
A Watykan musi przecież zdawać sobie sprawę z faktu, że jeśli ma się osiemdziesiąt lat, jak miłościwie panujący nam papież Benedykt XVI, każdy upadek, ba, każda utrata równowagi to jak wyrok śmierci. Dzięki Bogu na miejscu było obecne stadko ochroniarzy, i jeden z nich zastąpił poduszkę, na którą papież bezpiecznie sobie bęcnął. Gdy papież bęcnął - medialnie zawrzało.
Wszystkie agencje prasowe poinformowały, że kobieta nie jest w pełni władz umysłowych. Ja myślę! Kto by się tam chciał ściskać z papieżem. Dobra - powiecie – jest sobie wariatka, która rzuca się na papieża, po co o tym pisać? A po to, by zaznaczyć, że wspomniana desperatka przez noc stała się medialną świętą beatyfikowaną przez Facebook i że nie mało z tego wynikło.
Ten wszechobecny (jak Bóg!) portal społecznościowy stał się nagle przyczółkiem dla antyklerykałów całego świata łączących się pod sztandarem Susanny Maiolo. Jak niewiele może zapoczątkować rewolucję. Rewolucję, która się w pełni nie narodziła, a którą już w zarodku chce zdusić włoski senator Antonio Gentile z partii PDL, który zapowiedział w wywiadzie dla gazety "La Repubblica", że podejmie kroki prawne wobec „fanklubu” Maiolo na Facebooku. Na dodatek mają zostać podjęte kroki legislacyjne, które uczynią z portali społecznościowych miłe miejsca a nie jaskinie rozpusty pełne agresorów i satanizmu.
Na popularnym serwisie społecznościowym założony został nie jeden, ale cztery fankluby Susanny Maiolo (informacja z dnia 29 grudnia 2009), "przeznaczone dla tych, którzy mają nieodpartą chęć uściskania papieża". Jeden z nich, ten z największą ilością fanów, stał się z dnia na dzień platformą wymiany poglądów na temat religii, życia, zdrowia psychicznego, kulturalnych i nie kulturalnych zachowań, filozofii, i tak dalej.
Uczestnicy wymiany poglądów dzielą się na trzy obozy. Jeden obóz broni papieża, jako głowy Katolickiego Kościoła, osoby duchownej i starszej. (Do diaska, jakiś szacunek się należy!) Drugi obóz wytyka papieżowi wszystkie grzechy, a przede wszystkim wielką radykalność w wielu sprawach. Możemy obejrzeć zdjęcia i filmiki sugerujące, że papież nie lubi Żydów, gejów i wielu innych grup społecznych. W dodanych komentarzach możemy przeczytać, że papież chce zaciągnąć Kościół Katolicki z powrotem do czasów sprzed drugiego Soboru Watykańskiego, który to wprowadził za dużo liberalnych zmian. Papieża nazywa się „pancernym” albo „szczurzym” – a to wyłącznie lżejsze epitety, które pozwolę sobie zacytować. Mamy też trzeci obóz, który za nic ma poważne dyskusje i stroi sobie żarty z obu stron „poważnego” sporu.
Czego by nie powiedzieć, papież Benedykt jest „pancerny”. Musimy pamiętać, że po pierwsze i przede wszystkim specjalizuje się w teologii Katolickiej – a nie od dziś wiadomo, że jak ktoś się naczyta „Ksiąg Świętych” to zawsze są problemy. Po za tym jest zwolennikiem centralizacji kościoła, aktywnie występuje przeciwko aktywnemu homoseksualizmowi i małżeństwom homoseksualnym. W 2000 roku był jednym z głównych autorów dokumentu „Dominus Iesus”, który wskazywał na pełnię prawdy w Kościele rzymsko-katolickim i piętnował inne wyznania jako ułomne i nieprawdziwe. Niektórzy uważają iż "Dominus Iesus" doprowadził do zahamowania dialogu ekumenicznego.
Anglikanie i Luteranie byli zszokowani taką postawą Ratzingera, tym bardziej, że nazwał ich protesty „absurdem". I zupełnie na marginesie papież uważa, „że Islam jest nie do pogodzenia z zasadami demokracji, ponieważ niezdolny jest do reformowania się”. Ratzinger był swego czasu najbliższym doradcą Jana Pawła II, ale z powodu wspomnianej „pancerności” uważany jest za „kandydata przejściowego". Konklawe po śmierci Jana Pawła II podobno nie miało kogo wybrać i po wielu wyczerpujących dyskusjach padło na Józefa. Żywi się też nadzieję, że z powodu zaawansowanego wieku papieża jego pontyfikat prawdopodobnie nie będzie trwał długo. Trzeba też dodać, że nie jest tak, jak papież Polak, postacią otwartą – nie lubi pielgrzymek, dzieci i jak było to widać na ostatniej pasterce, ściskania się.
W sumie co nas obchodzi papież, który nie jest Polakiem? Powinna nas jednak obchodzić demokracja – a w demokracji każdy posiada, podobno, prawo wymieniania się, bez żadnych przeszkód, informacją. Na dodatek istnieje jeszcze przywilej omawiania takiej informacji z innymi członkami społeczeństwa. Biorąc powyższe pod uwagę Facebook spisuje się na cztery z plusem – cztery z plusem, bo nie ma kto moderować dyskusji – ale samo sedno procesu demokratycznego jest powoli wypracowywane.
Ludzie zaczynają się zastanawiać, wymieniać informacją, poszukiwać jej i myśleć. Przy czym nagle włazimy na pole bitwy, gdzie toczy się zażarta walka pomiędzy demokracją a religią. Jeden z obozów mówi: wolno rozmawiać o wszystkim – drugi: ostanie słowo i tak ma Bóg, a na ziemi Jego Oświecony Namiestnik – Papież. Napiszę na koniec tylko jedno zdanie: Panie Boże dzięki Ci za Internet!
| Oceń artykuł: | Aktualna ocena: 2.07 | Autor: |
|
Ilość głosów: 13
|
Milka Hrabal |



















Samo życie weryfikuje ile ludzi spełnia tylko te 3 wymienione przez ciebie kryteria. Powiem więcej jestem pewien, że ty sam ich nie spełniasz.
I w końcu co to jest być dobrym człowiekiem? Ciućmą życiową, naiwnym i dającym się wykorzystywać innym nie stawiając oporu... banały, banały i jeszcze raz średnia stanów śrenich z najbardziej przeciętnych banałów serwowanych przez 17-sto latków. zgłoś nadużycie 86....3