Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

"Podjąć decyzję o powrocie jest trudniej niż o emigracji" - rozterki rodaków w Irlandii

Agnieszka Wieczorkowska wraz z rodziną próbuje się odnaleźć na nowo w Polsce. (Fot. archiwum A. Wieczorkowskiej)
Rosnące pensje i rekordowo niskie bezrobocie sprawiają, że Polska staje się coraz bardziej atrakcyjna dla pracowników i emigrantów. W tym roku możliwość wyjazdu do pracy za granicę zdecydowanie odrzuca aż 75 proc. aktywnych zawodowo Polaków.
Reklama

W ósmej edycji opublikowanego w tym roku raportu Work Service „Migracje zawodowe Polaków” emigrację rozważało 11,8% (o 2% mniej niż w ubiegłym roku) respondentów, jedna czwarta z nich – na stałe.

Od czasu wstąpienia Polski do UE wyjechało z niej 2,6 mln ludzi – zostawiając za sobą niskie wynagrodzenia i wysokie bezrobocie.

„Do wyjazdu do Irlandii namówiła mnie koleżanka, która tu wcześniej była. Nie wiedziałam prawie nic o tym kraju, tyle że można dobrze zarobić. W Polsce za swoje wynagrodzenie nie miałam szans ułożyć sobie życia. Miałam 28 lat i chłopaka, z którym planowaliśmy wspólną przyszłość” - wspomina Martyna Chudzia, która przyjechała do Corku w 2005.

Ewa Cyfert wyemigrowała do Irlandii zaraz po maju 2004.

„Wybrałam Irlandię, bo jest mniejsza od Wielkiej Brytanii, w której byłam wcześniej, ale też anglojęzyczna. Spodobała mi się mentalność mieszkańców, a nadzieją napawał fakt, że tak prężnie się rozwijał” - wspomina mieszkanka Dublina.

Dziś bezrobocie w Polsce spadło do 3,6%, czyli jest niższe niż w Irlandii (5,6%). Dla 40% ankietowanych przez Work Service „atrakcyjne miejsca pracy” są główną przyczyną, dla której chcą pozostać w ojczyźnie. Zmiany skłaniają także do powrotów z emigracji, jednak te nie są wcale łatwe, o czym przekonała się choćby Agnieszka Wieczorkowska, mieszkająca do niedawna w Dublinie psycholog, działaczka społeczna, członek zarządu Forum Polonia Ireland, ZHP Hufiec w Irlandii oraz Polish Runners Club Ireland.

„Podjęcie decyzji o powrocie do kraju nie było łatwe. Była ona znacznie trudniejsza niż ta o wyjechaniu z kraju do Irlandii. Badanie sytuacji i możliwości w Polsce trwało około roku. Kluczowe dla nas stało się zapewnienie możliwości dalszego rozwoju dwujęzyczności naszej 9-letniej córki oraz wsparcie jej w procesie odnalezienia się w Polsce. Z mężem badaliśmy dostępną ofertę edukacyjną w Trójmieście. Ciągle mieliśmy wątpliwości i decyzja o powrocie nie była ostatecznie podjęta do momentu, gdy dowiedziałam się o problemach zdrowotnych rodziców (mojej mamy). W tej sytuacji chcieliśmy im pomóc oraz umożliwić spędzanie więcej czasu razem. Ta sytuacja ostatecznie przeważyła szalę na korzyść powrotu do Polski w czasie wakacji” - informuje gdańszczanka, która spędziła na Zielonej Wyspie 7 lat.

Tomasz Kostienko, choć mieszka w Irlandii już 11 lat, nigdy nie planował zostać tu na stałe. Do Irlandii przyjechał z żoną i 3 dzieci, które wówczas miały 4, 6 i 7 lat.

„Zawsze ciągnęło do Polski, dlatego np. wiele udzielałem się i udzielam do tej pory na rzecz Polonii. Wyjechałem po to, by dzieci poznały język angielski na natywnym poziomie, dwa systemy edukacyjne (oprócz szkoły irlandzkiej, cały czas chodzą również do szkoły polskiej), coś, co może im zaprocentować w przyszłości w pracy w Polsce, w np. rozwoju biznesu z zagranicą” - wspomina instruktor harcerski, harcmistrz oraz inicjator i założyciel polskiego harcerstwa ZHP w Irlandii (2012), a zawodowo przedsiębiorca branży IT.

Tomasz Kostienko planuje powrót na jesień przyszłego roku. (Fot. Achiwum T. Kostienko)

Kostienkowie początkowo planowali zostać kilka lat, jednak życie na Wyspie przypadło do im gustu.

„Żonie i dzieciom bardzo spodobała się Irlandia i życie tutaj i nikt nie chciał wracać do Polski. Nic dziwnego, gdyż Irlandia i Irlandczycy są bardzo przyjaźni. Wszystko zmieniło się jakieś 1,5 roku temu, gdy moja żona pojechała na spotkanie klasowe szkoły średniej, a później byliśmy w Polsce, gdzie mieliśmy wiele rodzinnych spotkań. Od tego momentu również moja żona zobaczyła, jak brakuje jej rodziny, przyjaciół i Polski. Dlatego podjęliśmy decyzję o powrocie” - tłumaczy.

Datę powrotu wyznaczyli na jesień 2019, gdy dwójka starszych dzieci zda maturę. Planują zamieszkać w rodzinnym mieście, Sieradzu (woj. łódzkie), które opuścili 18 lat temu.

Ewa Cyfert, która w Dublinie urodziła drugą córkę i wyszła za mąż, już po pół roku w Irlandii wiedziała, że chce zostać na stałe.

„Po 2 latach miałam napad nostalgii i pojechałam na dłużej do kraju, ale wyjazd ten wyleczył mnie ze złudzeń. W Irlandczykach podoba mi się pozytywne podejście do życia, uprzejmość, brak narzekania. Z czasem zaczęłam rozumieć i doceniać nawet te zjawiska, które wydawały mi się na początku absurdalne - jak osobne krany do zimnej i ciepłej wody (okazuje się, że chodzi o oszczędność) lub ruch lewostronny (w dawnych czasach rycerze, którzy mieli w rękach kopie, gdyby mijali się na traktach z drugiej strony, mogłoby dochodzić do wypadków). Doceniam to, że tutaj głos ludu ma moc i znaczenie, obywatele mają autentyczny wpływ na kraj (np. zniesienie i oddanie uregulowanych opłat za wodę)” - wylicza.

Ewa ceni sobie Zieloną Wyspę także za łatwość prowadzenia działalności gospodarczej oraz edukację nastawioną na zdobywanie wiedzy praktycznej.

„Ten kraj oferuje dużo większe możliwości rozwoju i budowania kariery zawodowej niezależnie od zasobności portfela i wieku. Nie wiem, czy istnieje coś, co by mnie teraz mogło skłonić do powrotu. Polska zawsze będzie mi bliska, jednak Irlandia to teraz mój pierwszy kraj i z nią wiążę życiowe plany. Polska jest romantycznym wspomnieniem, ale nie mam zgody na tę rzeczywistość, jaka tam dzisiaj panuje” - wyznaje kobieta, która rozpoczęła właśnie naukę w college’u.

Dla Agnieszki Wieczorkowskiej i Tomasza Kostienko dylematy związane z reemigracją nie obejmowały pracy i utrzymania. Mąż Agnieszki pracuje w tej samej firmie zdalnie, to samo planuje Kostienko. Agnieszka kontynuuje pracę społeczną na rzecz organizacji pozarządowych w Irlandii.

„W naszym wypadku bardzo ważnym czynnikiem jest, że ja będę kontynuował prowadzenie swojej firmy i zajmował się dalszym rozwojem działalności międzynarodowej polskiej firmy IT, z którą współpracuję. Pod tym względem niewiele się tu zmieni, gdyż moja praca polega głównie na pracy zdalnej – rozmowach telefonicznych, wideokonferencjach, kontakcie mailowym z firmami z różnych krajów Europy. Nawet w Irlandii jest to głównie praca zdalna. Kontynuowanie relacji już nawiązanych kontaktów zagranicznych, ale mam nadzieję także rozwój nowych” - informuje.

Obawy Polaków wiązały się głównie z realiami życia codziennego, szczególnie dla dzieci, które większą część życia spędziły w Irlandii.

„Dzieci w wieku 9 i 11 lat powstrzymują mnie przed decyzją o zmianie kraju. One urodziły się tutaj i to jest ich dom. Wiem z różnych raportów, że polskie szkoły kompletnie nie mają planu ani programu dla takich uczniów. Nie chcę ich narażać na taki stres” - wyjaśnia Chudzia.

Agnieszka Wieczorkowska przyznaje, że wiele kwestii stanowiło dla jej rodziny wyzwanie.

„Obawiałam się, czy nasza córka odnajdzie się w polskiej szkole, do której klasy trafi, czy zaprzyjaźni się z nowymi dziećmi, czy uda się jej podtrzymać kontakt z koleżankami i przyjaciółkami z Irlandii, czy będzie miała możliwość rozwijania swoich umiejętności językowych oraz zainteresowań i hobby. W Gdańsku znaleźliśmy dwujęzyczną placówkę edukacyjną, która realizuje międzynarodowy oraz polski program edukacyjny – British International School in Gdansk. Została bardzo ciepło przyjęta.

Obawiałam się też utraty znajomych z Irlandii. Miałam swoje pasje i hobby, które chciałam kontynuować i musiałam szukać możliwości ich kontynuowania. Nie chciałam tracić tego, co do tej pory udało się nam zrobić dla Polonii i Polaków w Irlandii oraz dla dwujęzycznych dzieci. Mam jeszcze wiele pomysłów do zrealizowania, które można wykorzystać również w Polsce” - wyznaje działaczka.

Z ubiegłorocznego raportu Work Service wynika, że osobiście doświadczyło emigracji lub ma w swoim otoczeniu kogoś bliskiego, kto przebywał poza granicami kraju w celach zarobkowych aż 8 na 10 Polaków. W tej grupie ponad 56% badanych jest zdania, że pomimo poprawiającej się sytuacji na rynku pracy w Polsce, nasi rodacy nie będą wracać z zagranicy. Tymczasem eksperci biją na alarm: emigracja Polaków to wyzwanie dla rodzimego rynku pracy.

„Obecna sytuacja jest dość złożona, bo z jednej strony wyraźnie widzimy, że poprawiająca się sytuacja na rynku pracy wyhamowuje plany emigracyjne, czego potwierdzeniem jest wskazanie jedynie 8 proc. badanych mówiących o potrzebie wyjazdu ze względu na brak pracy w kraju. Co więcej, 3/4 Polaków absolutnie odrzuca możliwość poszukiwania zagranicznej pracy, co jest najwyższym wskazaniem w historii naszych badań. Z drugiej strony widzimy, że 56 proc. osób myślących o emigracji to debiutanci, a więc Polacy po raz pierwszy planujący ten krok. Paradoksalnie nie są to jedynie osoby młode. W tej grupie przeważają Polacy w średnim wieku, którzy zdobyli już doświadczenie na polskim rynku pracy. Biorąc pod uwagę te wszystkie trendy, możemy powiedzieć, że nie tylko nowa (mniej liczna) grupa Polaków planuje wyjechać, ale pojawiają się w niej osoby chcące po raz pierwszy spróbować życia za granicą, a przy tym rośnie ryzyko, iż nasza gospodarka w trwały sposób może te osoby utracić” - komentuje wyniki raportu prezes Work Service, Maciej Witucki.

Polska obecnie nie jest przygotowana na powroty ani przyjmowanie imigrantów. Brak odpowiedniej strategii może mieć opłakane skutki.

„Kiedy w sytuacji braku rąk do pracy w perspektywie kolejnych lat nie będziemy przygotowani pod względem formalnym, prawnym, instytucjonalnym do przyjmowania migrantów, i to w bardzo szerokim kontekście, nie tylko rynku pracy, ale też zapewnienia przybyszom możliwości funkcjonowania, asymilacji, rozwoju, edukacji, czynników społecznych, niestety możemy być w tym niechlubnym ogonie państw UE, w których po prostu nie będzie takiego dobrego rozwoju, o którym dzisiaj możemy mówić i którym chwali się dzisiaj rząd. Po prostu nie będzie rąk do pracy - podkreśla Łukasz Polinceusz z Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego, zwracając uwagę na fakt, że Polaków w ojczyźnie ubywa. W 2050 roku ma nas być ok. 34 mln. W dodatku społeczeństwo się starzeje.

„Ta korelacja pomiędzy demografią a migracją jest bardzo znacząca. Rąk do pracy po prostu będzie nam ubywało, a zatem otwartość na imigrantów jest bardzo istotna” - podsumowuje Polinceusz.

Na podstawie:

  • Business Insider: "Mniej Polaków planuje wyjazd do pracy za granicę. Wielu z nich nie zamierza jednak wracać"
  • Workservice.com: "Migracje Zarobkowe Polaków VIII" 

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 4.45 / 26

Komentarze


  • Leon zawodowiec
    22 listopada, 16:54

    Wolne żarty najemników do najgorszych robót mają dylemat czy wracać tak jakby chcieli być przyspawani do tego kraju w którym są traktowani jako obywatele 2 gier kategorii A udają że tu ich szanują że mają przyjaciół NIE nawet wasze Banchory nie maja

Dodaj komentarz


Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 12.12.2018
GBP 4.756 złEUR 4.299 złUSD 3.793 złCHF 3.819 zł

Sport


Reklama