Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

Zakochałem się. Moje ciało zwariowało!

Zakochałem się. Moje ciało zwariowało!
Zakochać się, czyli przyjemnie bujać w obłokach... (Fot. Thinkstock)
Ta kobieta działa na mnie jak narkotyk. Jestem jak w amoku.
Reklama

Czym jest miłość?
Często słyszymy opinię, że miłość jest to najpiękniejsze uczucie na świecie i że właśnie to uczucie sprawia, iż stajemy się lepsi, bardziej wrażliwi oraz skłonni do poświęceń dla drugiej osoby. Niektórzy twierdzą, że „Miłość zaczyna się wtedy, kiedy szczęście drugiej osoby staje się ważniejsze niż twoje” (Jackson Brown, Jr). Inni prezentują stanowisko, że miłość bierze się z przyjaźni, ale przyjaźń to chyba jeszcze nie jest miłość. Wydaje się, że miłość to taki stan ducha, w którym gotowi jesteśmy poświęcić wszystko dla drugiej osoby, nie bacząc na trudy, niebezpieczeństwa, wyrzeczenia oraz straty. Zrobimy wszystko, aby być blisko ukochanej osoby lub po prostu być z nią w związku.

Stan miłości, jest to bardzo szczególny stan człowieka. „Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch jednakowych spojrzeń w oczy.” („Nic dwa razy” W. Szymborska). Autorka tych słów chciała nam chyba powiedzieć, że miłość zmienia całe nasze życie. Zmienia nas i nasze otoczenie i nie okłamujmy się, miłość może także nieść cierpienie i destrukcję. Nieraz bowiem kochamy tych, których nie możemy mieć, a nas kochają osoby, których my nie chcemy zaakceptować jako obiektów naszej miłości.

Nieraz też nie wiemy, czy nasze uczucie to już jest miłość? I chociaż miłość jest jak ciepły wiatr, którego wprawdzie nie widzimy, ale czujemy go całym swoim ciałem, to skąd pewność, że nie jest to tylko fascynacja drugim człowiekiem lub chęć zawarcia przyjaźni z „bratnią duszą”?

Zakochani są wśród nas... (Fot. Thinkstock)

„Miłość znaczy, że nigdy nie musisz mówić przepraszam” („Love story”). A jak to mamy rozumieć? Chyba tylko w ten sposób, że stan miłości sprawia, że stajemy się lepsi i nasze życie ulega zasadniczej zmianie.

Pragniemy, aby kochana przez nas osoba była szczęśliwa, więc robimy wszystko w tym kierunku, nie patrząc na siebie, swoje potrzeby, dotychczasowe nawyki i przyzwyczajenia, koszty i ewentualne cierpienie.

Miłość sprawia, że nawet źli ludzie potrafią się zmienić dla ukochanej osoby i stają się lepsi, a nawet wracają do „normalnego” i uczciwego życia. Chcą być kochani, a wiedząc, że w dotychczasowej „postaci” nie będą zaakceptowani przez inną osobę, zmieniają siebie i swoje życie. Nie zawsze im się to udaje i jest skuteczne na dłuższą metę, bowiem miłość jest podobna do róży, która w tajemnicy rozkwita, ale realnie rani swoimi kolcami, często w najmniej oczekiwanym momencie.

O miłości bez granic
Przysłowie włoskie mówi: „Miłość dodaje rozumu kobietom, a odbiera go mężczyznom”. Czyżby więc piękniejsza połowa rodu ludzkiego, osiągając stan wyższej świadomości w miłości, postępuje rozsądniej niż my, mężczyźni? Czy nie wyłącza się u nich racjonalne myślenie i dalej postępują zgodnie z logiką i ogólnie przyjętymi zasadami? Co jest w kobietach takiego, że w swojej większości nie zatracają rozsądku w swoim postępowaniu? Może to sprawia ich psychika, inteligencja, wrażliwość, delikatność i dobroć? A może po prostu, to my mężczyźni tak ich postrzegamy i idealizujemy? Mając na uwadze, że każda miłość jest inna, trudno będzie podać tutaj jednoznaczną odpowiedź.

Co jednak z nami, mężczyznami? Przysłowie hiszpańskie mówi: „ Pożądanie sprawia, że mężczyzna jest nader śmiały, ale miłości towarzyszy zawsze onieśmielenie”. Uważam, że to stwierdzenie jest dla nas facetów bardzo krzywdzące. Wiadomo wszystkim, że to tzw. pożądanie towarzyszy każdej istocie ludzkiej i jest związane z uwarunkowaniami biologicznymi oraz seksualnością człowieka. Dążenie do przekazania życia w drodze prokreacji jest istotnym elementem psychiki każdego człowieka, a jak tego dokonać, jeżeli nie poprzez kontakt fizyczny z drugą osobą. Powinno się to oczywiście, wiązać z uczuciem miłości do naszego partnera lub partnerki, bo nowe życie powinno być właśnie owocem miłości, a nie tylko mechanicznego zaspokojenia, w zakresie tzw. potrzeb seksualnych.

Często bowiem, kiedy minie fascynacja fizyczną stroną związku, a nie ma pomiędzy dwojgiem ludzi miłości, to następuje znudzenie, wypalenie i zniechęcenie. Trzeba bowiem pamiętać, że jak mówi inne włoskie przysłowie: „Miłość jest dzieckiem marzeń, a rodzicem rozczarowań”. Dobrze jest więc mądrze lokować swoje uczucia, aby nie zaznać goryczy zawodu i rozstania.

Lodovico Ariosto napisał kiedyś, że „Miłość jak ziewanie, najczęściej kończy się spaniem”. Ale czy zawsze? Prawdziwi kochankowie przecież mało śpią, bo chcą się jak najlepiej poznać, nacieszyć się sobą, podzielić radością i zaspokoić, w jak największym stopniu, pragnienie zbliżenia fizycznego i psychicznego. Czy coś w tym złego?

Strzała Amora trafia nas niespodziewanie... (Fot. Thinkstock)

Phil Bosmans stwierdził kiedyś, że: „Pierwszym i podstawowym prawem każdego człowieka jest prawo do miłości. Każdy człowiek, który przychodzi na świat, ma niezaprzeczalne prawo do ludzkiego ciepła i miłości”.

A więc ma prawo do bycia kochanym przez bliskie sobie osoby. Trzeba jednak pamiętać, że miłość to nie tylko uczucie, to także specyficzny typ relacji międzyludzkich oraz zachowań i postaw człowieka, bardzo ważnych ze społecznego punktu widzenia. To także obowiązek poszanowania drugiej istoty ludzkiej. Miłości zawsze powinien towarzyszyć szacunek, zrozumienie, brak egoizmu, empatia i zdolność do poświęceń dla ukochanej osoby.

Moje ciało zwariowało
Nieraz słyszymy takie zdanie: „Jak go tylko zobaczyłam, to od razu miałam motyle w brzuchu”. Czy to oznacza, że ta pani właśnie się zakochała? Czy może była to tylko silna odpowiedź jej ciała na widok „pięknego samca z gatunku Homo sapiens”, z którym chciałaby przeżyć zbliżenie? Czy bowiem można się w kimś zakochać niewiele go znając? Oczywiście, nasze emocje związane z miłością silnie wpływają na zachowanie naszego organizmu i często doświadczamy różnych, nieraz bardzo skrajnych uczuć i doznań. Możemy mieć mdłości, skurcze brzucha, drżenie rąk i wzmożoną potliwość ciała. Dlaczego? Z tej prostej przyczyny, że mózg zakochanego człowieka zmienia poziom wydzielania różnych substancji w jego organizmie, a to wpływa wprost na jego reakcje.

Według „The neurobiology of beauty” (Semir Zeki), ciało człowieka posiada różne punkty szczególnie wrażliwe na dotyk, a ich miejscowe podrażnienie może spowodować nawet silne pobudzenie seksualne. Nazywamy je sferami erogennymi. O dziwo, mężczyźni mają ich więcej niż kobiety. Panowie mają bowiem wyróżnionych 12 takich miejsc, natomiast panie tylko 11. Właśnie te miejsca, drażnione dotykiem, wysyłają do mózgu sygnały w postaci impulsów elektrycznych, które to powodują jego reakcję, w postaci „wydania rozkazów” naszym organom wewnętrznym, do wytworzenia różnych substancji, odpowiedzialnych za stan naszego organizmu i naszej psychiki.

Aaaach, to serce... (Fot. Thinkstock)

Co więc tak wpływa na nasze emocje związane z miłością? Są to:

  • Peptydy opioidowe – mające działanie oszałamiające;
  • Oksytocyna – powodująca skurcze mięśni, napędzająca uległość, ufność oraz zazdrość;
  • Adrenalina – wywoływana w czasie przebywania z ukochaną osobą, dodająca nam odwagi; 
  • Dopamina – uwalniana po zaspokojeniu popędu seksualnego, nazywana hormonem przyjemności i nagrody.

Inne ważne substancje to endorfiny – inaczej hormony szczęścia, które nie tylko hamują uczucie bólu, ale także powodują poprawę ogólnego nastroju człowieka. A to jeszcze nie wszystko. Nie należy zapomnieć o fenyloetyloaminie, która odpowiada za wywołanie uczucia euforii i ogólny optymizm oraz o innych ważnych substancjach, które „zakochany mózg” aplikuje naszemu organizmowi w czasie trwania uczucia miłości, takich jak Kortyzol, Wazopresyna oraz Serotonina.

Etapy miłości
W różnych źródłach możemy znaleźć przykładowe klasyfikacje etapów miłości. Niewiele się one różnią w samej ocenie zmian w naszym organizmie. Jedynie ich „obudowa” psychologiczna, medyczna lub społeczna jest trochę inna, w zależności od specjalności osoby, która ją opracowała. Generalnie możemy wyróżnić kilka etapów miłości. Faza wstępna polega na decyzji o tym, czy poczujemy do danej osoby sympatię, na bazie naszych obserwacji, doświadczeń i skojarzeń. Potem następuje faza druga, kiedy do głosu dochodzą: u kobiet – estrogen i u mężczyzn – testosteron. W tej fazie osoby obojga płci, zwracają dużą uwagę na kontakt fizyczny z partnerem – w postaci pocałunków, dotyku lub samego seksu. Wtedy też sfera emocjonalna człowieka jest podporządkowana przede wszystkim kontaktowi fizycznemu.

W następnej fazie następuje pobudzenie oraz wzrost uczucia radości. Powodują to dwie substancje: adrenalina i fenyloetyloamina, które dodatkowo „zaciągają bielmo” na nasze oczy, bowiem wtedy przestajemy widzieć wady naszego partnera lub partnerki. Obydwie te substancje sprawiają, że przystępujemy do dalszych działań miłosnych ze wzmożoną energią, a stopniowe uwalnianie neuroprzekaźników powoduje uaktywnienie w naszej świadomości tzw. „układu nagrody”. Może wtedy wystąpić także osłabienie apetytu, a nawet strach o utratą ukochanej osoby.

Dodatkowo uwalnianie noradrenaliny może przyspieszyć bicie serca, powodować uwrażliwienie na dotyk, a nawet wywołać nadmierne podniecenie. Na koniec opisu tej fazy trzeba jeszcze wspomnieć o tym, że wzrost ilości dopaminy w naszym organizmie może skutkować: bezsennością, ciągłym rozdrażnieniem, zmiennością nastrojów, brakiem koncentracji, skłonnością do kłótni z otoczeniem, brakiem asertywności, empatii, a nawet zwiększeniem ilości sytuacji konfliktowych z naszym udziałem.

Miłość to nie tylko uczucie, to także specyficzny typ relacji międzyludzkich oraz zachowań i postaw człowieka, bardzo ważnych ze społecznego punktu widzenia. (Fot. Thinkstock)

Wszystko ma swój początek, no i koniec. W wielu związkach następuje faza „wypalenia”. Jest to ściśle związane ze spadkiem produkcji neuroprzekaźników i uodpornienie się naszego organizmu na buzujące w mózgu substancje czynne.

Koniec namiętności powoduje, że zaczynamy się krytycznie przyglądać naszej drugiej połowie, porównywać ją lub jego z innymi osobami, wynajdywać wady i niedostatki urody.

Stan ten powoduje także „uczucie głodu”, które może być przyczynkiem do zmiany partnera lub partnerki.

W odniesieniu jednak do wielu par, namiętność przekształca się w łagodniejszy, ale za to trwały związek.

Mają na to wpływ następujące substancje:

  •  Endorfiny – dające poczucie: stabilizacji w związku, przywiązania i bezpieczeństwa.
  •  Wazopresyna – nazywana „cząsteczką wierności”, która w znacznym stopniu sprzyja nawiązywaniu stałych więzi oraz wzmaga naszą czułość i opiekuńczość w stosunku do kochanej osoby.
  •  Oksytocyna – hormon bliskości, który wzmaga pozytywne emocje do naszego partnera i pozwala na budowanie trwałych i silnych więzi. Ma ona też działanie uspokajające.


Działanie w tej fazie wymienionych substancji może powodować sytuację, w której partnerzy odczuwają radość ze wspólnego spędzania życia, czują się kochani, spełnieni i nie szukają możliwości wejścia w miłosne relacje z innymi partnerami. Sytuacje takie bardzo celnie obrazują następujące cytaty, zawierające piękne sformułowania o miłości i wspólnym życiu zakochanych: „Miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać, lecz by patrzeć razem w tym samym kierunku” ( „Mały książę”, A. de Saint-Exupéry) oraz „Bratnia dusza to ktoś, kto rozumie Cię lepiej niż ktokolwiek inny, kocha Cię bardziej niż ktokolwiek inny, będzie przy Tobie zawsze, bez względu na wszystko” („P.S. Kocham Cię”, C.Ahern).

A jak jest w Waszych związkach? Czy chemia bierze górę na oddaniem i wiernością?

W artykule wykorzystano informacje z następujących źródeł:
*https:://zapytaj.onet.pl/
*https://www.edarling.pl/porady/psychologia/
*https//sympatia.onet.pl/
*https://kochaj.pl/
*https://neuropsychologia.org/
*https://naukawpolsce.pl/

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 5.45 / 20

Komentarze


  • Ziom
    14 grudnia 2017, 13:25

    Miłość to głupota i tak szybko minie. Ludzie biorą śluby żeby potem się męczyć ze sobą przez wiele lat

  • Joł
    16 grudnia 2017, 18:59

    Musisz wyciąć sobie takie dwa guzy między udami to Ci to przejdzie ;)

Dodaj komentarz


Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 20.09.2018
GBP 4.841 złEUR 4.291 złUSD 3.670 złCHF 3.799 zł

Sport


Reklama