Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

"Koniczyna" - wielka taneczna rodzina

Młody narybek "Koniczyny". (Fot. Justyna Kowaleczko)
Małgorzata Dulny, założycielka i choreograf polonijnego zespołu tańca ludowego "Koniczyna", została w tym roku nagrodzona tytułem "Wybitny Polak" w Irlandii. Jej zespół jest znany i rozpoznawany w całej Irlandii. W żywiołowy, barwny i profesjonalny sposób promuje naszą rodzimą kulturę i tradycję.
Reklama

Z Małgorzatą rozmawiają Aneta Kubas z portalu Londynek.net i Kasia Forest z Dublin City FM.

Kiedy po raz pierwszy zetknęłaś się z tańcem ludowym?

- Było to w liceum, do którego uczęszczałam w Szczecinie. Działał tam zespół “Krąg”. Tańczył w nim wcześniej mój brat i też chciałam tego spróbować.

Ta pasja przerodziła się w coś większego — nadal stanowi ważną część życia. Jak powstał pomysł stworzenia zespołu w Dublinie?

- Kiedy przyjechałam do Irlandii, zwyczajnie brakowało mi tańca, pomimo że już w Polsce miałam długą przerwę. W głębi serca cały czas brakowało mi jednak tego i chciałam to kontynuować. Nie było tu jednak zespołu, do którego mogłabym dołączyć, dlatego wpadłam na pomysł założenia grupy.

Co uważasz za wasze największe osiągnięcia do tej pory?

- Na pewno dużym sukcesem jest to, ze zespół tak prężnie działa. Mamy stroje, w których możemy występować, jesteśmy znani i zapraszani na różne wydarzenia na terenie całej Irlandii.

Małgorzata Dulny podczas występu z okazji jubileuszu zespołu. (Fot. Neide Mota)

Miałam przyjemność rozmawiania z dziewczynami z zespołu — z Dominiką i Paulą — które z wielką pasją opowiadały, jak to jest tańczyć w “Koniczynie”. Powiedziały: “Koniczyna to rodzina”, bo panuje tam taka zażyła atmosfera. Jak udało ci się stworzyć taką zwartą grupę? Czy trudno jest prowadzić zespół?

- Na pewno jest to wielka przyjemność. Oczywiście pojawiają się różne problemy, ale staramy się je na bieżąco rozwiązywać. Ta atmosfera bierze się stąd, że jeśli ktoś nowy dołącza do naszej grupy, to z marszu ma kilkunastu przyjaciół. Bo ludzie się naprawdę przyjaźnią w zespole, pomagają sobie nawzajem. Przychodzenie na takie zajęcia wiąże się jednak głównie z systematycznością, to nie są lekcje tańca, tylko grupa, do której się dołącza. Jeśli ktoś zatem decyduje się na przyłączenie do takiej grupy, powinien brać pod uwagę, że jest to raczej długofalowy projekt, że tak powiem, w życiu. To nie tylko pasja, hobby, ale także styl bycia. Wiąże się on z pewnymi wyrzeczeniami – na przykład wyjazdy. Odbywają się one zawsze kosztem czegoś innego.

W Polsce taniec jest ostatnio coraz bardziej popularny, głównie dzięki takim programom telewizyjnym jak “Taniec z gwiazdami”, czy “You Can Dance”. Czy zauważasz większe zainteresowanie tańcem wśród naszych rodaków w Irlandii?

- Zespół działa od 8 lat i sporo osób się przez niego przewinęło. Czasami przychodzi więcej osób, czasami mniej. Niektórzy odchodzą, bo np. urodziło się dziecko, albo wyjechali do innego kraju. Jest rotacja, ale od dłuższego czasu mamy w miarę stały skład. Niemniej jednak, oczywiście jesteśmy otwarci na nowe osoby.

Koniczyna odtwarza tańce z całej Polski, to chyba nie lada wyzwanie i wydatek, bo do każdego tańca wymagany jest odpowiedni strój...

- Tak, jeśli chodzi o tańce regionalne, to każdy z nich ma własny strój. Tańce narodowe można zatańczyć w dowolnym kostiumie, ale na odwrót już nie. Właśnie stroje były moim największym zmartwieniem przy zakładaniu zespołu. Bałam się, że nie uda nam się ich pozyskać, ponieważ są bardzo kosztowne.

Wasze pierwsze stroje były wypożyczane z Polski. Dopiero po roku czy dwóch udało wam się zgromadzić garderobę. Podobno te wszystkie stroje wypełniają jeden pokój w twoim domu?

- Tak, to prawda, na początku, by w ogóle móc wystąpić zaczynaliśmy od pokazów na jedną parę. Pożyczałam dla nich stroje z Polski, od mojego dawnego zespołu. Były za każdym razem przysyłane na występy. Potem nadarzyła się okazja złożenia wniosku projektowego do stowarzyszenia “Wspólnota Polska” i przyznano nam duży finansowy zastrzyk w formie uszycia strojów. W wyposażaniu garderoby bardzo nam pomaga także Ambasada RP w Dublinie.

Uroczystość wręczenia statuetki w konkursie "Wybitny Polak". (Fot. Ambasada RP w Dublinie)

Jakie macie najbliższe plany? Wiem, że prowadzicie nabór...

- Tak, można zapisywać dzieci do naszego zespołu dziecięcego, który działa od 1,5 roku, w dwóch lokalizacjach. Jedna jest w centrum Dublina w piątki, a druga we wtorki w Tallaght. Grupa dorosła spotyka się natomiast w poniedziałkowe wieczory w kościele dominikanów, w Dublinie1.

W najbliższych planach mamy występ na dublińskim finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W marcu z kolei wyjeżdżamy za granicę na festiwal, który organizuje Federacja Polskich Zespołów Folklorystycznych w Wielkiej Brytanii, której jesteśmy członkiem. Będą w nim brały udział wszystkie zespoły działające na terenie Wielkiej Brytanii i my, z Irlandii.

Czy pamiętasz taki moment, kiedy byłaś szczególnie dumna ze swojego zespołu?

- Na pewno każdy występ jest powodem do dumy. Do każdego staramy się przygotowywać jak najlepiej, żeby z godnością pokazywać naszą kulturę i tradycję, by strój był nienaganny. Za każdym razem, kiedy widzę członków zespołu zadowolonych z występu i jaką przyjemność im to sprawia, jestem po prostu dumna z całokształtu.

O tym, jak ważny jest zespół “Koniczyna” dla krzewienia polskiej kultury w Irlandii świadczy nagroda, jaką niedawno otrzymałaś. Zostałaś wyróżniona tytułem Polaka Roku w kategorii kultura konkursu Fundacji Godła “Teraz Polska”. Konkurencja w tej kategorii była największa, więc i nagroda tym bardziej prestiżowa. Czym jest dla Ciebie ten tytuł? Jak się poczułaś, gdy poznałaś werdykt?

- Rzeczywiście, konkurencja była bardzo silna, dlatego byłam szczególnie zaskoczona i szczęśliwa, gdy się dowiedziałam, że spośród tylu osób wybrano właśnie mnie. Ta nagroda jest dużym wyróżnieniem i mam nadzieję, że przyczyni się do krzewienia tańca ludowego, by jak najwięcej ludzi było dumnych z naszego narodowego dziedzictwa i żeby chciało brać czynny udział w działalności zespołu.

Czy na podstawie twojego doświadczenia możesz powiedzieć, że polska muzyka i tańce są ciepło odbierane na Wyspie?

- Jesteśmy bardzo dobrze odbierani – nie tylko przez Irlandczyków, ale przez wszystkie narodowości. Mamy okazję brać udział w różnorodnych wydarzeniach kulturalnych, festiwalach, jesteśmy zapraszani na polsko-irlandzkie wesela. Ludzie są naprawdę pod wrażeniem żywiołowości tańców oraz różnorodności i kolorystyki strojów. Po każdym występie słyszmy bardzo miłe słowa.

Mówiłaś, że obecnie macie mniej więcej stały skład, Ile osób obecnie występuje w “Koniczynie”? I czy są to profesjonaliści, czy ludzie, którzy zaczynali zupełnie od zera?

- Aktualnie jest 30 osób, w tym 18 dorosłych, a reszta dzieci. Około 80% uczestników zaczynało swoją przygodę z tańcem tutaj.

Jak zapisać się do zespołu?

Telefonicznie, e-mailowo lub przychodząc po prostu na próbę. W styczniu powstaje nowa grupa dorosłych. Pierwsze zajęcia odbędą się 8 stycznia – zaczynamy zupełnie od podstaw.

Czy trzeba mieć jakieś szczególne predyspozycje, by tańczyć w “Koniczynie”?

- Dobrze byłoby mieć poczucie rytmu i dryg do tańca, Ważna jest też systematyczność i zaangażowanie.

Dziękujemy za rozmowę.
- Dziękuję i życzę Czytelnikom Londynka wesołych świąt.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 5 / 5

Komentarze


Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel sie opinią

Dodaj komentarz


Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 20.09.2018
GBP 4.841 złEUR 4.291 złUSD 3.670 złCHF 3.799 zł

Sport


Reklama