Hej! Z tej strony Witka i Risky - para Polaków, którzy po 4 latach spędzonych w Londynie postanowiła wrócić do ukochanego Poznania... Postanowiła wrócić, lecz trochę okrężną drogą... Zapraszamy do śledzenia naszej podroży powrotnej: Londyn --> Poznań, czyli z zachodu na zachód.
Po krótkim czasie w Nowej Zelandii przyszedł czas na kolejny przystanek na naszej drodze do ojczyzny - Australię. Tam spędziliśmy półtora miesiąca przepełnionego nowymi miejscami i doświadczeniami. Wybraliśmy dla Was opowieść z Australijskich gór... czytaj dalej»
Nowa Zelandia jest piątym z kolei krajem, który odwiedziliśmy na naszej drodze z Londynu do Poznania. Czasu na Nową Zelandię mieliśmy mało co zaowocowało ekspresowym 'zaliczaniem' miejsc, które chcieliśmy odwiedzić. Oto najciekawsze historie z obu wysp... czytaj dalej»
Santiago de Chile, skąd łapaliśmy nasz samolot do Auckland, pożegnało nas przepięknym zachodem słońca, który oglądaliśmy już z lotniska. Czekając na samolot do Auckland staraliśmy się, jak mogliśmy wydać ostatnie chilijskie pesos... czytaj dalej»
Podczas beztroskich dni w Patagonii zaczęliśmy powoli zastanawiać się nad tym, w jaki sposób dostaniemy się z tego końca świata do Santiago de Chile (jakieś pół kontynentu dalej), skąd mieliśmy lot do naszego kolejnego przystanku na drodze do domu - Nowej... czytaj dalej»
Fitz Roy, jedna z najpiękniejszych gór Patagonii, znana dobrze wśród wspinaczkowych środowisk, zawsze nas inspirowała. Było to jedno z naszych marzeń, by ją zobaczyć. Udało się zobaczyć nie tylko Fitz Roy'a... Oto cała historia. czytaj dalej»
W Patagonii spędziliśmy trzy tygodnie, przepełnione zimnem, wiatrem i niesamowitymi spotkaniami. Oto jedna, bardzo niekrajoznawcza historia o bezpańskim psie z El Calafate... czytaj dalej»
W Buenos Aires spędziliśmy prawie tydzień. Nie dlatego, że stęskniliśmy się za cywilizacją. Dlatego, że nie mogliśmy oderwać się od uroku miasta, mięsa i słodyczy. czytaj dalej»
Po mroźnej nocy na boliwijskiej pustyni ruszyliśmy, grubo przed świtem, mijając zamarznięte kałuże, w stronę granicy z Chile - kolejnego państwa na naszej trasie do ojczyzny. czytaj dalej»
Nasza przygoda z Boliwią, kolejnym państwem na naszej drodze do ojczyzny, zaczęła się nad jeziorem Titikaka. Z peruwiańskiego Puno wzięliśmy autobus do boliwijskiego Copacabana. Przekroczyliśmy granicę, dostaliśmy pieczątki w biurze z błędem ortograficznym... czytaj dalej»
Dopadło nas soroche, czyli choroba wysokościowa. Cusco położone jest na 3400 m n.p.m., czyli prawie kilometr wyżej niż nasze poczciwe Rysy. Choroba wysokościowa może objawiać się na różne sposoby. czytaj dalej»
Ostatni dzień przed odlotem w kierunku Poznania upłynął nam głównie na sprzątaniu mieszkania. Późnym wieczorem pojechaliśmy na Heathrow, by noc przed odlotem spędzić w poczekalni terminalu 3. czytaj dalej»
Decyzja zapadła. Wracamy do ojczyzny. Dość emigracji, życia na obczyźnie. Trzeba wracać. Jakkolwiek by nie było wygodnie na emigracji, zawsze coś człowieka ciśnie. No nie wiemy, czy wszystkich to dotyka, ale nas dotknęło. Ucisnęło w sensie. I to dość ... czytaj dalej»
reklama
Umiesz pisać? Masz ciekawy temat?
Chcesz dorobić jako freelancer?