Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

Rodin

Za tego, który natchnął rzeźbę nowym duchem i obdarzył ją na nowo życiem, powszechnie uważa się rówieśnika impresjonistów, Augusta Rodina...
Reklama


XIX-wieczna rzeźba nie cieszy się dziś na ogół najlepszą reputacją. Kiedy myśleć o niej, przychodzą zwykle do głowy wzniosłe pomniki wodzów i bohaterów, pełne alegorycznych figur i symboli – nastrój trochę patetyczny i wiejący cmentarzem. Za tego, który natchnął rzeźbę nowym duchem i obdarzył ją na nowo życiem, powszechnie uważa się rówieśnika impresjonistów, Augusta Rodina (1840-1917).

Ten Paryżanin o rudych włosach, rozwichrzonej brodzie i potężnym ciele, z początku nie zapowiadał się na geniusza. Sądząc z ortograficznych błędów jakie popełniał przez całe życie, wzięlibyśmy go dziś pewno za dyslektyka, a strapiony ojciec nie próbowałby daremnie wyuczać syna na porządnego kupca czy urzędnika. Młody Rodin z całą pewnością nie nadawał się do tego, ale znalazł zajęcie dla siebie. Jedyną rzeczą, jaką od dzieciństwa lubił, było rysowanie i to przez sztukę ostatecznie dał wyraz swym witalnym energiom i wizji świata.

Za radą ukochanej siostry, młodego Augusta zdecydowano się posłać do artystycznej szkoły architektonicznych dekoratorów. Gdyby nie upór i ambicje Rodina, jego nazwisko byłoby dziś pewnie znane niewielu poza wąskim kręgiem specjalistów od okazjonalnej, dekoracyjnej XIX wiecznej rzeźby wystawowych pawilonów, fontann czy bogatych w rzeźbiarskie elementy kamienic.

Epoka Napoleona III, cesarza-burżuja, kochała się w ornamentach i bibelotach. Nie szczędzono pieniędzy, by wszystko odpowiednio ozdabiać i dekorować. Pracy dla specjalistów-rzemieślników na tym polu nie brakowało, ale po skończeniu École Spéciale de Dessin et d’Architecture (Petite École) Rodin próbował początkowo piąć się wyżej po szczeblach artystycznej kariery. Nie odniósł powodzenia. Trzy razy (w 1857, 1858 i 1859 roku) przepadał na wstępnych egzaminach do École des Beaux Artes. Na rysunku przeszedł, ale nie podobały się jego rzeźby.

Musiały widać na swój czas czekać. Jury paryskiego Salonu dopiero w roku 1874 zaakceptowało na wystawę jego„Portret mężczyzny ze złamanym nosem”. Powstał dziesięć lat wcześniej. Tymczasem Rodin otworzył własne studio i zarabiał sztuką rzeźbiarza dekoratora. Znalazł pracę między innymi przy budynkach wielkiej powszechnej wystawy w Paryżu w roku 1867, a potem i przy kolejnej, w 1878 roku.

W 1870 wyjechał do Brukseli, gdzie prze siedem lat pracował jako asystent wziętego artysty. Wysyłane na salon własne rzeźby zaczynają być w końcu przyjmowane. Nadchodzi czas na jego pokolenie. Rok po otwarciu pierwszej wystawy impresjonistów u Nadara, wspomniana już pierwsza rzeźba Rodina, równolatka Clauda Moneta, pokazana zostaje na Salonie. Uwagę szerszej publiczności zwraca kolejna, świetny w ruchu nagi młodzieniec – „Wiek brązu” (1877 r.).

Pomaga skandal, oskarżenia, że naturalna prawda i prostota tej figury, biorą się z tego, że artysta zaprezentował po prostu odlew żywego ciała modela. Szeroka dyskusja w prasie pozwoliła wreszcie dostrzec kunszt artysty i temu co nowe w jego sztuce – studium ruchu i ciała, ożywienie powierzchni rzeźby refleksami światła, kult oddawany naturze i zmysłowym doznaniom świata – nagiemu życiu, a nie rekwizytom i kostiumom historii i literatury.

Zobaczymy to w salach Royal Academy, gdzie do 1 stycznia oglądać można wielką wystawę rzeźb Rodina. Od pierwszych głów i „Wieku brązu” przez „Św Jana Chrzciciela” (1878 r.), któremu zarzucono brak stosownie wzniosłych atrybutów, dochodzimy do centralnego dzieła Rodina – ogromnych dantejskich „Wrót piekieł”. To one dały początek najsłynniejszym i powszechnie znanym rzeźbom Francuza – jego Myślicielowi i Pocałunkowi.

Monumentalny brązowy odlew „Wrót” zbyt wielki, by pomieścić go w wystawowych salach, ustawiono na dziedzińcu Royal Academy, gdzie na czas wystawy mogą go oglądać i przypadkowi przechodnie. Zamówione przez rząd w roku 1880 roku „Wrota” zaczynały spokojnie, inspirowane renesansowymi drzwiami Ghibertiego do Baptysterium we Florencji. W naturze Rodina niewiele jednak z renesansowych harmonii, spokoju i ładu. Jego dzieło to obraz ludzkich emocji i namiętności. Stosownie do tematu stały się wkrótce chaotyczna masą skłębionych grup i pojedynczych nagich figur, nad którymi sam artysta nie do końca panował.

Cała sala wystawy poświęcona jest wspaniałym studiom nad tymi postaciami, próbami ich powiązania w całość, czego pracując na projektem przez lata Rodin, ostatecznie nigdy nie dopiął. Prezentowany odlew pochodzi z wersji jaką zaprezentował na swej retrospektywie w roku 1900, ale pracował nad nim z przerwami do końca życia. W roku 1903, po 23 latach od rozpoczęcia projektu, wycofał się z realizacji ministerialnego zamówienia i zwrócił otrzymane od rządu pieniądze.

Nie potrafił dopasować swych idei i bogactwa radykalnych rozwiązań do rygorów i terminów oficjalnych zamówień nie tylko w tym wypadku. Problemy i dyskusje wynikły w kolejnym wielkim zadaniu „Mieszczanach z Calais” (bulwersował grupą czterech figur o różnych charakterach i pozach w miejsce konwencjonalnej jednej postaci bohatera), a następne wielkie pomniki – Wiktora Hugo i Honoriusza Balzaca nie doczekały się postawienia na ulicach Paryża za życia Rodina.

W Londynie nie stanął nigdy jego pomnik czczący pamięć Whistlera . Polemiki i szerokie dyskusje wokół nich przekraczały krąg koneserów sztuki, stawały się sprawą publiczną i angażującą szerokie rzesze. Na progu XX wieku Rodin stał się w oczach publiczności czymś więcej niż wielkim artystą, był może pierwszą celebrowaną na obu kontynentach gwiazdą.

Wystawa pełna jest dowodów dużego i wczesnego zainteresowania jego sztuką w Anglii, pokazuje też szereg rzeźb antycznych z prywatnej kolekcji artysty, prezentując mniej znany aspekt jego zainteresowania sztuką przeszłości. I to nie wszystko, bo są tu jeszcze piękne, pełne zmysłowości rysunki i akwarele nagich modelek (co prawda w nie najlepszym wyborze), portretowe biusty oraz fotografie – warto więc Royal Academy odwiedzić.
 

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena:

Komentarze


Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel sie opinią

Dodaj komentarz


Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 22.01.2019
GBP 4.872 złEUR 4.286 złUSD 3.773 złCHF 3.784 zł

Sport


Reklama