Menu

Zdanie, którego nikt z Was nie rozumie...

Zdanie, którego nikt z Was nie rozumie...
Hank Marvin ain't the word for it! (Fot. Thinkstock)
Już podaję to zdanie: "Hank Marvin ain't the word for it". Dwudziestosześciolatek pisze tak na Facebooku. Gdyby ktokolwiek z Was "znał angielski", to by załapał, że znaczy to: "Zjadłbym konia z kopytami". Ma "zaskoczyć" zaraz po przeczytaniu zdania!

Dla pozostałych 100% - zrobię analizę. Jeżeli „przetłomaczyłeś”: „*Hank Marvin to nie jest słowo” – dwója! (sorka), ale nie tłomaczymy „słów-ko-po-słów-ku”.

Hank Marvin

Gugluj, gugluj – wyjdzie Ci: Hank Marvin, prawdziwe nazwisko: Brian Robson Rankin, legendarny gitarzysta The Shadows. To „niby to”, ale nie do końca! Trzeba guglować dalej, lub wstawić „Cockney Rhyming Slang” (powinniśmy to wstawiać tak dla sprawdzenia, jeżeli czegoś nie rozumiemy) i dopiero wtedy wyjdzie nam:

Hank Marvin - starving

O Cockney Rhyming Slang pisałam już wielokrotnie, choćby tutaj:
Cockney Rhyming Slang dla początkujących. Należy porzucić "polskie myślenie" (slang równa się język ludzi niewykształconych). Nie o tym mowa, bo niby dlaczego mielibyśmy się uczyć języka ludzi niewykształconych? Na tym też polega błąd polskich nauczycieli. Natomiast co robią Anglicy? Wcielają te wyrażonka do wypowiedzi (pisanych czy mówionych). Wcielają, bo powiedzonka są fajne! Nie unikniesz tego, bo są! i co wtedy, gdy nie kumasz?

W odróżnieniu od innych slangów – Cockney Rhyming Slang:

- zwykle polega na „brzmi jak”, nie ma innego związku ze słowem czy zwrotem, które zastępuje,

- jest używany powszechnie, szczególnie w Londynie i na południu Anglii, ba, nawet w innych krajach (Australia, choć Amerykanie kompletnie go nie łapią),

- może być używany „w piśmie”, zgodnie z Zasadą Gosi Butler : jeden raz w tekście możesz użyć,

- wprowadza nową jakość: zabawowość i „przekłucie pompy”. Ja tu pisałam kiedyś o "Barnet formula" premiera Camerona (tęskni mi się za tym panem) i z przyjemnością czytałam potem, jak komentatorka mnie „poprawiała”, że to Barnett formula (jest takowa w polityce, podział funduszy między regiony). Ale tu oczywiście chodziło o Barnet (od Barnet Fair, hair), włosy: pan Cameron nie martwił się, czy Walia czy Szkocja dostają dość pieniędzy, ale, że mu fryzura się rozrzedza!

- jest zwykle rozumiany (może być elementem small talk), choć nie każdy Anglik zakuma.

- jest odwróceniem polskiego stereotypu: "młodzi mówią slangiem a starzy nie kumają" jest to akurat slang ludzi starszych!

Ain’t

Tu znaczy: is not. Parę lat temu Czytelnik zapytał mi się: „Czy juszzz można używać ain’t?” Niestety, do tej pory nie odpowiedziałam (może kiedyś...)! Ogólnie: pytanie jest źle sformułowane. Nie jest tak, że nagle zaczynamy mówić slangiem, bo jesteśmy takimi luzakami, ale ain’t ogólnie, dla każdego to „bardzo silna negacja”, silniejsza niż: I am not. Szef mówi: Przyjdź do pracy w dzień Bożego Narodzenia! Ty: I ain’t coming!

X is not the word for it

Znowu – wygugluj, to Ci pewnie wyjdzie: "x – takie słowo nie istnieje" (głupotka). Ja znajduję, bo gugluję „od końca” (wiem, czego szukam). I oto mamy:

surprised/angry/pleased is not the word for it - spoken: used to say that you are extremely surprised, angry etc. Czyli: język mówiony (spoken), inny od pisanego (żeby dobrze znać angielski to by trzeba znać jakby dwa języki - i właściwie używać), znaczenie: "przez słowo (tu_X) nie można nawet spróbować tego opisać".

Zauważmy, że nie ma very, czy extremely - słówka, które cudzoziemiec by użył rutynowo mając na myśli: bardzo, niezwykle.

Całość: Hank Marvin ain't the word for it.

Porównaj ze szkolnym: "I am very hungry", plus o wiele silniejsze niż: I'm starving (które już jest przesadą). Nie musisz użyć nigdy w życiu, ale rozumieć - powinieneś.

Jednym z zadań slangu jest podkreślenie, że coś jest silniejsze od „normalnego” języka. Fraza podobna w konstrukcji do mum's the word, ani pary z gęby (mum nie ma tu z mamuńcią nic wspólnego).

Gramatyka języka mówionego.

I - oczywiście - gramatyka języka mówionego. Inna niż infantylna gramatyka "szkolna". Ani w polskim, ani w angielskim nie napiszemy: "Głodny! ale ja jestem!" Natomiast na taką modłę się mówi często w spoken English:

Your sister - how old is she now? zamiast: How old is your sister? I przykład z powyższego źródła:

The people you work with, are they friendly? porównaj ze szkolnym:
Are the people you work with friendly?

Czyli - odwrotnie niż "w szkole" - mamy podmiot powtórzony dwa razy (sister, she w jednym zdaniu, dwója w szkole murowana! - a tak ludzie mówią! i gramatycy juszzz to uznali, z wyjątkiem polskich!)

Po piętnastu latach w UK - może czas zacząć mówić "normalnie" (nie-po-szkol-ne-mu)? Czy jest już za późno?

P.S. Akurat w telewizji ktoś tak mówi:

It used to be mufti Friday and now it's mufti all week.

Jak Ci idzie z takim zdaniem?

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 3.98 / 83

Komentarze


  • Gosc
    9 sierpnia, 08:30

    Jako typowy Polak, według Gosi Butler, nic z tego bełkotu nie rozumiem. Nawet tego co autorka pisze po polsku. Gosia ma problem żeby jasno wyrazić się po polsku, a uczy-nas nienauczalnych głąbów angielskiego. Przecież Polacy debile nie mówią po .angielsku. Oczywiście oprócz Gosi B. Ale ona jest bardziej angielska od niejednego Anglika

  • Me
    9 sierpnia, 12:34

    Co za bełkot!

  • Czytelnik
    9 sierpnia, 12:44

    Gosiu, masz konkurencje. Niejaki Mick Carter, dzierzawca Queen Vic tez ciagle wrzuca tego typu wstawki. Tylko, ze on to robi z autoironia, ktora na Albert Square jakos uchodzi, chociaz i tam niejeden fan pulls a face/cringes kiedy slyszy kolejny Cockney czy inna rymowanke w tym samym odcinku, bo nieustanne puszczanie oka do widza jest meczace i zaczyna przypominac tick nerwowy. Co sprowadza nas z powrotem do twoich artykulow. Funny that.

  • Maniutek
    9 sierpnia, 12:48

    Chamuj bajere z tym angielskim bo tu ludki po polsku nawijają , a swoją drogą jak inaczej mają się porozumieć tępi ludzie ? Tylko tępym językiem i dlatego nie rozumieją się nawet między sobą !

  • Hanys
    9 sierpnia, 14:11

    Kogo to dupi?

  • Damian
    10 sierpnia, 23:58

    A tak w sumie o jaką szkołę chodzi?
    O polskie szkoły? To chyba mało osob z Polski czyta artykuły na Londynku
    Raczej osoby przebywające w UK, w Londynie chodzą do jezykowych w Londynie.
    I pewnie są jakieś szkoły prowadzone przez Polaków (choć nie znam osobiście) i ogólne prowadzone przez Anglików

    Po artykułach tutaj wiem jedno NIGDY ABSOLUTNIE nie należy iśc do szkoły z polskim nauczycielem, choćby osoba ta mówiła ze mieszka tutaj 30 lat , ma męża/ zone anglika i inne historie. Niegdy nie pokaże wam jęzka jak ktoś urodzony tutaj.

  • Sowa
    11 sierpnia, 11:01

    Reguła mądra aż się wysłupia, kto się wymądrza ten się wygłupia!

Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 12.12.2017
GBP 4.765 złEUR 4.208 złUSD 3.571 złCHF 3.608 zł

Sport


Reklama