Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

"Polska nauka ma duży potencjał" - rozmowa z aspirującą badaczką Mają Wojtyńską

"Wakacje spędziłam w uniwersyteckim laboratorium, gdzie miałam okazję obserwować, jak naukowcy wokół mnie starają się wcielić w życie swoje innowacyjne pomysły" - przyznaje Maja Wojtyńska. (Fot. Arch. prywatne Mai Wojtyńskiej)
Wielka nauka stoi dziś otworem przed ambitnymi młodymi Polakami, którzy w poszukiwaniu wyzwań nie zważają na granice. "Te zresztą dla nich, Nomadów XXI wieku, nie istnieją" - przekonuje Maja Wojtyńska, 21-letnia studentka Imperial College London na niespełna 2 miesiące przed Poland 2.0 Summit, najbardziej innowacyjną polską konferencją studencką w Wielkiej Brytanii.
Reklama

Co studiujesz i jakimi kryteriami się kierowałaś przy wyborze tego kierunku?

- Studiuję biochemię. Zawsze interesowałam się nauką, a w szkole najbardziej lubiłam biologię i chemię. Kierunek wydawał mi się też dość szeroki i dający zrozumienie różnych procesów biologicznych na poziomie molekularnym. Zależało mi na tym, aby nauczyć się podstaw, które pozwolą mi spróbować sił w różnych dziedzinach, dzięki czemu będę mogła potem zdecydować, w której z nich czuję się najlepiej. Nie wyobrażałam sobie do tego lepszego miejsca niż Imperial (College London - przyp. red.), który promuje analityczne podejście i jednocześnie może się pochwalić bardzo szeroką ofertą naukową. Miałam nadzieję, że dostarczy mi inspiracji na moją przyszłą działalność.

Kiedy zainteresowałaś się nauką i do jakiego stopnia twoje szkolne doświadczenia wpłynęły na decyzję o podjęciu takich studiów?

- W przedmiotach przyrodniczych czułam się najlepiej właściwie odkąd pamiętam, natomiast o karierze naukowej pomyślałam po raz pierwszy chyba w gimnazjum, kiedy to wzięłam udział w olimpiadzie z chemii. Przygotowując się do niej, przerobiłam sporo tematów spoza programu i zrobiłam kilka własnych doświadczeń, co ostatecznie zachęciło mnie do rozpoczęcia programu IB (International Baccalaureate – matura międzynarodowa - przyp. red.) w liceum. System ten jest znany z dużego nacisku na kreatywność, co w moim przypadku przekładało się na obowiązek projektowania własnych eksperymentów i podsumowywania ich wyników w pracach badawczych. Złapałam bakcyla, co zaowocowało aplikacją na studia naukowe.

Rozpoczynając studia miałaś zapewne jakieś wyobrażenia o pracy naukowca. Czy ostatnie lata je zweryfikowały? Jak zmienił się twój pomysł na siebie?

- Nie szłam na studia z nastawieniem, że rozpoczynam karierę naukową, natomiast obecnie planuję doktorat i jestem raczej zdecydowana dalej się rozwijać w tym kierunku. Pozostaję jednak świadoma, że świat akademicki bardzo się dziś krzyżuje z biznesem, dlatego też nie wykluczam w przyszłości np. zaangażowania się w działalność naukowego startupu. Czas pokaże. Na razie staram się w stu procentach wykorzystać możliwości, jakie daje mi uczelnia. Wakacje spędziłam w uniwersyteckim laboratorium, gdzie miałam okazję obserwować, jak naukowcy wokół mnie starają się wcielić w życie swoje innowacyjne pomysły. Bardzo mnie to zainspirowało do pójścia w ich ślady.

Czy masz jakieś marzenie, które chciałabyś zrealizować poprzez pracę naukową? W jaki sposób chciałabyś swoją działalnością wywrzeć wpływ na otoczenie?

- Trochę się w ostatnim czasie ukierunkowałam i dziś wiem, że najpewniej zajmę się badaniem układu nerwowego, w tym przede wszystkim mózgu. To relatywnie nowa dziedzina nauki, istnieje dopiero od jakichś 10-20 lat. Moim marzeniem jest przyczynić się do jej rozwoju – to wręcz nieprawdopodobne, jak niewiele wciąż wiemy o tym, w jaki sposób odbywają się nasze procesy myślowe! Nie rozumiemy, skąd się bierze nasza świadomość lub jak połączenia neuronów wpływają na odczuwanie przez nas emocji. Tymczasem właśnie tak podstawowe kwestie mogą przyczynić się do lepszego zrozumienia ludzkiego zachowania, co może przełożyć się na wypracowanie lepszych metod radzenia sobie z wylewami, autyzmem czy zaburzeniami psychicznymi. Chciałabym mieć swój wkład w łagodzenie tak ważnych społecznie problemów.

Maja Wojtyńska chce się zająć w przyszłości badaniem układu nerwowego, w tym przede wszystkim mózgu. (Fot. Getty Images)

Zakładając, że w najbliższym czasie gwałtownie zwiększymy naszą wiedzę o mózgu, które sfery życia codziennego taki postęp najbardziej zrewolucjonizuje?

- Tak jak już wspomniałam, o zapotrzebowaniu na taką wiedzę należy mówić przede wszystkim w kontekście medycznym. Mamy coraz większy problem z chorobami psychicznymi, w tym z nerwicą i depresją. Nie udało się dotychczas wypracować skutecznego modelu radzenia sobie z nimi. Antydepresanty mają ograniczoną skuteczność, potrzebujemy kompleksowych rozwiązań.

Dodatkowo chciałabym zwrócić uwagę na bliski związek stanu wiedzy o mózgu z rozwojem sztucznej inteligencji (AI). Potencjał tej dziedziny zauważył już Elon Musk, którego firma Neuralink prowadzi działalność w tym zakresie. Im lepiej poznamy nasz mózg, tym lepszą technologię będziemy w stanie stworzyć. Jeżeli sztuczna inteligencja ma naśladować nasze procesy myślowe, to musimy je najpierw zrozumieć. Swoją szansę na sukces zwietrzyło tu wiele startupów. Niektóre chcą monitorować aktywność mózgu, inne próbują połączyć ludzki mózg z komputerem celem wspomożenia sparaliżowanych w komunikacji. Możliwości są nieograniczone, a umiejętne ich wykorzystanie może w bliskiej przyszłości pomóc wielu osobom, których aktywność w życiu codziennym jest dziś ograniczona.

Lepsze zrozumienie mózgu może zatem ułatwić codzienne funkcjonowanie osób chorych i niepełnosprawnych. Czy uważasz, że rozwój tej dziedziny może pewne dolegliwości nawet całkowicie wyeliminować?

- Do tej pory mówiłam przede wszystkim o chorobach psychicznych, pomijając w ten sposób równie istotny problem demencji i Alzheimera. Biorąc pod uwagę postępujące starzenie się społeczeństwa, będzie on tylko narastał. Właśnie dlatego tak ważne jest kontynuowanie badań nad naszymi procesami myślowymi. Pomimo że z Alzheimerem mamy do czynienia właściwie każdego dnia, wciąż niewiele o nim wiemy. Tymczasem lepsze zrozumienie procesu rozwoju tej choroby może przyczynić się do znalezienia sposobu jej zapobiegania.

Nieco zbaczając z tematu neurobiologii i wracając do ciebie – jakie są twoje najbliższe plany? W jakim kontekście być może o tobie usłyszymy?

- W najbliższym roku czeka mnie licencjat, a później chciałabym rozpocząć połączone z doktoratem studia magisterskie. Jedną z dziedzin, jakie mogłabym w ich ramach eksplorować, może być genetyka, z którą również zetknęłam się podczas ostatnich wakacji. Miałam bowiem okazję przyglądać się pracom nad technologią, która pozwala na modyfikowanie genów komarów celem wyeliminowania przenoszących malarię osobników. Chociaż jesteśmy jeszcze na dość wczesnym etapie jej rozwoju, to nasze działania zyskały już poparcie Billa Gatesa i zainspirowały powstanie ruchu Target Malaria. Jeśli wszystko pójdzie pomyślnie, to być może uda się to rozwiązanie wprowadzić w ciągu 10-20 lat, na czym skorzystają przede wszystkim najbiedniejsze kraje świata, gdzie malaria zbiera śmiertelne żniwo wśród tysięcy dzieci.

Większość ekspertów i opinii publicznej reaguje na podobne doniesienia z entuzjazmem, pojawiają się też jednak krytyczne głosy, które przekonują, że tego typu ingerencje w naturę są zagrożeniem dla bioróżnorodności. Jak ustosunkujesz się do tych zarzutów?

- Na świecie mamy wiele gatunków komarów, tylko kilka z nich przenosi malarię. To niewielki procent populacji tych owadów, niemniej zgadzam się, że taka próba ich wyeliminowania jest poważną ingerencją człowieka w naturę. Czy jednak nie jest nią także na przykład zanieczyszczanie środowiska naturalnego? Biorąc pod uwagę, ile dobra takie rozwiązanie może przynieść, uważam, że warto zaryzykować. Tym bardziej, że nie zostanie ono wprowadzone, dopóki nie rozwiejemy wszystkich wątpliwości, jakie może budzić.

Wyczerpawszy już chyba temat naukowy, przejdźmy do kwestii społecznych. Pozwól, że oprę się o pewien stereotyp. Czy widzisz dysproporcję pomiędzy liczbą kobiet i mężczyzn na salach wykładowych?

- Nie znam dokładnych statystyk, ale na Imperialu, który jest kojarzony przede wszystkim z naukami ścisłymi, faktycznie wydaje się studiować więcej chłopaków. O tyle, o ile na moim kierunku stosunek płci jest mniej więcej równy, o tyle na informatyce czy inżynieriach ta dysproporcja jest bardzo widoczna, a na sali nierzadko można wskazać najwyżej 10 dziewczyn.

"Dysproporcja płci na kierunkach ścisłych to problem społeczny, który w żaden sposób nie wynika z systemu rekrutacji na studia". (Fot. Arch. prywatne Mai Wojtyńskiej)

Czy zauważyłaś w swoim otoczeniu inicjatywy, które mają na celu zmianę takiego stanu rzeczy? Może sama masz jakiś pomysł na stawienie czoła temu wyzwaniu.

- Dysproporcja płci na kierunkach ścisłych to problem społeczny, który w żaden sposób nie wynika z systemu rekrutacji na studia. Nie ma w nim bowiem miejsca na dyskryminację; uczelnie po prostu otrzymują więcej wniosków od aplikantów niż od aplikantek. Natomiast na samej uczelni kobiety w nauce mogą liczyć na naprawdę duże wsparcie. Wystarczy tu choćby wspomnieć o konkursach, w których na innowacje rywalizują ze sobą wyłącznie startupy studentek.

Potrzebna jest zmiana myślenia, a ta nie zachodzi z dnia na dzień. Powinniśmy zacząć od najwcześniejszego etapu edukacji. Musimy odejść od stereotypu, że tylko chłopcy są umysłami ścisłymi i stale przekonywać dziewczynki, że kobiety mogą odnosić sukcesy w nauce. Na pewno pomoże w tym wskazywanie przykładów kobiet, którym przyznano za ich osiągnięcia najwyższe nagrody, w tym Nobla.

Jednakowo ważne jest także promowanie równości poza szkołą bądź uczelnią. Przykładem staramy się świecić na Poland 2.0 Summit, gdzie kobiety uczestniczą we wszystkich naszych panelach. Dokładamy starań, aby miały reprezentację w każdym z naszych bloków tematycznych.

Pozostając zatem w temacie Poland 2.0 Summit – dlaczego zaangażowałaś się w ten projekt, z czym ci się on najbardziej kojarzy i jak zachęciłabyś do udziału w konferencji?

- Poland 2.0 Summit od początku przyciągało mnie swoją tematyką – innowacje i nowe technologie to zdecydowanie mój konik. Podobało mi się też to, że organizatorzy obok wielkich firm promują także małe startupy. Dodatkowo szeroka gama podejmowanych w trakcie wydarzenia tematów – wśród tegorocznych bloków znajdą się m.in. opieka zdrowotna i usługi finansowe – sprawia, że każdy znajdzie na nim coś dla siebie. Niemal gwarantowane jest spotkanie tu ludzi z pasją, którzy pragną zmieniać świat.

Co jednak dla mnie najistotniejsze, sercem konferencji jest Polska. Uważam, że nasi rodacy mają wspaniałe pomysły, które warto rozpowszechniać tak w kraju, jak i poza jego granicami. Dzięki mojemu zaangażowaniu w organizację tegorocznej edycji mogę dołożyć własną cegiełkę do promocji polskich firm i innowatorów.

Czy w tej sytuacji widzisz dla siebie możliwości rozwoju w Polsce? Czy myślisz o powrocie do ojczyzny po opuszczeniu uczelni?

- Uważam, że w kontekście pracy naukowej Polska ma duży potencjał i wciąż się rozwija. Mamy fantastycznych naukowców i wiele ciekawych pomysłów. Niestety, wciąż brakuje nam kapitału, co sprawia, że w najbliższej przyszłości nie planuję powrotu. W Londynie mogę liczyć nie tylko na dostęp do najnowocześniejszych laboratoriów i różnorakie granty na badania, ale także na nawiązanie międzynarodowej współpracy.

Z całą pewnością chciałabym jednak kiedyś wrócić. Myślę, że mój sposób myślenia bardzo dobrze wpisuje się w temat przewodni tegorocznego Poland 2.0 Summit – „Nomad XXI wieku”. Ja i moi koledzy jesteśmy mobilni i podążamy za ekscytującymi możliwościami rozwoju. Nie oznacza to jednak, że zapominamy o ojczyźnie, na której rzecz pragniemy aktywnie działać.

W dłuższej perspektywie rozważę powrót do korzeni. Na razie obieram jednak kierunek Europa.

Naturalnie nasuwa się w takim razie pytanie o przysłowiowego słonia w pokoju, czyli Brexit. Jakiego spodziewasz się scenariusza i w jaki sposób się do niego przygotowujesz? Jak potencjalne wyjście Wielkiej Brytanii z UE bez umowy wpłynie na naukowców na Wyspach, w tym Polaków? Czego się w tym kontekście najbardziej obawiasz?

- Na pewno nie boję się, że Brexit wpłynie na moje studia. Uczelnia już wielokrotnie uspokajała nas, że nie wzrośnie czesne, a liczba przeznaczonych dla obywateli UE miejsc pozostanie na dotychczasowym poziomie. Muszę jednak podkreślić, że nawet gdybym chciała, to w żaden sposób nie mogę się przygotować na wyjście Wielkiej Brytanii z UE. Panuje ogromny chaos i nikt dziś nie wie, na jakich warunkach ono nastąpi. Stąd niepodobna cokolwiek zaplanować.

W świecie naukowym panuje z tego powodu duży niepokój. Przeciętne laboratorium gromadzi badaczy z całego świata. Ich praca jest finansowana ze źródeł, które mają swoje korzenie tak w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, jak i w Europie kontynentalnej. Powszechnie uważa się, że Brexit zagraża temu duchowi współpracy międzynarodowej i może doprowadzić do odpływu kapitału ludzkiego.

Czy w związku z tym nie myślisz o obraniu innego kierunku niż Wyspy Brytyjskie? Wspomniałaś już wcześniej o doktoracie w Europie.

- Wielka Brytania może się pochwalić jednymi z najlepszych uczelni na świecie, co na pewno stanowi pewien argument za pozostaniem na Wyspach. Nie zamykam się jednak tylko na jeden kierunek. Wręcz przeciwnie - odkąd zaangażowałam się w Poland 2.0 Summit, zdecydowanie wzrosła moja ciekawość względem uniwersytetów w innych krajach. To dlatego, że nasz zespół tworzą studenci z kilku państw, co daje mi możliwość porównania ze sobą zalet i wad różnych systemów edukacyjnych. Rozmowy z koleżankami i kolegami, którzy uczą się w Danii, Holandii, Francji czy Włoszech, dały mi dużo do myślenia. Zdaje się, że to będzie rok trudnych decyzji…

Konferencja Poland 2.0 Summit odbędzie się w Londynie w dniach 25-26 października 2019 roku. Więcej informacji:  https://poland20.com/

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 5.43 / 14

 

Komentarze


Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel sie opinią

Dodaj komentarz


Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 14.10.2019
GBP 4.900 złEUR 4.297 złUSD 3.896 złCHF 3.910 zł

Sport


Reklama