Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

Lato stulecia, czyli o brytyjskiej obsesji na punkcie pogody

Lato stulecia, czyli o brytyjskiej obsesji na punkcie pogody
Brytyjska pogoda to od wielu pokoleń temat numer jeden na Wyspach. (Fot. Getty Images)
Polacy, Amerykanie, Szwedzi, Australijczycy czy Japończycy... Jeśli istnieje coś, co łączy te kilka losowo wspomnianych nacji, to z całą pewnością jest to brak zrozumienia pogodowej fascynacji wśród Brytyjczyków. Meteorologiczny fanatyzm wśród Wyspiarzy stał się obiektem międzynarodowych badań, a imigranci w UK z całego świata prześcigają się w żartach na temat brytyjskiej pogody.
Reklama

O tym, jak ważna jest pogoda dla brytyjskiego społeczeństwa wie każdy, kto spędził na Wyspach więcej niż kilka dni. Niedowiarkom muszą wystarczyć statystyki - ot, choćby te, które wskazują, że dla Brytyjczyków pogoda jest ważniejsza od seksu. Serio - badania z ubiegłego roku wykazały, że więcej osób szukało w sieci frazy "pogoda" niż "seks" czy "filmy pornograficzne".

Zjawisko to ma nawet swoją nazwę - The Great British Weather Obsession. Nie będę tego tłumaczył na język polski, bo wystarczająco dramatycznie brzmi po angielsku.

Wciąż mało? A co powiesz na to, że przeciętny Brytyjczyk spędza 10 miesięcy w ciągu całego swojego życia na komentowaniu pogody? Szacuje się, że mieszkańcy Wielkiej Brytanii poświęcają dwie godziny tygodniowo na narzekanie na panujący zaduch lub padający deszcz. To coś więcej niż ciekawostka. To cecha narodowa, która wyróżnia Brytyjczyków na tle całego świata. To coś, co wyróżnia Wyspiarzy bardziej niż brytyjska królowa popijająca herbatę z mlekiem w filiżance z Union Jackiem.

To jeszcze trochę badań. Producent herbaty Tetley poinformował w sierpniu ubiegłego roku, że przeciętny Brytyjczyk sprawdza pogodę w sieci min. 8 razy w tygodniu. Nie zostawia jednak tej informacji wyłącznie dla siebie - min. 5 razy w tygodniu dzieli się synoptycznymi ciekawostkami i plotkami o pogodzie z kolegami z pracy. Najbardziej pożądane są informacje o tym, jakie warunki meteorologiczne panować będą w weekend.

Esencja brytyjskości w czterech aktach. W tym kraju powinieneś mieć parasolkę nawet wtedy, gdy za oknem świeci słońce. (Fot. Getty Images)

Czy istnieje pogoda, która zadowoliłaby wszystkich mieszkańców Wielkiej Brytanii? Nie będę Was trzymał w niepewności - nie istnieje. Dla 46 procent Brytyjczyków nie ma nic gorszego niż upał, a dla 54 procent padający deszcz. Statystycznie więc zawsze połowa Wyspiarzy będzie miała powody do narzekania. A nawet do depresji, bo pogoda wywołuje ją w UK u 1 na 10 osób.

Do pogodowej obsesji narodowej warto dodać szczyptę nostalgii. 60 procent Brytyjczyków przynajmniej raz w roku uświadomi młodsze pokolenia, że "kiedyś to było lato". 56 procent patrzy jednak w przyszłość optymistycznie - uważa, że następne lato będzie najlepszym w ich życiu. Dopóki oczywiście nie minie - wówczas 44 procent Brytyjczyków narzeka, że "lato było w tym roku kiepskie". I tak całe życie.

Sprawa ma o tyle poważne konsekwencje, że zajęto się jej analizowaniem. Jak u Brytyjczyków wykształciła się ta cecha narodowa? Początkowo myślano, że przekazywana jest w genach z pokolenia na pokolenie. Jest to oczywiście mit, bo fascynacja pogodą prędzej czy później udziela się wszystkim, którzy mieszkają w UK na stałe. Nawet Polakom.

Eksperci oceniają, że jednym z powodów jest wyjątkowy, wyspiarski klimat, który w niczym nie przypomina tego, który znajduje się nad kontynentalną częścią Europy. Wielka Brytania słynie z tego, że w ciągu jednego dnia doświadczyć można wszystkich czterech pór roku - od porannych przymrozków, po słoneczne popołudnie, które nieuchronnie przejdzie w niepamięć, gdy ok. 16:00 z nieba spadnie rzęsisty deszcz, a na ulicach pojawi się porywisty wiatr.

Ta zmienność powoduje, że pogoda jest nieprzewidywalna. Sprawę dodatkowo podkręcają brytyjskie media, które nadają prognozom sensacyjny ton. Naprawdę można się w to wkręcić.

Zima stulecia? Mieszkańcy Szwajcarii czy Austrii mogą śmiać się wniebogłosy, kiedy widzą panikę Brytyjczyków. Ale Wyspiarze odbijają pałeczkę, tłumacząc, że w ich kraju nie ma jakiejkolwiek infrastruktury na skrajne temperatury. Całe miasta, począwszy od budownictwa, a kończąc na projektach podziemnych, zaprojektowano właśnie na krótkie pogodowe epizody. Kiedy któryś z nich się przedłuża, kraj zaczyna się sypać jak domek z kart. Nikt zdrowo myślący nie zainwestuje w profesjonalne odśnieżarki w brytyjskich miastach i wioskach, skoro zima tu praktycznie nie występuje. Kiedy jednak śnieg wyjątkowo się pojawi i w dodatku pozostanie na dłużej, wszyscy mają spory problem.

"Gdyby na Wyspach, tak jak w Austrii, zimą padał śnieg, a latem było słońce, prawdopodobnie umielibyśmy sobie poradzić z każdą sytuacją znacznie lepiej, niż ci na kontynencie. Wystarczy jednak spędzić w Wielkiej Brytanii jeden rok, aby zrozumieć, że pory roku mają u nas odrobinę inne znaczenie i nijak nie wyglądają tak, jak we Francji czy w Niemczech" - oceniła blogerka Kathryn Berens na łamach Huffington Post.

"Bestia ze Wschodu nadeszła. Przerażające". (Fot. Twitter/Clantastic)

Pogodowe szaleństwo wśród mieszkańców Wielkiej Brytanii nie jest bynajmniej niczym nowym. Jakiś czas temu kontrowersje wzbudziła w Polsce okładka pierwszego wydania magazynu "Vogue", na której można było zobaczyć Anję Rubik i Magdalenę Frąckowiak na tle szarej, pozbawionej kolorów rzeczywistości nad Wisłą. Tyle samo kontrowersji wzbudziła okładka, a nawet zawartość pierwszego numeru modowego magazynu w UK. Latem 1916 roku w pierwszym wydaniu pojawiła się okładka z ubraną w płaszcz przeciwdeszczowy i zasłoniętą parasolem modelką. Czy można było pokazać coś bardziej brytyjskiego?

Cliff Richard śpiewał w latach 60-tych o letnim wypadzie w Wielkiej Brytanii "gdzie słońce świeci jasno, woda jest błękitna, a sceneria filmowa". Jego utwór natychmiast wywołał salwę śmiechu, nawet wśród Wyspiarzy. "O ile nie dołączył do milionów Brytyjczyków wyjeżdżających na wakacje do Włoch, to z całą pewnością nie znalazł takiego miejsca" - komentowano 60 lat temu na łamach prasy.

Kiedy zaczynałem wczytywać się w brytyjską fascynację pogodą i pisać ten materiał, za oknem padał deszcz. Teraz jest sucho i słonecznie, a pogoda zachęca do wyjścia na spacer. Wciąż jednak daleko mi do prawdziwego mieszkańca Wielkiej Brytanii - seks jest zdecydowanie fajniejszy niż kolejny front atmosferyczny znad Atlantyku... ;-)

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 5.37 / 22

Komentarze


Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel sie opinią

Dodaj komentarz


Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 14.08.2018
GBP 4.823 złEUR 4.300 złUSD 3.777 złCHF 3.803 zł

Sport


Reklama