Menu

Tresura Matrixa, czyli jak zaufać Przestrzeni?

Tresura Matrixa, czyli jak zaufać Przestrzeni?
Andrzej i Oleg, czyli słynni Treserzy... Matrixa! (Fot. Tresura Matrixa/Facebook)
Andrzej Krystaszek i Oleg Pawliszcze od kilku lat uczą nietuzinkowego postrzegania rzeczywistości. Ich mottem przewodnim jest: "Bez zbędnej ideologii pomagamy ludziom odnaleźć siebie samych - NATYCHMIAST"! Wkrótce zawitają do Londynu, by spotkać się z Polakami, którzy do tej pory mieli okazję oglądać ich przekaz jedynie w sieci...

Wasze filmiki na You Tube można oglądać już od kilku lat. Jak to się stało, że powstała Tresura Matrixa? Czy był to projekt od razu przewidziany w takiej formie? Opowiedzcie proszę o swoich początkach i swojego pierwszego spotkania (bo podobno wcale się nie lubiliście na samym początku?)...

Oleg:  - Pierwotnie to było spotkanie znajomych, z których każdy miał swoją nitkę doświadczenia i własne natrętne uczucia, że przyczyna wszystkich przeżytych katastrof osobistych jest o wiele lepszą wiadomością, niż jest to powszechnie klepane i powtarzane :) Pozostaje to tajemnicą dla nas obu, jakim cudem po zderzeniu nas dwóch powstała taka płynność komunikacji i kreacji niezakłóconej interferencją osobistą, co dziwi tym bardziej, gdy zobaczyć jak zachowujemy się osobno, bez swojego na siebie wpływu, albo jak dalekie od ideału są nasze wzajemne relacje - jesteśmy zwykłymi facetami, w każdym aspekcie, również metodyki kumplowania się. Czemu się jednak nie da zaprzeczyć, że w pewien sposób na to spotkanie, które nastąpiło między nami w roku 2012 (znaliśmy się wcześniej na platformie zawodowej) było czymś, na co w pewien sposób obydwaj czekaliśmy już od dawna.

Andrzej:  - Dla mnie cały proces jest nadal niezrozumiały, ale nie zastanawiam się nad tym. Mam zaufanie do tego, co się teraz ze mną dzieje - zwłaszcza, że to dostarcza mi dużo przyjemności i satysfakcji. Jakiś czas temu poprosiłem Olega o lekcje języka angielskiego. Wcześniej uczyłem się u innych, ale uznałem, że Oleg, multi-lingwista samouk, może przekazać mi wiedzę w sposób niekonwencjonalny. Klasyczna edukacja nigdy na mnie nie działała :-) I rzeczywiście, od razu zaczęliśmy rozmawiać po angielsku na tematy, które najbardziej mnie interesowały, czyli mogłem przemądrzać się do woli - tyle, że po angielsku.

Po kilku lekcjach Oleg doszedł do wniosku, że powinienem zacząć przemądrzać się w szerszym gronie i w ten sprytny sposób zmusił mnie do wystąpienia przed jego znajomymi. Pierwszy występ pamiętam bardzo dobrze, było kilka osób, których wcześniej nie znałem oraz mój osobisty przyjaciel z dzieciństwa, z którym zawsze lubiłem filozofować. Nazwę spotkania wymyśliliśmy z marszu i miała to być nazwą tego właśnie pierwszego spotkania, która potem została już jako nazwa całego cyklu wystąpień.

Na kameralne z natury spotkania Tresury Matrixa, organizowane w różnych miastach Polski, przychodzi coraz większe grono zainteresowanych osób... (Fot. Tresura Matrixa/Facebook)

Dopiero po kilku spotkaniach zrozumieliśmy obaj, że projekt nie skończy się szybko. Ludzie zaczęli słuchać, Oleg zaczął dołączać coraz odważniej do moich wywodów, a między nami zaczął tworzyć się pewien rodzaj symbiozy. Symbioza to chyba dobre określenie, ponieważ prawdopodobnie jesteśmy dwoma różnymi gatunkami, jednak podczas wystąpień uzupełniamy się doskonale w każdym obszarze.

Tak, zdecydowanie lubię to, co razem robimy. Prawdopodobnie w innych okolicznościach nigdy nie bylibyśmy przyjaciółmi i prawdopodobnie nadal nimi nie jesteśmy :-) 

Czym właściwie jest Tresura Matrixa? Na czym polega Wasz przekaz? I jak rozumiecie Matrix?

Oleg:  - Jesteśmy dalecy od demonizowania Wielkiej Matrycy istnienia :) Postrzegamy ją niemistycznie i bezspiskowo, jako Przestrzeń sprawczą żywo reagującą na nasze świadome i nieuświadomione intencje, czyli pragnienia i lęki (zwane również fetyszami i lękopragnieniami) w sposób nieosądzający, bezkrytyczny i wybitnie zaradny :))) 

Z jednej strony więc według nas rzeczywistość zachowuje się jak wielki symulator, z drugiej strony jednak jest nieoddzielna od świadomości, czyli Nas, zatem... jest materią prawdy o Nas. Zauważenie siebie w tym procesie, nadanie sobie odpowiedzialności doświadczającego i kreatora jest tym, co stanowi aspekt Tresury, czyli penetracji świadomości w coś tak mojego i kochanego jak mój... Matrix :)

Andrzej:  - Te dwa słowa połączone razem tworzą pewien rodzaj kontrowersji. Wyjaśniliśmy to na naszej stronie internetowej www.tresuramatrixa.com. W praktyce jest to uczenie, tresowanie umysłu przez świadomość. Uważamy, że człowiek potrafi rozumieć, myśleć, czuć na dwa sposoby. Sercem oraz umysłem. Jednak może decydować, jakiego mechanizmu chce użyć w danym momencie. Równowaga w używaniu obu źródeł percepcji powoduje, że więcej rozumiemy i więcej czujemy, dzięki czemu nasze życie staje się zrozumiałe i przyjemnie emocjonalne. Jeśli Matrix jest tym wszystkim, co nas otacza, to my nie namawiamy do opuszczenia Matrixa, wręcz odwrotnie, proponujemy żeby z niego korzystać.

Na każdym spotkaniu mówicie o tzw. tabelce, którą tworzą słowa: miłość, odwaga i wiara. W dużym skrócie miłość ma być przede wszystkim miłością do samego siebie, odwaga polega na zaufaniu do przestrzeni, a wiara? Na jednym ze spotkań powiedzieliście: "Dla nas Bogiem jest ta Przestrzeń, która tworzy świat. Nie ma tu jednak rozgraniczenia na dobro i zło". W co zatem warto wierzyć i jak rozumieć tę wiarę z Waszej tabelki?

Oleg:  - Dobro i zło jest pomysłem stworzonym przez poczucie oddzielenia od Przestrzeni i uważamy, że ten pomysł jest:

a. Na pewnym etapie niezbędny, żeby doświadczyć kontrastu, po jaki przyszliśmy tutaj, czyli również po ból, bez którego nie pojęlibyśmy, że jesteśmy zbudowani z miłości jak nasze ciało z wody, oraz:

b. Jedno nie istnieje bez drugiego i warunkuje się współzależnie jak toksyczne małżeństwo kata i ofiary, często zamieniając się miejscami w tym tańcu.

W chwili, w której zrozumiem, że jestem całym złem i dobrem świata, jedno z drugim się łączy w integralność dostrzeganą jako Ja i... to jest według nas miłość.

Odwagą jest wyjście naprzeciw procesowi odkrywania tego, że jesteśmy jedyną przyczyną swoich utrapień i że skoro je przeżywamy, to prawdopodobnie tego chcieliśmy, więc... przyjmujemy lęki i poczucie zagrożenia jak własne dziecko, przez co... Rośnie radość - a to niespodzianka :)))

Wiarą w naszym rozumieniu jest dostrzeganie, że mój stan świadomości i bezwład doświadczeń jest ze sobą tak połączony, że stanowi jeden organizm, który nazywam "życiem". Zaufanie wynikające z tego pozwala zauważyć w ilu momentach odpuszczenie kontroli nad własną świadomością i przestrzenią pozwala odzyskać poczucie ukorzenienia :)

Andrzej:  - Archetypem tych trzech słów jest wiara, nadzieja i miłość. Przestawiliśmy kolejność, która nie jest przypadkowa oraz zrezygnowaliśmy z nadziei na rzecz odwagi. Nadzieja dotyczy przyszłości i jej afirmowanie powoduje, że cały czas mamy nadzieję, że coś się stanie. Odwaga jest określeniem momentu, w którym podejmujemy decyzję i bierzemy za nią odpowiedzialność przed sobą, czyli tu i teraz. Poza tym te trzy słowa są doskonałym szkieletem dla budowania naszego przekazu, kiedy nie wiemy co mówić, tzn. czekamy na inspirację energii publiczności. Jeśli miałbym to krótko opisać to: miłość jest zauważeniem siebie bez względu na wektor emocji (zła, dobra), odwaga jest przyznaniem się do autorstwa chwili, w której powstała emocja, a wiara budzi się w człowieku, kiedy jest o tym procesie przekonany.

Bardzo ciekawie opowiadacie o miłości, nie odżegnując się od stwierdzenia, że kochając siebie musimy być trochę egoistami. Czy miłość według Tresury Matrixa odbiega zatem od powszechnego jej rozumienia, mówiącego o takich aspektach jak miłość bliźniego, konieczność poświęcenia i oddania drugiej osobie, przedkładanie czyjegoś dobra ponad swoje własne?

Panowie nie tylko mówią, ale też grają... (Fot. Tresura Matrixa/Facebook)

Oleg:  - Nie trochę! Bardzo!! :)) Tuwim powiedział pięknie, że egoista to ktoś, kto myśli o sobie zamiast o mnie :) Otwieramy szeroko oczy i zauważamy, że egoizm (grecki - ego - ja), czyli zauważenie siebie, to nie paniczne podążanie po trupach do celu, lecz pełne zaufanie do faktu, że bez mojego powstania nie zaistniałaby cała masa aktywności i radochy, więc szanujemy tego źródło, jak szanuje się własny dom... Poznaliśmy smak samarytanizmu odzierania się z wszelkiego komfortu dla zaspokojenia innych, ale:

a. Okazuje się, że inni wówczas robią się wyjątkowo roszczeniowi - a co więcej, pojawiają się ci, którzy w istocie nie pragną konstruktywnych zmian i szczęścia, a jedynie szukają kogoś, na kogo mogą wyprojektować własną odpowiedzialność za swój stan;

b. Okazuje się również, że zadbany Ja mam do zaoferowania więcej, przede wszystkim przykład tego, jak osiągnąć samodzielność emocjonalną i korzystać z każdego potencjału życiowego jaki sobie dostarczam...

Andrzej:  - Miłość jest absolutna. Miłością jest każdy z nas, miłością jest również świat, który nas otacza. Można to porównać do rodziców i dziecka, gdzie dziecko to my, a rodzice to świat. Nie zawsze zgadzamy się z rodzicami i czasem mamy wrażenie, że nas krzywdzą, jednak bez wątpienia każdy rodzic ma wrażenie, że dla swojego dziecka chce jak najlepiej i wszystko, co robi jest podyktowane bezwarunkową miłością do swojego owocu. Dzieci zawsze kochają swoich rodziców, rodzice zawsze kochają swoje dzieci. Czasami jest to przysypane różnymi programami umysłu, ale kiedy się je zrozumie, tam na samym dnie naszej świadomości, zawsze jest miłość jako źródło, źródło wszystkiego.

Porozmawiajmy o odwadze. Dlaczego ludzie boją się decydować o swoim życiu i zaakceptować swoje lęki?

Oleg:  - Po to staliśmy się ludźmi. Żeby dostrzec swój cień, cały, totalny potencjał, a nie tylko akceptowalną przez wyuczone dogmaty i wychowanie sferę. W procesie pracy zrozumieliśmy, że boimy się najbardziej tego, kim jesteśmy i czego pragniemy najsilniej, co prowadzi do wyparć i demonizacji, stąd lękowy charakter... Lęk nie jest zły, jest potrzebny jako mądrość i dopalacz, kierując uwagę na pełnego mnie, nie zawsze świętego. Odwagą jest zwrócenie się do lęku jak do własnej tkanki, a nie ciała obcego i korzystanie z fetyszu, który za nim leży.

Andrzej:  - Ludzie nie boją się decydować, oni po prostu nie wiedzą, że mogą. Nie spotkałem jeszcze osoby, która nie chciałaby spotkać się ze swoim cieniem, aby tam odnaleźć siebie. Nie są to procesy łatwe i proste. Czasami przerażające do szpiku kości. Jednak ludzie to robią, to znaczy, że z natury jesteśmy odważni.

A czy Wy jesteście w stanie na co dzień stosować się do swoich własnych wskazówek, przekazywanych podczas spotkań? Jak to zmienia lub zmieniło już może Wasze życie?

Oleg:  - W istocie nie mamy żadnych wskazówek. To, co mówimy, powstaje post factum naszych doświadczeń. Jeśli chlapniemy coś oświeconego z rozpędu, Przestrzeń reaguje na to wybitnie żywo i prawie od razu dostajemy na to doświadczenie tego, o czym gadaliśmy na wyrost. Jest wtedy ciekawie :))) nie zawsze łatwo, ale nie chodziło nam o życie oparte na ignorowaniu siebie :)

Andrzej:  - Przede wszystkim robimy Tresurę Matrixa dla siebie. Organizując te spotkania i sesje indywidualne, mamy naturalny codzienny kontakt z tym, o czym mówimy. W życiu każdego z nas zaszły pewne zaskakujące zmiany, ten proces trwa cały czas i pewnie dlatego jest to takie fascynujące.

Kiedy rozpoczynaliśmy projekt, Oleg miał całkowicie rozsypane życie prywatne, ja miałem w rozsypce obszar związany z bezpieczeństwem materialnym, z moją firmą, źródłem utrzymania. Pewnego dnia poszliśmy razem do sklepu muzycznego i wypatrzyliśmy tam nasze ulubione instrumenty. Oleg miał obowiązki finansowe wobec swojej byłej rodziny, ja miałem ostatnie pieniądze bez nadziei (hehe) na dopływ następnych. Kupiliśmy te instrumenty i zaczęliśmy grać. Wyglądało to trochę tak: Jeśli ma być katastrofa, to niech chociaż muzyka gra do końca.

Teraz Oleg ma rodzinę, a ja dobrze rozwijającą się firmę. Gdybyśmy wtedy nie dali sobie egoistycznej przyjemności, nie bylibyśmy w stanie zarażać nią naszej Przestrzeni. Bo skąd ona ma wiedzieć jak wyglądają nasze pozytywne emocje, jeśli jej tego nie pokażemy? Miłość - zauważyliśmy siebie w sklepie z zabawkami. Odwaga - wydaliśmy wszystkie pieniądze wyłącznie dla siebie, nikt z naszych bliskich nie był w stanie skorzystać z tego, co kupiliśmy. Wiara - w to, że katastrofa będzie okraszona dźwiękami ulubionej granej przez nas samych muzyki. Taak, Tresura Matrixa to bez wątpienia coś czego używam na co dzień...

Prowadzicie też sesje indywidualne. Z jakimi problemami zgłaszają się do Was osoby zainteresowane taką formą pomocy?

O czym opowiedzą podczas londyńskiego spotkania? Już niedługo będzie można przekonać się samemu... (Fot. Tresura Matrixa/Facebook)

Oleg:  - W sumie to nie bardzo możemy o tym mówić - tajemnica treserska :)) Ale najogólniej rzecz biorąc, ludzie pojawiają się z różnymi formami negacji siebie, czyli zakręcenia zaworu miłości do siebie, a my pomagamy z zewnątrz ten zawór odkopać pod stertą doświadczeń i odkręcić... co jest procesem tyleż przerażającym, co uwalniającym.

Andrzej:  - Prawie każda sesja jest inna - tak jak każdy człowiek jest zbiorem niepowtarzalnych wibracji. Ja odczuwam to tak: jeśli ktoś do nas trafia, to jego celem jest poczucie bezwarunkowej miłości do siebie i swojego świata. W praktyce jest to odnalezienie swojego własnego instynktu, prawdy lub daru, z którym każdy z nas przyszedł na ten świat. Zrozumienie swojego źródła i zaakceptowanie go takim, jakie jest (rodzice). Uruchomienie bezpośredniego połączenia z abstrakcyjną filozofią serca w taki sposób, aby umysł wiedział, że jest serce - a serce żeby wiedziało, że umysł je widzi.

Zajmujecie się tez Human Design - czy możecie powiedzieć parę słów na ten temat?

Oleg:  - To synteza różnych systemów astrologiczno-analitycznych i szczerze mówiąc byliśmy co do tego od początku sceptyczni... Z czasem jednak zaczęliśmy zauważać celność tego materiału w identyfikacji narzędziowości człowieka, co pozwoliło nam określić HD jako swoistą mechanikę pojazdową człowieka... opisującą jego pojazd, lecz kierowca, jego wola i odpowiedzialność za jego bieżącą kreację i korzystanie - to naszym zdaniem nie jest prawda, którą można zidentyfikować poprzez wpisanie daty urodzenia w mandalę...

Andrzej:  - Human Design jest odczytaniem możliwości pojazdu, którym dysponuje świadomość. To trochę tak, jakby kierowca nagle obudził się w rozpędzonym samochodzie. W pierwszej chwili przerażenie i takie niejasne przeświadczenie, że pewnie ktoś inny tym kieruje. Jednak po głębszej analizie kierowca dochodzi do wniosku, że on jest jedyną żywą istotą w tym pojeździe i albo się go nauczy albo pozostanie mu czekać na nieuniknioną kolizję. Human Design jest jak instrukcja obsługi pojazdu, w którym siedzi każdy z nas. Pokazuje jego osiągi, możliwości, przeznaczenie. Warto wiedzieć, czy mamy do dyspozycji silny traktor, czy pakowne kombi. Oczywiście to duża przenośnia, ale życie w pojeździe, który mamy do dyspozycji ze znajomością jego przeznaczenia znacząco ułatwia odnalezienie przyjemności z jazdy, którą nazywamy życiem.

To będzie druga Wasza oficjalna wizyta na Wyspach - parę miesięcy temu mieliście spotkanie z Polakami w Edynburgu i z tego, co wiem, bardzo Wam się tam podobało. Czego oczekujecie po wizycie w Londynie? I czy to oznacza, że Tresura Matrixa będzie teraz podróżować po całej Europie?

Oleg:  - Myślę, że trudno czegokolwiek oczekiwać, Przestrzeń sama nas wciąga zgodnie z naszym pierwotnym kamikadze-zamówieniem, że chcemy robić to, co zagęszcza nam smak krwi życia na dziąsłach i pozwoli głębiej penetrować naszą Przestrzeń właśnie... Na potrzebę takiej emocji odpowiedzią są właśnie takie zaproszenia jak do Londynu, z którego energią, z waszą energią, spotkamy się zupełnie dziewiczo i kiedy się już nią sztachniemy, będzie wiadomo, po co my Wam w ogóle jesteśmy potrzebni i... po co Wy nam... :)))

Andrzej:  - Na długo przed Tresurą Matrixa, leżąc w wannie, marzyłem o tym, aby zwiedzać świat, poznawać ludzi i ich kulturę. Oglądać to, co stworzyli. To jak podróż na inną planetę, bo każdy z nas to mikrokosmos.

Od tamtego czasu zwiedziłem bardzo dużo miejsc i poznałem bardzo dużo ludzi. Jedyne, co zrobiłem, to pokazałem mojej Przestrzeni to, jak chcę się czuć podczas mojej własnej jazdy. Leżąc w tej wannie nie myślałem o konkretnych miejscach i sytuacjach. Wyobraziłem sobie zachwyt i ciekawość, przygodę, odwzajemnione uśmiechy. Jeśli na to pozwolimy, Przestrzeń dostarczy nam nasze marzenia w najmniej przewidywalny sposób.

Londyn? Czemu nie, za dwa tygodnie jedziemy do Holandii, za cztery tygodnie mamy warsztaty Tresury Matrixa we wspaniałych okolicznościach przyrody. Wiemy, na co stać nasze pojazdy, więc pozostaje zmieniać biegi i gazu, Przestrzeń czeka z niespodziankami, zachwytem, uśmiecha się do nas nieustająco. Takiej katastrofy żaden z nas by nie przewidział, jest wspaniała :-)

Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia w Londynie!

***
Tresura Matrixa w Londynie już w najbliższą sobotę 25 marca. Szczegóły można znaleźć TUTAJ.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 1.77 / 26

Komentarze


Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel sie opinią

Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 24.07.2017
GBP 4.742 złEUR 4.241 złUSD 3.639 złCHF 3.849 zł

Sport


Reklama