Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

Paulina Kowalke: Nie idę na łatwiznę

Paulina Kowalke: Nie idę na łatwiznę
Paulina w rezerwacie Makusutu. (Fot. Arch. prywatne Pauliny Kowalke)
Najbardziej obawiała się rozmowy ze swoim szefem. Liczyła się z tym, że może stracić pracę. Martwiła się też, jak zareagują jej rodzice. Niepotrzebnie.
Reklama

Bez problemu dostała 3-miesięczny urlop w pracy, a rodzina nie była zaskoczona, że znowu ją gdzieś niesie. Tylko niektórzy znajomi pytali: „po co ci to?” – Właśnie dlatego, że oni nie rozumieli, ja musiałam wyjechać. I żebym sama też mogła lepiej zrozumieć – mówi Paulina Kowalke.

Pani z City mówi: „dość!”

Ma dopiero 29 lat, a rekrutuje pracowników dla największych spółek ze światowych rankingów FTSE 100 i Global Fortune 500 – amerykańskich gigantów i rekinów londyńskiej giełdy. Pracuje w międzynarodowej korporacji w londyńskim City, gdzie przez jej ręce przechodzą CV najtęższych umysłów branży IT.

–  Moją ambicją jest pobudzanie zmian kulturowych w społecznościach, przedsiębiorstwach i organizacjach, jak również otwieranie ich na różnorodność myśli, opinii i talentów – podkreśla.

Jej doświadczenie w międzynarodowym biznesie i wrażliwość na problemy globalne sprawiły, że dostała się do programu Global Learning and Education Network (GLEN). Jest to program skierowany do ludzi młodych, a koordynatorem na terenie Polski jest Polska Akcja Humanitarna, organizacja z największym doświadczeniem pracy w krajach globalnego południa.

– Czyli takich, które krzywdząco są nazywane „krajami trzeciego świata” czy „krajami rozwijającymi się”. Bo przecież każdy kraj jest rozwinięty, tylko każdy w innym stopniu – tłumaczy Paulina. Między innymi tych rzeczy Paulina nauczyła się na dwóch tygodniowych szkoleniach dla multiplikatorów, czyli edukatorów, którzy mają pomnażać rzetelną wiedzę i walczyć ze stereotypami. Postkolonializm, intersekcjonalność, syndrom białego zbawcy – to tylko kilka z zagadnień poruszanych na seminariach, w których udział wzięło 70 innych osób z Polski, Niemiec, Litwy, Łotwy, Estonii, Czech, Słowenii, Węgier oraz Beninu.

Gambijczycy są otwarci i łatwo nawiązują przyjaźnie. (Fot. Arch. prywatne Pauliny Kowalke)

– Najbardziej przydatne były wykład o kolonializmie z perspektywy panafrykańskiej oraz refleksja nad zjawiskiem uprzywilejowania białego człowieka. Ale tu chodziło o coś więcej. Mieszkając w Europie, zauważyłam niepokojący trend polaryzacji poglądów politycznych. Coraz trudniej było mi wytrzymać w tej atmosferze ksenofobii i islamofobii. W końcu powiedziałam sobie: „dość!” Czułam, że muszę zrobić coś, co będzie przeciwstawiać się tym postawom. Spotkanie ludzi, którzy myślą podobnie, to było to, czego potrzebowałam – zaznacza Paulina.

Głównym elementem programu GLEN był wyjazd na staż i zrealizowanie wybranego projektu w kraju globalnego południa. Paulina wybrała Gambię.

Na południe od zwrotnika

Gambia to najmniejsze pod względem powierzchni państwo kontynentalnej Afryki. Położona nad Oceanem Atlantyckim dawna kolonia brytyjska uzyskała niepodległość w 1965 roku. Dewiza tego kraju brzmi: „Postęp, pokój, dobrobyt.”

Paulina już na lotnisku spotkała się z serdecznością i uczynnością Gambijczyków. Ktoś zwrócił uwagę na rozpiętą torebkę, ktoś inny pomógł podnieść ciężki bagaż.

– Pomyślałam: „Ale mili ludzie!” – wspomina Paulina.

Pierwsze dni to był proces aklimatyzacji. Nauka prostych rzeczy. Gdzie kupić produkty na śniadanie. Jak złapać transport. Którędy do domu. Do tego dziesiątki imion i twarzy do zapamiętania. Oraz upał i wilgotność powietrza, która odbiera wszelkie siły witalne.

– Koledzy i koleżanki z organizacji, w której odbywałam staż zaopiekowali się mną i moim partnerem z projektu, Timem. Dzielnie odpowiadali na wszystkie pytania, nawet najbardziej banalne. Pokazali okolicę, odprowadzali do domu, zanim zapamiętaliśmy drogę. Dużo rozmawialiśmy, poznawaliśmy siebie nawzajem. W pewnym momencie poczułam się niezręcznie, bo zaczęli mnie wypytywać, ile mam lat. Później okazało się, że to dlatego, że szykowali dla mnie niespodziankę urodzinową i nie wiedzieli, ile świeczek na torcie postawić – opowiada Paulina.

Przyjęło się także mówić, że muzułmanie są zamknięci i nie dopuszczają do siebie osób innych kultur.

– Nic bardziej mylnego! Gambia jest krajem w większości muzułmańskim, a wszyscy są bardzo otwarci i gościnni. Nie tworzą zbędnych barier, jak my Europejczycy – podkreśla Paulina.

„W Afryce jest niebezpiecznie”, przestrzegano ją przed wyjazdem.

– Szczerze mówiąc na ulicach Serrekundy, największego miasta w Gambii, czułam się bezpieczniej niż w Londynie – przekonuje.

„W Afryce jest tanio” – to inny stereotyp, z którym Paulina rozprawiła się bardzo szybko.

– Oczywiście jest taniej niż w Londynie, ale ceny są porównywalne do tych w Polsce. Przy czym zarobki są dużo niższe, co zmusza do myślenia – mówi. Na przykład posiłek w lokalnym fast-foodzie kosztuje w przeliczeniu 3-4 funty. Przy średnim wynagrodzeniu Gambijczyka na poziomie często mniej niż 100 funtów miesięcznie to luksus, na który nie każdy może sobie pozwolić.

– Nigdy nie żyłam tak wygodnie jak w Gambii. Pięć pokoi, trzy łazienki i to wszystko tylko dla dwóch osób. Jednocześnie wiem, że większość moich współpracowników nie miała takich warunków. To pokazuje, jak bardzo byliśmy i wciąż jesteśmy uprzywilejowani – zauważa.

Praca pełną Gambią

Paulina od razu poczuła się jak pełnoprawny członek zespołu organizacji – gambijskiego oddziału Global Youth Innovation Network. To w pełni inspirowana i zarządzana przez młodych ludzi sieć dla innowacyjnych przedsiębiorców.

Uczestniczki obozu szkoleniowego na temat przedsiębiorczości. (Fot. Arch. prywatne Pauliny Kowalke)

– Do moich obowiązków należało m.in. planowanie i realizacja projektów ukierunkowanych na wspieranie przedsiębiorczości wśród młodzieży z obszarów wiejskich, współorganizowanie warsztatów z zakresu zarządzania biznesem dla młodych przedsiębiorców, świadczenie usług doradztwa biznesowego i wspieranie działań mentorskich dla uczestników programu – wymienia Paulina.

Była też odpowiedzialna za selekcję i nabór uczestników. Niektóre propozycje biznesowe zrobiły na niej duże wrażenie.

– Szczególnie spodobał mi się pomysł jednej z grup roboczych podczas warsztatów z przedsiębiorczości dla młodzieży. Grupa chciała zacząć od założenia punktu ksero w pobliżu dużej szkoły i stopniowo rozwijać to miejsce w centrum technologiczne z dostępem do komputerów, naprawy PC oraz szkoleniami z zakresu informatyki i zarządzania przedsiębiorstwem. Bardzo ujęła mnie prostota tego pomysłu, który nie wymagał dużego kapitału początkowego, jego usytuowanie bezpośrednio przy docelowej grupie potencjalnych konsumentów i to, że odpowiadał na problem nierównomiernego poziomu umiejętności wśród uczniów – opowiada.

Jednocześnie Paulina była przerażona, jak silnie u Gambijczyków jest zakorzeniona potrzeba wyjazdu do Europy, do mitycznego „lepszego świata”. Dotyczy to nie tylko osób, które doświadczają skrajnej biedy, ale też tych, którzy żyją na dobrym poziomie i mają stałe zatrudnienie.

– Nawet takie osoby myślą o tym, żeby zaryzykować i oddać swoje życie w ręce przemytników. Obserwuję pewne niezrozumienie powodów masowej emigracji z krajów afrykańskich. Słyszy się nawet teorie, że muzułmanie chcą „zislamizować” Europę. Żyjąc trzy miesiące w muzułmańskim kraju afrykańskim, miałam okazję zaobserwować ich podejście do religii i usłyszeć z pierwszej ręki, czemu ludzie nielegalnie emigrują z Gambii. Gdybym im przedstawiła tę teorię spiskową radykalnych środowisk prawicowych, to by oniemieli – mówi.

Świat się zmienia. A co z nami?

W dniach od 19 do 25 listopada obchodzony był międzynarodowy Tydzień Edukacji Globalnej. Jest to coroczna akcja koordynowana przez Council of Europe, mająca na celu zwrócenie uwagi Europejczyków na wyzwania o charakterze globalnym. Tegoroczna dwudziesta już edycja przebiegała pod hasłem: „Świat się zmienia, a co z nami?”

Paulina po powrocie do Londynu postanowiła zmienić swoje podejście do zakupów. Gdy teraz idzie do sklepu, zastanawia się nad każdym włożonym do koszyka produktem, czy poprzez ten wybór nie nakręca spirali konsumpcjonizmu.

– Staram się nie iść na łatwiznę. Wyjazd do Gambii umocnił mnie w przekonaniu, że obecny system ekonomiczny musi się zmienić. System, który pozwala przedsiębiorstwom na maksymalizację zysków bez większych konsekwencji i zmuszający najmniej uprzywilejowane grupy do płacenia ceny za naszą nieograniczoną konsumpcję. Powinniśmy dążyć do promowania biznesów, które wspomagają zrównoważony rozwój i to nie tylko w Europie – przekonuje.

Paulina chce zorganizować w Polsce hackathon, czyli wydarzenie mające na celu rozwiązanie określonego problemu o tematyce globalnej. Natomiast dla Polaków mieszkających w Londynie wraz z inną uczestniczką programu GLEN już 3 grudnia w pubie Belvedere poprowadzi quiz night, w którym uczestnicy będą mogli sprawdzić swoją wiedzę o otaczającym ich świecie.

–  Teraz widzę wyraźniej, że my Polacy jesteśmy naprawdę szczęściarzami. Z naszym dostępem do bezpłatnych uniwersytetów i paszportem pozwalającym na bezproblemowe poruszanie się pomiędzy krajami. To co, my bierzemy za normę, nie jest powszedniością dla większości świata. Wywołuję to u mnie mieszaninę wdzięczności i poczucia niesprawiedliwości, gdy myślę o moich zdolnych i rezolutnych kolegach i koleżankach z Gambii – mówi.

Minął już ponad miesiąc, odkąd Paulina wróciła do Europy, a wciąż nie może się przyzwyczaić do niektórych rzeczy. Jak na przykład do tego, że dla kolegi z pracy problemem jest brak opcji suszenia w jego nowej pralce.

– Po wyjeździe do Gambii zrozumiałam, jak my, ludzie w Europie jesteśmy zepsuci dostępem do tych wszystkich udogodnień. I jak ich tak naprawdę w ogóle nie potrzebujemy – sumuje.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 3.4 / 5

Komentarze


Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel sie opinią

Dodaj komentarz


Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 11.12.2018
GBP 4.765 złEUR 4.298 złUSD 3.776 złCHF 3.827 zł

Sport


Reklama