Menu

Słówko, które wzbudza strach wśród Polaków

Słówko, które wzbudza strach wśród Polaków
Ed Sheeran - według niektórych wygląda jak working class, a jest w upper... (Fot. Getty Images)
... a właściwie dwa: "working class". Napiszę coś o słówku, nie wiem: jakieś "innit", czy "ta" - taraz chór krytyki: "Powiedz tak - wezmą Cię za working class!". Takie twierdzenie pokazuje oczywiście, że można być w UK ileś tam lat, ale dalej myśli się po polsku.

Bo:

1. Zwykle wezmą Cię za cudzoziemca, który powiedział: innit czy ta... A dlaczego niby miałby nie powiedzieć? Innit jest głównie mówione obecnie ironicznie, więc to by pokazało, że dobrze używasz angielski. Choć pewnie położysz wszystko na łopatki przez dłuuuugie polskie iiii. Natomast jeżeli powiesz hi! na początku a ta na końcu – w sklepie, i nic już więcej, to pewnie Ci się uda za Anglika ujść... Spróbuj! Bo nie chodzi o to, żeby mówić dużo, ale właściwe słówka we właściwym miejscu.

2. Nawet gdyby Cię wzięli za working class, NO TO CO? Nie jest to powód do wstydu w angielskim, ale powód do dumy.

Według polskiego kanonu (nie jakieś naukowe stwierdzenie, ale obserwacja na podstawie komentarzy Polaków) mamy ogólnie dwie „klasy”:
1. Ludzie wykształceni
2. Ludzie niewykształceni

Ta pierwsza grupa spędza dzień tropiąc tą drugą w sieci i ubliżając jej – podczas pracy, no bo oczywiście JA mam pracę biurową... Słyszałeś, pracę biurową mam, nie w magazynie jak ty... Jest absolutnie niemożliwe, żeby Angielka (bo to kobiety są głównie) taki komentarz napisała – bo u Angielek middle class – „to widać, słychać i czuć”... bez podkreślania... a Polki piszą to na kilogramy...

Może w tym czasie by z większym pożytkiem coś na temat struktury klasowej w UK się uświadomić... Bo jest trochę inaczej niż według polskich wyobrażeń (oczywiście, że możesz tego NIGDY nie zauważyć). Mamy z grubsza trzy klasy - jak w skeczu:

1. Upper class
2. Middle class
3. Working class


Przestarzałe, ale esencja jest. Obecnie dużo się tu pomieszało (i dobrze), na przykład klasowość nie ma nic wspólnego z bogactwem (ten ex-council house w Londynie to milion funtów teraz...), mamy ludzi biednych i bogatych w każdej klasie.

Ad.1 Upper class (dobre określenie, nie: arystokracja, bo niekoniecznie musi się mieć tytuł by się tam znaleźć) – żyje i ma się dobrze - Ed Sheeran może to potwierdzić... Klasa, do której wstęp jest przez urodzenie lub małżeństwo. Nie obchodzi ich opinia innych więc robią, co chcą. Zawsze.

Ad.3 Working class – jeżeli weźmiemy pod uwagę jedno ze znaczeń (to angielski, masz zwykle więcej niż jedno znaczenie!) – używam tu znaczenia: traditional working class – patrz wyżej: nie obchodzi ich opinia innych więc robią, co chcą. Anglicy ogólnie ich uwielbiają.

Pisałam już kiedyś, że główny nurt kulturowy w UK to working class values (football, puby, mówienie prosto z mostu bez political correctness, najlepiej z akcentem z północy Anglii) i Anglicy często identyfikują się jako tacy. Na podstawie własnej oceny przynależności do jakiejś klasy - prawie połowa ankietowanych zwykle utożsamia się z working class. Polacy tego nie rozumieją, bo głównie interesuje ich:

Ad.2 Middle class – klasa „w środku”, która jest aspirująca, ale w UK wyśmiewana. No bo status anxiety: Te wszystkie: "Przynosisz wstyd innym Polakom" (tylko że Anglicy tak na to nie patrzą), cały czas: co kto inny o Tobie pomyśli (ale: według Twoich kryteriów, jakim cudem Anglik zna Twoje kryteria?) A „wstyd” może i przynosisz, bo pięćdziesiąt razy „...morning!” nie powiedziałaś do każdego przychodząc rano do pracy... Ale tego nie widzisz.

Jeżeli teraz się zastanawiasz, do jakiej klasy Ty należysz: do żadnej. Jest to klasyfikacja dla native’ów. Są obecnie różne współczesne warianty tej klasyfikacji, Polaków zalicza się czasami do prekariatu, bo są tu za krótko*. Przykład z forum polonijnego. Polak zarabiający w USA sto tysięcy dolarów rocznie chce tu przyjechać i zamieszkać. Jego zarobki robią tylko wrażenie na Rodakach, bo Anglicy bez ceremonii każą mu płacić półroczną kaucję za mieszkanie. Wspaniałe zarobki się nie liczą, bo już je stracił. Prekariat. Te "wieczne" doktorantki - oh, jakie wykształcenie - prekariat, się okazuje (nawet z mężem Anglikiem) - bo funi nie zarobiły dosyć i status ich w UK - żadny...

Wracając do terminów: working class - middle class. "Middle class" to często wyzwisko jak:
lower middle class snob lub prześmiewka:
Oh this is so middle class, natomiast - co jest kompletnie dla Polaków niezrozumiałe - ludzie udają, że są working class - jak Honey G

*"krótko" może i oznaczać piętnaście lat...

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 4.4 / 47

Komentarze


  • Lol3k
    11 stycznia, 11:20

    Hehe bylem kiedys w barze i Polak pracowal w tej samej sieciowce i jako klient mowil mu teraz wcisnij to i teraz to. Jeszcze takim lamanym angielskim boze jakie to bylo zenujace az wstyd bylo stac, a na koncu i tak facetowi chodzilo o cos innego, my za bardzo chcemy pokazac na sile, ze jestesmy lepsi, pamietajcie jesli naprawde taki jestes to to widac nie musisz powtarzac tego 10 razy bo to robi z Ciebie buraka, moze nawet wiekszego niz jestes;) Bardzo dobra rada nigdy ale to nigdy sie nie chwalmy dopoki nikt nie zapyta, wasze zachowanie powie samo za siebie ze jestes kims "wyzej" niz wy sami

  • Londoner
    11 stycznia, 21:32

    Dziekuje Pani Gosiu, dobrze wiedziec, ze po skonczeniu brytyjskiej uczelni, pracujac w city i zarabiajac calkiem przyzwoite pieniadze nawet jak na Anglikow jestem dalej working class, mimo iz pracuje tylko i wylacznie umyslowo i to dosc intensywnie na rowni z innymi absolwentami Warwick, Cambridge i Imperial. Jezeli zaglebi sie Pani bardziej to dojdzie Pani do tego, ze teraz tych klas jest nawet siedem.

  • Gosia butler
    13 stycznia, 14:49

    -Londoner, -Londoner... po brytyjskiej uczelni... z "polskimi" pretensjami do mnie...

    1. "Siedem klas" masz tu: http://www.bbc.co.uk/news/uk-22007058 - tylko, że ja Wikipedii nie piszę, chyba znaleźć sobie można. Naprawdę - artykuł to artykuł, cząsteczka. Tu o: polskim stosunku do teminu "working class" - a nie esej "Ile jest klas w UK", bo to szkoła średnia chyba...

    2. Potwierdzasz, co ja piszę: Dlaczego się tak boisz tej "working class"?
    Numero uno: SAM się możesz określić (nie mylić tu z klasyfikacja np. do ubezpieczenia auta). I sam się określasz jako "working class" - ironicznie niby...
    Numero due: Samookreślenie "Working class" jest zwykle lepiej przyjmowane, określ się publicznie "middle class" - zaraz Ci ktoś coś wytknie... Spróbuj i zdaj nam sprawozdanie.

    3. Może zacznij się uczyć zachowań "middle class", bo spostrzegawczy jesteś... I przydać się może przy awansie (którego życzę)... Krykiet, opera jakaś...

    4. SAM się określasz jako "worker" (cyt. "pracując w City"...) A:

    - na (niedozwolone) piwo w czasie lanczu chodzisz?
    - na -Leaders Porgramme Cię posłali (wiem, że jest, bo ja z Twoimi przełożonymi na piwo chodzę)?
    - masz prwo głosowania na jakąś korporację w City?
    - szef Cię do drużyny jakiejś zaprosił?
    -w golfa z nim grałeś?
    - w DOMU u niego byłeś?

    A przygłupawe docinki do mnie sobie zostaw - ucz się ode mnie: w każdym artykule piszę JAK NAJMNIEJ mi ujdzie, a nie jak najwięcej... I to w pracy stosuj...


  • Ja
    13 stycznia, 18:48

    Do Londoner: Bardzo słuszne uwagi, nie przejmuj się autorką, musiało dopiec skoro odpowiedziała. Z Twoimi przełożonymi chodzi na piwo, ha ha ha ha, taaaa, już to widzę. "Przygłupawe docinki" to niezwykle mądra uwaga, na poziome "wyszłem", widać "klasę";). Może zastosować jakiś epitet w stosunku do pani autorki? Hmmm, pewnie okazałoby się, że to takie "polskie". Ups, zaraz, a jej docinki są jakiej narodowości?

  • Gosia butler
    14 stycznia, 11:02

    do -Ja:

    Gimpel, śmieciu drogi!
    Styl się nagrał
    a Ty nie banglasz...

    - nie ja, Gosia, tylko "cytacik"

    https://www.youtube.com/watch?v=v8n5-AckbR8

    Mało wiesz o współczesnej polszczyźnie... A o niuansach - nie masz pojęcia...

    Ja się (staram) pisać z punktu widzenia takiej może osoby...

    The Green Man w ten piątek o trzynastej powiedzmy= Ale kolejkę musisz zafundować, z pięćdziesiąt funtów to może wyjść...

    -Londoner mnie wkurzył, oczywiście, z tym pragnieniem (jakże polskim...), żebym ja -Wikipedię przepisywała... Stating the bleeding obvious...

    A -Ja. Za komplement: dzięki, że aż tak uważnie mnie śledzisz... Przepraszam tych, co by mnie "zrzynać" chcieli... nie da się raczej...

    Swego czasu pisałam też "rozumię" "z przekąsem" - ale musiałam porzucić, bo tak jak -Ty: tylko jedna interpretacja...

    Ja osobiście zawsze mówię w UK: " -Gosia Butler, working class (part time) - and proud of it!" i spokój mam... Nidgy w życiu bym się "middle class" nie nazwała, bo to obelga... Ale Polakowi trudno to obczaić...

    -Londoner okzuje status anxiety (lęk o status)... Można mieć, ale mężczyzna nie powinien tego pokazywać... Temat na pewno "rozwojowy"...

  • Jagoda
    15 stycznia, 00:16

    coz to skomentowac..kiedys ta kobieta udzielala porad.byly pomocne dla nowych Polakow. dzisiaj jak to czytam..to mysle, ze ta sama kobieta chce ponizyc i wpedzic w depresje swoich rodakow. Tak to widze,Z porad popadla w skrajnosc . Slowa, ktore nie maja znaczenia dla normalnie pracujacych Polakow obrocila w slangi Angoli .Otorz mila Pani.nas nie interesuja slangi, czy inne nacje spoleczne w UK, my pracujemy tu godnie . Umiemy sie poslugiwac jezykiem angielskim, a jesli chce Pani pomoc, to prosze tlumaczyc cos,,co nas Polakow zainteresuje. Mam gdzies Angielska klase srednia, czy nizsza wg/mnie

  • Gosia butler
    15 stycznia, 07:48

    Brawo Jgoda!

    Lubię to!
    Szóstkę daję i muszę to sobie wydrukować w kilku wersjach i nad laptopami powiesić!

    Pozdrawiam!

  • Ja
    15 stycznia, 12:29

    Znowu stek obelg, żałosna ta autorka jest. Skoro 'wyszłem' było z przekąsem to dlaczego zostało poprawione? I dlaczego komentarze poprawiające błędy są usuwane?
    I komentarz adresowany do mnie ma błędy w polszczyźnie, o której, podobno, ja mało wiem. Nie ma miejsca tutaj, żeby wszystko poprawić. Są również błędy logiczne, które sprawiają, że wypowiedź jest niejasna i chaotyczna.
    Londoner ma rację. A autorka, jeśli się nie zgadza z kimś, to powinna odpisać grzecznie, a nie używając obelg.
    Sprawdziłam kilka 'porad' z Anglikami, uważali, że to nieprawda.

  • Ala
    15 stycznia, 17:43

    Jest różnica między Anglikiem, pewnym siebie i swojej przynależności klasowej, używającym żartobliwie języka "niższych sfer", a emigrantem. Ten pierwszy folguje nowej modzie na obniżanie - swego i tak jest pewny, a przynajmniej pokazuje, że nie zadziera nosa. No i trochę sobie żartuje przy okazji, sam z siebie i z innych (z tej niższej klasy).
    Obawy emigranta łatwo zrozumieć, nawet mieszkający kilkadziesiąt lat w obcym kraju nie jest tam u siebie. I w sumie co w tym złego? Po co na siłę się wtapiać w tło? Im to i tak obojętne jak mówi jakiś tam obcokrajowiec. ;)

  • Londoner
    15 stycznia, 18:24

    Juz nic bym nie pisal, ale skoro zostalem wezwany do tablicy...
    Prosze mi nie mowic co mam robic, to bardzo niegrzeczne z Twojej strony - skad mozesz wiedziec jakie mam zachowania w ogole mnie nie znajac? Nie, nie bylem u CEO w domu - czy to ma znaczenie? Osoby ktore sa duzo wyzej ode mnie tez nie byly i nie widza w tym problemu? Piwo pilem pare razy gdy musialem wyjsc z managerem na lunch, ale nie robie tego bo musze miec jasny umysl przy pracy. O awanse sie nie martwie, w IT duzo bardziej licza sie umiejetnosci niz spelnienie warunkow z punktu 4. Pozdrawiam

  • Ja
    16 stycznia, 06:50

    Dlaczego mój komentarz został usunięty?

Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 24.03.2017
GBP 4.933 złEUR 4.266 złUSD 3.948 złCHF 3.984 zł

Sport


Reklama