
Minął już okres zachłyśnięcia się życiem na emigracji. Wielu z nas odniosło sukces, wielu stwierdziło, że przyjazd tutaj nie spełnił ich oczekiwań. Z czasem przyszła fala powrotów. Jednak nie dla wszystkich polski raj utracony jest do odzyskania. Dla części osób świąteczna wycieczka do Polski była po prostu zbyt dużym obciążeniem finansowym.
Jest jednak grupa osób - i przypuszczam, że każdy z nas zna choć jeden taki przypadek - które chciałyby pojechać do Polski, ale nie mogą. Część z nich w Polsce ma wyroki sądowe, jest poszukiwana i na Wyspach Brytyjskich ukrywa się. Inni w kraju mają długi i tu chcą zniknąć lub się odkuć.
Jeszcze inni zostawili swoje polskie rodziny, bywa, że tu pozakładali nowe i nie mają, gdzie i do kogo w kraju wracać. Bywa, że bezimienni bohaterowie tego felietonu w rodzinnych stronach narobili sobie wrogów i tu mają nowe życie, a bywa, że i charakter.
Albo opowiadają rodakom w kraju, że tutaj jest Eldorado, pieniądze leżą na ulicy, a życie to bajka i wstyd potem prostować przed rodziną i znajomymi, że jest inaczej.
Życie emigracyjne jest specyficzne, niełatwe i zupełnie inne niż większość tego, co nam dobrze znane i od tego, jak je sobie wyobrażaliśmy. To prawdy oczywiste. Żywot poza granicami kraju wybrali nie tylko ci, którzy wyjazdem chcieli polepszyć swój byt.
To także ci, którzy przyjazdem tutaj chcą coś wymazać, zapomnieć o błędach, stworzyć, wykreować siebie i swoje życie od nowa. Chyba znamy Tomków, którzy okazywali się Markami, samozwańczych profesjonalistów bez poczucia czasu i rzeczywistości, szalone, nastoletnie Wiole, które okazywały się dekadę starsze, mające dzieci w Polsce.
Po otwarciu granic, Wielka Brytania stała się rajem dla wszelkiej maści uciekinierów, którzy zwiali przed prawem, obowiązkami i samymi sobą. Ale to niełatwe. Problemy pozostawione nie znikają, wyroki sądowe i listy gończe pozostają aktualne, do długów często trzeba doliczyć odsetki, wrogowie nie zapominają o błędach, a w porzuconych dzieciach i rodzinach rośnie gorycz i żal. Dlatego, ta grupa ludzi, choćby chciała, nie może na razie wrócić do kraju i do domu rodzinnego.
W takich okresach jak święta tęsknota za tym, co niedostępne jest większa. Nowe, zagraniczne, nowoczesne życie nie jest w stanie wypełnić tęsknoty za tym, co utracone. A wymarzona Wyspa z dala od domu staje się pułapką, z której nie można się wydostać. Powstają nowe problemy, a stare nie znikają. Do tego często dochodzą problemy finansowe, które w kończącym się kryzysie dotknęły chyba każdego.
Wydaje mi się, że nasze życie jest sumą naszych dokonań. To mieszanka: naszych charakterów, predyspozycji psychicznych do radzenia sobie z trudnościami, doświadczeń życiowych z przeszłości i oczekiwań względem przyszłości. Po wyjeździe za granicę, ponurak nie stanie się optymistą, osoba nadużywająca alkoholu raczej nie zamieni się w abstynenta, a niechciane dzieci nie wyparują.
Nasze dotychczasowe życie - fajne lub niefajne - zabieramy ze sobą do "nowego świata". Czy tego chcemy, czy nie.
Czasem jednak cuda, nie tylko bożonarodzeniowe, zdarzają się, a ludzie potrafią się zmienić. Życie może przynieść miłą niespodziankę i miejmy nadzieję, że chociaż część osób, o których opowiadam, powróci do swych rodzinnych domów z podniesionym czołem i spokojem w sercu. Szczęśliwego Nowego Roku.
| Oceń artykuł: | Aktualna ocena: 3.56 | Autor: |
|
Ilość głosów: 23
|
Ewa Kaczmarek |



















Mam przykre doswiadczenia z życia w Polsce.Cały system , jednak dalej komunistyczny lecz w białych rękawiczkach trwa.Żal ze to mój kraj , moja ojczyzna tkwi w takim bagnie.
pozdrawiam zgłoś nadużycie 92....123
Nie zgadzam sie z tym stwierdzeniem. Wszyscy moga wrocic - ale nie chca, wola sie ukrywac. Przestepcy moga wrocic, odsiedziec swoje i zbudowac na nowo zycie. Rodzice moga prosic dzieci o przebaczenie i wziac odpowiedzialnosc za swoje wczesniejsze dzialania. Dluznicy moga zaoszczedzic tutaj i splacic polskie dlugi. Kwestia wyboru.
Uciekanie przed problemami w Polsce do szczescia w Anglii nie zaprowadzi. zgłoś nadużycie 93....167
wtyki .Załosne to wszystko .
zgłoś nadużycie 92....28
Tak na marginesie, przydaloby sie tobie, droga autorko, kilka lekcji interpunkcji. zgłoś nadużycie 217....199
ja tez kiedys tkwilam w takiej strasznej wojnie-chyba sama ze soba.zobaczycie jak jest lekko na duszy bez tych wszystkich zlosci-komentarzy.
zycze wam tego z calego serca.
jeszcze jedno jest taka specjalna modlitwa o przebaczenie odmawia ja sie przez 30 dni...polecam .nie zajmuje to duzo czasu...a dziala na dusze i cialo.
zgłoś nadużycie 94....79
Dopiero na chybil trafil umiescilem ten komentarz!!!! zgłoś nadużycie 92....142
Poza checią wyjazdu na święta jest problem dostania urlopu w pracy bo to najgorętszy okres dla firm. Szkoda, ja w tym roku nie pojechałam. zgłoś nadużycie 80....248