o nas
biuro

czytelnia
czytelnia

wiadomości
wiadomości

ogłoszenia
ogłoszenia
Logowanie   Rejestracja
english version
Londynek.net - UK Polish Community On-Line kalendarium
kalendarium
forum
forum
/chat
ukipedia
ukipedia
 
 
Wyjazd łączy, wyjazd dzieli Londynek.net     26 stycznia 2010   7 komentarzy

Schemat jest zazwyczaj podobny. Para podejmuje wyzwanie wyjazdu z Polski. Czasem jest to wspólna decyzja, a czasem jedna osoba ciągnie drugą mniej lub bardziej na siłę. W końcu jednak dopinają formalności, kupują bilet i lądują w nowym kraju. Co dalej dzieje się z ich związkiem?

Ile znasz par, których związek skończył się po przyjeździe do Wielkiej Brytanii?

Wyprowadzka w środku nocy
„Wyjechaliśmy na południe Francji, to była praca tylko na wakacje, przy obsłudze turystów. Kiedy skończył się sezon, stanęliśmy przed wyborem powrotu do Polski lub spróbowania gdzie indziej. Mieliśmy odłożoną całkiem sporą sumę w euro, bo w miejscu gdzie mieszkaliśmy niespecjalnie było na co je wydać. Wracać do kraju jakoś nam się nie paliło, padło więc na Londyn, bo tu mieliśmy znajomych” - wspomina Ela, która do UK przyjechała ze swoim chłopakiem Gabrielem we wrześniu 2008 roku.

„Początek był udany, chyba wiązał nas wspólny pobyt we Francji i to, że razem przecieraliśmy szlaki na Wyspach. Problemy pojawiły się mniej więcej po roku, kiedy oboje byliśmy już w miarę obyci z nowym miejscem. Trafiliśmy do lepszych prac, gdzie spotkaliśmy różnych interesujących ludzi, a między nami zaczęło się układać coraz gorzej. W końcu poznałam kilka lat młodszego od siebie Andy'ego. Od Gabriela wyprowadziłam się w ciągu jednej nocy, gdy był w pracy. Dlaczego tak nagle? Bardzo chciałam zacząć sypiać z Andym i nie chciałam potem wracać do Gabriela...” – zwierza się Ela.

Jej związek z obcokrajowcem przetrwał tylko kilka miesięcy. W tym czasie były chłopak żył na pełnych obrotach i również zaangażował się na chwilę w kilka przelotnych związków. Ela i Gabriel nadal mieszkają w Londynie, mają kontakt, wspólnych znajomych i dość często się widują. „Chyba dobrze, że została przyjaźń” - dodaje Ela.

Rozstanie przez internet
Bywa też, że związek nie jest w stanie przetrwać wyjazdu już na samym początku. Dzieje się tak, gdy jedna osoba opuszcza kraj, a partner ma dołączyć po pewnym czasie. Teoretycznie taki model ma pomóc w przeprowadzeniu całej operacji – partner dojeżdża, gdy podstawowe sprawy, jak mieszkanie lub praca, są już załatwione. Przez ten scenariusz przeszli Bartek i Agnieszka z Koszalina. W Polsce byli razem od roku, a nowe życie mieli zacząć układać w Nottingham.

„Plan był taki, że ja skończę studia, a on w tym czasie znajdzie sensowne mieszkanie, bo na początku mieszkał u znajomych w salonie” - opowiada Agnieszka. „Odwiedziłam go raz, nawet nie wyjechał po mnie na lotnisko. Mówił ciągle o sobie i o tym, co stało się w ciągu tych kilkunastu tygodni w Anglii, o mnie nawet nie zapytał” - dodaje rozgoryczona.

Pomimo, że Bartek wynajął mieszkanie, oddał długi zaciągnięte na pierwsze tygodnie i stanął finansowo na nogi, Agnieszka nigdy do niego nie dojechała.
„Nie starczyło mu nawet godności, by przyjechać do Koszalina i porozmawiać ze mną w cztery oczy, rozstaliśmy się przez internet” - mówi.

Nowi, ciekawi ludzie
Nie zawsze związek musi znaleźć swój koniec po przyjeździe do UK. Co nie znaczy, że będzie uodporniony na problemy. Renata i Michał pochodzą z Wielkopolski, od sześciu lat mieszkają w stolicy UK. Z Polski pierwszy wyjechał Michał. Podobnie jak w poprzednim przykładzie, Renata kończyła jeszcze studia. Po kilku tygodniach przyjechała do niego w odwiedziny i postanowiła zostać. Rzuciła naukę w kraju i znów zamieszkali razem.

„Początek był naprawdę super, ale po jakimś czasie Michał został w tyle. Wciąż pracował w kuchni i nie miał specjalnej ochoty na rozwój i zmianę pracy. Moim zdaniem to złe podejście” - uważa Renata, która zaczęła na Wyspach od sprzątań, ale szybko nauczyła się języka, została kelnerką, potem menadżerką w restauracji, a w końcu dostała pracę w centralnym Londynie, gdzie nadzoruje pracę całej sieci lokali.

„W biurze okazało się, że wielu mężczyzn jest mną wyraźnie zainteresowanych. To było inne środowisko, ciekawi ludzie na wyższym poziomie. Zaczęło się zapraszanie na lunch, potem na drinka po pracy. To był bardzo trudny czas dla mnie i Michała. Do tego przez pewien czas on nie miał pracy, więc zaczęliśmy się kłócić o pieniądze. Na szczęście to minęło. Zdecydowałam, że chcę z nim zostać. Teraz planujemy ślub i może w przyszłości dziecko, ale wciąż miewam różne wątpliwości” - przyznaje Renata.

Za mało czasu dla siebie
Podobne przykłady można mnożyć i na pewno każdy zna przynajmniej jeden taki przypadek. Co ciekawe, problem jest rozpoznany przez psychologów, szczególnie zajmujących się problemami w związkach.

„Można tu zauważyć dwie typowe sytuacje. W pierwszej ktoś decyduje się na wyjazd samodzielnie, a partner ma dojechać po czasie. Na miejscu okazuje się jednak, że odłożenie pieniędzy, znalezienie pracy czy mieszkania zajmuje znacznie więcej czasu niż się spodziewaliśmy. Druga osoba może w tym czasie wywierać presję, dopytując kiedy wszystko się ułoży. Wtedy pierwsza osoba może zacząć oszukiwać, przedstawiając swoją sytuację na emigracji jako lepszą, niż w rzeczywistości jest. Pojawiają się napięcia, a przy ograniczonej komunikacji to już tylko krok do rozstania” - wyjaśnia Łukasz Mańkowski, psycholog z Centrum Terapii i Interwencji Kryzysowej, specjalista zajmujący się m.in. terapią par.

„W drugim przypadku para decyduje się na wspólny wyjazd. Po przyjeździe rzeczywistość jest jednak trudniejsza niż przypuszczali. Pracują po 60 godzin w tygodniu i po prostu nie mają czasu dla partnera. Zajmowałem się przypadkiem pary, która widywała się tylko przez jeden wieczór w tygodniu, ponieważ przez pozostałe dni pracowali dużo i w różnych godzinach” - dodaje Mańkowski.

Specjaliści zauważają też, że po wyjeździe Polacy są bardziej skłonni do eksperymentów, również w sferze związków, dlatego łatwiej im podjąć decyzję o rozstaniu i związaniu z inną osobą. W nowym środowisku, do którego trafiają po przyjeździe, nie ma znajomych, rodziny czy wspomnień, czyli bazy, którą znają z domu.

Jak ustrzec się przed rozpadem związku po przyjeździe do UK? Złotego środka nie ma, każdy związek jest inny, ale specjaliści zalecają jak najwięcej ze sobą rozmawiać. „Telefon, czy Skype naprawdę nie wystarczą. Lepiej zarobić trochę mniej, ale spędzić więcej czasu razem” – kończy psycholog.
Dodaj wiadomość do:   Śledź informacje na nasza-klasa.pl Dodaj informacje na facebook.com Ustaw status GG Dodaj informacje na wykop.pl
Oceń artykuł: Aktualna ocena: 3.63
Ilość głosów: 8
 
  Wyślij znajomemu »

 
~Alek   26 stycznia 2010     12:45 Powody sa rozne dla ktorych ludzie sie rozstaja, czesto zachlystuja sie nowym - istnieje nieodparta chec sprobowania zwiazku z kims innej narodowosci - niestety roznie sie to konczy, czasem pozytywnie, a czasem nie. No coz, nie wszystko zlotp co sie swieci! Czule slowka, fajne ciuchy i powierzchownosc nie zawsze ida w parze z fajna osobowoscia, taka z ktora da sie wytrzymac, ktora mozna pokochac. zgłoś nadużycie  83....54 
 
 
agnieszka gawronska   26 stycznia 2010     19:21 czy aby na pewno wyjazd do innego kraju powoduje rozpod zwiazkow?
zgłoś nadużycie  217....68 
 
 
~do agnieszki gawronskiej   26 stycznia 2010     20:03 jest to jeden z powodów rozpadu związków, zasem zmiana waunków na trudniejsze jest tą próbą dla prawdziwego kochania zgłoś nadużycie  79....80 
 
 
~norbi   27 stycznia 2010     14:46 nasze rodaczki popadaja czesto w osli zachwyt,tutaj slysza to co lubia,to co chca uslyszec,niestety slowa to tylko slowa,gdy osli zachwyt mija,zaczyna sie doceniac partnera ktorego sie porzucilo,czesto niestety jest juz za pozno,znam to z wlasnego doswiadczenia zgłoś nadużycie  78....205 
 
 
edi   28 stycznia 2010     10:21 dziewczyny z Polski w Anglii glupieja zgłoś nadużycie  78....209 
 
 
~MaciekR   28 stycznia 2010     17:37 Popieram przedmowce. My faceci moze nie jestesmy swieci, ale niestety kobiety goruja jesli chodzi ozachodnia glupawke. Pozniej jest tlumaczenie, ze nie liczy sie rasa, pochodzenie/narodowosc, wyglad tylko milosc, a g**** prawda. Liczy sie egzotyka, ta innosc i flaszywe poczucie swobody/wolnosci jaki daje ten kraj. Kobiety z bloku wschodniego[nie tylko Polki] lapia sie na to jak ryby na haczyk. zgłoś nadużycie  188....39 
 
 
~magiczka   5 lutego 2010     13:16 znam kilka zwiazkow ktore w roznych opcjach przetrwaly, jedne czekajac na partnera inne zaczynajac wspolnie
ja, zaczelam z kims, nie przetrwalismy, wiec chyba na nic nie ma jednej recepty
a ba glopawki nie ma rady czy to kobieta czy mezczyzna, obie strony potrafia miec rozne ciekawe rekordy
pozdrawiam
zgłoś nadużycie  92....116 
 
Umiesz pisać? Masz ciekawy temat?
Chcesz dorobić jako freelancer?
Skontaktuj się z nami
Najnowsze artykuły
Najczęściej czytane
Ostatnio komentowane
Kurs NBP z dnia: 2010-09-10
Funt brytyjski 1 GBP (£) = 4.7688 zł 0.00 zł
Euro 1 EUR (€) = 3.9316 zł -0.01 zł
Dolar amerykański 1 USD ($) = 3.0867 zł -0.01 zł
Dolar kanadyjski 1 CAD ($) = 2.9919 zł +0.00 zł
Frank szwajcarski 1 CHF (Fr) = 3.0189 zł -0.03 zł
Przelicznik walut
na

Biuro   Czytelnia   Wiadomości   Ogłoszenia   Kalendarium   Forum   Chat
Polityka prywatności   Regulamin   Reklama   Media   Partnerzy © 2002-2010   box-5
amuchozol@londynek.net abug@londynek.net