
Kierowniczka "Niebieskiej Linii" Renata Durda podkreśla, że rola i postawa policjanta w systemie przeciwdziałania przemocy są nie do przecenienia. "To policjanci z 'pierwszej linii' kształtują przekonania ofiary przemocy o tym, czy interwencja z zewnątrz może pomóc czy wręcz zaszkodzić (co często wmawia jej sprawca)" - zaznaczyła.
Zgłoszenia do konkursu przysyłają osoby, którym policjant pomógł, ale także inne osoby zajmujące się pomocą ofiarom przemocy, np. psychologowie, pracownicy socjalni, kuratorzy sądowi, pedagodzy szkolni. Co roku w zgłoszeniach nadsyłanych na konkurs ofiary przemocy podkreślają, że nagrodzeni policjanci pomogli im zmienić życie.
"Po kolejnej interwencji, podczas której mąż zaatakował mnie nożem, a w obronie stanęła córka, wiedziałam, że muszę coś zrobić. Nie musiałam prosić dzielnicowego o pomoc, bo po raz kolejny sam ją ofiarował. Za jego sprawą zostało wszczęte postępowanie przeciwko mężowi o znęcanie się nade mną i dziećmi. Dzięki jego zaangażowaniu byłam w stanie zeznawać. Bardzo jasno i konkretnie tłumaczył mi moje prawa i wszystkie niejasności. Mimo ciężkich pytań czułam jego wsparcie" - napisała jedna z ofiar.
"Od śmierci męża syn znęcał się nade mną oraz nad synową i dziećmi. Pan Witold pomógł mi jak własnej matce, potraktował mnie tak, jakby to jemu najbardziej zależało na moim bezpieczeństwie, jakby to on był moim synem. Wysłuchał, spisał zeznanie, doradził i opiekuje się mną - przyjeżdża, dba o moje bezpieczeństwo, troszczy się i czuje odpowiedzialny za moje zdrowie i życie" - napisano w innym zgłoszeniu do konkursu.
Kandydaturę innego policjanta zaproponował 14-latek. "Mój ojciec jest alkoholikiem i przez wiele lat znęcał się psychicznie i fizycznie nad nami. W marcu ubiegłego roku, kiedy ojciec pobił mamę, została wezwana policja. Ojciec został zabrany na izbę wytrzeźwień, dostał dozór Niebieskiej Karty - prowadził ją dzielnicowy pan Wróblewski. Odwiedzał nas co miesiąc i uświadamiał ojca, że krzywdzi nas i całą rodzinę. Pan Wróblewski jest jedyną osoba, której udało się postawić mamę do pionu i uświadomił jej, że może jeszcze uratować nasze dalsze życie. Jestem mu bardzo wdzięczny, bo mogę spać spokojnie w nocy, a siedząc na lekcjach w szkole, nie zastanawiam się, czy w domu wszystko w porządku. Wszystko zawdzięczamy naszemu dzielnicowemu, który nam pomógł i nie zostawił w potrzebie samych. Jest dla mnie autorytetem i przykładem do naśladowania" - czytamy w zgłoszeniu.
Durda zwróciła uwagę, że właściwa interwencja policji, to nie tylko powstrzymanie sprawcy, ale także uruchomienie w osobach pokrzywdzonych wiary w system pomocy i motywacji do podjęcia pierwszych działań. Widać to w zgłoszeniach do konkursu.
Dodała, że laureaci z poprzednich lat to najczęściej bardzo skromni ludzie. "'Ale co ja takiego zrobiłem? To normalna praca' - mówią zwykle. Chcemy, aby tej 'normalnej pracy' było jak najwięcej, aby policjanci z patroli interwencyjnych, dzielnicowi, a także ich przełożeni wiedzieli, że to się opłaca i może być źródłem satysfakcji zawodowej i osobistej" - podkreśla kierowniczka "Niebieskiej Linii".
Nagrody (statuetki oraz nagrody finansowe) zostaną wręczone podczas obchodów Święta Policji, które jest obchodzone w weekend.
















