Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

"Wyjazd z, czy powrót do": Rozterki rodzin wracających z emigracji

Reemigracja nie jest łatwa, gdy w rodzinie jest uczeń. (Fot. Thinkstock)
Powroty z emigracji, podobnie jak sam wyjazd, nie są łatwe, a szczególnie dla dzieci w wieku szkolnym. W odpowiedzi na nieadekwatność programu polskiego nauczania do potrzeb rodzin wracających z zagranicy Aleksandra Hytroś Kiwała i Ewelina Bembenek zainicjowały program klubów dwujęzyczności. Projektem starają się zainteresować polskie władze.
Reklama

Rozmawiamy z autorkami projektu, które wraz z rodzinami wróciły z emigracji.

Aleksandro, można powiedzieć, że znasz bolączki emigrantów od podszewki. Ostatnią dekadę pracowałaś bowiem jako psycholog.

- Tak, pracowałam w Centrum Pomocy Psychologicznej Parasol, którego byłam współzałożycielem i dyrektorem. Prowadziłam terapię indywidualną dorosłych, a także dzieci - po polsku, jak i po angielsku. Przez wiele lat także miałam swój wykład na kursie dla narzeczonych prowadzonym przez duszpasterstwo dominikanów w Dublinie. Współpracowałam z instytucjami irlandzkimi, pomagając w sytuacjach kryzysowych, oraz współpracując w ramach Employment Assistance Programme, oraz w ramach projektu Be well be Aware. Immigrant Mental Health, prowadzonego przez Cairde.

Jestem też autorką Born to Relate, którego zadaniem jest promocja świadomości i dbałości o zdrowie psychiczne w rodzinach.

Dlaczego zdecydowałaś się na powrót?

- Do Polski wróciłam w lipcu ubiegłego roku - kończąc rozdział życia w Irlandii, ale nie zamykając mojej współpracy z Zieloną Wyspą. Na powrót złożyło się kilka czynników, głównie rodzinno-osobistych, ale także trudna w Irlandii sytuacja mieszkaniowa, które pomogły mi popatrzeć długofalowo i przeważyły szalę na korzyść Polski.

Z jaką rzeczywistością zetknęłaś się w kraju jako matka?

- Wracając do Polski z dwójką dzieci: 9-latkiem i niespełna rocznym dzieckiem moje obawy dotyczyły tego, jak starszy syn odnajdzie się w polskim systemie edukacyjnym, czy poradzi sobie z różnicami wychowawczo-kulturowymi, w jaki sposób zostanie przyjęty przez rówieśników. Czy jego talenty i umiejętności będą dostrzeżone i czy będzie je mógł rozwijać? Zastanawiałam się, w jaki sposób piastować w nim doświadczenie wielokulturowości i dwujęzyczności, w polskiej rzeczywistości, która nadal jest dość monokulturowa.

Słyszałam wiele historii i wiem, że moje obawy są podzielane przez wielu rodziców, którzy decydują się na powrót.

Dla nas do Polski to powrót, a dla naszych dzieci urodzonych już za granicą, wyprowadzka – jakie są największe wyzwania związane z taką zmianą?

- Wyzwania będą różne i specyficzne dla każdej rodziny. Część rodzin wracając do Polski poczuje, że wróciła do domu i z łatwością i ulgą będą adaptować się do polskiej rzeczywistości. Część rodzin będzie porównywać warunki w obu krajach i zastanawiać się, czy podjęli słuszną decyzję, inni także postarają się wnieść coś nowego w zastaną polską rzeczywistość. Może i w każdej rodzinie wszystkie te postawy i wiele innych będą się mieszać i pozwolą określić własną drogę adaptacji.

Aleksandra Hytroś-Kiwała przez 10 lat mieszkała w Irlandii. (Fot. archiwum A. Hytroś-Kiwały)

Jak możemy sobie w takiej sytuacji pomóc?

- Zadaniem każdej z rodzin jest próbować wspólnie pomóc sobie w tej sytuacji. Dzieci będą reagować różnie i warto mieć świadomość, że ich reakcje mogą się także zmieniać w czasie. Po początkowym zachwycie może nastąpić nagły smutek i żal bądź odwrotnie. Dzieci reagują na różne sposoby i dobrze byłoby, gdyby mogły gdzieś o swojej sytuacji rozmawiać. Może mają babcię, ciocię, która potrafi je zrozumieć?

Przypomina mi się tu pewien artykuł na temat obiektów przejściowych. Ogólnie chodzi o to, że każda zmiana, którą przeżywamy, związana jest z emocjonalnym „przejściem”. Takie przejście to czas wewnętrznego kryzysu, kiedy to stare zmienia się w nowe. Pomocne tutaj bywają łączniki, które pozwalają nam zaznaczyć obecność „starej” rzeczywistości w nowej. Pomocny bywa kontakt z kolegami z poprzedniego kraju, ale też pielęgnacja języka, którym posługiwaliśmy się wcześniej. Pomysł klubów dwujęzyczności, o którym jeszcze powiem, jest stworzony także w takiej przestrzeni pomiędzy oboma światami.

Sytuację dziecka w rodzinie powracających może komplikować fakt, że rzeczywistość, z którą przychodzi się zmierzyć, jest nowa dla dziecka, ale też trudna dla jego rodziców. Ponieważ wszyscy jednocześnie przechodzą czas adaptacji, dorośli mogą mieć trudności w efektywnej odpowiedzi na potrzeby dziecka, co może pogłębiać poczucie niepewności i zagubienia całej rodziny.

Jakie obawy najczęściej wyrażają rodzice?

- Wielu martwi się, czy pociecha sobie poradzi, zdoła się porozumieć, będzie zaakceptowane, czy przyzwyczai się do nowego otoczenia. Adaptując się sami nie są także do końca pewni, czy sami sprostają nowej sytuacji, czy będą umieli dziecku pomóc w nauce i w odnalezieniu się w szkole.

Sytuację może komplikować fakt, że rodzice potrzebują poznać od nowa sytuacje polskiej rzeczywistości instytucjonalnej. Reagując na potrzeby dziecka, świadomie bądź nieświadomie posiłkują się własnymi doświadczeniami nabytymi w kontakcie z systemem edukacji, gdy sami uczęszczali do polskich szkół. Te doświadczenia bywają jednak nieadekwatne, gdyż bazują na rzeczywistości zbyt odmiennej od aktualnej. Cała rodzina potrzebuje uczyć się nowego, jednocześnie doświadczając straty pewniejszego/ bardziej poznanego gruntu z poprzedniej sytuacji.

Czym warto się kierować podejmując decyzję o przeprowadzce i jak przygotować na nią pociechy?

- Decyzja o emigracji i reemigracji bywa długim procesem poprzedzonym żmudnymi przygotowaniami, bywa też podejmowana spontanicznie w odpowiedzi na sytuacje, które wymagają reakcji.

Ponieważ nie jest to zmiana mała, ale bardzo znacząca dla życia rodziny, warto, by dorośli wcześniej niż dzieci zmierzyli się z podstawowymi pytaniami o to, co będzie nas czekać w Polsce. Niech dzieci wiedzą, czego mogą być pewne. Te sprawy, które są pewne, pozwolą wytrzymać wszelkie niepewności, z którymi przyjdzie się zmierzyć. Niech pociechy mają pewność, że rodzice postarają się zadbać o ich bezpieczeństwo, o kontakty ze szkołą, że stworzą siatkę dorosłych, którzy będą w stanie pomóc dzieciom przystosować się. Że spróbują odpowiedzieć na dziecięce pytania i postarają się wytrzymać marudzenie i złość, która pojawi się, jeśli dziecko przeprowadza się wbrew swojej woli.

Możemy także spodziewać się tęsknoty, odrzucenia i negowania wszystkiego, co nowe i nieznane, trudności w szkole i wśród rówieśników. Może być też tak, że dziecko lepiej wpisze się w Polską rzeczywistość i zacznie funkcjonować sprawniej niż zagranicą.

Dla wielu dzieci emigrantów polski jest językiem, którym posługują się w gorszym stopniu. (Fot. Thinkstock)

Kluby dwujęzyczności to nowatorski pomysł...

- Pomysł stworzenia klubów dwujęzyczności powstał z potrzeby stworzenia miejsca, w którym dzieci dwujęzyczne byłyby rozumiane, a niekoniecznie dopasowywane do zastanej szkolnej rzeczywistości. Ich celem jest stworzenie naturalnych warunków przebywania z językiem obcym w szkołach. Byłyby pomocne we wprowadzeniu naturalnej zmiany mentalnościowej, rozładowaniu napięć związanych z mobbingiem wobec dzieci powracających, a także pomogłyby szkołom wejść w przestrzeń wielokulturowości z całym bogactwem przyniesionym przez dzieci, które świat rozumieją inaczej i chętnie się tym mogą dzielić. Kluby byłyby szansą na zmiany i innowacje w systemie edukacji.

Rodzice dzieci powracających często zwracają uwagę na nieadekwatność programu nauczania języka do umiejętności dziecka dwujęzycznego, indywidualny program nauczania jest rozwiązaniem częściowym, jednak nie wszystkie dzieci będą z niego korzystać.

Raport „Niełatwe powroty do Polski” zwraca uwagę na brak systemowych rozwiązań, które pomogłyby dzieciom z rodzin powracających w ich doświadczeniu adaptacji do życia i uczenia się w Polsce. Szkoły radzą sobie z dziećmi dwujęzycznymi, posyłając je na język do klas starszych, jednak żadna nauka języka nie pomaga doświadczyć go jako native speaker. Rodzice dzieci często decydują się na korepetycje z native speakerem, bądź szkoły anglojęzyczne, jednak nie każdego na to stać. Dzieci dwujęzycznych i wielojęzycznych zaczyna być coraz więcej i prędzej czy później jakieś działania będzie trzeba podjąć.
 

Na jakim etapie jest realizacja idei?

- Jestem po rozmowach z władzami Rzeszowa. Pomysł mógłby być wsparty poprzez granty miejskie i europejskie, jednak musiałby być całkowicie oddolną inicjatywą rodziców tworzących stowarzyszenie. Obecnie stworzyłyśmy grupę na Facebooku: Dwujęzyczne dzieci w Polsce/ Bilingual children in Poland, która ma już ponad 230 członków. Jej celem jest stworzenie nieformalnej rady rodziców, która będzie działała na rzecz uczniów dwujęzycznych w szkołach. Być może kolejnym krokiem będzie stworzenie stowarzyszenia, jednak staramy się znaleźć szansę na włączenie pomysłu klubów do działań systemowych.

Jak obecnie polscy nauczyciele są nastawieni do takiego zjawiska jak dziecko dwujęzyczne?

- Wielu postrzega obecność w klasie dzieci powracających jako bardzo pozytywne zjawisko. Z jednej strony widzą różnego rodzaju korzyści dla całej klasy, takie jak budowanie postaw otwartości, czy możliwość zaczerpnięcia wiedzy na temat innych krajów i kultur. Z drugiej strony, dzieci powracające – gdy tylko otrzymują taką możliwość – chętnie również dzielą się swoją wiedzą i kompetencjami językowymi z innymi uczniami. Dobre dla dzieci byłoby znalezienie się w grupie innych, którzy też mieli podobne doświadczenia zagraniczne, a teraz podobne trudności w Polsce, stąd pomysł klubów dwujęzyczności. Często brak pomocy czy wsparcia ze strony szkoły wcale nie wynika z braku chęci, ale z braku odpowiedniego przygotowania. Nauczyciele nie znają odpowiedniej metodyki.

Od tego pytania właściwie powinnam zacząć: czy w ogóle warto i jak można pielęgnować dwujęczność po powrocie do kraju?

- Niektóre korzyści płynące z umiejętności biegłego posługiwania się obcą mową są oczywiste. Znajomość języków otwiera również nowe możliwości w zawodach, które niekoniecznie wiążą się z bezpośrednimi kontaktami z ludźmi z innych krajów i kultur. Dwujęzyczność niesie ze sobą wiele korzyści. Są to m.in. sprawniejsze myślenie dywergencyjne, czy bardziej rozwinięta uwaga selektywna. Myślenie dywergencyjne to umiejętność znajdowania możliwie jak największej liczby rozwiązań określonego problemu. Natomiast uwaga selektywna to umiejętność odróżniania informacji istotnych od nieistotnych.

Osoba dwujęzyczna będzie umiała się lepiej skoncentrować się na swoim zadaniu, nawet gdy jest poddawana sytuacjom rozpraszającym. Dzieci, które znają dwa języki, prędzej niż ich rówieśnicy uzyskują samowiedzę na temat języka. Szybciej zorientują się, że język posiada pewną strukturę tzn., że np. słowa składają się z dźwięków, zdania ze słów itp. Dzięki tej świadomości dzieci dwujęzyczne szybciej nauczą się pisać i czytać, a także będą mogły w sposób bardziej świadomy, a zatem szybszy i bardziej skuteczny poznawać kolejne języki. Nie sposób wymienić tu wszystkich korzyści, z jakimi wiąże się dwujęzyczność, jednak dla pełnego obrazu warto zwrócić uwagę na utrudnienia, z którymi może być związana znajomość więcej niż jednego języka. Osoby dwujęzyczne mają większe trudności z wydobywaniem słów z pamięci, np. częściej doświadczają uczucia, że mają jakieś słowo na „końcu języka”, ale nie mogą sobie go przypomnieć.

Dwujęzyczni mają też statystycznie mniejsze słownictwo od jednojęzycznych, ale tylko w każdym z języków z osobna. Nie może być w tym nic dziwnego, ponieważ każdy wzbogaca swoje słownictwo poprzez rozmowy i lektury. Gdy więc dzieli swój czas na używanie dwóch (lub więcej) języków, siłą rzeczy ma mniej okazji w porównaniu z osobą jednojęzyczną, by poznawać nowe słowa w każdym z nich z osobna.

Dwujęzyczność daje szanse dzieciom na odbieranie rzeczywistości według dwóch lub i więcej kodów kulturowych. Dzieci mogą z łatwością widzieć, że świat może rozumiany być na wiele różnych sposobów. Otwartość ich umysłów jednak bywa, że buduje sprzeciw u osób, które wolałyby nie widzieć tej wieloznaczności.

O autorkach inicjatywy klubów dwujęzyczności:

Aleksandra Hytroś-Kiwała: psycholog, pedagog, zainteresowana psychoanalityczną obserwacją procesów psychicznych i społecznych. Przez ostatnie 11 lat żyła w Dublinie, Irlandii, tam też była współzałożycielem i dyrektorem Centrum Pomocy Psychologicznej Parasol, pracowała z zagadnieniami zdrowia psychicznego imigrantów, współtworząc projekt Immigrant Mental Health, kooperując z placówkami irlandzkimi i lobbując na rzecz zrozumienia problemów mniejszości narodowych, które będąc imigrantem także doświadczała osobiście. Mama dziecka w wieku szkolnym, obserwująca proces adaptacji syna do warunków polskiego systemu edukacyjnego, założycielka i administrator grupy facebook: dzieci dwujęzyczne w Polsce/ bilingual children in Poland. Grupa ma obecnie ok. 220 członków, których liczba stale rośnie i jej zamysłem jest stanowienie nieformalnej rady rodziców dzieci powracających. Zatrudniona w ZOZ nr 2 w Rzeszowie w Poradni Zdrowia Psychicznego Dzieci i Młodzieży. Kontakt: borntorelate@gmail.com

Ewelina Bembenek: psycholog, która emigrowała do Włoch, a następnie powróciła do Polski, odczuwając osobiście etapy re-adaptacji. Pracuje obecnie w Ośrodku Adopcyjnym w Rzeszowie, gdzie podejmowane są działania w kierunku adopcji międzynarodowych, w których istotne jest rozumienie i przygotowanie dzieci i rodziców do trudności związanej z adaptacją kulturową i zjawiskiem dwujęzyczności.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 5.2 / 10

Komentarze


  • Opty
    2 marca, 11:21

    Ciekawe czy ten 9 latek jak dorosnie podzieli zdani mamy.

Dodaj komentarz


Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 21.09.2018
GBP 4.812 złEUR 4.293 złUSD 3.640 złCHF 3.809 zł

Sport


Reklama