
Wycinanka kurpiowska?
Jak widać, naszym symbolem będzie łodyga pewnego krzewu czy też drzewa, z której wyrastają barwne korony i okrągły owoc-piłka. Całość jest bardzo lekka, dynamiczna, choć może trochę zbyt skomplikowana. Mówi o tym Andrzej Mleczko, znany polski grafik i satyryk.
Logo powinno byś proste i przekazywać tylko najistotniejsze informacje. Choćby jak to z turnieju w Austrii i Szwajcarii. Majestatyczne, choć też lekko figlarne góry. A u nas? Swojski natłok.
Kolory, jak przystało na wielkie piłkarskie święto, są żywe i radosne, zagrzewają do walki. Niestety, wśród niektórych ich dobór budzi wątpliwości. Malkontenci zwracają uwagę na odwrócenie polskich barw narodowych. „To EURO to na Ukrainie i gdzie?” - komentują, szydząc.
Twórcy, pochodzący z różnych krajów Europy, uważają jednak, że zastosowanie biało-czerwonych elementów ma tylko wywołać skojarzenie z Polską, nie ma to być sztandar. Trudno nie przyznać im racji.
Co widać głębiej?
Łodyga w znaku graficznym symbolizuje europejską federację piłkarską, natomiast dwa rozkwitające kwiaty to dwa dynamicznie rozwijające się kraje - tłumaczą autorzy grafiki. Znając jednak hasło imprezy (po polsku „Razem tworzymy przyszłość” ; w innych językach „Razem tworzymy historie”) można pomyśleć inaczej.
Dwa odrębne narody, połączone przez kilka wieków w jednym państwie, rozdzielone po wojennych zawieruchach, połączone ponownie w jednym celu – zapewnienia dobrej atmosfery do piłkarskich zmagań.
Bardzo poetyckie przesłanie rozbudowują jeszcze kolory umieszczone na piłce. W towarzystwie barw narodowych Ukrainy, trudno nie skojarzyć pomarańczowego inaczej niż z ostatnią rewolucją. Mimo, że UEFA stara się jak najmocniej rozdzielać politykę i piłkę, czego dowód mieliśmy przy sporze o komisarza w PZPN, zgodziła się jednak na taki gest.
Odwołujemy się więc do wspaniałego, ogólnonarodowego zrywu z jesieni 2004, w którego wsparciu duży udział miała Polska. Bardzo to miłe, ale nie można też zapominać jak ów zryw się skończył. Czy obecne podziały polityczne na post-pomarańczowej Ukrainie to dobra wróżba dla Euro? - zastanawiano się w mediach.
Burza w szklance wody
Właściwie jedynym niewzbudzającym kontrowersji elementem jest łodyga. Prosta zielona, na szczęście bez kolców. Niektórym nie podoba się nawet cieniowanie płatków – w polskim wariancie szarawe, w ukraińskim niebieskie. Uznają je za kolejne udziwnienie, które nie wiadomo, czym ma być, prawie jak odgadywanie kształtu ulanego wosku.
Podobno widać tam cieszącą się postać, może kibica. A może jest także bramkarz, z rękoma ułożonymi do pierwszych kroków „Dudek-dance”?
Co więc nas urzeka? Może właśnie ta ludowość i nawiązanie do coraz bardziej oddalającej się od nas natury? Może łatwość budowania różnorakich skojarzeń, co jest przecież istotą symbolu. Może to, że każdy coś swojskiego w nim widzi.
Może Polskę, kraj, gdzie dwoje ludzi ma trzy różne opinie skomplikowane i niedopowiedziane logo z ludową nutką ilustruje najlepiej? Czy będzie nas godnie reprezentować w czasie piłkarskich zmagań i czy jego występ na Euro będziemy lepiej wspominać od poczynań naszych Orłów.
Zobaczymy. Logo jest i - jak prezesa Lato - nic już go nie ruszy. Obyśmy zdążyli z całą resztą.
| Oceń artykuł: | Aktualna ocena: 3.35 | Autor: |
|
Ilość głosów: 27
|
Kasia Sobiepanek |
1-1 (1) 
1-1 (1) 


















