
Z pamiętnika zakupoholików
"Kocham to uczucie, kiedy... wybieram PIN mojej karty na terminalu, z kasy wychodzi paragon, ekspedientka pakuje moje zakupy, wychodzę ze sklepu z torbami pełnymi nowych nabytków" - Edyta, 32 lata, ekspedientka.
"Zakupy są dobre na wszystko, na problemy w pracy, na niezdany egzamin, na awanturę z partnerem. A gdy los sprzyja, są nagrodą za sukces w pracy, w szkole, w życiu osobistym" - Ania, 24 lata, młodszy specjalista ds. marketingu.
"Torebek ma około piętnastu, sukienek dziewięć, kilka par jeansów, bluzki, spodenki, spódnice, kilkanaście par butów. To moda i sklepy stwarzają nam takie możliwości... rożne kolory, fasony, długości... Tylko szafa już trochę za mała" - Jola, 45 lat, "matka, żona, pani domu".
"Ostatnio kupiłam kolejną torebkę, prześliczną, czarną z wielką kokardą z cekinów z przodu. Wiem, że jest całkiem niepraktyczna, ale śliczna. Wiem, że założę ją może raz, dlatego chcąc uniknąć krytyki ze strony bliskich odnośnie tego, że kupiłam kolejną niepotrzebną rzecz, ukryłam ją głęboko w szufladzie" - Ewa, 21 lata, studentka.
"Moja szafa jest pełna ubrań. Czasem nie pamiętam, że coś już kupiłam i kupuję bardzo podobną rzecz. Wiele z nich ma jeszcze metki, a niektórych nie wyjęłam jeszcze z reklamówek" - Beata, 26 lat, nauczycielka.
"Po drodze do mojego domu jest galeria handlowa. Codziennie przez nią przechodzę i codziennie coś kupuję, nawet coś malutkiego, jakiś dodatek, bluzkę lub książkę. Jestem wściekła, gdy nie mogę znaleźć nic ciekawego, ale to się rzadko zdarza" -Kasia, 17 lat, uczennica.
Czy ja też jestem zakupoholikiem
Każdy z nas zapewne zna to uczucie, kiedy wchodzi do centrum handlowego, z głośników płynie wesoła muzyczka, która od razu nastraja nas pozytywnie, z wystaw sklepowych uśmiechają się do nas ślicznie i modnie ubrane manekiny lub kuszą hasła typu "Wyprzedaż", "Wszystko 70% taniej" lub "3 w cenie 2", a wokół nas setki, a nawet tysiące takich, jak my fanek lub fanów zakupowego szaleństwa. Nie ma w tym wszystkim nic złego, dopóki potrafimy kontrolować nasze emocje, a co za tym idzie - nasze wydatki.
Klasyczny zakupoholik w zakupach widzi sposób poprawy humoru, odczuwa złość, gdy nie może czegoś nabyć, zapomina o wcześniej przygotowanej liście zakupów i czuje wyrzuty sumienia, gdy dostrzega, ile niepotrzebnych rzeczy nabył.
Zakupoholik współczesny
Zakupoholizm, nie tak groźny dla organizmu jak inne uzależnienia czy choroby psychiczne. Dziś jest problemem powszechnym w społeczeństwach konsumpcyjnych i coraz częściej dostrzeganym przez specjalistów.
Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych zdecydowali się na opracowanie definicji tego zjawiska, według badań mniej więcej jedna osoba na dwadzieścia w tym kraju jest uzależniona od robienia zakupów, a 30% pacjentów leczonych na depresję wśród objawów wskazuje zakupoholizm.
Mitem jest, że zakupoholikami są tylko zarabiające na swoje wydatki kobiety. Dotyka on nie tylko przedstawicielki tzw. płci pięknej, ale także mężczyzn; nie tylko osoby dorosłe, ale także młodzież; tych bardziej zamożnych, jak i "zwykłych zjadaczy chleba".
Powszechnie uważa się, że społeczeństwa Europy Środkowej i Wschodniej - w tym społeczeństwo polskie - są bardziej narażone na niekontrolowany szał zakupów niż mieszkańcy Europy Zachodniej. Transformacja ustrojowa spowodowała, że dziś zamiast tego, co możemy i musimy, kupujemy to, na co mamy ochotę i w ilościach, na jakie mamy ochotę.
Młodsi obywatele naszego społeczeństwa nie czują żadnych ograniczeń, starsi natomiast odczuwają potrzebę rekompensaty tego, co stracili w czasach swej młodości. Już w latach dziewięćdziesiątych socjolodzy zauważyli, że spędzanie wolnego czasu w super i hipermarketach oraz centrach handlowych stało się rozrywką rodzinna.
Na całym świecie powstają różnego rodzaju sposoby leczenia tej choroby - od terapii indywidualnych, przez grupy samopomocowe, po terapie grupowe. Najważniejsza jest jednak silna wola.
| Oceń artykuł: | Aktualna ocena: 5.26 | Autor: |
|
Ilość głosów: 35
|
Zosia Koziołkiewicz |
1-12 (12) 
1-12 (12) 


















