Menu

Media w ręce ludu

Humanoidalny robot wzorowany częściowo na postaciach Pi i Sigmy z polskiego programu sprzed lat, a częściowo na Lampie z 5-10-15, wzbudził na ulicach Vauxhall spore poruszenie...
Reklama


Jesteśmy świadkami kolejnej rewolucji – nie tylko informatycznej, chociaż w internecie się ona rozgrywa. YouTube to część wielkiego zamachu stanu określanego mianem zjawiska Web 2.0, które ma odebrać władzę z rąk wielkich korporacyjnych mediów i oddać ją w ręce ludu. Wydawałoby się, że na londyńskich przechodniach nic już nie jest w stanie zrobić wrażenia. A jednak humanoidalny robot wzorowany częściowo na postaciach Pi i Sigmy z polskiego programu edukacyjnego sprzed lat, a częściowo na Lampie z programu 5-10-15, serwowanego dzieciom PRL-u w weekendowe poranki, wzbudził na ulicach Vauxhall spore poruszenie.

- Przejeżdżające samochody dawały sygnał klaksonem, psy szczekały, a przechodnie robili sobie zdjęcia – emocjonują się Bartek Łuszcz, Tomek Pietrukaniec i Filip Ziółkowski, którzy w ten właśnie sposób przystąpili do realizacji polsko-brytyjskiego projektu www.Emigrobot.pl lub www.Emigrobot.com.

Zabawa i sława
- Chcemy, żeby ta postać stała się bohaterem serii krótkich filmików, które zamieszczać będziemy w Internecie – mówią. Seria ma być interaktywna, to znaczy otwarta na kontakt z odbiorcą i jego sugestie, co do treści programu. - Emigrobot będzie pomagał rozwiązywać problemy pół żartem, pół serio – wyjawiają swój pomysł. Strona ma też swoją wersję angielskojęzyczną, bo chłopaki chcą, aby projekt był międzynarodowy i uwzględniał też spostrzeżenia rdzennych mieszkańców na temat imigrantów.

Cel? - Przede wszystkim dobra zabawa, a jeśli po tej zabawie pozostanie coś, co będzie można pooglądać i pośmiać się z tego po latach, to tym lepiej – mówią. Wspominają liczne amatorskie filmiki sprzed lat, które niegdyś „obciachowe”, dziś zamieszczone w sieci na stronach typu YouTube robią furorę. - Dzisiaj dzięki takiej amatorskiej zabawie można stać się z dnia na dzień słynnym i świetnie opłacanym profesjonalistą – twierdzą. – Jeśli twój filmik spodoba się internautom, zauważą to również wielcy producenci.

Tanie superprodukcje
Rzeczywiście. Tylko w ostatnich dniach brytyjską prasę obiegła wiadomość o tym, że dwójka młodzieńców, Aaron Yonda i Matt Sloan, podpisali kontrakt z jednym z wielkich studiów filmowych, po tym jak serię ich filmików „Store Wars”, czyli „Sklepowe wojny”, zamieszczone na YouTube, obejrzało 9,5 miliona widzów. Był to projekt, w którym żartobliwie przedstawiali losy menedżera zmiany sklepu spożywczego, przebierając go w kostium Lorda Vadera. Parodiując motywy muzyczne i dialogi z tej kosmicznej sagi przedstawiali codzienne bolączki pracowników takich przybytków. Inny słynny przypadek, to 80-letni emeryt z Anglii, który w ciągu tygodnia stał się gwiazdą światowych mediów po tym, jak pod pseudonimem „Geriatric1927” zamieścił na YouTube filmik, w którym opowiada o swoich wojennych wspomnieniach, a który wzruszył użytkowników sieci do tego stopnia, że obejrzały go już miliony.

- A nakręcenie takiego filmiku nie kosztuje nic albo grosze – twierdzą twórcy. Model ich Emigrobota powstał ze starych rur i pudeł, dzięki inwencji Tomka, który studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Używaną kamerą cyfrową kupioną za 310 funtów na e-Bayu nakręcił to Bartek i zmontował przy pomocy programu na zwykłym komputerze PC. - Ludzie wrzucają do netu najróżniejsze śmieci, nawet takie nakręcone telefonem komórkowym – mówią. – Ale żeby to ktoś oglądał, to jednak trzeba troszkę umiejętności – zaznaczają. Film zamieszczony na YouTube może mieć do 100 MB objętości pliku i nie powinien trwać dłużej niż 10 minut.

Demokracja absolutna
- Warto na przykład wiedzieć, że ujęcia dobrze jest rejestrować w taki sposób, aby obraz kolejny jak najwięcej danych miał wspólnych z poprzednim, żeby komputer odbiorcy musiał z każdą klatką pobierać jak najmniej nowych danych. Wtedy jakość odbioru jest bardziej płynna i lepsza – zdradza Bartek, który w ich grupie zajmuje się operowaniem kamerą i montażem. - Innym sekretem jest „olinkowanie produkcji”, czyli rozpropagowanie jej w Internecie za pomocą umieszczenia linków do filmików na tak dużej liczbie stron i forów internetowych, jak tylko się da - instruuje Filip, który w tym właśnie celuje, a na co dzień jest webdesignerem.

W ten właśnie sposób seria jego produkcji „Noc w 3mieście” zamieszczona na YouTube miała już do tej pory ponad 230 tysięcy odsłon. Chłopaki z Trójmiasta traktują swoje hobby nie tylko jako pierwsze kroki w zawodach, które chcieliby w życiu wykonywać. Czują się częścią nowej rewolucji informatycznej zwanej Web 2.0, kolejnej po fali rozprzestrzenienia się dostępu do Internetu i zwykłych witryn. Dzięki takim platformom jak YouTube, MySpace czy Wikipedia, następuje koniec ery zinstytucjonalizowanych i scentralizowanych ośrodków nadawczych, które emitują treści do maluczkich odbiorców, jak to było dotąd.

Web 2.0
Web 2.0 to pojęcie, które ukuto dla określenia usług internetowych drugiej generacji, takich jak strony umożliwiające powstawanie sieci społecznych kontaktów, na których użytkownicy mają łatwy dostęp do edytowania zamieszczonych treści, komunikatorów internetowych. Usługi te skupiają się przede wszystkim na umożliwianiu współpracy, komunikowania się i dzielenia się danymi różnego rodzaju pomiędzy użytkownikami sieci.

Web 2.0 to termin stosunkowo nowy i niezdefiniowany, stąd liczne kontrowersje dotyczące jego dokładnego znaczenia, a nawet istnienia zjawiska, które opisuje. Cechami wyróżniającymi Web 2.0 ma być transformacja stron internetowych ze zwartych i nienaruszalnych źródeł informacji do postaci internetowych platform, które stwarzają jedynie ramy dla inwencji użytkowników sieci. Web 2.0 jest postrzegany również jako fenomen społeczny. Jego istotą jest nieskrępowany i masowy przepływ informacji, brak ośrodków centralnych i wolność wymiany, ponownego użycia i przetwarzania dóbr intelektualnych.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 4.33 / 3

Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 06.12.2019
GBP 5.053 złEUR 4.272 złUSD 3.850 złCHF 3.896 zł

Sport


Reklama