Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

W drodze na szczyt

W drodze na szczyt
"Myślę, że każdy może zostać alpinistą, natomiast nie każdy powinien"... (Fot. Jacek Jaśniewski)
Polski alpinista, podróżnik i pasjonat Jacek Jaśniewski opowiada portalowi Londynek.net o swojej pasji do wspinaczki.
Reklama

Czy mógłby Pan nam trochę o sobie opowiedzieć? Czym zajmuje się Pan na co dzień oraz kiedy i dlaczego wyemigrował Pan do Anglii?

- Pochodzę z Bytomia, miasta na Śląsku. Zawodowo jestem przedsiębiorcą budowlanym i właścicielem firmy, którą zajmuję się na co dzień. Od 14 lat lat mieszkam w UK. Na Wyspy przyleciałem za przygodą, pieniędzmi oraz dużą chęcia poznania i nauczenia się języka angielskiego. Wcześniej podróżowałem i pracowałem w wielu krajach Europy. Jestem członkiem klubu British Mountaineering Council.

Skąd u Pana zamiłowanie do wspinaczek?

- Podróżowanie rozpocząłem dość wcześnie, bo już jako 5-latek przepłynąłem z moim tatą pontonem rzekę Wartę, od Częstochowy do Poznania - prawie 300 km, co zajęło nam 5 tygodni. Już wtedy zakochałem się w życiu na polach namiotowych i  kempingach. Gdy byłem nastolatkiem, pochłaniałem książki o pierwszych zdobywcach, pionierach i wielkich podróżnikach, co w tamtych PRL-owskich czasach było czymś niezwykłym. Potem zaczęły się wypady wakacyjne nad jeziora, lasy i góry. Najpierw Beskidy i Bieszczady, trochę później Tatry.

Jacek Jaśniewski (Fot. Jacek Jaśniewski)

Czy każdy może zostać alpinistą? Jakie cechy są Pana zdaniem najważniejsze? I jakie nakłady finansowe - bo o tym mówi się raczej rzadko?

- Myślę, że każdy może zostać alpinistą, natomiast nie każdy powinien. Jest to długi proces, więc nie można nim stać się z dnia na dzień. Nauka wspinania się, poznawanie górzystych terenów oraz tolerowania ich warunków pogodowych... do tego wszystkiego dochodzi jeszcze milość do samych gór i do podziwiania ich oraz do przebywania w środowisku naturalnym, które nas otacza. Trzeba pamiętać, że góry bywają bardzo niebezpieczne. Najważniejsze we wspinaczce po górach to partnerstwo drugiego człowieka oraz nieoceniona przyjaźń i zaufanie. To ludzie są w górach najważniejsi. 

Jak wyglądają przygotowania do wyprawy?

- W odpowiedzi na pytanie, ile to kosztuje, muszę odpowiedzieć, że nasze wyprawy w góry wysokie były zawsze niskobudżetowe, więc nie zawsze też komfortowe. Na większość gór z całej korony świata  trzeba opłacić pozwolenie na wspinanie się na szczyt tej góry, jak i za przebywanie w parku narodowym. Jednak ceny te różnią się od siebie. Zazwyczaj znaczący koszt to bilety na przelot samolotem do innej części świata, natomiast przebywanie już w tych miejscach okazuje się bardzo tanie.

Zdobycie którego szczytu było dotychczas najtrudniejsze?

- Obecnie od 8 lat wraz z moim przyjacielem i partnerem wspinaczkowym Piotrem Śliwińskim realizujemy projekt  "7 Summit Project”, który zakłada zdobycie szczytu najwyższej góry na każdym z 7 kontynentów, choć tak naprawdę gór jest 9. Dwie z nich są kwestią sporną w świecie alpinistycznym.  Zainteresowanych odsyłam do Wikipedii  - 7 summits.

Do tej pory udało nam się wspiąć na szczyty 7 gór. Wydaje mi się, że najtrudniejszą z nich była najwyższa góra Ameryki Północnej, leżąca na terenie Alaski - Mount Mckinley, dziś nazywana Denali. Jak do tej pory był to najzimniejszy szczyt z wszystkich, gdyż temperatury na szczycie osiągały -46 C. Zdobycie tego szczytu okazało się dla nas najtrudniejsze, mimo że nie był to najwyższy szczyt, na który się wspinaliśmy do tej pory. W drodze ze szczytu mieliśmy też kilka niezbyt przyjemnych przygód, np. udało nam się uratować życie dwóch alpinistów z innych wypraw, którzy znajdowali się w ciężkim stanie. Udało nam się ich sprowadzić do niższego obozu, co zarazem opóźniło nasze zejście o wiele godzin. Było to bardzo trudne dla nas, ale na szczęście helikopter ratowniczy mógł ich podjąć z góry i odstawić do szpitala w Anchorage. Niestety, na wskutek odmrożeń nie obyło się bez amputacji im palców u rak i stóp.

Czy miał Pan taki moment podczas jakiejkolwiek wspinaczki, że chciał Pan sobie dać spokój z górami?

- Muszę przyznać, że nawet po tych wydarzeniach na Denali nie pomyślałem, że mam dość wspinaczki wysokogórskiej, natomiast utwierdziło mnie to w przekonaniu, że nie każdy może to robić. Zainteresowanych odsyłam do obejrzenia skrótu z tej wyprawy na youtube "P82 Denali summit expedition Alaska” https://www.youtube.com/watch?v=scKodpV54SM

Jaką najciekawszą historią z dotychczasowych wypraw mógłby się Pan z nami podzielić?

- Ciężko wybrać jedną ciekawą historię, ponieważ wszystkie wydają się wyjątkowe. Każda wyprawa jest w innym zakątku świata i jest odmienna od poprzednich poprzez inną kulturę, ludzi, zwyczaje i chociażby jedzenie. Bardzo dobrze też wspominam wyprawę na górę Carstensz Pyramid (lokalna nazwa góry to Punciak Jaya) - najwyższa góra Oceanii leżąca w indonezyjskiej części Papui Nowej Gwinei. Od wybrzeża Papui do centrum lądu musieliśmy iść pieszo z lokalnymi Papuasami -wojownikami ponad 100-kilometrową trudną trasą przez dżunglę. Czasami trasę pokonywaliśmy po kolana w błocie, podobno to najtrudniejszy trekking na świecie. Mimo to bardzo miło wspominam ten wyjazd.

Afryka i góra Kilimandżaro też mnie pozytywnie zaskoczyła. Wspinaczka na argentyńską górę Aconcagua również była bardzo ciekawa. Jednak najbardziej tęsknię za Alaską.

Co sądzi Pan o sprawie Tomasza Mackiewicza?

- Nie chciałbym oceniać tego, co robił Tomek Mackiewicz, ponieważ sam wspinam się na wysokie góry i rozumiem jak może to wciągać i jak można to pokochać. Oczywiście kibicowałem mu w dążeniu do celu, aczkolwiek nie wiem czy ja osobiście mógłbym być aż tak uparty, by próbować zdobyć ten sam szczyt aż 7 razy. Tomek pozostał w miejscu, które kochał i niech spoczywa w objęciach swej góry.

Jakie ma Pan plany po zdobyciu korony świata?

- Właśnie kończymy przygotowania do kolejnej wyprawy, która rusza z początkiem kwietnia 2018. Tym razem będą to Himalaje i najwyższa góra świata Mount Everest. Będziemy się wspinać drogą North Ridge od strony chińskiej (Tybet). Po tej wyprawie zostanie nam już ostatnia góra do zamknięcia całego projektu Massiv Vinson na Antarktydzie.

Oprócz gór, moim marzeniem jest dojście pieszo na biegun północny i południowy, ale są to plany dalekobieżne. Teraz chcę więcej czasu poświęcić rodzinie i może zacząć nową podróż z dziećmi w stronę żeglarstwa.

Dziękujemy za rozmowę.

Zdjęcia: Jacek Jaśniewski

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 5.06 / 17

Komentarze


  • Kili
    8 marca, 12:22

    Bardzo ciekawa rozmowa. Powodzenia w zdobywaniu szczytów i realizacji planów!

Dodaj komentarz


Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 21.09.2018
GBP 4.812 złEUR 4.293 złUSD 3.640 złCHF 3.809 zł

Sport


Reklama