Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

"Londyńska Lista Nike", czyli skąd się wzięła akcja 100+PolishBooks4London?

Nike Farida - pisarka, wielka miłośniczka książek i bibliotek. (Fot. archiwum prywatne pisarki)
To nieprawda, że Polacy nie czytają. Może tu, w Londynie, nie zawsze wiedzą, gdzie znaleźć książkę w ojczystym języku, ale na pewno chcą czytać. Z takiego założenia wyszła polska pisarka, Nike Farida, która postanowiła ułatwić swoim rodakom dostęp do rodzimej literatury, tworząc sekcję polską w jednej z najstarszych londyńskich bibliotek - Tate Streatham Library.
Reklama

Jest Polką mieszkającą w Londynie, ma męża Anglika, dwóch synów i trzy koty. Nie umie żyć bez dobrej kuchni, bez sztuki, ale przede wszystkim bez książek, które pochłania i przeważnie czyta po 3 naraz. Przez 20 lat pracowała w branży filmowej i PR, była dyrektorem w Warner Bros. Dzięki ojcu – znakomitemu lekarzowi, który wyjechał na placówkę – jej rodzina przeniosła się do Libii, tam się wychowała i zachwyciła kulturą arabską. Doświadczenia i wspomnienia z tego okresu widać wyraźnie w jej debiutanckiej książce „Panna młoda”, która jest wraz z „Żoną” i „Córką” częścią libijskiej trylogii „Róża pustyni”. Nike Farida - pomysłodawczyni akcji 100+PolishBooks4London - opowiada o książkach, pisaniu i samej akcji.

Polskie półki w londyńskich bibliotekach pojawiły się już po 2005 roku. Pamiętam, że w sekcji „Polish” na początku było to zaledwie po kilka pozycji, które później rozrosły się do całych regałów. Po 2009-2010 roku działy polskie znów się uszczupliły. Może nie było takiego zainteresowania? Jak to wygląda z Twojej perspektywy – pisarki, która często pisze właśnie w bibliotekach?

Nike Farida: - Kocham angielskie biblioteki, zwariowałam na ich punkcie już na studiach. Czy wiesz, że Anglia to taki kraj, gdzie na każdą milę kwadratową ma przypadać biblioteka? Jedną z najsłynniejszych na świecie i posiadających największe zbiory jest The British Library. Każdy, kto jest jej członkiem i udowodni w specjalnym liście aplikacyjnym, że jest mu to potrzebne do życia (śmiech), może przewertować najstarsze i najcenniejsze druki wydane na świecie, jak oryginał „Biblii” Gutenberga czy pierwsze wydanie „O obrotach ciał niebieskich” Mikołaja Kopernika. Również można wypożyczyć oryginał „Kapitału” Marxa, dotknąć notatek Leonarda da Vinci czy pochylić się nad rękopisem „Alicji w Krainie Czarów”. Nic dziwnego zatem, że aby zostać członkiem The British Library, trzeba przejść takie sito jak podczas rekrutacji do wymarzonej pracy.

Studiowałam i bardzo chciałam tu pisać. Musiałam przynieść trzy listy polecające od znanych osobistości kultury. Potem przeszłam trzystopniowe interview, by w końcu, z ogromną radością, otrzymać śliczną legitymację. Pamiętam, że o tę legitymację walczył też ze mną student o polskich korzeniach z London School of Economics. Jego mama pochodziła z Wrocławia, tata zasiadał w Izbie Lordów, a on sam się znakomicie uczył. Mimo tego nie dostał miejsca w British Library! Był wściekły i jak się dowiedział, że mnie przyjęto, a jego nie, rzucił mi ksenofobiczny tekst, że ja Polka zabieram mu miejsce wśród angielskiego dziedzictwa. Usłyszał to ktoś z komisji, podszedł oburzony i wytłumaczył, że bogactwo Anglii opiera się na sile w różnorodności, kulturowej, społecznej, że każdy tutaj ma prawo do korzystania ze światowego dziedzictwa na takich samych prawach. Te słowa były dla mnie objawieniem i drogowskazem, jak żyć w Londynie. Staram się o tym pamiętać i namawiam innych Polaków, by o tym pamiętali, bo te słowa są ciągle aktualne. Czujmy się w Londynie jak u siebie!

Ale wracając do bibliotek. W każdej są strefy ciszy do spokojnej pracy, wymarzone dla mnie. Wszędzie jest bezpłatny dostęp do wi-fi, czy cyfrowych zbiorów bibliotecznych całego świata, znowu plus wielki. Ale też w każdej jest bogaty cykl wydarzeń; spotkania z pisarzami, kluby dyskusyjne, klub filmowy, konkursy literackie. I co najważniejsze – bardzo ciekawie prowadzone spotkania dla małych dzieci z czytaniem, bo wiadomo, czym skorupka za młodu …No i to, co najważniejsze, książki, książki, książki... I zwróciłam uwagę, że są działy włoskie, niemieckie, hinduskie, pakistańskie, a polskich jak na lekarstwo. I jak to ja, bo mam na swoim koncie wiele akcji na rzecz społeczności, postanowiłam to zmienić.

Specjalna dedykacja od Michała Cichego, autora książki "Zawsze jest dzisiaj"

Zaczęłam od apelu do pisarzy, by ufundowali po książce – cegiełce na rzecz polskiej społeczności w Londynie. Odzew był niesamowity – „nie przyślę jednej a trzy”, napisał Miłoszewski. „Świetna, wspaniała, potrzebna akcja, jestem całym sercem – przysyłam wszystkie swoje książki” – napisał Romuald Grzela. Naprawdę poza kilkoma (niestety znanymi) autorami z wybujałym ego i oczekującym czerwonych dywanów oraz wysokich honorariów za udział w akcji, większość po prostu dała z siebie wszystko, jako dar serca. Tak samo błyskawicznie zareagowały Wydawnictwa – Muza, Literackie, Zysk i spółka, Rafael, Filia, Tetragon i NovaRes. W ciągu dwóch dni miałam ponad 100 książek i napływały kolejne zgłoszenia!

Pogadałam w kilku bibliotekach londyńskich. W pierwszej nie chciano polskiego działu, tak, taka jest prawda, to jest smutne. Ale w Lambeth pomysł od razu znalazł wielkie uznanie, no i jest, otwieramy! Znakomita polska psychoterapeutka, prowadząca Gabinet Psychoterapii Integrum, zajmująca się notabene relacjami wobec wyzwania, jakie niesie ze sobą emigracja, udostępniła swój gabinet jako miejsce polskiej zbiórki. Społeczność Streatham zebrała na kuriera. Kurier Adimar, nie bacząc, że paczka jest ponadgabarytowa, kurier ten jest znany ze wspaniałego przewozu kotów i psów z Polski, przywiózł bezpiecznie księgozbiór.

A pisarze, to po prostu bajka! Wielu wysyłało bezpośrednio do Londynu. Niektórzy osobiście donosili paki do polskiego punktu zbiórki, dostarczając swoje książki dniami i nocami. Bo nastąpił łańcuszek ludzi dobrej woli. Pisarze i wydawnictwa przysyłali swoje książki. A inni ludzie postanowili pomóc, aby to stało się realne, by znalazły się w Londynie. A w londyńskiej Tate Library teraz w superekspresowym tempie katalogowane są książki, by zdążyć na otwarcie. Przylecieli już z Polski pierwsi pisarze biorący udział w otwarciu. Ludzie udostępniają raz po raz wydarzenie na facebooku, by jak najwięcej ludzi się dowiedziało... To wspaniałe! I sadzę, że bardzo potrzebne!

Podczas moich londyńskich wędrówek spotykam wielu Polaków, którzy prawdziwie łakną dobrej książki. I mówili, że im brakuje miejsc, gdzie mogą je wypożyczyć. Co ciekawe, nie brakuje miejsc, gdzie możesz kupić polską książkę. Często wpadam do polskich delikatesów. Zobacz - w niemal wszystkich są półki z książkami, zresztą czuję się świetnie, że często widzę „Pannę Młodą”. Kiedyś w polskim sklepie w sąsiedztwie Tate Streatham Library musiałam udowadniać, że ja to ja. Managerka sklepu nie mogła uwierzyć, że ma przed sobą autorkę, jak powiedziała jednej z bestsellerowych pozycji w ich sprzedaży. A już miała łzy w oczach, kiedy jej opowiedziałam, że uruchamiamy vis a vis dział z polską książką. Usłyszałam wtedy, „Boże ktoś tutaj po raz pierwszy coś dla nas robi”. I ta młoda, piękna kobieta, miała po prostu łzy w oczach... I to jest clue sprawy, jak sądzę. Chyba brakowało kogoś, kto by zapalił na nowo ten ogień literackiego pożądania, by zapełnić półki londyńskich polskimi książkami - wszak jak mówi tytuł jednej z najciekawszych książek, jakie są dostępne dzięki naszej akcji to... ”Pożądanie mieszka w szafie” Piotra Adamczyka (śmiech).

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 3.67 / 15

Komentarze


  • Made in poland
    26 września 2015, 11:51

    Super inicjatywa. Pytanie tylko, ilu z nas tak naprawdę czyta??? Ilu przyjdzie na spotkania dotyczące książek? A może to właśnie pora, by obalić stereotyp o polskich Marianach, co po pracy na budowie lub przy zmywaku szukają rozrywki jedynie w pubie?...

  • Robert Gromski
    26 września 2015, 20:24

    @Made in Poland - Cytat: " (...) A może to właśnie pora, by obalić stereotyp o polskich Marianach, co po pracy na budowie lub przy zmywaku szukają rozrywki jedynie w pubie?...(...)

    Raczej pod sklepem z puszką piwa w ręce .

    Żeby obalić ten stereotyp potrzeba pokoleń , które zaczną myśleć i nie będą przyjeżdżać do Wielkiej Brytanii na budowe, a będą budować u siebie.

    Ps. Jak dotąd , mentalność fornala jest wciąż aktualna wśród emigracji zarobkowej i ma się dobrze.

    Czytanie książek? Chyba telefonicznych i to w wersji elektronicznej , a zwłaszcza numery do HMRC w celu odnowienia zasiłku.

  • Aneta Skarzynska
    27 września 2015, 19:34

    Pani odkryła Amerykę w konserwach! Polskie działy z polskimi książkami są w każdej, nawet małej bibliotece osiedlowej przynajmniej w Londynie. Bez przesady z tym wydarzeniem.

  • Made in poland
    28 września 2015, 13:53

    Do Anety: A do której biblioteki w Londynie książki przekazują sami autorzy? Która oferuje miejsce Polakom, by spotykać się z pisarzami i rozmawiać o czytaniu? Frustraci i malkontenci powinni mieć zakaz zamieszczania komentarzy...

  • Gosia butler
    28 września 2015, 15:08

    ...moja ciągle ma jakieś spotkania - ale nie chodzę, wiem z -Facebooka... Nie mamy dowodu, że -Pani Aneta jest frustratką czy malkontentką...

    Jako bierna obserwatorka -Polaków w UK widzę, że jak ktoś coś zacznie, to drugi też zaraz -ale w swoim imieniu, chyba taka cecha -Polaków. Nie ma koordynacji...

    Londynek usuwa nieodpowiednie komentarze.
    Panią -Anetę zapraszam do krytykowania mnie -zawsze i wszędzie... mam grubą skórę...

    Heroiczność -Polek w UK... a -Panowie, wiadomo: choć nie są detektywami, zawsze znajdą sklep z piwami...

  • Londynczyk34
    28 września 2015, 18:41

    Moja biblioteka w centrum londynu ma taką polską półkę od dawna. Co to za wileka akcja niby jest? Rozumiem, że chodzi o lans tej pisarki ktora to zorganizowala, tak? Dobre. Uczcie sie od tej pani rozpychac łokciami. I nie wmawiajcie, ze nie macie polskich ksiazek u siebie w bibliotece, Polacy mieszkaja tu troszke dluzej niz ta pani.

  • Poeta z Londynu
    29 września 2015, 07:58

    Londynku, nadawanie tytułu "Londyńska lista Nike" jest ogromnym nadużyciem. Wszyscy wiemy, czym jest nagroda literacka Nike, której wyniki sa juz za kilka dni. Ta pani z całą pewnością nigdy na nią nie trafi. https://pl.wikipedia.org/wiki/Nagroda_Literacka_"Nike"

  • Ela
    29 września 2015, 09:52

    Niestety inicjatywa służy tylko i wyłącznie lansowaniu się przez pisarkę, autorkę jednej książki. A polskie książki w Anglii w wielu bibliotekach są. Spotkania również. Londyńska lista NIke - hahaha:)

  • Justys
    29 września 2015, 10:31

    Brawo pani Nike za ta cala akcje. Z checia bede korzystac z tej biblioteki, bo nie mieszkam daleko. Sa ludzie, ktorzy nie pomoga, a jeszcze chca zaszkodzic podlym slowem. Niech rusza glowami te osoby, ktore krytykuja i zacznal dzialac. Osoby nazywajace sie "poetami" widze, krytykuja swoich kolegow i kolezanki po fachu. I co z tego, ze sa inne polki w londynskich bibiotekach pelne polskich ksiazek, zeby bylo ich wiecej, to trzeba cos robic w tym kierunku. Pisarka Nike wlasnie zrobila, a wy? Podniecajcie sie dalej swoimi hejtami.

  • Krzysztof Kubica
    29 września 2015, 12:23

    Chyba o randze wydarzenia najlepiej swiadczy fakt, ze nie pozwolila sie w to wciagnac ani Ambasada ani nasz stary, kochany POSK, w ktorym ta pani nie ma juz czego szukac. Skad ona sie urwala? Nikt jej w Londynie nie zna. Ale teraz przynajmniej bedziemy wiedziec kogo nalezy unikac.Zapraszamy serdecznie na spotkania z pisarzami z Polski do POSK i do biblioteki i do polskich pølek w angielskich bibliotekach ktorych jest pelno. I dajmy juz spokoj tej pani, co to jej pierwsza (!) powiesc porownywana jest do Zbrodni i Kary. Fakt zbrodnie popelnila. Kara to wstyd za to wydarzenie, na ktore nikt z publicznosci nie przyszedl. Tego nie zapomnimy, ale obserwawac kolejne spektakle bedziemy z przyjemnoscia.

  • KrolowaZycia
    29 września 2015, 12:58

    Nie mysle, ze, ktos kto chce otworzyc polski dzial w angielskiej bibiotece, musi kontaktowac sie z POSKiem, a tym bardziej z ambasada polska. Nie widze zadnego sensu powiazanie jednego z drugim. Polska ambasada, jak kazda inna, jest od czegos innego, a nie od promocji polskiej ksiazki. Prawda? Posk, to polska instytucja, zajma sie tylko tym, co bedzie organizowane w ich budynku, czyli na Hammersmith. Nie rozumiem, po co informowac urzedy, ktore nie maja z tym nic wspolnego. Akcja pani Nike, jest wylacznie jej inicjatywa. Decyzja o tym jak sie potoczy jej los, nalezy wylacznie do niej. Zreszta madrze zrobila, ze ominela ta cala biurokracje w tych instytucjach. Jeszcze by sie natknela przez przypadek na wiecej negatywnych ludzi.

  • Monika
    29 września 2015, 13:05

    tu do Poety i Eli...." Londynska lista Nike" to tak od imienia Autorki tego wydarzenia, coz czytanie ze zrozumieniem jest niestety przywilejem nie wielu,

  • Poznanski Koziołek
    30 września 2015, 09:16

    Wydarzeniem nazywacie przesłanie polskich ksiązek do jednej z jakichś tam angielskich bibliotek i plakat o tym informujący wywieszony w polskiej jadłodalni???? Dzisiaj przeczytam fragment Pana Tadeusza mojemu psu i zrobię z tego wydarzenie nostalgiczno-kulturalne promujące wielkich polskich acz zmarłych poetów. Ale żenada.

  • Warszawa-Londyn
    30 września 2015, 09:42

    A gdzie zdjęcia z tego spektaklu? Bo na razie widzimy we wszystkich relacjach na Londynku tylko główna bohaterke, babcię Faridę. Gdzie są szanowni Czytelnicy? Byli w ogóle? Straszej pani wydaje sie, że nadal zyjemy w czasach komuny. My tu nic nie czytalismy zanim ona nie przybyla. Pustynia kulturalna normalnie byla w Londynie.
    A juz z tą megalomanią typu"Londynska lista Nike", no blagam Was! Ubaw po pachy. Babciu dawaj dalej!

  • Renata M
    30 września 2015, 12:35

    Akcja byla i jest dalej naglasniania. W mediach, w czasopismach, w internecie. Gdzie jeszcze mozna? Jesli "poznanski koziolek" ulyszal o tej akcji to znaczy, ze promocja udala sie z wyroznieniem. Zdjecia z tego wydarzenia (spektakl ogladamy w teatrze - zly dobor slow) sa, jest ich duzo. Nie beda podsuwane one komus pod nos na trasie "Warszawa - Londyn", komus kto nie widzi swiata oprocz Londynka i wlasniego nosa.

Dodaj komentarz


Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 12.12.2018
GBP 4.756 złEUR 4.299 złUSD 3.793 złCHF 3.819 zł

Sport


Reklama