też konieczność siedzenia blisko osób przeciwnej płci lub ludzi z niższych klas społecznych. To często budziło strach i odrazę.

Badanie, zdaniem jego autorów, podważa więc romantyczną wizję "wesołej dawnej Anglii" w odniesieniu do rozwoju dyliżansów i podróżowania w ogóle.

Pierwsze pojazdy przypominały prymitywne, zakryte wozy bez resorów. Podróżowały na bardzo krótkich dystansach (zaledwie kilkanaście mil dziennie) z prędkością ok. 5 mil na godzinę, ze względu na fatalny stan ówczesnych dróg. (Fot. Getty Images)

"Kiedy ludzie myślą o dyliżansach, przywołują romantyczne obrazy znane z telewizyjnych dramatów kostiumowych. W rzeczywistości jednak podróżowanie komercyjnymi dyliżansami często było nieprzyjemne i fizycznie niewygodne. A te dawne doświadczenia mogą być bliskie współczesnym odbiorcom, którzy znają uczucie choroby lokomocyjnej w dzisiejszych samochodach czy autokarach" – mówi dr Alun Withey z University of Exeter, autor badania opisanego w magazynie "Social History of Medicine".

Badacz wyjaśnia, że wraz z pojawieniem się dyliżansów i poprawą infrastruktury drogowej w XVIII wieku podróże powozami rozpowszechniły się, umożliwiając większej liczbie ludzi częstsze przemieszczanie się i pokonywanie dłuższych dystansów.

Podkreśla, że dla wielu taka podróż to było "trzęsące, szarpiące zanurzenie się w świat ścieżek i dróg, które przy dobrej pogodzie były nierówne i wyboiste, a przy złej – niebezpieczne".

"Również warunki wewnątrz dyliżansu nie sprzyjały wygodzie. Pasażerowie spędzali długie godziny stłoczeni w jego cuchnącej atmosferze, znosząc spocone, kaszlące i puszczające gazy ciała współpodróżnych oraz ich bezsensowną paplaninę. W najgorszym wydaniu podróż dyliżansem groziła pełnowymiarowym atakiem na ciało i zmysły. Mogła być intensywnym, dezorganizującym doświadczeniem somatycznym i głęboko cielesną formą mobilności" – kontynuuje.

Za oficjalny początek angielskiego systemu dyliżansów uważa się uruchomienie w 1653 roku stałej linii między Londynem a Yorkiem, a w 1657 roku linii z Londynu do Chester. Podróż na tych dystansach zajmowała wtedy około 4 do 10 dni, w zależności od pogody. (Fot. Getty Images)

Znana właścicielka ziemska, podróżniczka i autorka pamiętników, Anne Lister w 1822 r. pisała, że była "straszliwie wytrzęsiona", a przy innej okazji "okropnie wytrzęsiona" wskutek jazdy dyliżansu po złych drogach.

Pisząc do ojca w 1656 r., angielski filozof John Locke skarżył się, że podczas trzydniowej podróży dyliżansem, w którym był ciasno upchnięty z sześcioma innymi pasażerami, znosił "tysiące ściśnięć", a fizycznie odrzucało go także aż do mdłości korpulentne ciało jednej z kobiet.

Wśród odkrytej przez naukowców korespondencji znalazły się spostrzeżenia niejakiej Sophii Hoare, która po podróży przez południową Walię w 1809 r. napisała, że była "serdecznie zmęczona trzęsieniem i podrzucaniem w naszym nędznym pojeździe".

Przy innej okazji wspominała, że "trzęsło nią i rzucało, aż bolały ją wszystkie kości".

Pierwsze udokumentowane, regularne połączenie dyliżansowe na wyspach połączyło szkocki Edynburg z portem Leith. (Fot. Getty Images)

Podróże dyliżansem wywoływały też dyskusje wśród ówczesnych lekarzy. W uproszczeniu rzecz ujmując, dzielili się oni na tych, którzy uważali ruch dyliżansu za formę ćwiczeń i sposób zapobiegania gromadzeniu się w organizmie "zepsutych humorów" (szkodliwych soków ustrojowych) oraz na tych, którzy sądzili, że taka jazda szkodzi.

"Jak pokazują relacje i listy dawnych podróżnych, różne aspekty jazdy dyliżansem wywoływały zarówno fizyczny, jak i psychiczny dyskomfort. Atmosfera, upał lub zimno oraz zapachy panujące w dyliżansie silnie wpływały na cielesne doświadczenie podróży. Ściśnięte, cuchnące i 'duszące się' ciała przyprawiały innych pasażerów o mdłości, łącząc się z i tak już trudnym doświadczeniem ruchu pojazdu albo je potęgując"– mówi dr Withey.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Co o tym myślisz?
Ładuję...
Kurs NBP
GBP
5.0926
+0.0234
EUR
4.3407
+0.0126
USD
3.8076
+0.0230
CHF
4.6861
+0.0035
Forex
Źródło: currencybeacon.com
Ładuję...

Ogłoszenia

Wiadomości

Wydarzenia

Menu