Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

Z Londynu do Amazonii

Z Londynu do Amazonii
"Bo w życiu chodzi o to, aby być trochę niemożliwym" - to motto Bartosza Kwieka, który zapewnia, że dopiero zaczyna swoją podróżniczą przygodę. (Fot. Bartosz Kwiek)
O tym, czego możemy się nauczyć od Peruwiańczyków, co zabrać ze sobą do dżungli amazońskiej i dlaczego tak trudno zrezygnować nam z cywilizacji i zdecydować się na życie na łonie natury rozmawiamy z Bartoszem Kwiekiem, autorem książki "Amazonia w kolorze khaki".
Reklama

Od Sopotu po Amsterdam, Egipt, Jordanię, Czarnobyl i dżunglę amazońską – wszystko po to by, jak przyznaje Bartosz, zmienić coś w życiu i zostawić trwały ślad po sobie.

Skąd pomysł na podróż do Amazonii i stworzenie dziennika?

- Ciągle szukam swojego miejsca w życiu, w sumie nie wiem czym chciałbym się w życiu zajmować, myślę o stu tysiącach rzeczy, ciągle szukam siebie. Dzięki temu, że jestem w Anglii, to, nie ukrywajmy, stać mnie na wszystko, mogę pojechać w każdy zakątek świata, np. do Brazylii czy do Hiszpanii.

Miałem dosyć dużo pieniędzy na koncie, gdyż chciałem spełnić jedno ze swoich marzeń – podróż do Mikronezji, to takie państewko na Oceanie Spokojnym. Miałem uzbierane 7 tysięcy funtów. Jestem członkiem grupy na Facebooku "Zintegrowani - Londyn" i jeden z chłopaków napisał tam post, że szuka chętnych na podróż do Amazonii. Uświadomiłem sobie, że mam dość sporo pieniędzy na koncie, nie wiadomo jak długo jeszcze będę odkładał te pieniądze, dlatego też pomyślałem sobie, czemu nie? Spotkaliśmy się na piwie, Maciek opowiedział mi wszystko o tym wyjeździe, powiedziałem o tym mojemu przyjacielowi, który także się na to pisał.

Moim głównym celem jest to, żeby ktoś usłyszał o mnie. Nie interesuje mnie, czy ktoś kupi moją książkę, chodzi o to, żeby nie być anonimowym, żeby nie być przeciętnym Janem Kowalskim. Chcę, żeby świat o mnie usłyszał. Nie chciałem pisać bloga, gdyż bloga może pisać każdy. Jednak znam mało osób, którym udało się wydać książkę, moim zdaniem to coś dość niespotykanego. Pracuję także nad swoją stroną internetową. Ten wyjazd do dżungli amazońskiej traktuję jako start.

Co poradziłbyś osobom, które po raz pierwszy wybierają się do dżungli amazońskiej?

- To nie jest wyjazd do lasu czy Puszczy Kampinoskiej, gdzie jest bezpiecznie; Amazonia jest jednym z największych, ale zarazem najniebezpieczniejszych kompleksów leśnych na świecie. Człowiek kompletnie nieprzygotowany może tam zginąć. Przede wszystkim trzeba skompletować ekwipunek oraz dowiedzieć się, jakie szczepionki są nam potrzebne; jest ich dość dużo. Informacji na ten temat można zasięgnąć u lekarza podróży, do którego kieruje nas GP (lekarz rodzinny). Ogólnie powinniśmy zebrać informacje o miejscu, do jakiego się wybieramy, jakie zwierzęta możemy tam spotkać, czego się wystrzegać. Wypadałoby także znać język obcy, przede wszystkim angielski, dobrze też znać hiszpański. Ja miałem takie szczęście, że wynajęty przeze mnie przewodnik mówił bardzo dobrze po angielsku.

Co taki wyjazd daje nam, Europejczykom, zwłaszcza tym, którzy mieszkają w tak olbrzymiej metropolii jak Londyn?

- To była najdalsza podróż, jaką odbyłem, dzięki niej zacząłem inaczej myśleć o świecie. Dotarło do mnie, że świat nie jest tak olbrzymi, jak nam się wydaje. Mieszkając i pracując w Londynie możesz być w każdym miejscu świata. Wszystko jest osiągalne i ten wyjazd mi to uświadomił.

W Amazonii byłeś w kwietniu ubiegłego roku. Co się zmieniło w Twoim życiu od tego czasu? Jakie masz plany na przyszłość?

- W przeciągu ostatniego roku nigdzie nie byłem, ciągle odkładam pieniądze na mój kolejny wyjazd, do Stanów Zjednoczonych. Nie mam prawa jazdy, dlatego też chcę zdać w Anglii prawo jazdy i wyruszyć w podróż przez USA samochodem. Chcę polecieć do Santa Monica, gdzie zaczyna się trasa Route 66 i stamtąd przyjechać Mustangiem do Chicago.

Chcę poznać multum ludzi, spisać to. Sam przejazd autostradą zajmuje około 7 dni, ale chciałbym tam zobaczyć także wiele innych miejsc, dlatego też myślę, że cały wyjazd zajmie mi koło miesiąca.

Czy tęskniłeś za cywilizacją? Czy było coś, czego ci tam brakowało?

- Nie tęskniłem w ogóle, nie brakowało mi niczego. Nie jestem uzależniony od tzw. zdobyczy techniki, więc nie odczuwałem braku internetu czy telewizji. Będąc tam napawałem się obcowaniem z naturą. Spędzenie nocy w dżungli, w hamaku, gdzie zasypiasz słysząc brzęczenie owadów, jazgot małp, ryk zwierząt, czujesz się cudownie. Nie słyszysz samochodów za oknem czy muzyki, jaką puszczają twoi sąsiedzi, jak tutaj, w Londynie. Miałem poczucie, że jestem w miejscu, z jakiego się wywodzę i nie otaczam się milionem niepotrzebnych rzeczy. W końcu tam odpoczywałem.

Co cię najbardziej zaskoczyło?

- Mentalność ludzi w Ameryce Południowej – są przede wszystkim strasznie ufni, pomocni, otwarci. Nikt nie podejrzewał, że mógłbym coś ukraść, nie patrzył na mnie spode łba. Nie mają tak jak my, Polacy, poczucia, że ktoś chce nas oszukać.

Napisałeś, że ludzie, którzy tam żyją, są szczęśliwsi od nas. Taką tezę potwierdza także wielu naukowców. Dlaczego więc tak trudno nam zrezygnować z cywilizacji i uciec do natury?

- Myślę, że to wynika z tego, że my wiemy, jak żyją ci ludzie i wiemy, co stracimy przeprowadzając się do podobnego środowiska. Trudno nam z tego zrezygnować. Chociaż kilka dni bez dostępu do internetu to ciekawe przeżycie, to rok bez Facebooka i kontaktu z ludźmi na całym świecie dla wielu osób wydaje się czymś niewykonalnym. Dzięki temu mogę rozmawiać zarówno z moimi znajomymi w Anglii, jak i Polsce czy Hiszpanii. Trudno by nam było żyć jak np. Indianin, którego kontakty są ograniczone do osób, z którymi przebywa na co dzień.

Czego my, Europejczycy, moglibyśmy się od nich nauczyć?

- Przede wszystkim życia chwilą i doceniania tego, co się ma, tego, że można się z kimś spotkać, napić kawy. Nawet tego, że mogę wstać rano i że przeżyłem kolejny dzień. My często nie zauważamy takich rzeczy, nie zastanawiamy się nad tym, jak wiele mamy.   

Zdjęcia: archiwum prywatne Bartosza Kwieka

________________________________________________________

Książkę „Amazonia w kolorze khaki” można zakupić na stronie internetowej autora. 

Dla czytelników Londynka Bartosz Kwiek przygotował dwa egzemplarze, które wyśle do osób, które podzielą się swoją najciekawszą podróżniczą przygodą.

Odpowiedzi prosimy przesyłać na adres: bartosz-kwiek@wp.pl

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 5 / 6

Komentarze


Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel sie opinią

Dodaj komentarz


Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 11.12.2018
GBP 4.765 złEUR 4.298 złUSD 3.776 złCHF 3.827 zł

Sport


Reklama